Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Czy policja ma prawo unieważniać polityczny wybór obywateli?

Autor. Bundespolizei Karriere/Facebook

Oficjalnie chodzi o ochronę demokracji i przeciwdziałanie ekstremizmowi. W praktyce powstała transatlantycka sieć organizacji policyjnych, związków zawodowych i ośrodków akademickich, która chce przygotowywać policjantów do rozpoznawania momentu, w którym legalna władza zaczyna – według przyjętych przez jej uczestników kryteriów – odchodzić od demokracji.

W Niemczech problem przestał być abstrakcyjny. Wiceprzewodniczący największego związku policjantów połączył możliwość przejęcia resortu spraw wewnętrznych przez AfD z remonstracją, art. 91 Ustawy Zasadniczej i przygotowaniem policji do przywracania porządku konstytucyjnego.

W połowie lipca Sven Hüber, wiceprzewodniczący federalny Gewerkschaft der Polizei (GdP), opublikował na stronie związku tekst „Obowiązek remonstracji: powiedzieć właściwe »nie«”. Nie była to zwykła analiza prawa funkcjonariusza do odmowy wykonania bezprawnego rozkazu.

Reklama

Hüber przeszedł od obowiązku lojalności wobec konstytucji bezpośrednio do AfD. Pisał, że policjant traktujący poważnie swoją przysięgę nie powinien głosować na partię uznaną za wrogą konstytucji, wspierać jej ani działać w jej strukturach. Sformułował zasadę: „No-Go mit der AfD!”, a następnie postawił pytanie, co ma zrobić policja, jeżeli AfD przejmie ministerstwo spraw wewnętrznych któregoś z landów.

Dopóki AfD pozostaje legalną partią, policjant nie jest dodatkową izbą parlamentu ani nieformalnym trybunałem konstytucyjnym. Legalność wyboru obywatela nie zależy od politycznej oceny związku zawodowego policjantów.

Od remonstracji do art. 91

Sama remonstracja jest normalnym mechanizmem niemieckiego prawa urzędniczego. Paragraf 36 Beamtenstatusgesetz nakazuje urzędnikowi zgłosić wątpliwości co do legalności polecenia i nie wykonywać rozkazu, którego realizacja stanowiłaby przestępstwo lub naruszała godność człowieka.

Hüber poszedł jednak dalej. Odwołał się do art. 91 Ustawy Zasadniczej, który w określonych warunkach pozwala rządowi federalnemu podporządkować sobie policję landową, wykorzystać siły innych landów oraz Bundespolizei, gdy zagrożony jest wolnościowy demokratyczny porządek konstytucyjny. Hüber osadził jednak ten wyjątkowy mechanizm w kontekście możliwego objęcia resortu spraw wewnętrznych przez AfD.

Twierdził, że oddziały prewencji powinny być przygotowane, aby na polecenie federalnego ministra spraw wewnętrznych razem z Bundespolizei przywracać porządek konstytucyjny również na terytorium innego landu. Pytał, jakie scenariusze należy przećwiczyć, kto obejmie dowodzenie, kto utworzy sztab operacyjny i jak zostanie zorganizowana łączność. Skoro ministrowie spraw wewnętrznych dyskutują o możliwości przejęcia resortu przez partię ekstremistyczną – argumentował – powinno przygotowywać się również kierownictwo policji.

Nie trzeba używać słowa „pucz”, aby zauważyć, że nie jest to już akademicki komentarz. To rozważanie scenariusza operacyjnego, w którym policja przygotowuje się do konfliktu politycznego i konstytucyjnego z przyszłą władzą landową.

„Not On Our Watch"

Artykuł Hübera nabiera dodatkowego znaczenia, gdy zestawi się go z międzynarodową działalnością kierownictwa GdP. W kwietniu 2026 roku powstała „Nie na naszej zmianie – inicjatywa demokratycznej policji”. Memorandum podpisały Niemiecki Związek Zawodowy Policji (GdP), Europejska Federacja Związków Zawodowych Policji (EU.Pol), Międzynarodowe Stowarzyszenie Szefów Policji (IACP), Krajowe Stowarzyszenie Szeryfów (NSA) oraz kolejne amerykańskie organizacje kierownictwa organów ścigania. W projekt zaangażowane są także ośrodki przy Rutgers University i University of Virginia.

Projekt ma funkcjonować przez co najmniej pięć lat. Oficjalnie ma wzmacniać „demokratyczną policję”, standardy zawodowe i ochronę grup szczególnie narażonych. Jego cele obejmują jednak również wczesne wykrywanie zagrożeń, transgraniczną wymianę informacji – wspólne szkolenia, koordynowane reakcje na zagrożenia ekstremistyczne oraz rozwijanie zasad „constitutional policing”. Portal Police1 określił przedsięwzięcie jako długoterminowy sojusz operacyjny.

Reklama

Korzenie inicjatywy sięgają programu „Operacjonalizacja »nigdy więcej«”, opartego na analizie roli niemieckiej policji w III Rzeszy i przygotowaniu funkcjonariuszy do odmowy udziału w państwowych represjach. Problem zaczyna się wtedy, gdy tę historyczną lekcję przekłada się na współczesną doktrynę polityczno-operacyjną.

Niemiecki serwis analityczny Table.Media napisał wprost, że uczestników projektu zajmują działania amerykańskiej ICE oraz AfD. Jedna z głównych postaci inicjatywy po stronie amerykańskiej, Paul Goldenberg, tłumaczył, że policja nie powinna uczestniczyć w „tyrańskich rządach”, powinna zachować bezstronność, a jednocześnie chronić demokrację.

I tutaj pojawia się zasadniczy problem: kto stwierdza, że zaczęły się „tyrańskie rządy”? Sąd? Trybunał konstytucyjny? Parlament? Czy kierownictwo policji, związki zawodowe i eksperci tworzący własne katalogi „wczesnych sygnałów” erozji demokracji? Jeżeli rozstrzygają o tym konstytucyjne organy państwa – działa państwo prawa. Jeżeli faktyczny osąd zaczyna należeć do aparatu bezpieczeństwa, mamy do czynienia z zupełnie innym modelem.

Pytania budzi także udział GdP i EU.Pol. Są to organizacje związkowe, a nie organy ścigania czy służby wywiadowcze. Nie ma dowodu, że związki policyjne budują własny system wymiany danych operacyjnych. Jeżeli jednak powstają kanały wymiany informacji dotyczących środowisk politycznych, organizacji lub konkretnych osób, obywatele mają prawo wiedzieć, kto zbiera takie informacje, na jakiej podstawie prawnej i kto definiuje „zagrożenie dla demokracji”.

Projekt nie zakończył się na konferencji w Berlinie. Rutgers University Miller Center zapowiadał jego rozszerzenie na Niemcy, a GdP planowała skierować do programu 30 wysokich rangą przedstawicieli policji ze wszystkich landów. W sierpniu 2026 roku przedstawiciele EU.Pol, GdP, Rutgers University, University of Virginia i północnoamerykańskich organizacji policyjnych spotkali się w Vicenzie, aby ustalić strukturę i strategiczne priorytety. Inicjatywa nie zanika – zaczyna budować strukturę.

Hüber nie działał na marginesie

Sven Hüber brał udział w międzynarodowym komponencie projektu i publicznie promował koncepcję „demokratycznej policji”. Kilka miesięcy później w oficjalnym tekście GdP połączył potencjalny sukces AfD z remonstracją i art. 91 Ustawy Zasadniczej. Nie dowodzi to, że jego stanowisko jest oficjalną doktryną całej inicjatywy. Pokazuje jednak ciągłość określonego sposobu myślenia: policja ma nie tylko wykonywać prawo, lecz również identyfikować moment, w którym demokracja zaczyna być zagrożona, i przygotowywać się do reakcji.

Do tego dochodzi biografia Hübera. Süddeutsche Zeitung opisywała w 2010 roku, że przed zjednoczeniem Niemiec oficerem politycznym w Grenzregiment 33 NRD. Dziś jako jeden z najważniejszych związkowców policyjnych tłumaczy funkcjonariuszom demokratycznych Niemiec, na którą legalną partię nie powinni głosować i jak policja powinna przygotować się na możliwość jej dojścia do władzy.

Własny związek powiedział Hüberowi: za daleko

Krytyka przyszła również z samego GdP. GdP Bayern oświadczyła, że policja nie może prowadzić partyjno-politycznego wychowania funkcjonariuszy. GdP Nordrhein-Westfalen uznała część tez Hübera za prawnie błędne, a federalny przewodniczący Jochen Kopelke przyznał, że zadaniem GdP nie jest udzielanie członkom rekomendacji wyborczych ani ich pouczanie.

Reklama

W tym kontekście jednoznacznie brzmi komentarz Rafała Jankowskiego, przewodniczącego NSZZ Policjantów, udzielony dla InfoSecurity24.pl. „Policja z definicji powinna być formacją apolityczną i neutralną światopoglądowo, dlatego policjanci nie mogą w trakcie wykonywania obowiązków służbowych manifestować swoich poglądów religijnych czy przekonań politycznych. Gdy zakładasz mundur, musisz je zostawić w domu. Pełnimy służbę na rzecz wszystkich obywateli, bez względu na ich poglądy czy kolor skóry” – powiedział Jankowski.

Jeszcze mocniej, przewodniczący NSZZ Policjantów odnosi się do nawoływania do politycznego nieposłuszeństwa. „Dla mnie policjant, który nawołuje do nieposłuszeństwa wobec demokratycznie wybranego rządu w demokratycznym kraju, kwalifikuje się do natychmiastowego usunięcia ze służby. Znam osobiście przewodniczącego GdP Jochena Kopelkego i dlatego trudno mi zrozumieć, dlaczego toleruje w związku, którym kieruje, człowieka o tak ekstremistycznych poglądach” – ocenił.

Stanowisko Jankowskiego trafia w istotę sporu. Apolityczność policji nie oznacza bezwarunkowego wykonywania każdego polecenia władzy. Oznacza jednak, że granicę posłuszeństwa wyznacza prawo, a nie polityczna sympatia lub antypatia funkcjonariusza.

Nie trzeba krzyczeć „pucz"

Prawicowy portal NIUS opisuje sprawę wręcz jako „zamach stanu”. Z tym, że należy zaznaczyć, że nie ma dowodu na tajny plan obalenia przyszłego rządu AfD ani znanego dokumentu nakazującego policjantom odmowę podporządkowania się legalnie wybranemu ministrowi tylko dlatego, że reprezentuje tę partię. Nie ma też podstaw, aby przedstawiać „Not On Our Watch” jako organizację konspiracyjną.

Ale odrzucenie tej etykiety nie oznacza, że problem znika. Powstała międzynarodowa sieć ludzi i instytucji związanych z policją, która chce operacjonalizować „Nigdy więcej”, identyfikować oznaki erozji demokracji, wymieniać informacje, tworzyć wspólne standardy i przygotowywać skoordynowane reakcje na zagrożenia uznawane za ekstremistyczne.

Jej przedstawiciele wymieniają jako współczesne punkty odniesienia ICE i AfD, a jeden z najważniejszych działaczy niemieckiego komponentu sieci stwierdza, że policjanci nie powinni głosować na AfD, wiąże możliwość przejęcia przez nią resortu spraw wewnętrznych z remonstracją i analizuje przygotowanie policji do scenariusza art. 91. Nie jest to dowód na przygotowywanie puczu. Jest to jednak dowód na przesuwanie granicy między policją jako neutralnym wykonawcą prawa a policją aspirującą do roli arbitra oceniającego polityczną jakość demokracji.

Kto będzie pilnował strażników?

Historia pokazuje, do czego prowadzi bezmyślne wykonywanie bezprawnych rozkazów. Dlatego policjant musi mieć prawo i obowiązek odmowy udziału w przestępstwie. Ale z tej lekcji nie wynika, że aparat bezpieczeństwa powinien otrzymać prawo do oceniania, który demokratyczny wynik wyborów jest wystarczająco demokratyczny.

Jeżeli minister nakaże popełnienie przestępstwa – funkcjonariusz powinien odmówić. Jeżeli rząd łamie konstytucję – istnieją sądy, parlamenty, trybunały i procedury konstytucyjne. Jeżeli natomiast policjant ma jeszcze przed wyborami zostać przekonany, że konkretna legalna partia reprezentuje potencjalną „tyranię”, a struktury policyjne powinny przygotowywać scenariusze działania na wypadek jej przejęcia władzy, sytuacja staje się znacznie bardziej niebezpieczna.

Policja przestaje być wtedy wyłącznie instrumentem demokratycznego państwa prawa, a zaczyna aspirować do roli jego politycznego arbitra. Demokracja nie polega na tym, że aparat bezpieczeństwa chroni obywateli przed konsekwencjami ich własnych wyborów. Polega również na tym, że aparat bezpieczeństwa podlega prawu, demokratycznej kontroli i legalnie wybranej władzy – dopóki władza ta działa w granicach konstytucji.

Dlatego najważniejsze pytanie w tej sprawie nie brzmi: czy Hüber przygotowuje pucz? Brzmi znacznie poważniej: kto dał policji prawo decydowania, kiedy demokratyczny wybór obywateli przestaje być wystarczająco demokratyczny?

Reklama
Zobacz również

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama