- WIADOMOŚCI
Coraz więcej Francuzów sięga po kokainę. Mafia silniejsza niż państwo?
Kokaina przestała być we Francji narkotykiem elit. Sięga po nią już około półtora miliona osób, a handel białym proszkiem stał się biznesem wartym nawet siedem miliardów euro rocznie. W siłę rosną mafie, Marsylia zmaga się z kolejną falą gangsterskich porachunków, a eksperci alarmują, że kraj mierzy się z kryzysem zdrowia publicznego.
Jeszcze jakiś czas temu spożywanie kokainy było zarezerwowane głównie dla „elit”. Dziś jest powszechną używką – sięgają po nią nie tylko zamożni bywalcy klubów nocnych, ale także robotnicy, rolnicy, pracownicy fizyczni czy osoby znajdujące się na marginesie społeczeństwa. Według francuskich władz kokainę zażywa dziś około półtora miliona mieszkańców Francji, blisko dwukrotnie więcej niż kilka lat temu. Na rosnącym popycie zyskuje mafia. Jak zwraca uwagę „Rzeczpospolita”, w tym wszystkim Marsylia umacnia swoją pozycję jako narkotykowa stolica Francji.
Choć przestępczość zorganizowana w Marsylii jest obecna od lat, skala zjawiska jest bezprecedensowa. W północnych dzielnicach miasta handel narkotykami odbywa się praktycznie 24/7. Przy wejściach na osiedla stoją młodzi „choufowie”, których zadaniem jest ostrzeganie dealerów, gdy pojawi się policja lub osoby postronne.
Lekarze nie chcą wchodzić bez eskorty do części miasta
Funkcjonariusze przyznają, że do mniej bezpiecznych części miasta nie wjeżdża się pojedynczymi radiowozami. Interwencje wymagają udziału większej liczby policjantów i odpowiedniego zabezpieczenia. Nawet lekarze czy pracownicy techniczni często odmawiają wschodzenia do najbardziej niebezpiecznych rejonów miasta bez eskorty.
Zmienił się również model dystrybucji narkotyków. Oprócz tradycyjnych punktów dealerskich działających na osiedlach, we Francji rozwinęła się sprzedaż z dostawą do domu. Zamówienia składane przez internet lub telefon realizowane są podobnie jak usługi kurierskie.
Rosnąca podaż kokainy we Francji to efekt zmian na światowym rynku narkotykowym. Rekordowa produkcja kokainy w Ameryce Południowej oraz spadek atrakcyjności rynku amerykańskiego – który jest przepełniony, po części z powodu wysokiego spożycia fentanylu – sprawiły, że kartele skierowały swoją uwagę na Europę. Francja, dysponująca rozległą linią brzegową i licznymi portami, stała się jednym z głównych punktów przerzutowych i jednocześnie ogromnym rynkiem zbytu.
Narkotyk przestał być luksusem
Jeszcze niedawno kokaina była kojarzona przede wszystkim z imprezami osób zamożnych. Dziś jej konsumpcja obejmuje niemal wszystkie grupy społeczne. Coraz częściej jest używana nie dla rozrywki, lecz jako środek pozwalający wytrzymać wielogodzinną pracę, zmęczenie czy stres.
Eksperci zwracają uwagę, że zjawisko jest ściśle związane z pogarszającą się sytuacją społeczną. Rosnące koszty życia, trudności w znalezieniu zatrudnienia, kryzys bezdomności czy poczucie braku perspektyw powodują, że część osób sięga po narkotyki jako formę ucieczki od codzienności.
Francuski rynek narkotykowy jest dziś wart od sześciu do siedmiu miliardów euro rocznie. Pojedynczy punkt sprzedaży może generować ponad 100 tysięczny euro miesięcznych przychodów. To również ogromna pokusa dla młodych ludzi dorastających na ubogich osiedlach. Nastolatkowie pełniący funkcję „choufów” zarabiają nawet około 100 euro dziennie, a najbardziej brutalni i lojalni mogą dość szybko awansować w strukturach przestępczych. Dla wielu z nich są to dochody nieosiągalne na legalnym rynku pracy.
Największą organizacją przestępczą pozostaje marsylska DZ Mafia, która w ostatnich latach zdominowała lokalny rynek po krwawym konflikcie z konkurencyjnym gangiem Yoda. Śledczy coraz częściej wskazują jednak, że monopol ten zaczyna się kruszyć. Na scenie pojawiła się nowa struktura – DZ Nouvelle Génération. Między członkami obu struktur dochodzi regularnie do strzelanin i zabójstw związanych z walką o kontrolę nad najbardziej dochodowymi punktami sprzedaży narkotyków. Według francuskich służb nawet 80 procent zleceń zabójstw wydawanych jest z więzień przez osadzonych bossów mafijnych, którzy mimo izolacji nadal kierują działalnością swoich organizacji.
Problem przestał ograniczać się do peryferyjnych osiedli. W samym centrum Marsylii coraz częściej można spotkać osoby uzależnione od kokainy. Organizacje pomocowe szacują, że tylko w śródmieściu przebywa ponad dwa tysiące osób żyjących na ulicy i uzależnionych od narkotyków. Władze miasta przeznaczają coraz większe środki na usuwanie zużytych strzykawek z ulic.
Eksperci wskazują, że samo zwalczanie dealerów nie rozwiąże problemu. Ich zdaniem kluczowe jest leczenie uzależnień, wsparcie osób znajdujących się w skrajnym ubóstwie oraz rozwój placówek umożliwiających bezpieczne zażywanie narkotyków pod nadzorem medycznym. Takie rozwiązania funkcjonują już w wielu krajach Europy, jednak we Francji nadal budzą duże kontrowersje polityczne. Faktem jest, że walka z handlem kokainą jest jednym z największych wyzwań, przed którymi stoi Francja.


