- WIADOMOŚCI
Afera szpiegowska we Włoszech. Byli funkcjonariusze służb specjalnych na usługach dla Moskwy
Sprawa ujawniona przez włoskie media, dotycząca zatrzymania w Rzymie dwóch byłych funkcjonariuszy włoskiego wywiadu podejrzanych o współpracę z rosyjskim wywiadem, pokazuje, że rosyjskie szpiegostwo w Europie nie opiera się wyłącznie na cyberatakach, dezinformacji i sabotażu. Moskwa może używać złośliwego oprogramowania, fałszywych kont, kryptowalut i przejętych systemów, ale jej podstawowa logika pozostaje klasyczna: znaleźć człowieka z dostępem, kupić informację, uruchomić pośredników i ukryć rękę państwa za immunitetem, pieniędzmi albo pozornie prywatnym kontaktem.
Jak podała agencja ANSA, karabinierzy z ROS (Specjalna Grupa Operacyjna Karabinierów) zatrzymali w Rzymie dwie osoby podejrzane o szpiegostwo na rzecz Rosji oraz nielegalny dostęp do systemów informatycznych. Głównym podejrzanym jest 59-letni były członek włoskiego aparatu wywiadowczego, wcześniej także podoficer karabinierów. Według ustaleń śledczych miał on za pieniądze przekazywać informacje osobie podejrzewanej o przynależność do rosyjskich służb wywiadowczych i chronionej we Włoszech immunitetem dyplomatycznym.
Według dziennika „Corriere della Sera” dwaj zatrzymani to byli funkcjonariusze włoskiego wywiadu: Gavino Raoul Piras i Vincenzo di Pasquale. Gazeta podała również nazwiska pięciu pozostałych osób objętych śledztwem: Davide Piantanida, Gianluca Nardella, Giuseppe Tempesta, Sergio Romeo i Antonio Guerra. W przypadku dwóch zatrzymanych zastosowano środki zapobiegawcze, wobec pozostałych pięciu – zarzuty lub postępowanie przygotowawcze. Nazwisko rosyjskiego dyplomaty, który miał występować w sprawie jako osoba związana z rosyjskim wywiadem i chroniona immunitetem, nie zostało dotąd wiarygodnie ujawnione w głównych włoskich źródłach.
Immunitet dyplomatyczny jest jednym z kluczowych elementów sprawy. Nie chodzi tylko o formalną przeszkodę procesową, lecz o mechanizm operacyjny dobrze znany z rosyjskiej praktyki wywiadowczej: oficer działający pod przykryciem placówki dyplomatycznej pozostaje względnie bezpieczny, lokalny współpracownik pozyskuje dane, a w razie dekonspiracji Moskwa może ograniczać straty i zaprzeczać własnej roli. Sky TG24 podało, że rosyjski oficer miał formułować zapotrzebowanie informacyjne, a były włoski funkcjonariusz – za wynagrodzeniem – dostarczać mu żądane dane.
Najpoważniejszy wymiar sprawy dotyczy jednak nie samego byłego funkcjonariusza, lecz sieci kontaktów, którą mógł uruchomić. Według „Il Fatto Quotidiano” główny podejrzany Gavino Raoul Piras miał korzystać z sześciu źródeł informacji, w tym czterech wojskowych pozostających w czynnej służbie i wykonujących zadania o wysokim stopniu poufności.
„Corriere della Sera” podał z kolei, że wojskowi mieli być związani z sektorem cyber włoskiej obrony, a sprawa została uruchomiona po sygnale AISI (Agencji Informacji i Bezpieczeństwa Wewnętrznego). Według dziennika Rosjanie mieli zwerbować byłego włoskiego agenta, który otrzymywał pieniądze za pozyskiwanie informacji klasyfikowanych dotyczących włoskiej produkcji przemysłowej w dziedzinie obronności.
Zobacz też

To przesuwa ciężar afery z prostej sprzedaży dokumentów na problem możliwej penetracji ludzi, procedur, systemów, przemysłu obronnego i kanałów dostępu do informacji wrażliwych. Jeżeli były funkcjonariusz miał kontakty w środowisku służb i wojska, a część jego źródeł była związana z cyberobszarem obrony, to potencjalnym celem nie musiały być wyłącznie dokumenty wojskowe w tradycyjnym sensie. Dla rosyjskich służb wartość może mieć także wiedza o tym, kto obsługuje system, kto zna procedury, gdzie kończy się monitoring, kto ma dostęp do baz danych i gdzie w państwie pojawia się luka.
Znaczenie sprawy wzmacnia fakt, że według Adnkronos śledztwo rozpoczęło się już w maju 2025 roku i doprowadziło do dwóch powiązanych postępowań: przed prokuraturą powszechną oraz przed prokuraturą wojskową w Rzymie. W toku sprawy prowadzono obserwację, kontrolę, śledzenie oraz przeszukania, także informatyczne. To pokazuje, że włoskie służby nie reagowały na pojedynczy przeciek, lecz prowadziły dłuższą operację kontrwywiadowczą, której celem było rozpoznanie kanałów kontaktu, źródeł informacji i możliwej skali penetracji.
Szczególnie niebezpieczny element sprawy wskazała „La Repubblica”. Według dziennika podejrzani mieli ujawnić tożsamość niektórych funkcjonariuszy zaangażowanych w działania włoskiego kontrwywiadu. Jeżeli ta informacja zostanie potwierdzona procesowo, będzie to jeden z najpoważniejszych wymiarów całej afery. Dekonspiracja personelu kontrwywiadowczego uderza nie tylko w bieżące operacje, lecz także w bezpieczeństwo ludzi, źródeł i przyszłych działań. W praktyce oznaczałoby to, że straty mogłyby dotyczyć nie tylko konkretnych dokumentów, ale również zdolności państwa do wykrywania i neutralizowania kolejnych operacji rosyjskich.
Włoskie media podają różne szczegóły dotyczące skali sprawy, ale jej wspólny rdzeń pozostaje spójny: dwóch zatrzymanych, pięciu kolejnych podejrzanych (w tym czterech wojskowych), zarzuty szpiegostwa, ujawniania informacji objętych klauzulą tajemnicy, nielegalnego dostępu do systemów informatycznych oraz pozyskiwania wiadomości dotyczących bezpieczeństwa państwa. Sky TG24 wskazuje, że wśród zarzutów wobec pięciu pozostałych podejrzanych znajdują się między innymi „pozyskiwanie informacji dotyczących bezpieczeństwa państwa” oraz „szpiegostwo polityczne lub wojskowe”.
Z punktu widzenia kontrwywiadowczego najważniejszy jest nie sam fakt kontaktu z Rosjaninem, lecz status tej osoby: immunitet dyplomatyczny wskazuje na klasyczny model działania oficera pod przykryciem placówki dyplomatycznej. W sprawach tego typu osoba z immunitetem rzadko jest przypadkowym rozmówcą. Jeżeli ustalenia włoskich śledczych się potwierdzą, będzie to kolejny przykład wykorzystywania rosyjskich placówek dyplomatycznych jako zaplecza operacyjnego służb specjalnych. „Domani” pisze, że informacje miały trafiać do ludzi związanych z rosyjskim wywiadem wojskowym. ANSA i Adnkronos formułują tę część ostrożniej – mówią o podejrzanym agencie rosyjskich służb wywiadowczych chronionym immunitetem dyplomatycznym, bez jednoznacznego wskazania konkretnej rosyjskiej służby.
Rzymskie aresztowania nie są oderwanym incydentem. W 2021 roku Włochy przeżyły skandal związany z oficerem marynarki Walterem Biotem, który – jak przypominało Sky TG24 – miał przekazywać rosyjskiemu oficerowi dokumenty klasyfikowane, także dotyczące NATO, w zamian za pieniądze. W 2024 roku ta sama stacja opisywała sprawę dwóch mężczyzn podejrzanych o mapowanie systemów monitoringu w Rzymie i Mediolanie oraz poszukiwanie informacji o instalacjach wojskowych, dronach i bezpieczeństwie elektronicznym. Oba przypadki pokazują, że rosyjski wywiad interesuje się nie tylko dokumentami wojskowymi, lecz także infrastrukturą, technologią, procedurami i ludźmi.
Nieprzypadkowo włoskie służby już wcześniej alarmowały, że Rosja pozostaje jednym z głównych źródeł zagrożeń dla bezpieczeństwa Europy. RaiNews cytował Giovanniego Caravellego, dyrektora AISE (Agencji Informacji i Bezpieczeństwa Zewnętrznego), który określił Rosję jako najkonkretniejsze zagrożenie dla stabilności Europy w 2026 roku, także w wymiarze niekonwencjonalnym, czyli hybrydowym.
Rzymska sprawa wpisuje się w szerszy europejski wzorzec. Szwedzka agencja FOI (Szwedzka Agencja Badań Obronnych) w raporcie „Szpiedzy wśród nas: szpiegostwo w Europie – badanie skazanych szpiegów w Europie w latach 2008–2024” wskazywała, że w dwóch trzecich przeanalizowanych przypadków państwem zlecającym była Rosja, a współczesne szpiegostwo coraz częściej obejmuje nie tylko informacje klasyfikowane, lecz także dane o organizacjach, personelu, systemach technicznych i dostawcach.
Ten sam kierunek widać w komunikatach Rady Unii Europejskiej, która opisuje rosyjskie działania hybrydowe jako połączenie cyberataków, sabotażu, manipulacji informacyjnej, ingerencji i operacji niejawnych. Dlatego aresztowań w Rzymie nie należy czytać jako sensacyjnej historii o „dwóch byłych 007”, lecz jako fragmentu większej rosyjskiej metody działania wobec Europy.
Rosja nie potrzebuje jednego wielkiego przecieku, żeby osłabić państwo. Potrzebuje szeregu drobnych dostępów, kontaktów i ludzi gotowych wykonać pozornie ograniczone zadanie. Były funkcjonariusz, wojskowy w cyberstrukturach, dyplomata z immunitetem, przelew, telefon, system informatyczny, nazwisko i kamera – to wszystko jest częściami jednego mechanizmu. Tak buduje się mapę podatności: kto ma dostęp, kto potrzebuje pieniędzy, kto może coś sprawdzić w systemie, kto zna procedury i gdzie w państwie pojawia się luka.
Z tej racji aresztowania w Rzymie są ważne nie tylko dla Włoch. Są ostrzeżeniem dla całej Europy. Rosyjski wywiad nie zniknął z kontynentu po wydaleniach dyplomatów i ograniczeniach wprowadzonych po 2022 roku. Zmienił rytm, kanały i dobór ludzi. W tej wojnie najgroźniejsze nie zawsze jest to, co spektakularne. Czasem najgroźniejsze jest to, co wygląda jak zwykła rozmowa, zwykły kontakt i zwykła przysługa. Tak właśnie działa klasyczna rosyjska agentura w nowym europejskim otoczeniu: mniej widoczna niż cyberatak, mniej efektowna niż sabotaż, ale często groźniejsza, bo prowadzi prosto do wnętrza państwa.


