Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego

Żaryn: ABW prowadziła w sprawie tzw. afery respiratorowej własne działania ustawowe

abw agencja bezpieczeństwa wewnętrznego
Fot. gov.pl

Jak twierdzi rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn, materiały opublikowane przez Rzeczpospolitą, a sugerujące, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego skutecznie zablokowała realne ściganie handlarza respiratorami Andrzeja I., opierają się "na nieprawdziwych informacjach" i "wprowadzają czytelników w błąd".

Żaryn odnosi się dokładnie do publikacji "Izdebski pod opieką ABW", który opublikował dziennik Rzeczpospolita. Rzecznik ma uwagi nie tylko do samej jego treści, a nawet tytułu materiału. Jak dodaje, "w sposób niezgodny z prawdą" określona została tam rola Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w opisywanej sprawie.

Według dziennikarzy, 25 maja br. Prokuratura Regionalna w Lublinie złożyć miała do Biura Międzynarodowej Współpracy Policji Komendy Głównej Policji wniosek o ogłoszenie wobec Andrzeja I. czerwonej noty Interpolu, która stanowi informację dla organów ścigania na całym świecie o konieczności zlokalizowania i tymczasowego aresztowania poszukiwanej osoby. Stanowi ona wzmocnienie poszukiwań krajowych prowadzonych w celu zatrzymania i ekstradycji. Po dwóch dniach otrzymać miała jednak informację, że wniosek ten został odrzucony za względu na "niekompatybilność". W bazie, a dokładnie SIS II, figurować miał już bowiem wpis dokonany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, na podstawie "art. 36.3 ID Schengen". Według Rzeczpospolitej, odmowa stanowiła "małą" niespodziankę dla lubelskiej prokuratury, gdyż służba nie miała być zaangażowana w to śledztwo. A przynajmniej prokuratura nic o tym nie wiedziała.

Czytaj też

Jak podkreśla jednak Żaryn, odnosząc się do tych doniesień, ABW nie składała do Interpolu żadnych wniosków w sprawie opisanej w materiałach Rzeczpospolitej. Tym bardziej takich, które miały uniemożliwić wydanie przez tę międzynarodową organizację czerwonej noty. "Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego prowadziła w sprawie Andrzeja I. własne działania ustawowe, w tym związane z dokonywaniem wpisów do Systemu Informacyjnego Schengen (SIS II)" - podkreśla Żaryn. Przypomnijmy, że SIS to jeden ze środków kompensacyjnych służących zapewnieniu bezpieczeństwa w strefie Schengen. Jest to baza danych, w której przetwarzane są określone przepisami kategorie danych osób i przedmiotów, poszukiwanych i wprowadzanych do systemu przez państwa strefy. Do wprowadzania do niej danych uprawnione jest Biuro SIRENE, na podstawie zgłoszeń dokonanych przez: Straż Graniczną, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencję Wywiadu, Centralne Biuro Antykorupcyjne, Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, Służbę Wywiadu Wojskowego, Żandarmerię Wojskowa.

Dalej rzecznik podaje jednak, że w czerwcu br., po otrzymaniu wniosku prokuratury dotyczącego Andrzeja I., ABW wycofała wpis z systemu SIS II, umożliwiając tym samym prowadzenie czynności przez prokuraturę. Co oznacza, że stanowił on jednak przeszkodę na drodze do podjęcia działań przez prokuratorów.

Rzeczpospolita podaje, że prokuratura, w przypadku SIS, chciała skorzystać z innego artykułu, a mianowicie art. 34, dotyczącego osób, których obecność jest wymagana do celów procedury sądowej, np. świadków lub osób, którym ma zostać doręczone wezwanie do stawienia się w celu odbycia kary pozbawienia wolności. Chodzi o ustalenie ich miejsca zamieszkania lub pobytu. Wpis ABW miał jednak zablokować możliwości skorzystania z tej opcji.

Czytaj też

Wobec Andrzeja I. ABW prowadzić miała czynności zgodne z przepisami prawa i w zakresie swoich ustawowych kompetencji. Podejmowała, jak relacjonuje Żaryn, m.in. czynności związane z nieudanym zakupem respiratorów. Według rzecznika, przyczynić się one miały do odzyskania przez Skarb Państwa kilkudziesięciu milionów złotych stanowiącej znaczną część wypłaconej w 2020 r. Andrzejowi I. zaliczki na poczet zakupu sprzętu. "Prokuratura jest dysponentem materiałów przekazanych przez ABW na temat osoby Andrzeja I. oraz podmiotów przez niego nadzorowanych" - dodaje.

Sprawa dotyczy zakupu przez Ministerstwo Zdrowia w kwietniu 2020 r. 1241 respiratorów. Miała je dostarczyć firma E&K, należąca do Andrzeja I. Do Polski trafiło jednak jedynie 200 respiratorów. W związku z niedotrzymaniem terminu dostaw sprzętu, resort odstąpił od umowy, a na firmę nałożono kary umowne w wysokości 10 proc. wartości niezrealizowanego zamówienia, a za opóźnienie w dostawie w wysokości 0,2 proc. wartości dostawy za każdy dzień zwłoki. Prokuratura poszukiwała Andrzeja I. listem gończym. Ciało mężczyzny odnaleziono 20 czerwca w Albanii. Przyczyną śmierci miał być zawał serca. Pojawiły się również informacje, że został on skremowany, zgodnie z decyzją rodziny, zanim śledczy otrzymali informację o jego śmierci. Choć polskie władze podają, że odbyło się to na życzenie rodziny, ale po uzgodnieniu ze służbami.

Komentarze