Wyrok KIO otwiera Straży Granicznej drogę do zakupu francuskiego okrętu

7 lipca 2020, 16:55
fot. MOSG (15)
Fot. Morski Oddział Straży Granicznej

Krajowa Izba Odwoławcza oddaliła odwołanie PGZ Stoczni Wojennej Sp. z o.o., złożone w przetargu na pełnomorski okręt patrolowy dla Morskiego Oddziału Straży Granicznej. Możliwe więc, że formacji uda się niedługo podpisać kontrakt na jej budowę z francuską stocznią Socarenam z Boulogne sur Mer.

Morski Oddział Straży Granicznej jeszcze w maju br. poinformował o rozstrzygnięciu przetargu na pełnomorski okręt patrolowy, którego zakup możliwy jest dzięki środkom unijnym (do 90% proc. wydatków). Jednostkę miała wybudować dla formacji francuska stocznia Socarenam z Boulogne sur Mer, która zaproponowała, że zrealizuje zamówienie za 111 mln złotych. Od decyzji tej odwołał się jednak drugi walczący o zwycięstwo w tym przetargu oferent, czyli PGZ Stocznia Wojenna, która wartość dostawy oszacowała na 139 mln złotych. Francuzi zaproponowali również dłuższy okres gwarancji. Ostatecznie Socarenam uzyskał 100 proc. punktów i został ogłoszony zwycięzcą. 

Złożone przez PGZ Stocznię Wojenną odwołanie wstrzymało jednak dalsze kroki w kierunku podpisania kontraktu z francuską stocznią. Wyrok KIO z 6 lipca umożliwi jednak przesłanie dokumentacji z postępowania do Urzędu Zamówień Publicznych, który w ciągu maksymalnie 30 dni poinformuje o dalszych losach zakupu. 

Warto podkreślić, że nie było to pierwsze podejście formacji do zakup patrolowca. Poprzednie rozpoczęło się jeszcze w lipcu 2019 roku, jednak w listopadzie zakończyło się ono niepowodzeniem. Straż Graniczna przewidywała bowiem wydanie na okręt maksymalnie 111,34 mln złotych, a jedyna złożona wówczas oferta, pochodząca od konsorcjum PGZ Stocznia Wojenna i Stocznia Remontowa "Nauta", opiewała na 147,61 mln złotych. 

Jak podkreślał jeszcze w maju br. InfoSecurity24.pl, nie wiadomo oficjalnie jaki okręt zaproponowała stocznia Socarenam, ale najprawdopodobniej chodzi o – wpasowujący się w wymagania przetargowe – 61-metrowy i wypierający 700 ton okręt patrolowy z oferty tej firmy. Trzy egzemplarze służą w marynarce wojennej Francji, gdzie jest on klasyfikowany jako lekki patrolowiec. La Confiance(P733), La Résolue(P734), La Combattante(P735) są używane do ochrony Gujany, zwalczania przemytu i ochrony łowisk. Okręty te mogą przewozić na co dzień do 38 osób, przenoszą dwie łodzie inspekcyjne, są uzbrojone w 20 mm zdalnie sterowane działko, karabiny maszynowe i wukaemy, chociaż, ze względu na charakter jej działań, polska jednostka prawdopodobnie nie zostanie aż tak dobrze uzbrojona.

Idzie nowe

Morski patrolowiec ma zastąpić pierwszy z okrętów typu SKS-40 eksploatowanych przez Straż Graniczną. Obecnie formacja ta eksploatuje pełnomorskie patrolowce Kaper-1 (SG-311) i Kaper-2 (SG-312), z których jeden stacjonuje na co dzień w Świnoujściu, a drugi w Trójmieście. Jednostki te zostały wprowadzone do służby w latach 1991-1992. Od roku 2010 Straż Graniczna poszukuje dla nich następców, ale przez wiele lat nie znajdowały się na ten cel środki. Pojawiły się one w ubiegłym roku w postaci funduszy w wysokości 100,29 mln złotych z unijnego Funduszu Bezpieczeństwa Wewnętrznego na lata 2014-2020.

Poszukiwana jednostka miała należeć do klasy OPV (offshore patrol vessel) i być zdolna do operowania na morzach okalających kontynent europejski, tak aby skutecznie wpierać Europejską Agencję Straży Granicznej i Przybrzeżnej (Frontex). Okręt ma charakteryzować się wypornością około 1000 ton, długością 60-66 metrów, szerokością przynajmniej 10,5 metra i zanurzeniem 3,5 metra. Wymagana prędkość to przynajmniej 21 węzłów, zasięg przynajmniej 4 tys. mil morskich, a zdolność do funkcjonowania bez zawijania do portu – przynajmniej 34 dni.

Załoga ma liczyć 20 osób z możliwością przewożenia dodatkowych 14. W sytuacjach wyjątkowych ma mieć też możliwość transportu nawet 250 osób przez okres 24 godzin lub 50 przez 48 godzin. Jednostka ma posiadać zdolność do przenoszenia dwóch łodzi inspekcyjnych klasy RIB, mieć lądowisko dla śmigłowców i bezzałogowych statków latających i miejsce na dwa standardowe kontenery ISO o łącznej masie 8 ton.

Polska jednostka ma brać udział w akcjach ratowniczych SAR, w zwalczaniu klęsk żywiołowych, katastrof humanitarnych i innych zdarzeń na morzu, sprawować nadzór środkami wzrokowo-technicznymi nad obszarami morskimi i egzekwowaniem przestrzegania przez statki przepisów prawa obowiązujących na tych obszarach. Co więcej, na liście znajdziemy również współpracę ze statkami powietrznymi straży granicznych i przybrzeżnych UE celem budowania kompleksowego obrazu sytuacji nawodnej nadzorowanego akwenu, jako elementu planowania i wypracowania optymalnych działań zapobiegających naruszaniu przepisów obowiązujących na morskich obszarach UE. Służyć ona będzie również do przeciwdziałania bezprawnym czynom skierowanym wobec statków morskich, obiektów i instalacji morskich o znaczeniu strategicznym, udzielania wsparcia innym służbom realizującym funkcje straży granicznych i przybrzeżnych w zakresie działań specjalnych na morzu (takich jak policja, administracja morska, celna i rybacka) oraz ochrony i zwalczania zanieczyszczeń środowiska morskiego.

InfoSecurity24
InfoSecurity24
KomentarzeLiczba komentarzy: 23
Asd
wtorek, 7 lipca 2020, 20:00

Przy kosztach pracy niskich w Polsce, nasza firma oferuje produkt o jakieś 20 procent droższy...efekt sprzedania wszystkiego i zniszczenia - a przez to drogich części jak no. Silniki? - czy zwyczajna chu... Wydajność pracy?

Roman
środa, 8 lipca 2020, 17:28

Niestety, tak wyglądają oferty stoczni będącej od szeregu lat w upadłości likwidacyjnej, którą przed ostateczną likwidacją uchroniło chyba tylko przejęcie przez państwowy koncern zbrojeniowy czyli PGZ, który teraz musi "pompować" pieniądze w nowo pozyskany "interes". Tylko na jak długo? Chyba tylko gdy w przetargach będą tak określone warunki, którym będzie mogła sprostać tylko jedna stocznia czyli nasza sławna stocznia której patronem w minionej epoce byli Dąbrowszczacy, a teraz PGZ.

12345
środa, 8 lipca 2020, 14:00

Wszystko co państwowe działa źle. I dlatego wszystkie produkty wojskowe firm prywatnych zawsze będą tańsze - nawet USA, bo są prywatne i tam jest konkurencja a u nas PGZ prezesi po znajomości co nie mają pojęcia o biznesie i wojskowości ani sprzęcie i jeszcze robią 2 razy drożej niż USA, czy Francja. Żal poprostu.

stoczniowiec
czwartek, 9 lipca 2020, 00:02

Nie pomyślałeś, że w zachodniej europie (francja, niemcy, hiszpania itd) firmy i państwowe i prywatne są dotowane na potęgę? Żadna, powtarzam - żadna taka jednostka dla ich służb nie powstałaby by w Polsce, nawet jakby kosztowała 10x tyle. Stocznie dotowane sa na różne sposoby...Takie są fakty. W naszych stoczniach produkowane sa najgorsze i najbrudniejsze elementy - sekcje, bloki, kadłuby. Wykończanie jest u nich i największa kasa też.

Konfederata
środa, 8 lipca 2020, 18:18

Święta prawda, szkoda, że tak mało osób to rozumie.

środa, 8 lipca 2020, 17:50

Chyba w Polsce jest kilka prywatnych stoczni i żadna nie złożyła oferty... Może uznały, że nie mając gotowego projektu, budownego seryjnie nie zmieszczą się w budżecie?

Tweets InfoSecurity24