Straż Pożarna

Polscy strażacy ruszają na pomoc Czechom. W akcji weźmie udział policyjny Black Hawk

Fot. kpt. Piotr Zwarycz/Zespół Prasowy KG PSP

Pożar, który rozpoczął się w niedzielę rano na terenie Parku Narodowego Czeska Szwajcaria, w poniedziałek rozszerzył się i nie jest pod kontrolą. Musiano ewakuować turystów, skautów i mieszkańców jednej gminy. Akcję strażaków utrudnia wiatr oraz trudno dostępny teren. W poniedziałek wieczorem minister spraw wewnętrznych Czech Vit Rakuszan informował, że żywioł rozprzestrzenił się na obszarze o powierzchni ok. 300 hektarów. W związku z sytuacją, gotowość do pomocy w akcji gaśniczej wyraził we wtorek szef polskich strażaków, gen. brygadier Andrzej Bartkowiak. Z informacji jakie przekazał, jeszcze dziś do Czech wyruszy policyjny śmigłowiec Black Hawk wyposażony w strażacki zbiornik Bambi Bucket.

Zaoferowaliśmy przyjaciołom z Czech i Niemiec pomoc w walce z pożarem Parku Narodowego Czeska i Saska Szwajcaria. Nasze moduły GFFFV są w gotowości do udzielenia pomocy – poinformował we wtorek rano komendant główny PSP, gen. brygadier Andrzej Bartkowiak. Niedługo potem okazało się, że Czesi przyjęli ofertę i jeszcze dziś strażacy z Polski wyruszą do akcji w Czeskiej Szwajcarii. Na miejsce udać ma się też policyjny śmigłowiec Black Hawk wyposażony w zbiornik Bambi Bucket.

Minister spraw wewnętrznych Czech Vit Rakuszan, który we wtorek ma uczestniczyć w pracach lokalnego sztabu kryzysowego, zwrócił się też do władz Słowacji z prośbą o pomoc. Jak podkreślił, potrzebne są trzy duże samoloty gaśnicze oraz dwa śmigłowce. W nocy z poniedziałku na wtorek na miejsce ściągnięto również dodatkowe zespoły straży pożarnej z innych części kraju. 

Minister środowiska Czech na Twitterze oceniła sytuację jako krytyczną. Z uwagi na tempo rozprzestrzeniania się ognia z niektórych miejsc musiano wycofać strażaków, którym zagrażały płomienie. Pożar jest gaszony z powietrza i z ziemi. Przystąpiono także do ścinania drzew i tworzenia pasa przeciwpożarowego.

Czytaj też

Strażacy zmienili taktykę w porównaniu do poprzedniej nocy, gdy zespoły straży pożarnej wycofano po zmroku, koncentrując się na monitorowaniu źródeł ognia: we wtorek walczono z pożarem przez całą noc, starając się ochronić przed płomieniami zagrożone budynki, a w godzinach nocnych zawieszono jedynie loty śmigłowców oraz samolotu gaśniczego. Na miejscu działa około 30 zespołów straży pożarnej.

Trzy moduły w gotowości

W godzinach popołudniowych spodziewamy się, że ratownicy w składzie czterech policjantów i trzech strażaków wylecą do Czech, gdzie będą prowadzić akcję gaśniczą - poinformował rzecznik komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej bryg. Karol Kierzkowski. Dodał, że w tej chwili trwają przygotowania techniczne do wylotu. Kierzkowski przekazał, że od czerwca strażacy utrzymują w gotowości trzy moduły do gaszenia pożarów lasów. "Utrzymujemy je do końca września w ramach mechanizmu wspólnotowego Unii Europejskiej" - zaznaczył.

"W skład modułów wchodzi około 200 strażaków i 70 samochodów gaśniczych. W tej chwili dyżurują one rotacyjnie i to są moduły z poszczególnych województw. W ich skład wchodzą strażacy z garnizonu małopolskiego, wielkopolskiego i podlaskiego" - wyliczył. Dodał przy tym, że w tej chwili nie ma zapotrzebowania na moduły do gaszenia pożarów lasów.

Wskazał, że w tej chwili strona czeska zwróciła się do społeczności międzynarodowej o pomoc w postaci statków powietrznych, czyli samolotów i helikopterów gaśniczych. "Jeden śmigłowiec będzie z polskiej policji ze strażakami na pokładzie, którzy zabiorą ze sobą zbiornik podwieszany bambi bucket o pojemności 3 tys. litrów. Skład czterech policjantów i trzech strażaków jeszcze dziś wyleci w stronę Czech, gdzie będą prowadzili akcję gaśniczą" - podkreślił.

Przekazał, że pomoc polskich strażaków i policjantów zaakceptowali we wtorek Czesi. "Zostało to też zaakceptowane przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. W tej chwili trwają prace, żeby przygotować śmigłowiec i sprzęt gaśniczy do wylotu. Po południu spodziewamy się, że ratownicy wylecą i w około trzy godziny dolecą do granicy Czech" - wyjaśnił.

"W Czechach od niedzieli trwa pożar Parku Narodowego Czeska Szwajcaria. Ten pożar jest na tyle trudny i niebezpieczny, bo jest to teren górzysty, bardzo trudno dostępny. Do tego jest silny wiatr. W związku tym akcja gaśnicza musi być głównie prowadzona przy pomocy samolotów i śmigłowców gaśniczych" - zauważył.

Podał przy tym, że akcja pomocy polskich ratowników przygotowana jest na kilka dni, ale "jeżeli będzie taka potrzeba to prawdopodobnie zostanie przedłużona". "Na jak długo strona czeska będzie potrzebowała naszej pomocy, na tak długo zostaniemy" - zapewnił bryg. Karol Kierzkowski.

Źródło:
PAP
/ InfoSecurity24.pl

Komentarze