Policja dąży do unifikacji. Insp. Sitek: chcemy mieć dwa, maksymalnie trzy typy śmigłowców

21 marca 2021, 19:37
Black Hawk, policja, fot. Jacek Herok BKS KGP
Fot. Jacek Herok Biuro Komunikacji Społecznej KGP

"Gdyby udało nam się doprowadzić do pewnego ujednolicenia floty, łatwiej byłoby szkolić pilotów i mechaników oraz utrzymywać śmigłowce w gotowości do działań operacyjnych" - mówi w rozmowie z InfoSecurity24.pl insp. pil. Robert Sitek, Naczelnik Zarządu Lotnictwa Policji Głównego Sztabu Policji KGP. Jak dodaje, "łatwiej byłoby też, jeśli chodzi o zakup i magazynowanie części zamiennych". Szef policyjnych lotników podkreśla również, że "wzorem jest Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, które posiada jedynie maszyny EC 135 i dwa Robinsony 44 wykorzystywane do szkolenia".

Dominik Mikołajczyk: Lotnictwo Policji obchodzić będzie w tym roku 90-lecie istnienia. Jak dziś wygląda stan policyjnej floty? Iloma sprawnymi śmigłowcami dysponuje obecnie policja?

Insp. pil. Robert Sitek, Naczelnik Zarządu Lotnictwa Policji Głównego Sztabu Policji KGP: W Warszawie mamy obecnie trzy śmigłowce S-70i Black Hawk. Staramy się, by w gotowości operacyjnej był nie mniej niż jeden z nich. W centrali stacjonuje też Bell 412 i dwa Belle 407GXi. Dodatkowo mamy też jeden śmigłowiec W3. Znajduje się on w Warszawie i wykorzystujemy go do tego, by działały Sokoły zlokalizowane w tej chwili w Krakowie i Szczecinie. Oprócz tego w stolicy mamy jeszcze dwa śmigłowce typu Mi-8T. W tej chwili jeden z nich jest sprawny, w przypadku drugiego czekamy na wymianę piasty i tarczy sterującej po remoncie i najprawdopodobniej uda się to zrobić w najbliższym czasie.

Ostatnio, zgodnie z koncepcją zatwierdzoną przez komendanta głównego policji, do Szczecina przekazaliśmy śmigłowiec W3 w wersji "A" – w tej chwili szkolimy pilotów, mechanicy zostali już przeszkoleni. Natomiast do Poznania został przekazany nowo zakupiony Bell 407GXi. Po zakończeniu szkolenia pilotów i mechaników realizowanego w oparciu o SLP KWP w Łodzi do Wrocławia zostanie przebazowany śmigłowiec Bell 206. W Łodzi także mamy śmigłowiec Bell 206, a krakowska baza dysponuje maszyną W3 Sokół. 

Ostatnie lata to spore zmiany dla policyjnych lotników. Mam na myśli zakup w sumie sześciu nowych śmigłowców – trzech maszyn Black Hawk i trzech Belli. Jakie możliwości zyskała dzięki nim policja?

Zacznę od Bella 407. W Polsce istnieje duże zapotrzebowanie na wsparcie działań policji lekkimi śmigłowcami wyposażonymi w system obserwacji lotniczej. Dzięki maszynom Bell 407 jesteśmy w stanie odpowiedzieć na te potrzeby. Dla nas najważniejsze jest, że mamy ich trzy i że są identyczne. Dążymy do tego, by było ich więcej. Czy nam się to uda? Czas pokaże. Niemniej jednak, naszym celem jest mieć dwa, maksymalnie trzy typy śmigłowców w organizacji lotniczej. Można powiedzieć, że wzorem jest Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, które posiada jedynie maszyny EC 135 i dwa Robinsony 44 wykorzystywane do szkolenia.

Gdyby udało nam się doprowadzić do pewnego ujednolicenia floty, łatwiej byłoby szkolić pilotów i mechaników oraz utrzymywać śmigłowce w gotowości do działań operacyjnych. Łatwiej byłoby też, jeśli chodzi o zakup i magazynowanie części zamiennych.

image
Bell 206. Fot. Podlaska Policja

 

Wracając jednak do pytania, w tej chwili największe zapotrzebowanie jest właśnie na śmigłowce Bell 407, bowiem realizują one ok. 65-70 proc. zadań. Wiąże się to głównie np. z zabezpieczeniem imprez masowych. Mam tu na myśli nagrywanie i transmisję – w czasie rzeczywistym – obrazu, zarówno tego widzialnego, jak i w podczerwieni. Te śmigłowce wyposażone są w systemy, dzięki którym możemy przekazywać sygnał telewizyjny lub termowizyjny na wybrane stanowisko dowodzenia. Belle wykorzystujemy też do patrolowania dróg czy prowadzenia rozpoznania, np. przed wejściem do działań naszych grup specjalnych. Maszyny te świetnie sprawdzają się też w realizacji zadań związanych z poszukiwaniem osób zaginionych, zwłaszcza w terenie trudno dostępnym. Żeby pokazać jak różne zadania dzięki tym śmigłowcom wykonujemy, przypomnę choćby ostatni zrealizowany przez nas lot, kiedy to transportowaliśmy serce do przeszczepu.

A Black Hawki? 

To zupełnie inna sprawa. Te maszyny zastąpią nam śmigłowce Mi-8T i zapewne niebawem W3, które zbliżają się do przeglądów po 30 latach. Głęboko zastanawiamy się nad śmigłowcem W3, o którym mówiłem wcześniej. Nie wiemy, jaki będzie efekt przeglądu, być może koszty ewentualnych napraw będą nieopłacalne. Na marginesie powiem tylko, że do tego konkretnego egzemplarza nie jesteśmy w stanie pozyskać już części zamiennych. To jest pierwsza wersja tego śmigłowca i niektórzy kooperanci wycofali się z produkcji części zamiennych. Więc w tym momencie trochę nie mamy wyjścia.

Pyta pan o Black Hawki. To naprawdę bardzo dobra konstrukcja. Jeżeli chodzi o kwestie ratownictwa, ewakuacji, działań bojowych z powietrza to jest dla nas niesamowity przeskok. W Europie wprawdzie żadna policja nie eksploatuje tego typu śmigłowców, jednak doskonale sprawdzają się one np. w Ameryce Południowej. I także tutaj, żeby pokazać jakie zadania, oprócz tych stricte policyjnych, wynikających ze specyfiki naszej służby, realizujemy, odwołam się do przykładu. Ostatnio w lutym śmigłowiec Black Hawk udzielał wsparcia Tatrzańskiemu Ochotniczemu Pogotowiu Ratunkowemu. Według mnie sprawdził się świetnie. Ratownicy TOPR mówią, że jest trochę za mocny, niemniej jednak przez 5 dni działał w Tatrach jako śmigłowiec ratowniczy. W ubiegłym roku realizowaliśmy też np. transport pacjenta zakażonego koronawirusem. Śmigłowiec wielozadaniowy, jakim jest Black Hawk, ma szerokie spektrum zastosowania, począwszy od działań wsparcia szturmowego, poprzez transport ładunków czy to wewnątrz przedziału ładunkowego, czy na podwieszeniu zewnętrznym, gaszenie pożarów – a mamy w tym zakresie porozumienie z Państwową Strażą Pożarną – na transporcie medycznym kończąc. Prowadzone są już zresztą rozważania, by śmigłowce te przystosować do transportu medycznego. To nie jest żaden problem i jest to tylko kwestia odpowiedniego wyposażenia – noszy i specjalistycznego sprzętu posiadającego własne zasilanie. 

Jeśli jesteśmy przy Black Hawkach, to dopytam o maszyny Mi-8T, które mają docelowo zostać zastąpione właśnie przez śmigłowce S-70i. Ile lat policja korzystać może jeszcze z tych śmigłowców? 

Tak jak mówiłem wcześniej, obecnie posiadamy dwa śmigłowce typu Mi-8T. Z jednego z nich, do remontu głównego, możemy korzystać jeszcze przez 3,5 roku, z drugiego – 6,5 roku. Jednak, jeśli zajdzie taka konieczność, możemy zrealizować kolejny remont.

Pytanie tylko, czy będzie to uzasadnione ekonomicznie. Czy biorąc pod uwagę wiek i liczbę godzin spędzonych w powietrzu, remontowanie i utrzymywanie w gotowości tych maszyn się jeszcze opłaca?  

Być może taktyka działań naszych kontrterrorystów i zapotrzebowanie na konkretne typy śmigłowców doprowadzi do tego, że będziemy musieli maszyny Mi-8T powoli wycofać i zastąpić nowymi. Ale proszę pamiętać, że śmigłowce to nie są typowe środki transportu, jak np. samochód, gdzie możemy powiedzieć, że minęło tyle i tyle lat, pojazd osiągnął taki przebieg i go wycofujemy. W przypadku śmigłowców jest zupełnie inaczej. Trzeba liczyć się z tym, że zakup nowej maszyny to są ogromne koszty. Mówiąc już konkretnie o Mi-8T, są to śmigłowce z ubiegłego wieku, z ubiegłej epoki. Można powiedzieć, że w pewnym sensie swoje już zrobiły. Jednak na dziś będziemy te śmigłowce eksploatować.

Mamy plan, by w celu zabezpieczenia działań kontrterrorystycznych północnej i zachodniej części kraju, przekazać jeden śmigłowiec Mi-8T do sekcji w Łodzi, a później ewentualnie utworzyć sekcję w Gdańsku, gdzie docelowo mogłyby trafić śmigłowce Mi-8T i Bell 407GXi. 

Komendant główny policji gen. insp. Jarosław Szymczyk, w rozmowie z InfoSecurity24.pl, mówił, że decyzje o ewentualnym zakupie kolejnych maszyn zapadną po sprawdzeniu nowych śmigłowców. Wiecie już, jakich śmigłowców potrzebujecie najbardziej? Oczywiście przy założeniu, że znajdą się środki na sfinansowanie zakupu.

W pierwszej kolejności potrzebujemy śmigłowców lekkich, bo – tak jak mówiłem – to one realizują ok. 65-70 proc. nałożonych na nas zadań. Z naszego punktu widzenia lepiej byłoby eksploatować maksymalnie dwa, trzy typy maszyn. To jest dość proste. Znów posłużę się przykładem. Dziś mówiąc o maszynach, które możemy wykorzystywać do działań z użyciem technik linowych, mamy śmigłowce Mi-8T, W3 i Black Hawk. Czyli, czysto teoretycznie, powinniśmy pilotów wyszkolić na trzy typy. Jeśli posiadalibyśmy jeden typ śmigłowca, pilot szkolony byłby na ten jeden typ. To oszczędność czasu i pieniędzy. Ale mówiąc o kosztach szkolenia i tak nie mówimy jeszcze o aż tak dużych pieniądzach. Te zaczynają się, kiedy weźmiemy pod uwagę remonty oraz magazynowe utrzymywanie części zamiennych. Wiadomo, że części i usługi w branży lotniczej są bardzo drogie. Weźmy choćby regulator napięcia, który ostatnio spowodował przerwę w eksploatacji śmigłowca Bell 206. Gdybyśmy posiadali 10 takich samych śmigłowców, to możemy w magazynie mieć np. jedną taką część. Sytuacja komplikuje się, kiedy mamy np. sześć różnych typów maszyn. Wtedy musielibyśmy w magazynie mieć szęść różnych regulatorów. Nie zawsze możliwości finansowe mogą pozwalać na posiadanie części do wszystkich typów śmigłowców i powstaje problem, do których takie części magazynować, a do których nie.

image
Bel 407GXi. Fot. Świętokrzyska Policja

Jednolita flota z pewnością ułatwiłaby i usprawniła naszą działalność. Na podstawie przeprowadzonych analiz dążymy do unifikacji.

Które z maszyn, jakie posiadacie obecnie "na stanie", są najbliższe wycofania ze służby? 

Nie chciałbym wymieniać konkretnych typów, ale z pewnością będą to śmigłowce występujące w Policji w pojedynczych egzemplarzach i zaawansowane wiekowo. Może się to zmienić w zależności od wielu czynników. Jednak tak jak mówiłem już wcześniej, zarówno naszym celem jak i z pewnością celem naszych przełożonych jest to, by docelowo doprowadzić do sytuacji, w której będziemy eksploatować dwa, maksymalnie trzy typy maszyn. Na pewno będą to Belle 407GXi i S-70i Black Hawk. Czy w tym spektrum znajdzie się jakiś trzeci typ, czas pokaże. 

Wracając do pana pytania. Wycofać śmigłowiec jest i łatwo, i trudno. Optymalnie byłoby, gdyby przed wycofaniem jakiegoś śmigłowca na jego miejsce wprowadzić inny, przeszkolić załogi i zbudować taktykę działań, tak jak to zrobiliśmy w oparciu o śmigłowce Bell 407 i Black Hawk. Dopiero wtedy powinniśmy wycofywać starsze maszyny tak, by nie powstała luka w zabezpieczeniu naszych działań policyjnych.

Wszystko o czym rozmawiamy wiąże się z pieniędzmi. Bez nich modernizacja floty nie byłaby możliwa. Co stałoby się, gdyby do niej nie doszło? Policja zostałaby uziemiona?

To nie jest do końca pytanie do mnie. Ja mogę powiedzieć, co działoby się ze sprzętem lotniczym.

W ubiegłym roku wycofaliśmy ze służby ostatni egzemplarz Mi-2. Te śmigłowce swój okres eksploatacji zakończyły, ponieważ kadłubom kończył się resurs. Oczywiście można by próbować przedłużać ten czas, co wiązałoby się z koniecznością przeprowadzenia remontów i całego szeregu badań tzw. nieniszczących, ale koszty "przywracania" tych maszyn byłyby naprawdę ogromne, a czas ich używania i tak nie byłby tak długi, jak nowych maszyn. Rozważaliśmy przedłużanie czasu eksploatacji Sokołów, konkretnie tego, który zbliża się do 30-letniego przeglądu. Oddalibyśmy go do zakładu i zapłacilibyśmy bardzo duże kwoty za jego remont. A jeśli nie mielibyśmy tych środków, to te maszyny po prostu przestałyby latać. Gdyby tak się stało, to musielibyśmy się teraz zastanawiać co z ludźmi, skoro nie ma śmigłowców. Ale wolę na ten temat nie prowadzić teoretycznych rozważań, bo na szczęście stało się inaczej. Mamy sześć nowych maszyn i prowadzone są prace, których efektem ma być uzupełnienie tego stanu w przyszłości.

Niedługo w warszawskiej bazie Lotnictwa Policji pojawi się nowy mobilny hangar. Czy to oznacza też, że rozpocznie się remont znajdujących się tam budynków, powstałych jeszcze w latach 40.?

Zacznę od tego, że te budynki nie powstały tak naprawdę w latach 40., tylko zostały wtedy przywiezione z rejonu Wrocławia jako mienie przesiedleńcze. 

Od półtora roku policja jest właścicielem terenu na warszawskim Bemowie i są już przygotowane plany, zgodnie z którymi chcemy wybudować hangar mobilny. Mieliśmy go już tymczasowo wybudowanego na płaszczyźnie manewrowej przed hangarem numer 6 przez około 8 miesięcy, teraz szykujemy podbudowę i będziemy chcieli już docelowo, na właściwym miejscu, stworzyć taki hangar do przechowywania sprzętu. Sam pan wie, ile kosztują śmigłowce i nierozsądne byłoby trzymanie ich pod przysłowiową "chmurką". Z mojego punktu widzenia byłoby to wręcz karygodne.

Jeśli chodzi o hangary numer 5 i 6, to będziemy je remontować i prace są już daleko zaawansowane. Zamierzamy wyremontować też całą infrastrukturę tak, by była ona na miarę XXI wieku.

A czy inne bazy Lotnictwa Policji również czeka modernizacja?

Od trzech lat właścicielem terenu i hangaru we Wrocławiu jest komenda wojewódzka i sukcesywnie prowadzone są tam remonty. Między innymi dlatego przekazaliśmy tam śmigłowiec, by ta baza mogła funkcjonować. Baza lotnicza w Łodzi ma własny nowoczesny hangar, a ostatnio przeprowadzany był tam remont nawierzchni. Ta w Krakowie zlokalizowana jest na terenie Muzeum Lotnictwa Polskiego i też ostatnio została rozbudowana, ale wiem, że są prowadzone rozmowy na temat ewentualnego wydzielenia terenu i zbudowania własnej bazy. W Poznaniu, podobnie jak w Krakowie, nie jesteśmy właścicielem terenu oraz hangaru i wynajmujemy obiekty, ale można podnieść standard tej infrastruktury lub być może – co nie zależy oczywiście ode mnie – stworzyć własną bazę.

Planujemy również ponownie otworzyć bazę w Gdańsku. Prowadzone są prace w tym kierunku. Rozważamy zarówno najem hangarów na lotnisku im. Lecha Wałęsy, jak i budowę własnego. Podobna sytuacja jest w Szczecinie, gdzie obecnie wynajmujemy obiekty od szczecińskiego aeroklubu.

W policji od lat wiele mówi się o wakatach. Czy ten problem dotyczy też policyjnych lotników? 

Dziś lotnictwo policji ma 105 etatów w całej Polsce – to 91 policjantów i 14 pracowników cywilnych. Docelowo te proporcje najprawdopodobniej się zmienią, bo braki występują nie tylko wśród personelu lotniczego. Sytuacja w kraju ciągle się zmienia i w jakiś sposób dotyka też nas. Dużo pracy przed nami.

Załóżmy, że jestem policjantem a do tego pasjonatem lotnictwa. Czy mam szansę, by zostać policyjnym pilotem?

Tak. By nim zostać, musiałby pan przyjść do nas z nalotem nie mniejszym niż 200 godzin na śmigłowcach w charakterze dowódcy oraz mieć uprawnienia cywilne lub wojskowe do lotów w dzień i w nocy z tzw. VFR  (Visual Flight Rules). Policja nie szkoli personelu lotniczego od podstaw. Warunkiem podstawowym jest pozytywne przejście procedury rekrutacyjnej do służby w Policji.

image
Mi-8. Fot. Śląska Policja

 

Czyli nie mogę przejść szkolenia lotniczego w policji?

Nie posiadamy obecnie takich możliwości. 

Kogo w takim razie szukacie?

Świat lotniczy w Polsce nie jest miejscem, gdzie jest nieograniczona liczba ludzi ze specjalnymi kwalifikacjami. Mówimy tu o pilotach i mechanikach, bo musimy pamiętać, że bez mechaników lotnictwo nie może funkcjonować. Obecnie pilotów i mechaników rekrutujemy z dwóch grup. Po pierwsze, są to byli żołnierze, a drugim źródłem są osoby posiadające cywilne lotnicze wykształcenie. 

Rozmawiamy w przeddzień jubileuszu policyjnego lotnictwa. Nie zapytam o to, jakie wyzwania czekają Was w perspektywie kolejnych 90 lat, ale gdyby mógł Pan wskazać trzy najważniejsze punkty, nad którymi skupiać się będziecie w najbliższym czasie. 

Przede wszystkim nasze działania będziemy podejmować tak, by jak najlepiej służyć społeczeństwu. A społeczeństwu możemy służyć coraz lepiej działając w trzech kierunkach. Po pierwsze, będziemy zmierzać do ujednolicenia sprzętu i taktyki, więc unifikacja i wprowadzanie nowych narzędzi. Chodzi nam też o to, by te nowe narzędzia maksymalnie wykorzystywać zarówno w działaniach policyjnych, jak i ratowniczych czy choćby gaśniczych. Druga kwestia to uzupełnienie stanów etatowych i wyszkolenie tych ludzi. Ostatnim elementem jest miejsce służby. Fajnie byłoby, gdyby nasz personel miał swoje miejsce, bazę, dzięki której nie będzie traktował swojej służby jak ośmiogodzinnej pracy, po której zatrzaskuje się drzwi i wraca do domu. To miejsce pozwoli – moim zdaniem – lepiej utożsamiać się z tym, co się robi i z formacją, w jakiej służymy. 

Jeśli te trzy elementy zbierzemy w jedną całość, to naprawdę otrzymamy świetnie narzędzie, które będzie dobrze funkcjonować. Nie będzie ono służyło wyłącznie do działań stricte policyjnych, ale np. jeżeli będzie trzeba zabezpieczyć polskie interesy na platformach wiertniczych Lotos Petrobaltic S.A zlokalizowanych na polskim szelfie Morza Bałtyckiego, to my to zrobimy, bo jesteśmy wyszkoleni. Jeśli pojawi się konieczność, by wystawić dyżury ratownicze np. w górach, to my to zrobimy. Jeżeli trzeba będzie zorganizować transport medyczny, jak choćby ten sprzed kilku tygodni, z takim zadaniem też sobie poradzimy. W ubiegłym roku, kiedy mieliśmy do czynienia z pożarami w Biebrzańskim Parku Narodowym, zorganizowaliśmy zbiornik gaśniczy, zrealizowaliśmy szkolenie i podjęliśmy działania. Dziś mamy już znowelizowane porozumienie z Państwową Strażą Pożarną, która kupiła odpowiednie zbiorniki i jeśli zajdzie taka potrzeba, będziemy pomagać strażakom w ich akcjach ratowniczych oraz gaśniczych. Lotnicza Policja jest bardzo elastyczną formacją i jesteśmy w stanie wywiązać się z wielu niekoniecznie standardowych zadań, jakie zostaną przed nami postawione. Sprawne lotnictwo policyjne to większe bezpieczeństwo naszych obywateli.

Dziękuję za rozmowę.


insp. pil. Robert SITEK –  pilot instruktor Lotnictwa Policji na śmigłowcach Mi-8, Bell-412 oraz S-70i Black Hawk, naczelnik Zarządu Lotnictwa Policji Głównego Sztabu Policji Komendy Głównej Policji. Swoje doświadczenie zdobyte w lotnictwie wojskowym z powodzeniem wykorzystuje od 14 lat jako pilot Lotnictwa Policji, biorąc udział m.in. w lotach poszukiwawczych i ratowniczych. Obecnie posiadany nalot w lotnictwie państwowym to ponad 2200 godzin. Wraz ze swoim zespołem z ZLP KGP, nadaje kierunek procesowi modernizacji Lotnictwa Policji bazując na doświadczeniach zdobytych m.in. podczas szkoleń na Litwie, Ukrainie, w Wielkiej Brytanii, Chorwacji, we Włoszech oraz w USA.

Reklama
Reklama

KomentarzeLiczba komentarzy: 22
oleś
poniedziałek, 22 marca 2021, 23:28

Od niepamiętnych czasów po raz pierwszy słyszę rozsądne podejście co do różnorodności sprzętu będącego w dyspozycji tym razem w policji. Oby WP też miało tak mądrych generałów to wojskowa logistyka spała by spokojniej a w czasie wojny odpowiedzialni za zaopatrzenie nie stawali przed plutonem egzekucyjnym za sabotaż bo polityczni decydenci i tak zwieją tzn. przegrupują się na z góry upatrzone stanowiska.

Mat
poniedziałek, 22 marca 2021, 20:30

A co do LPR i ich monokultury EC135/H135, to policjanci zapominają, że są one przeznaczone tylko do jednego celu, a policja wykonuje helikopterami całe spektrum zadań, od działań patrolowych, przez poszukiwania, wsparcie działań KT, pomoc ofiarom kataklizmów i ich ewakuacja, po gaszenie pożarów, transport chorych i wspieranie TOPR/GOPR, więc i sprzęt nie może bazować na 1-2 modelach.

Baba Jaga
wtorek, 23 marca 2021, 11:19

Tak, policjanci zapominają, do czego służą im śmigłowce, dobrze że mają Mata. Ponadto skąd te "1-2 modele", skoro w żadnym miejscu nie padła sugestia, że mógłby być tylko 1 typ? Mowa o 2-3. Ponadto wiele z zadań które wymieniasz to jednak nie są zadania dla policji, tak co do zasady (gaszenie pożarów(???), TOPR, transport chorych...) a jedynie doraźnie, przy niedomaganiach innych służb.

kajmat
poniedziałek, 22 marca 2021, 20:06

Hip, hip, hura. Mamy bodajże 13 helikopterów policyjnych i 8 w SG. Za naszą zachodnią granicą sama Bundespolizei ma blisko 100 helikopterów, a do tego co najmniej kilkanaście helikopterów w policjach landowych, pr,y powierzchni kraju wiekszej o kilkanaście procent od Polski i nie mają de facto na lądzie zewnętrznej granicy UE. Aha, mają więcej niż 2 modele sprzętu, ale kto bogatemu zabroni. Nas nie stać nawet na przemalowamie Belli, zwłaszcza 206 z Łodzi.

Daniel J.
poniedziałek, 22 marca 2021, 19:51

Gdyby wzorem było LPR to trzeba było kupić H135 zamiast BH i BELL’a. I wtedy - przynajmniej szkolenie na typ - odbywać razem z LPR, bo co do pewnych umiejętności i procedur typowych dla danej służby można uczyć osobno. Lecz mechanicy przechodzili by to samo szkolenie i byli by wymieni. Jak dobrze rozplanować to nawet bazy mogli by współdzielić. Ale ok BH dla BOA jest lepszy niż H135, rozumiem. Ale Bell już całkowicie był z d.... jeśli przecież chciało się maszynę typowo patrolową i jednosilnikową to równie dobrze by się sprawdził SW-4. Przynajmniej produkowanym Polsce. A gdyby politycy (wszystkich partii) chcieli tak dobrze dla polski to generalnie wszystkie helikoptery jakie są potrzebne kupował tylko u tych firm które produkują maszyny w Polsce - czyli obecnie jest to Leonardo i Sikorsky. A inni, tylko jeśli otworzyli by fabrykę w Polsce albo faktycznie te istniejące nie były by w stanie dostarczyć maszyny o potrzebnych parametrach..... czyli np. latajacego dźwigu :-)

kajmat
wtorek, 23 marca 2021, 00:00

Nie trzeba patrzeć na LPR, wystarczyłoby zunifikować sprzęt ze Strażą Graniczną, zgodnie z ideą tworzenia Lotnictwa Sił Porządku Publicznego w latach 90-tych. Ale nie, nie da się, ostatnio każda ze służb kupowała w swoim przetargu i narzekała, że drogo.

Mały
poniedziałek, 22 marca 2021, 17:33

Jeszcze jakby dodali komentarz ile Black Hawk stoi w hangarze w oczekiwaniu na części a ile lata to byłoby o czym podyskutować. W tym śmigłowcu, nawet drut do kontrowania śrub musimy kupować w USA.

Tweets InfoSecurity24