- WIADOMOŚCI
Ochrona infrastruktury krytycznej przed dronami. Co się zmieniło?
Nowelizacja ustawy o zarządzaniu kryzysowym daje operatorom infrastruktury krytycznej nowe narzędzia do przeciwdziałania zagrożeniom ze strony dronów. Zdaniem eksperta ds. obrony i bezpieczeństwa Grzegorza Matyasika zmiany są jednak tylko częściowym rozwiązaniem problemu, a skuteczność nowych przepisów może ograniczać złożony proces podejmowania decyzji podczas realnego ataku.
O swoich spostrzeżeniach dotyczących nowelizacji ustawy o zarządzaniu kryzysowym, która ma umożliwić operatorom infrastruktury krytycznej budowanie realnych zdolności do przeciwdziałania zagrożeniom ze strony bezzałogowych statków powietrznych, napisał ekspert w dziedzinie obrony i bezpieczeństwa Grzegorz Matyasik.
Na łamach Instytutu Wschodniej Flanki, Matyasik stwierdził, że zmiany stanowią istotny krok naprzód, jednak nie rozwiązują wszystkich problemów związanych z ochroną obiektów przed atakami z wykorzystaniem dronów. Zwrócił przy tym, uwagę, że nowe rozwiązania wzmacniają przede wszystkim infrastrukturę krytyczną, pozostawiając poza podobnym mechanizmem wiele innych obiektów istotnych dla bezpieczeństwa państwa.
Jak wskazał, nowelizacja zmienia jednocześnie ustawę o zarządzaniu kryzysowym, ustawę o ochronie osób i mienia oraz ustawę o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej. W efekcie powstaje mechanizm obejmujący operatorów infrastruktury krytycznej, specjalistyczne uzbrojone formacje ochronne (SUFO) oraz środki służące neutralizacji bezzałogowych statków powietrznych.
Kluczowe znaczenie – według autora – ma nowy art. 6zj ustawy o zarządzaniu kryzysowym, który pozwala operatorowi infrastruktury krytycznej – po wcześniejszej notyfikacji parametrów urządzeń – zdecydować o dopuszczeniu do użycia urządzeń zakłócających telekomunikację przez pracowników SUFO. Jednocześnie przepisy nakazują ograniczenie czasu ich działania do niezbędnego minimum oraz minimalizowanie skutków dla usług telekomunikacyjnych.
Podkreślił jednak, że przepis ten „nie jest ogólnym pozwoleniem radiowym ani zgodą na stałe zakłócanie widma”. Jak zaznacza, stanowi on jedynie „szczególną podstawę operacyjną dla operatora IK, uruchamianą w konkretnej sytuacji zagrożenia, w określonym sektorze i w ściśle ograniczonym czasie”.
Zmiany obejmują również ustawę o ochronie osób i mienia. Dzięki nim kwalifikowani pracownicy ochrony mogą wykorzystywać środki przeznaczone do neutralizacji dronów. Samo wyposażenie obiektu w tego rodzaju sprzęt nie oznacza jednak pełnej swobody jego użycia. Jak wskazuje ekspert, konieczne pozostaje spełnienie ustawowych przesłanek neutralizacji, zachowanie zasad konieczności, proporcjonalności oraz minimalizacji szkód.
Matyasik zwrócił także uwagę, że system ochrony nie może opierać się wyłącznie na zakupie efektorów antydronowych. Jego zdaniem środki te powinny zostać wpisane do planu ochrony obiektu jako element całego systemu bezpieczeństwa. Plan powinien uwzględniać między innymi scenariusze zagrożeń, procedury alarmowania, sposób współpracy z Policją, ABW czy Państwową Strażą Pożarną, a także zasady dokumentowania incydentów i zabezpieczania materiału dowodowego. Jednocześnie zaznaczył, że samo ujęcie takich urządzeń w planie ochrony „nie legalizuje automatycznie każdego efektora” i nie zastępuje obowiązujących przepisów prawa.
W analizie przedstawił również model warstwowej ochrony C-UAS. Według autora skuteczny system powinien obejmować nie tylko neutralizację drona, ale również jego wykrycie, klasyfikację, identyfikację, śledzenie, ocenę ryzyka, podjęcie decyzji oraz działania prowadzone już po zakończeniu incydentu.
Szczególną uwagę Matyasik poświęcił praktycznej stronie nowych rozwiązań. Opisał on procedurę reakcji SUFO na pojawienie się drona – od wykrycia obiektu, przez weryfikację legalności lotu i ocenę zagrożenia, aż po decyzję operatora infrastruktury krytycznej dotyczącą użycia urządzeń zakłócających oraz późniejsze zabezpieczenie materiału dowodowego.
W artykule podkreślił, że decyzja operatora nie oznacza wydania polecenia użycia środka przymusu bezpośredniego, lecz jedynie dopuszczenie zastosowania określonego urządzenia. Samą neutralizację wykonuje kwalifikowany pracownik ochrony w granicach swoich ustawowych uprawnień.
Zdaniem eksperta właśnie ten model rodzi jednak poważne wątpliwości praktyczne. Jak wskazał, jeżeli operator infrastruktury krytycznej deklaruje całodobową gotowość do neutralizacji dronów, musi zapewnić możliwość błyskawicznego podejmowania decyzji przez odpowiednio umocowaną osobę działającą w jego imieniu. W przeciwnym razie cały system może okazać się zbyt powolny wobec dynamicznego zagrożenia.
Analiza zwraca również uwagę na różnice pomiędzy obiektami infrastruktury krytycznej a innymi obiektami podlegającymi obowiązkowej ochronie. W przypadku tych drugich SUFO mogą prowadzić działania związane z wykrywaniem zagrożeń, alarmowaniem czy zabezpieczaniem miejsca zdarzenia, jednak – jak podkreśla autor – nie dysponują analogiczną podstawą prawną do użycia urządzeń zakłócających telekomunikację. W praktyce oznacza to, że ich możliwości neutralizacji dronów pozostają znacznie bardziej ograniczone.
W podsumowaniu Matyasik ocenił, że nowelizacja jedynie częściowo usuwa wcześniej wskazywane problemy. Jak pisze, „ogranicza ją przede wszystkim w odniesieniu do infrastruktury krytycznej w odniesieniu do jednego rodzaju efektora”, natomiast w przypadku pozostałych obiektów nadal występuje „asymetria i zróżnicowanie resortowe”.
Postawił również pytanie o praktyczną skuteczność przyjętego modelu. Zwrócił przy tym uwagę, że cały proces – od wykrycia drona do jego neutralizacji – musiałby zmieścić się w czasie około 90 sekund, przy założeniu wykrycia obiektu z odległości około dwóch kilometrów. W jego ocenie rodzi to pytanie: „czy nie powinniśmy iść w stronę automatyzacji działania systemu C-UAS”?


