Bezpieczeństwo Wewnętrzne

Co powstało na polsko-białoruskiej granicy?

bariera graniczna straż graniczna
Fot. Stanisław Żaryn/Twitter

49 tysięcy ton stali oddziela Polskę od Białorusi. Ku końcowi (choć nie pokrywa się to z czerwcowymi deklaracjami MSWiA i Straży Granicznej) zbliża się bowiem zakończenie prac nad zaporą na granicy ze wschodnim sąsiadem, której powstanie "zainspirowały" działania białoruskich władz z ubiegłego roku, gdy wywołały one presję migracyjną m.in. właśnie na odcinku z Polską. O tym, jak skonstruowana jest fizyczna bariera, która uchronić ma kraj przed zagrożeniami z tego kierunku, mówili niedawno przedstawiciele MSWiA i Straży Granicznej.

Resort spraw wewnętrznych i administracji oraz podległa mu Straż Graniczna uchylili trochę więcej, niż rąbka tajemnicy w temacie powstałej na granicy polsko-białoruskiej bariery. Podczas czwartkowego (7 lipca) spotkania połączonych komisji sejmowych - administracji i spraw wewnętrznych oraz obrony narodowej, zdali bowiem relację z przygotowań i realizacji tego projektu, stanowiącego odpowiedź polskich władz na presję migracyjną ze strony białoruskiej. Jak się okazało już na początku posiedzenia, przedwczesne okazało się huczne świętowanie (brał w nim udział m.in. premier Mateusz Morawiecki) zakończenia prac nad fizyczną część zapory, które resort wyprawił ostatniego dnia czerwca. Termin ten został bowiem przedłużony do 15 lipca, co związane ma być problemami, które pojawiły się podczas montażu pali pod zaporę na bardziej wymagających gruntowo odcinkach. Zgodnie z czwartkowymi deklaracjami, bariery brakowało jeszcze na ok. 7 km granicy w rejonie Białowieży. To niewiele, biorąc pod uwagę, że zapora ma długość ok. 187 km, ale jednak nie był to faktycznie koniec prac. Przesunięcie terminu o 15 dni czy nawet parę dni więcej również nie wydaje się być znaczące, jeśli weźmiemy pod uwagę, że to największa inwestycja budowlana w historii Straży Granicznej, która rozpoczęła się w dość ekspresowym tempie i zakończy - najprawdopodobniej - w mniej niż pół roku (przynajmniej tej fizycznej części) - wystartowała bowiem 25 stycznia br. Według wiceministra Macieja Wąsika, resort liczy na to, że prace uda się rozliczyć do końca bieżącego miesiąca, a ministerstwo - jak twierdzi - nie ukrywało, że nie każda śrubka jest jest już na miejscu. Odbiory jednak trwają i są realizowane etapami i odcinkami, liczącymi po ok. 5 km.

Odgrodzeni od sąsiada

Jak tłumaczyła zastępca komendanta głównego Straży Granicznej gen. bryg. SG Wioleta Gorzkowska, nadzorująca projekt z ramienia formacji, powstała na granicy bariera fizyczna obejmuje cały jej odcinek lądowy, czyli dokładnie 186,25 km. Nieco dłuższa będzie część elektroniczna zapory, która będzie miała 202 km. Chodzi w tym przypadku o zachowanie stref detekcyjnych, a pewne sensory obejmą swoim zasięgiem również część wód granicznych (rzeki: Przewłoka, Leśna, Narew, Wołkuszanka, na jeziorach Szlema, Długie oraz Wązowiec). Całość inwestycji umieszczona została w pasie drogi granicznej, czyli na obszarze do 8 m od linii granicy państwowej (na 1,25 metrze powstała część fizyczna, a kilka metrów od granicy powstaje część elektroniczna). Na całej długości pojawiła się również, a w zasadzie najpierw, droga techniczna, która niezbędna była do prowadzenia prac budowlanych, ale - co ważne - stanowić będzie dla Straży Granicznej istotny element zabezpieczenia, pozwalający np. na szybsze przemieszczanie się wzdłuż pasa granicznego.

Fot. Straż Graniczna

Polskim władzom zależało na czasie, dlatego by przyspieszyć budowę, równolegle prowadzono prace projektowe oraz budowlane. Co więcej, realizowano je na czterech odcinkach równocześnie, w systemie trzyzmianowym. Jak wspomniano wcześniej, rozpoczęto od stworzenia drogi technicznej. Kolejny etap stanowiło wwiercenie otworów, w których wykonywane były betonowe pale, stanowiące fundament pośredni pod posadowienie bariery. Do pali przyspawano dwuteowniki konstrukcyjne, a głowice pala ponownie zalano betonem. Następnie przyszedł czas na podwaliny, które zagłębiono na metr poniżej poziomu terenu i pół metra nad nim. Wykonano je w dwóch technologiach. Część z nich wylewano bezpośrednio na budowie, ale formacja zdecydowała się również skorzystać z gotowych, prefabrykowanych elementów. Ostatni etap stanowi montaż dwóch zwojów concertiny.

Konstrukcja jednego przęsła bariery (mowa o tym, co widzimy ponad gruntem) to ponad 5,5 m wysokości, z czego 50 cm to betonowa podwalina, 4,5 m to ażurowe, stalowe panele rozmieszczone między dwuteownikami konstrukcyjnymi, stanowiącymi słupy główne (zamontowane co 5 m). Zapora zwieńczona jest dwoma zwojami drutu ostrzowego typu concertina, o średnicy 70 cm, z których jeden znajduje się centralnie nad barierą, a drugi zawieszony jest od strony Białorusi. Tak zbudowane przęsła mają zapewniać wymaganą przez Straż Graniczną nośność i stabilność, przy uwzględnieniu ciężaru własnego, a także naporu tłumu czy nawet silnego wiatru.

Największy problem w trakcie budowy stanowić miały warunki gruntowe, co przełożyło się ostatecznie - jak wspomniano wyżej - na przesunięcie terminu zakończenia prac na połowę lipca br. Odzwierciedla to fakt, że długość wykorzystanych w konstrukcji pali waha się od 3 do 11 metrów. Na trudniejszych terenach korzystano z gotowych pali, po wcześniejszej instalacji odpowiednich osłon.

Fot. Straż Graniczna

Prac nie miały również ułatwiać białoruskie służby, które podejmowały próby niszczenia konstrukcji (kradzież szalunków, próby naruszania pionowości słupów, uszkadzanie maszyn budowlanych, próby przecinania przęseł czy wykonywanie podkopów). W związku z utrzymującym się zagrożeniem, budowa miała więc ochronę nie tylko Straży Granicznej, ale także wojska czy policji.

Ostatecznie, Polskę i Białoruś dzielić będzie (nie licząc białoruskich zabezpieczeń, czyli zapory inżynieryjnej, składającej się z dwóch ogrodzeń - drewniane słupy oraz drut kolczasty) ok. 49 tys. ton stali, z której wyprodukowano 38 815 dwuteowników konstrukcyjnych, czyli słupów stalowych (masa to 14 170 ton) oraz 38 774 różnego typu paneli (masa to 34 399 ton). Koszt budowy bariery fizycznej wyniósł 1,303 mld złotych, z czego 719 mln pochłonęły roboty budowlane, a 584 mln - zakup elementów stalowych. Formacja podkreśla bowiem, że materiały kupiła osobiście u spółek Skarbu Państwa, co miało się przełożyć na obniżenie kosztów oraz przyspieszenie rozpoczęcia prac.

wykonawcy bariery fizycznej na granicy z Białorusią Straż Graniczna
Fot. Straż Graniczna

W konstrukcji uwzględniono również 24 przejścia dla dużych zwierząt, czyli średnio co ok. 8 km, w miejscach wskazanych przez resort klimatu i środowiska (nie będą one jednak cały czas otwarte, będzie to zależne od ustalonych tras migracyjnych i potrzeb; ewentualne stałe otwarcie nastąpi w przypadku zniknięcia presji migracyjnej z kierunku białoruskiego). Dla małych zwierząt przygotowano 140 tys. małych otworów w podwalinie. Bariera fizyczna posiada również 100 bramek serwisowych, które mogą zostać wykorzystane na potrzeby migracji zwierząt. W miejscach występowania cieków wodnych oraz obniżeń terenu z wodami stagnującymi powstały przepusty. Formacja zaznacza również, że budowa wymagała usunięcia jedynie pojedynczych drzew, gdyż i tak znajdował się tam regularnie oczyszczany pas drogi granicznej.

Czas na elektronikę

Dopełnienie bariery fizycznej stanowić będzie bariera elektroniczna, która da zaporze pełną funkcjonalność. Będzie ona miała kilka linii detekcji, w tym kabel na zaporze (na jej szczycie), pod powierzchnią gruntu (aby wykrywać drgania) oraz system wizyjny zamontowany na słupach, rozstawionych co 100 metrów wzdłuż linii granicy. Umieszczone na nich zostaną kamery dzienne oraz termowizyjne.

Ma to pomagać - jak tłumaczyła zastępca komendanta głównego SG - wykrywać i obrazować w czasie rzeczywistym wszystkie zdarzenia przy granicy. "Sygnał będzie przekazywany do centrum nadzoru (będzie się on znajdował w Podlaskim Oddziale SG w Białymstoku - przyp. red.), gdzie operatorzy będą pełnić służbę całodobową. Operator po zweryfikowaniu sygnału będzie przekazywał informację do właściwej placówki w celu podjęcia interwencji" - tłumaczyła gen. Gorzkowska. Budowa części elektronicznej zapory została zlecona firmie Electrotim, która zajmowała się już instalacją perymetrii na odcinku granicy z Ukrainą.

Do budowy bariery elektronicznej wykorzystanych ma zostać 400 km kabli detekcyjnych, po 200 km kabli zasilających i transmisyjnych, ok. 2,5 tys. kamer. Dodała, że kable będą działać w architekturze pętli, czyli w taki sposób, że np. przecięcie któregokolwiek nie spowoduje, że bariera nie będzie działać. Zaznaczyła także, że bariera elektroniczna "zintegruje inne środki ochrony" technicznej SG używane do ochrony granicy np. na wieżach obserwacyjnych, czy fotopułapkach i PJN (Przewoźne Jednostki Nadzoru). Wszelkie urządzenia związane z ochroną granicy będą działać w ramach sieci Straży Granicznej, która nie jest podłączona do internetu czy sieci zewnętrznej.

bariera elektroniczna na granicy z Białorusią Straż Graniczna
Bariera elektroniczna na granicy z Białorusią w liczbach.
Fot. Straż Graniczna

Bariera elektroniczna ma być gotowa - jak podała Gorzkowska - 60 dni od dnia zakończenia budowy bariery z przęseł. W tym czasie mają być zbudowane także przyłącza energetyczne i transmisyjne, sensory. Dodała, że niezbędny będzie jeszcze ok. miesiąc na kalibrację i integrację systemu. Bariera elektroniczna pochłonie ok. 330 mln złotych (to więcej, niż szacowane jeszcze w ubiegłym roku 115 mln złotych). Pojawiły się już związane z nią pierwsze słupy pod kamery, które rozmieszczono w rejonie Kuźnicy.

Wiadomo również, że zarówno część fizyczna, jak i elektroniczna bariery będą miały 5-letnią gwarancję i rękojmię za wady. W ramach tej pierwszej, organizowane będą również coroczne przeglądy. Rozwiązanie posiada oczywiście zasilanie awaryjne, w tym zapasowe kable, których nadmiarowość to 50 proc. Nie na wszystkie pytania, które podły podczas komisji, a dotyczące zabezpieczeń na odcinku z Białorusią poznaliśmy jednak odpowiedzi. Wiceminister Wąsik zapewniał jednak, że udzielić ich może w trybie niejawnym, gdyż dotyczą podatności zapory.

Wojskowa asysta

Na razie w ochronie granicy z Białorusią Straż Graniczną nadal wspiera wojsko oraz policja. MSWiA nie potrafi jeszcze wskazać do kiedy będzie tam potrzebne samo wojsko. W szczytowym momencie było to nawet 11 tys. żołnierzy, a obecnie ich liczba wynosi (zgodnie z meldunkiem na 7 lipca) ok. 4100. Zapewnia jednak, że po powstaniu bariery, formacja będzie mogła spokojnie, własnymi siłami zabezpieczać granicę z Białorusią. Szczególnie, że wschodnie oddziały Straży Granicznej mają zostać wsparte, w ramach ustawy modernizacyjnej na lata 2022-2025, dodatkowymi etatami. Ma ich być dokładnie 750, z których większość trafi właśnie na wschód kraju. Sam Podlaski Oddział Straży Granicznej "otrzyma" ich 350. Do przyjęcia w tym roku jest tam co najmniej 130 mundurowych i jak jeszcze w maju deklarował komendant tej jednostki, zainteresowanie jest duże, to bowiem kilka osób na miejsce.

Czytaj też

Przypomnijmy, że w ramach Programu modernizacji służb mundurowych na lata 2022-2025 Straż Graniczna planuje zbudowanie bariery elektronicznej na całej lądowej zewnętrznej granicy UE, czyli z Rosją, Białorusią i Ukrainą. W przypadku rzeki Bug problem nie ma być jednak pilny. Wiadomo jednak, że mają tam najpierw zostać zamontowane kamery, a w drugiej kolejności zabezpieczenie fizyczne, aczkolwiek znajdujące się w pewnej odległości od rzeki. Na odcinku granicy polsko-rosyjskiej z obwodem kaliningradzkim, gdzie "wartę" pełni Warmińsko-Mazurski Oddział SG, formacja ma już być gotowa do rozpoczęcia prac. "Jesteśmy praktycznie gotowi, dokumentacja została przygotowana, prowadzimy prace, żeby pozyskać odpowiednie środki finansowe. Szacujemy, że na tym odcinku będziemy potrzebowali, patrząc na inflację, ok. 330 mln zł" - mówił w ubiegłym tygodniu gen. dyw. SG Tomasz Praga, szef formacji, i dodał, że "ten partner jest też coraz mniej stabilny". Obecnie działa tam system 6 wież obserwacyjnych, które są rozmieszczone od zachodniej części od Braniewa do wschodniej części po Dubeninki.

Szef granicznej formacji powiedział w ubiegłym tygodniu, że pełną gotowość operacyjną i funkcjonalność bariery będzie można ocenić w połowie września. Wtedy też obejrzeć planują ją na żywo posłowie wchodzący w skład sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych. Komendant ocenił, że sama zapora w postaci stalowego płotu już przynosi efekty. Przypomniał, że w ubiegłym roku było prawie 40 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy, a do połowy tego roku już niecałe 6 tys. prób, w tym najwięcej w marcu i kwietniu. "Zapora, która powstała na granicy z Białorusią, spowoduje, że ewentualnie grupy nielegalnych migrantów zostaną przekierowane w różnych kierunkach" - zauważył komendant. Wymienił dwa kierunki - jeden z odcinka granicy ukraińsko-białoruskiej. "Chociaż spodziewałbym się tutaj mniejszej liczby osób, dlatego, że strona ukraińska bardzo rygorystycznie i mocno pilnuje tej granicy" - mówił. "Takim niebezpieczeństwem jest (również) granica pomiędzy Białorusią a Litwą. Tam też powstała zapora, ona jest o wiele niższa, mniej wytrzymała i już dziś w meldunkach odczytujemy (próby - przyp. red.) na przesmyku suwalskim" - powiedział. Praga zaznaczył, że jest w kontakcie ze swoim odpowiednikiem w Niemczech, który też zauważa, że "ten profil jest taki, jak my wskazujemy, również zauważają, że ta liczba jest stabilna, natomiast trudno przewidzieć sytuację, która może mieć miejsce".

Komentarze