- WIADOMOŚCI
Niemcy wzmacniają wywiad w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony Rosji
Niemcy szykują największą od lat zmianę w funkcjonowaniu swoich służb wywiadowczych. Powodem są przede wszystkim rosnące zagrożenia związane z działalnością Rosji: szpiegostwem, cyberatakami, sabotażem i operacjami mającymi destabilizować państwa europejskie. Rząd Friedricha Merza chce, by niemiecki wywiad był w stanie nie tylko wykrywać takie działania, ale również aktywnie na nie odpowiadać.
Rząd kanclerza Friedricha Merza przyjął projekt reformy, która ma rozszerzyć uprawnienia Federalnej Służby Wywiadowczej (BND). Jeśli przepisy zostaną przegłosowane w niemieckim parlamencie, niemieccy agenci będą mogli prowadzić działania ofensywne przeciwko zagranicznym przeciwnikom, w tym operacje w cyberprzestrzeni i działania o charakterze sabotażowym.
Rosja coraz większym zagrożeniem dla Niemiec
Dla Berlina punktem wyjścia do zmian jest pogarszająca się sytuacja bezpieczeństwa w Europie. Od rozpoczęcia przez Rosję pełnoskalowej inwazji na Ukrainę Niemcy coraz częściej mierzą się z zagrożeniami, które nie przybierają formy klasycznego konfliktu zbrojnego. Chodzi m.in. o działalność szpiegowską, cyberataki, sabotaż infrastruktury krytycznej, operacje wpływu oraz próby ingerowania w życie polityczne państw europejskich.
Niemieckie władze mówią w tym kontekście o zagrożeniach hybrydowych. Minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt przekonywał po posiedzeniu rządu w Berlinie, że Niemcy muszą dostosować swoje możliwości obronne do nowego charakteru zagrożeń.
„Codziennie jesteśmy celem sabotażu, cyberataków i tajnych działań obcych mocarstw” – mówił Dobrindt. Jak podkreślił, działania te mogą służyć destabilizacji Niemiec, wyrządzaniu szkód oraz wywoływaniu zmian politycznych i społecznych. To właśnie możliwość reagowania na tego typu działania ma być jednym z najważniejszych elementów reformy BND.
Dron z ładunkiem wybuchowym na lotnisku
Jednym z najnowszych incydentów, który zwrócił uwagę niemieckich władz, było znalezienie drona z ładunkiem wybuchowym na lotnisku Lipsk-Halle. Urządzenie znaleziono w pobliżu ukraińskiego samolotu Antonow, wykorzystywanego do transportu amunicji. Berlin nie wskazał dotychczas oficjalnie Rosji jako odpowiedzialnej za incydent. Niemieckie władze podkreślają jednak, że tego rodzaju zdarzenia wpisują się w szerszy obraz zagrożeń hybrydowych, z którymi mierzą się państwa europejskie.
Dobrindt, komentując sprawę, mówił, że takie zagrożenia nie muszą być dziełem przypadkowych osób czy amatorów, lecz mogą być związane z działalnością obcych mocarstw. W środę zaznaczył, że śledztwo dotyczące drona nadal trwa. Incydent pokazuje jednocześnie problem, który ma rozwiązać reforma: niemieckie służby mogą wykrywać potencjalne zagrożenie i zbierać informacje na jego temat, ale ich możliwości aktywnego przeciwdziałania są obecnie znacznie bardziej ograniczone.
BND ma móc „odpowiadać" na ataki
Zgodnie z proponowanymi przepisami niemieckie służby mają otrzymać możliwość aktywnego reagowania na działania przeciwników. W praktyce może to oznaczać m.in. ujawnianie osób zaangażowanych w operacje, niszczenie ich infrastruktury, neutralizowanie materiałów przygotowanych do ataku czy przeprowadzanie działań mających wprowadzić przeciwnika w błąd.
W przypadku zagrożeń cybernetycznych BND miałby otrzymać możliwość prowadzenia operacji ofensywnych. „Rozszerzamy techniczne możliwości służb i przyznajemy im aktywne kompetencje operacyjne” – zapowiedział Dobrindt. Jak dodał, nie chodzi już tylko o to, by niemieckie służby mogły „więcej widzieć i słyszeć”, lecz także o możliwość podejmowania konkretnych działań przeciwko przeciwnikom. To istotna zmiana w niemieckim podejściu do działalności wywiadowczej.
Federalna Służba Wywiadowcza została utworzona w 1956 roku. Jej działalność od początku była objęta szczególnymi ograniczeniami prawnymi, wynikającymi z doświadczeń nazistowskiego państwa i nadużyć aparatu bezpieczeństwa III Rzeszy. W efekcie niemiecki wywiad zagraniczny miał znacznie mniej możliwości prowadzenia aktywnych operacji niż służby wielu innych państw. BND koncentrował się przede wszystkim na pozyskiwaniu i analizowaniu informacji.
Rosnące zagrożenie ze strony Rosji sprawia jednak, że w Berlinie coraz częściej pojawia się argument, że takie podejście nie odpowiada już współczesnym realiom. Nina Warken, szefowa kancelarii kanclerskiej odpowiedzialna za reformę BND, przyznała, że Niemcy przez lata w zbyt dużym stopniu polegały na służbach wywiadowczych innych państw. „W zbyt wielu obszarach związanych z bezpieczeństwem polegaliśmy nadmiernie na naszych partnerach” – oceniła Warken. Jej zdaniem Niemcy stały się zbyt zależne od wsparcia zagranicznych służb, a współpraca ta często miała charakter jednostronny.
Berlin chce być mniej zależny od USA
Wzmocnienie BND ma być również odpowiedzią na wieloletnią zależność Niemiec od zagranicznych źródeł informacji wywiadowczych, przede wszystkim Stanów Zjednoczonych. Amerykańskie służby od lat dostarczają Berlinowi istotnych danych dotyczących zagrożeń międzynarodowych. Niemcy zdają sobie jednak sprawę, że w obliczu coraz bardziej nieprzewidywalnej sytuacji geopolitycznej nie mogą całkowicie opierać własnego bezpieczeństwa na zdolnościach sojuszników.
Szczególne znaczenie ma tu Rosja. Berlin chce mieć własne możliwości wykrywania rosyjskich operacji, analizowania ich oraz – w razie potrzeby – podejmowania działań przeciwko osobom i strukturom odpowiedzialnym za ataki. Zmianom prawnym ma towarzyszyć zwiększenie finansowania. Budżet BND wzrósł w tym roku o około 26 procent, do około 1,51 miliarda euro.
Służby mają otrzymać również większe możliwości wykorzystywania nowych technologii, w tym sztucznej inteligencji i rozpoznawania twarzy. Reforma przewiduje także możliwość dłuższego przechowywania części danych oraz złagodzenie niektórych ograniczeń związanych z ochroną danych osobowych.
Nowe kompetencje nie mają być jednak nieograniczone. Działania służb musiałyby być bezpośrednio związane z konkretnym zagrożeniem i nie mogłyby narażać życia lub zdrowia ludzi. Projekt musi jeszcze zostać przyjęty przez obie izby niemieckiego parlamentu. Jeśli tak się stanie, nowe przepisy mogą wejść w życie w 2027 roku.
Dla Berlina reforma BND jest jednak czymś więcej niż zmianą zasad działania jednej ze służb. To element szerszej przebudowy niemieckiej polityki bezpieczeństwa, wymuszonej przede wszystkim przez zmianę charakteru zagrożenia ze strony Rosji. Niemcy chcą, by w przypadku kolejnego cyberataku, aktu sabotażu czy operacji szpiegowskiej nie musiały ograniczać się do obserwowania przeciwnika. Chcą mieć również możliwość odpowiedzi.


Wybrane okazje dla Ciebie