Reklama
  • WIADOMOŚCI

Gdy wywiad staje się pierwszą linią wojny. Kulisy operacji „Epicka Furia”

Operacja „Epicka Furia” stanowi jeden z najbardziej sugestywnych przykładów przemiany współczesnych konfliktów zbrojnych, w których granica między działaniami militarnymi a operacjami wywiadowczymi staje się coraz mniej wyraźna. W tradycyjnym modelu prowadzenia wojny wywiad pełnił przede wszystkim funkcję przygotowawczą: jego zadaniem było rozpoznanie potencjału przeciwnika, identyfikacja słabych punktów oraz przygotowanie informacji umożliwiających skuteczne przeprowadzenie operacji militarnych. W przypadku operacji „Epicka Furia” relacja ta uległa jednak znacznemu odwróceniu. Z dostępnych relacji medialnych i analiz eksperckich wynika, że działania wywiadowcze nie były jedynie etapem poprzedzającym użycie siły militarnej, lecz stały się jednym z głównych instrumentów prowadzenia samej operacji.

Iran USA Izrael wojna na Bliskim Wschodzie
Wojna na Bliskim Wschodzie: operacja Epic Fury.
Autor. CyberDefence24/Canva

Ahmed Faouzi w analizie opublikowanej w Médias24 zwraca uwagę, że izraelskie działania wywiadowcze przeciwko Iranowi rozpoczęły się na długo przed otwartą fazą konfliktu. Według autora operacje te obejmowały zarówno infiltrację struktur państwowych i wojskowych Iranu, jak i budowanie sieci agenturalnych zdolnych do prowadzenia sabotażu w odpowiednim momencie operacyjnym.

Reklama

Z kolei relacje agencji Reuters wskazują, że konflikt rozpoczął się 28 lutego 2026 r. od wspólnych uderzeń USA i Izraela na cele w Iranie, a kolejne operacje były częściowo oparte na informacjach przekazywanych przez źródła działające bezpośrednio na miejscu. Już sam ten układ wydarzeń sugeruje, że działania wywiadowcze nie stanowiły jedynie tła operacji militarnej, lecz jej pierwszą i najbardziej dyskretną fazę.

Najbardziej przekonującym przykładem takiego podejścia jest wątek wieloletniej infiltracji Iranu przez izraelski wywiad. Magazyn Science & Vie w artykule opisał proces budowania sieci operacyjnej Mossadu w Iranie, który – według tej relacji – miał rozpocząć się około 2010 roku. Celem tych działań nie było jedynie pozyskiwanie informacji, lecz również przygotowanie infrastruktury umożliwiającej przeprowadzenie sabotażu infrastruktury wojskowej w odpowiednim momencie strategicznym.

W innym materiale tego samego magazynu opisano operacje wymierzone w systemy obrony przeciwlotniczej Iranu. Według tej relacji w momencie rozpoczęcia operacji aktywowano ponad sto źródeł agenturalnych i współpracowników, których zadaniem było m.in. zakłócanie działania systemów radarowych, identyfikacja celów oraz przygotowanie warunków do późniejszych uderzeń powietrznych.

Należy jednak zaznaczyć, że nie wszystkie szczegóły tych operacji mogą zostać niezależnie zweryfikowane na podstawie publicznie dostępnych źródeł. Niemniej jednak zestawienie relacji Médias24 i Science & Vie pozwala zrekonstruować ogólną logikę operacyjną: izraelska przewaga nie wynikała z jednorazowego przełamania systemu obronnego przeciwnika, lecz z długotrwałego procesu budowania dostępu operacyjnego do jego struktur.

Z tej perspektywy wywiad nie jest jedynie narzędziem wsparcia działań militarnych, lecz integralnym elementem manewru strategicznego. Jeżeli agentura była w stanie wskazywać cele, wspierać działania sabotażowe i ułatwiać przełamywanie systemów obrony powietrznej, oznacza to, że pierwsza faza operacji rozgrywała się jeszcze przed pojawieniem się samolotów, rakiet i oficjalnych komunikatów wojskowych. Z tej racji wojna wywiadów miała na celu pozbawienie Iranu zdolności do obserwacji, reakcji i koordynacji jeszcze zanim konflikt wszedł w widzialną fazę militarną. Taki wniosek nie jest dosłownym cytatem z jednego źródła, lecz stanowi syntetyczną interpretację dostępnych relacji medialnych.

Drugim istotnym elementem tej operacji była współpraca wywiadowcza USA i Izraela. Analizy dostępnych materiałów sugerują, że nie była to jedynie klasyczna relacja sojusznicza, w której jedna ze stron dostarcza informacji drugiej. Bardziej adekwatnym opisem wydaje się model wielowarstwowej współpracy obejmującej infiltrację środowiska przeciwnika, bieżące wskazywanie celów oraz strategiczną ocenę sytuacji.

Reklama

Reuters wskazuje, że izraelskie uderzenia były częściowo oparte na informacjach przekazywanych przez informatorów działających na miejscu w Teheranie. Źródła te miały wskazywać lokalizacje punktów kontrolnych związanych z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej oraz milicją Basidż (ochotnicza formacja paramilitarna podporządkowana Korpusowi Strażników Rewolucji Islamskiej, wykorzystywana przede wszystkim do kontroli wewnętrznej, tłumienia protestów i wspierania aparatu bezpieczeństwa). Połączenie tych informacji z analizą Médias24 prowadzi do wniosku, że operacja była oparta na sprzężeniu dwóch elementów: długotrwałej infiltracji oraz bieżącego wykorzystania informacji operacyjnych do precyzyjnego targetingu.

Znaczenie lokalnej agentury podkreślają również wypowiedzi byłych funkcjonariuszy służb specjalnych. W materiale TF1 Info były oficer izraelskiego wywiadu wojskowego Raphaël Jerusalmy stwierdził, że wiele operacji przypisywanych Izraelowi było możliwych dzięki współpracy osób działających bezpośrednio w Iranie. Według niego znacząca część operacji wywiadowczych opiera się na lokalnym wsparciu informacyjnym i logistycznym.

Oznacza to, że nawet najbardziej zaawansowane operacje technologiczne pozostają w znacznym stopniu zależne od obecności ludzi działających w środowisku przeciwnika. Źródła medialne wskazują również, że osoby współpracujące z izraelskimi służbami mogą być motywowane różnymi czynnikami – w niektórych przypadkach sprzeciwem wobec systemu politycznego, w innych względami pragmatycznymi, takimi jak możliwość wyjazdu za granicę, dostęp do opieki medycznej czy wsparcie finansowe.

W analizach dotyczących możliwości operacyjnych izraelskiego wywiadu pojawia się również wątek diaspory irańskiej. W Izraelu funkcjonuje liczna społeczność Żydów pochodzących z Iranu, której powstanie wiąże się przede wszystkim z falami migracji po rewolucji islamskiej w 1979 r. Według danych demograficznych publikowanych przez izraelskie Central Bureau of Statistics oraz opracowań historycznych dotyczących migracji ludności żydowskiej z Iranu obecnie w Izraelu mieszka około 135–150 tys. osób, które w przeszłości zamieszkiwały Iran (wliczając zarówno osoby urodzone w Iranie, jak i ich potomków urodzonych już w Izraelu).

Część tej społeczności zachowała znajomość języka perskiego (farsi), używanego zarówno w rodzinie, jak i w kontaktach społecznych, a także dobrą orientację w realiach społecznych i kulturowych Iranu. Właśnie ten element – znajomość języka, realiów kulturowych oraz wzorców zachowań charakterystycznych dla irańskiego społeczeństwa – jest czasami wskazywany w analizach dotyczących operacji wywiadowczych jako potencjalny czynnik ułatwiający działania infiltracyjne.

Na ten aspekt zwraca uwagę także wspomniany Raphael Jerusalmy, podkreślając, że w Izraelu istnieje znaczna grupa osób posługujących się językiem perskim jako językiem ojczystym lub rodzinnym, które dobrze rozumieją społeczne i kulturowe realia Iranu. W jego ocenie taka znajomość języka, zwyczajów i kontekstu społecznego może ułatwiać działania operacyjne w środowisku przeciwnika, ponieważ pozwala osobom działającym w terenie łatwiej wtopić się w lokalne otoczenie i funkcjonować bez wzbudzania podejrzeń.

Reklama

Warto w tym momencie zaznaczyć, że wykorzystanie diaspory w operacjach wywiadowczych nie jest zjawiskiem specyficznym wyłącznie dla Izraela. W literaturze dotyczącej wywiadu określa się je często jako jeden z klasycznych mechanizmów budowania dostępu operacyjnego w środowisku przeciwnika. Społeczności emigracyjne posiadają bowiem cechy szczególnie cenne z punktu widzenia operacji HUMINT: znajomość języka, kultury, lokalnych kodów społecznych oraz często utrzymują kontakty rodzinne lub biznesowe w kraju pochodzenia.

Podobne mechanizmy były obserwowane w działaniach wielu innych służb specjalnych. W czasie zimnej wojny zarówno CIA, jak i sowieckie KGB wykorzystywały środowiska emigracyjne do prowadzenia operacji wywiadowczych i wpływu. Obecnie jest to kontynuowane ze zdwojoną siłą przez służby wywiadowcze Federacji Rosyjskiej. Także w analizach dotyczących współczesnych operacji wywiadowczych Chin pojawia się wątek wykorzystywania części diaspory chińskiej w działaniach związanych z transferem technologii oraz zbieraniem informacji gospodarczych.

Analizy poświęcone funkcjonowaniu irańskiego aparatu bezpieczeństwa wskazują, że diaspora może stanowić zarówno przestrzeń monitorowania działalności opozycyjnej, jak i potencjalne środowisko pozyskiwania informacji lub kontaktów operacyjnych. Raport Freedom House podkreśla, że władze Islamskiej Republiki Iranu należą do państw szczególnie aktywnych w prowadzeniu działań wobec własnych diaspor za granicą.

Z tej racji wątek irańsko-żydowskiej społeczności w Izraelu pojawia się w analizach dotyczących operacji wywiadowczych przede wszystkim jako przykład potencjalnego zasobu kulturowego i językowego. Znajomość języka perskiego oraz realiów społecznych Iranu może ułatwiać prowadzenie działań wywiadowczych, zwłaszcza w operacjach wymagających długotrwałego funkcjonowania w środowisku przeciwnika.

Jednocześnie należy zwrócić uwagę, że zdecydowana większość informacji dotyczących konkretnych operacji Mossadu ze zrozumiałych względów nie jest ujawniana, a dostępne relacje medialne opisują jedynie fragmenty znacznie szerszego obrazu. Dlatego w analizach eksperckich często podkreśla się, że znaczenie diaspory w operacjach wywiadowczych należy traktować jako jeden z wielu elementów szerszej architektury operacyjnej obejmującej również rozpoznanie technologiczne, analizę danych oraz klasyczne działania agenturalne.

Dlatego też analizując przebieg operacji „Epicka Furia”, nie można pominąć znacznie wcześniejszego etapu przygotowawczego, który w wielu relacjach medialnych określany jest jako długotrwała kampania infiltracyjna prowadzona przez izraelskie służby specjalne na terytorium Iranu. Z dostępnych analiz wynika bowiem, że działania wywiadowcze poprzedzające operację miały charakter wieloletni i obejmowały zarówno klasyczne operacje agenturalne, jak i działania technologiczne oraz sabotaż infrastruktury wojskowej.

Reklama

Jak podaje magazyn Science & Vie, izraelski wywiad miał budować sieć operacyjną wewnątrz Iranu przez okres około piętnastu lat. Według tej analizy działania te obejmowały systematyczne pozyskiwanie źródeł agenturalnych, rozpoznanie infrastruktury wojskowej oraz identyfikację słabych punktów irańskiego systemu obronnego.

W takim modelu wywiad nie pełni wyłącznie funkcji informacyjnej, lecz staje się aktywnym instrumentem kształtowania środowiska operacyjnego. Obejmuje to zarówno identyfikację celów, jak i działania mające na celu osłabienie zdolności przeciwnika do skutecznej reakcji. W tym sensie wieloletnia infiltracja Iranu przez izraelskie służby wywiadowcze może być interpretowana jako element strategii określanej w literaturze wojskowej mianem „preparacji pola walki”. Operacja „Epicka Furia” nie była zatem jedynie nagłą eskalacją konfliktu, lecz kulminacją znacznie dłuższego procesu prowadzenia operacji wywiadowczych, których najbardziej widoczną fazą stały się uderzenia militarne.

Równie ważnym elementem tego konfliktu jest reakcja irańskiego aparatu bezpieczeństwa, który od lat rozwija własne struktury kontrwywiadowcze oraz system kontroli wewnętrznej mający przeciwdziałać infiltracji ze strony obcych służb. W przypadku Iranu system ten jest szczególnie złożony, ponieważ nie opiera się na jednej centralnej instytucji wywiadowczej, lecz na kilku równoległych ośrodkach odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa i ochronę reżimu – przede wszystkim VAJA (MOIS) oraz wywiadowczych strukturach IRGC.

Konflikt zyskał również wyraźny wymiar psychologiczny. Część operacji przypisywanych izraelskim służbom można interpretować jako działania mające wywołać wśród irańskich elit politycznych i wojskowych poczucie niepewności oraz przekonanie o głębokiej infiltracji aparatu państwowego. Spektakularne sabotaże i eliminacje wysokich rangą funkcjonariuszy pełnią funkcję nie tylko militarno-wywiadowczą, lecz także strategiczną – demonstracji nieuchronności i wszechobecności izraelskiego wywiadu.

W odpowiedzi irańskie służby informowały o masowych aresztowaniach osób podejrzanych o współpracę z obcymi wywiadami. Z jednej strony może to świadczyć o rzeczywistych próbach neutralizacji sieci agenturalnych, z drugiej – pełnić funkcję komunikatu mającego przywrócić wizerunek kontroli nad sytuacją.

Operacja „Epicka Furia” toczy się więc jednocześnie na kilku poziomach: militarnym, wywiadowczym, sabotażowym, psychologicznym i informacyjnym. Granice między tymi sferami zacierają się, a sukces zależy nie tylko od zdolności do zadawania strat, lecz także od umiejętności kształtowania percepcji i reakcji przeciwnika.

Jednocześnie rosnąca rola technologii w procesie identyfikacji celów niesie ze sobą istotne ryzyko błędów operacyjnych. Systemy oparte na danych satelitarnych, SIGINT czy algorytmach analizy danych mogą znacząco przyspieszać decyzje, jednak ich skuteczność pozostaje w dużej mierze zależna od jakości danych wejściowych i właściwej interpretacji.

Brak weryfikacji przez źródła osobowe może prowadzić do tragicznych pomyłek – takich jak atak na internat dla dziewcząt błędnie uznany za obiekt o znaczeniu militarnym. Z tej perspektywy operacja „Epicka Furia” jawi się jako modelowy przykład współczesnej wojny wielowymiarowej – obejmującej zarówno pole walki, jak i sferę informacji, psychologii oraz struktur instytucjonalnych państwa.

Reklama

Zobacz również

Reklama