Biden już szuka szefów służb dla nowej administracji

13 listopada 2020, 11:27
5415482989_c1a1bedef4_c
Kwatera główna CIA, fot. CIA, domena publiczna

W czasie gdy Joe Biden szykuje się do płynnego przejęcia urzędu prezydenta Stanów Zjednoczonych (po 20 stycznia 2021 r.) i tym samym poszukuje kandydatów na najważniejsze stanowiska związane ze służbami specjalnymi, jego niedawny kontrkandydat i urzędujący jeszcze prezydent Donald Trump planuje zwolnienia w CIA i FBI.

Pomimo zawirowań prawnych wokół niedawnych wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, ekipa Joe Bidena ma cały czas przygotowywać się do płynnego przejęcia urzędu. Idą za tym planowane zmiany kadrowe również na szczeblach amerykańskich służb specjalnych. Według agencji informacyjnej Reuters zawężony został, i to w sposób znaczący, krąg osób typowanych do objęcia stanowiska dyrektora Wywiadu Krajowego (DNI) oraz dyrektora Centralnej Agencji Wywiadowczej.

Mowa jest bowiem o typowaniu dwóch ważnych byłych urzędników, związanych z amerykańskimi służbami specjalnymi, a więc Michaela Morella oraz Avrila Hainesa. Pierwszy z nich pełnił już funkcję zastępcy dyrektora CIA w okresie rządów administracji Baracka Obamy w latach 2010-2013. W przypadku Hainesa mowa również o osobie piastującej stanowisko zastępcy dyrektora CIA oraz zastępcy Doradcy ds. Bezpieczeństwa Narodowego w okresie rządów wspomnianego już prezydenta Obamy.

Przy czym, ich nominacje, pomimo posiadania doświadczenia współpracy z administracją Obama-Biden, mogą zostać podważone poprzez wątpliwości względem działań antyterrorystycznych CIA i innych służb specjalnych. Mowa jest bowiem o możliwości "wyciągnięcia" sprawy wzmocnionych metod przesłuchań osób podejrzewanych o aktywność terrorystyczną, które być może będą osłabiały przekonanie do tych kandydatury wśród części reprezentantów Demokratów.

Trzeba odnotować, że podobne kwestie stały się osią krytyki nominacji prezydenta Donalda Trumpa obecnej dyrektor CIA Giny Haspel. Jednakże, wówczas głos Partii Demokratycznej niwelowała postawa prezydenta i kontrolowanego przez Republikanów Senatu. Dziś Joe Biden musi jednak wsłuchiwać się w jakimś stopniu w szereg głosów własnego środowiska politycznego. Wskazuje się, że w rezerwie kadrowej Demokratów są w tym przypadku również Michael Leiter, były urzędnik DNI oraz były dyrektor Narodowego Centrum Zwalczania Terroryzmu. Pojawia się również możliwość wzięcia pod uwagę Mikea Rogersa, byłego kongresmena, co ciekawe z ramienia Republikanów, który przewodniczył swego czasu Komisji Wywiadu Izby Reprezentantów.

Co interesujące, Stany Zjednoczone rozgrzewa nie tylko debata o nowych dyrektorach DNI i CIA, ale również sprawa szefowej największej agencji wywiadu cywilnego. Gina Haspel ma być bowiem "na celowniku" Donalda Trumpa, a jej zwolnienie ma stać się kontynuacją rozliczeń z urzędnikami zajmującymi się bezpieczeństwem, które zapoczątkowało zwolnienie Sekretarza Obrony Marka Espera. Jednakże, sama Haspel ma mieć lepszą pozycję niż wspomniany Esper. Albowiem wsparcie dla jej pozostania na stanowisku, aż do zaprzysiężenia nowego prezydenta, miała wyrazić część wpływowych republikańskich kongresmenów. Przy czym, sami Republikanie mają być w tym przypadku podzieleni. Oczywiście, na samej Haspel nie kończy się lista osób związanych ze służbami specjalnymi, które mają utracić w kolejnych dniach swoje stanowiska. Umownym numerem jeden jest chociażby dyrektor Federalnego Biura Śledczego Christopher Wray.    

Należy podkreślić, że relacje Donalda Trumpa z podlegającymi mu służbami specjalnymi od pierwszych dni prezydentury nie układały się w sposób wzorcowy. Prezydent krytykował nie tylko szefów służb, ale również uderzał w pracę całego wywiadu i kontrwywiadu. Było to podyktowane ostrym sporem dotyczącym oceny aktywności rosyjskich służb specjalnych względem wyborów prezydenckich w 2016 r. Prezydent musiał później wyjaśniać swoje słowa chociażby na specjalnym spotkaniu z pracownikami CIA. Jednakże nieufność była widoczna w relacjach służby specjalne-administracja. Przykładem była chociażby nominacja Johna Ratcliffe`a na szóstego DNI, od czasu stworzenia urzędu DNI oraz całego biura ODNI.

Wspomniany John Ratcliffe był człowiekiem z zewnątrz wspólnoty wywiadowczej i miał mieć bardzo słabe relacje chociażby z obecną szefową CIA, której kariera wiodła po kolejnych szczeblach pracy wywiadowczej. Pewnych analogii można doszukać się w tym przypadku do nominacji Stansfielda Turnera w okresie rządów prezydenta Jimmy Cartera. Admirał Turner miał również pochodzić niejako z zewnątrz i być narzędziem szerokich reform względem wywiadu, które zapowiadał ówczesny prezydent.

KomentarzeLiczba komentarzy: 0
No results found.
Tweets InfoSecurity24