SuperTanker na ratunek Amazonii

26 sierpnia 2019, 09:41
supertanker
Fot. U.S. Air Force, Robb Lingley

Władze Boliwii wypożyczyły maszynę B747-400 SuperTanker, czyli największy samolot gaśniczy na świecie, by pomogła w gaszeniu trawiących Amerykę Łacińską pożarów. Jak informował prezydent Evo Morales, samolot pochodzi z firmy Global SuperTanker Services w USA. Szef boliwijskiego resortu obrony podkreślił natomiast, że wierzy, iż z pomocą tej maszyny uda się ugasić ogień.

Samolot rozpoczął loty w Boliwii w piątek i zajmie się pomocą w gaszeniu ognia w boliwijskiej części Amazonii. Maszyna jest w stanie wznieść się z ponad 74 tys. litrów żelu, piany, wody, środków opóźniających, albo kombinacji dwóch wybranych środków. SuperTanker ma zostać w Boliwii na co najmniej 15 dni i wykonywać między pięcioma a sześcioma lotami każdego dnia. Wynajęcie samolotu ma kosztować władze kraju ok. 800 tys. USD. Koszt jednego przelotu to natomiast ok. 16 tys. USD. Boliwia za same loty zapłaci więc minimum 1,2 mln USD. 

Jak zauważają jednak komentujący sprawę eksperci, np. z portalu The Drive, choć samolot na pewno pomoże, to nie jest przecież w stanie wykonywać misji w wielu miejscach na raz. Co więcej, jest on niezastąpiony raczej przy powstrzymywaniu pożarów, ale nie do gaszenia dużych płomieni, które już się rozprzestrzeniły. Wykonywanie lotów i zrzutów wody, czy inne "aktywności przeciwpożarowe" wymagają również zapewnienia wsparcia, jak np. zbierania informacji (SuperTanker wspiera mniejsza jednostka wskazująca strefę zrzutu), wykorzystania obserwatorów z powietrza i ziemi. Danych takich muszą też dostarczyć im Brazylijczycy. Amazonia obejmuje bowiem osiem krajów. 

Boliwijski prezydent zapowiedział również, że zamierza kupić taki sam samolot. Maszyna ma oczywiście pomóc w zapobieganiu i gaszeniu pożarów w przyszłości.

image
Fot. U.S. Air Force, Robb Lingley

Oblot pierwszego SuperTankera, na bazie Boeinga 747-200, odbył się w 2004 roku, ale jego certyfikacja zakończyła się dopiero dwa lata później. Obecnie wykorzystywany samolot został oddany do użytku w 2016 roku, a bazą został Boeing 747-400. Od tamtej poty maszyna była już wykorzystywana nie tylko w samych USA, ale również w Izraelu czy Chile.

Warto podkreślić, że podczas zrzutu środków 747 SuperTanker leci w takiej samej konfiguracji, jak przy lądowaniu. Pozwala to na przelot z prędkością "jedynych" 260 km/h. Samolot może zrealizować albo jeden, duży zrzut albo osiem mniejszych. 

KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Pawel
wtorek, 27 sierpnia 2019, 11:02

UE powinna zainicjowac program A380 supertanker bo lepiej raczej nie bedzie z pozarami...

dim
wtorek, 27 sierpnia 2019, 09:51

Ciekawostka, że niektórzy piloci greckich Canadair'ów, przedtem służyli na F-16. A gdy uznawano ich nadmierną skłonność do ryzyka (w ciągłych grecko-tureckich przepychankach na niebie), przenoszono ich do gaszenia pożarów. Gdzie ryzyko jest codziennością. Owszem, były wypadki, także rozbicie, wywołane zbyt głębokim angażowaniem się załóg, w dymie i na bardzo małej wysokości, broniących domów. Typowo mamy w Grecji, latem jak dziś, 40-60 pożarów lasu codziennie, większość z nich w bardzo trudno dostępnej lub w ogóle niedostępnej drogowo okolicy.

dim
wtorek, 27 sierpnia 2019, 09:23

Zastosowanie takich samolotów do bezpośredniego gaszenia jest nieduże i w żadnym wypadku nie zastępują śmigłowców, czy nieprodukowanych już Canadair'ów. Wielkie samoloty są za to niezastąpione przy tworzeniu pasów, utrudniających rozprzestrzenianie się pożaru. Ale jak ten supertanker tankuje ? W trakcie wielkich pożarów w Grecji, 2007, nie wypożyczano tak wielkich maszych (proponowanych z Rosji), właśnie z powodu braku infrastruktury z zapasem wody. Wykorzystywano około 30 Canadair'ów i Beriev'a, wodujące prosto w morzu i momentalnie podnoszące się znów do pożaru. Czytałem ostatnio wywiad z naczelnym greckiego, głównego pisma lotniczego, że Canadair'ów po prostu nie ma czym zastąpić, z uwagi na ich szczególną przydatność do precyzyjnego gaszenia, prawie jak czynią to znacznie droższe godzinowo śmigłowce. Firma zatrzymała produkcję, prawa do projektu przejął ktoś inny i nie produkuje ani nawet części zamiennych, żądając najpierw zamówienia na co najmniej 25 nowych samolotów. W efekcie - prawie wszystkie samoloty te (Grecja miała ich bodaj 17) stoją obecnie bez części zamiennych, rozważana jest wymiana całych silników - wielki koszt. - Jedynie relacjonuję, co czytam po grecku...