Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • WYWIADY

Służba Więzienna zmienia model szkolenia. Trzy miesiące zamiast trzech tygodni

Kurs przygotowawczy dla funkcjonariuszy Służby Więziennej
Kurs przygotowawczy dla funkcjonariuszy Służby Więziennej
Autor. mł. chor. Dariusz Czerniawski/Ośrodek Szkolenia Służby Więziennej w Popowie

Trzy miesiące zamiast trzech tygodni – tak zmienił się kurs przygotowawczy dla funkcjonariuszy Służby Więziennej. „Mieliśmy sygnały, że trzy tygodnie to bardzo mało czasu na przyswojenie materiału” – przyznała dyrektor Biura Kadr i Szkolenia Centralnego Zarządu Służby Więziennej por. Aneta Balawender. W wywiadzie dla InfoSecurity24.pl zaznaczyła, że nowa formuła ma dać więcej czasu na praktyczne przygotowanie do służby. Dodała też, że zwiększono m.in. liczbę godzin strzeleckich, samoobrony i technik interwencyjnych.

Bartłomiej Figaj: Dlaczego zdecydowano się rozszerzyć i wydłużyć kurs przygotowawczy z trzech tygodni do trzech miesięcy?

Por. Aneta Balawender, dyrektor Biura Kadr i Szkolenia CZSW: Zmiana, o której Pan mówi, była poprzedzona analizą przeprowadzoną  m.in. na potrzeby Biura Kadr i Szkolenia. Mieliśmy sygnały zarówno z jednostek organizacyjnych, jak i bezpośrednio od osób pełniących służbę, że trzy tygodnie to bardzo mało czasu na przyswojenie materiału.

Oczekiwano, że osoby, które po wstępnej adaptacji w jednostce przyjadą na kurs przygotowawczy do ośrodka szkoleniowego, będą już wyposażone w konkretną wiedzę. Tymczasem ich stopień przygotowania w jednostce był zróżnicowany – jedni byli lepiej przygotowani, inni gorzej. Wymagało to później uzupełnienia wiedzy w stosunkowo krótkim czasie.

Oczekiwania więc były większe niż czas przeznaczony na przyswojenie wiedzy na kursie. Skupialiśmy się w dużej mierze na teorii, a niewiele czasu pozostawało na praktykę. Dotyczyło to również zajęć strzeleckich, zagadnień związanych z  samoobroną czy technik interwencyjnych. Dlatego zdecydowaliśmy się stworzyć  większy komfort czasowy osobom odbywających szkolenie, jak i wykładowcom, a tym samym daliśmy warunki do efektywniejszej realizacji procesu nauczania i uczenia się.

Reklama

Wspomniała Pani o analizie. Rozumiem, że zanim nowa formuła została wprowadzona, przeprowadzono pilotaże?

Tak, odbyły się trzy pilotaże kursu przygotowawczego.

Gdzie do nich doszło i jakie były wnioski?

Pierwszy kurs przygotowawczy – na nowych zasadach – został zrealizowany w COSSW w Kulach we wrześniu ubiegłego roku i trwał przez okres trzech miesięcy. Był to pilotaż, w ramach którego przeprowadziliśmy ewaluację na początku, w trakcie i na końcu kursu.

Już wtedy wyszło nam, że jest trochę za dużo zajęć teoretycznych. Funkcjonariusze wskazywali na potrzebę zwiększenia ilości zajęć strzeleckich oraz innych zajęć praktycznych.

Dlatego przy uruchamianiu kolejnego pilotażu w OSSW w Suchej wprowadziliśmy te zmiany do programu szkolenia. Następnie ponownie przeprowadziliśmy badania ankietowe. Dalej wyszły dysproporcje pomiędzy teorią a praktyka. Uwagi zgłaszali zarówno funkcjonariusze odbywający szkolenia, jak i kadra dydaktyczna.

Kolejna ankieta została przeprowadzona ok. pół roku od zakończeniu pierwszego pilotażu. Doszliśmy do wniosku, że badania ankietowe przeprowadzane w trakcie kursu, nie dają pełnego obrazu sytuacji szkoleniowej. Osobom biorącym w nim udział trudno jest jeszcze ocenić na tym etapie, czego rzeczywiście potrzebują.

Natomiast po odbyciu ok. ośmiomiesięcznej praktyki zawodowej w jednostce organizacyjnej, można już z innej perspektywy oceniać, czego zabrakło na kursie. I ujawnił się nowy temat, której wcześniej nie uwzględnialiśmy – większa potrzeba zajęć dotyczących komunikacji z osadzonymi, kompetencji miękkich.

Czyli kluczowe okazały się nie tylko opinie funkcjonariuszy bezpośrednio po kursie, ale również ich doświadczenia po kilku miesiącach służby w ramach praktyki zawodowej?

Tak. W maju tego roku zapytaliśmy o opinię wszystkich funkcjonariuszy, którzy ukończyli szkolenie pilotażowe, oraz ich bezpośrednich przełożonych. Chcieliśmy ocenić cały program szkolenia wstępnego zarówno perspektywy funkcjonariusza, jak i jego kierownika.

Ankieta składała się z ponad 50 pytań, zarówno zamkniętych jak i otwartych. Zebranie wszystkich odpowiedzi i ich analiza zajęły nam około miesiąc.

Podpisałam również kolejne pismo dotyczące ewaluacji kolejnego pilotażu w Suchej. Tam liczba zajęć praktycznych była już zwiększona, więc jesteśmy ciekawi, jaki będzie feedback i czy ten pilotaż zostanie oceniony inaczej.

Spodziewam się, że również tutaj mogą pojawić się uwagi dotyczące kompetencji miękkich, chociażby rozmowy z osadzonymi. Tak jak wspomniałam, w pierwszych pilotażach sami słuchacze zgłaszali potrzebę większej liczby godzin praktycznych z samoobrony i strzelectwa. To dla nich zupełnie nowe elementy, z którymi wcześniej nie mieli do czynienia, a jednocześnie wiązało się to z chęcią zwiększenia poczucia bezpieczeństwa.

A więc nowa formuła ma przygotowywać funkcjonariusza nie tylko do wykonywania konkretnych czynności, ale też do radzenia sobie w codziennej służbie?

Tak. Otrzymywaliśmy również informacje zwrotne od kierowników. Kurs jest jednakowy, spójny programowo niezależny od pionu służby. Bez względu na to, czy ktoś pełni służbę w ochronie, dziale penitencjarnym, finansowym czy kadrach, kończy ten sam kurs.

Chcemy wyposażyć wszystkich w te same kompetencje i umiejętności. Dopiero później, w okresie mentoringu i praktyki zawodowej, pojawiają się specjalizacje. Nie bylibyśmy w stanie zorganizować specjalizacyjnych kursów przygotowawczych dla każdego pionu, dlatego lepiej, żeby każdy funkcjonariusz miał podstawowe kompetencje.

Stąd również decyzja o wydłużeniu kursu – tak, aby każdy miał możliwość spokojnego przyswojenia tych zagadnień. Najlepiej człowiek uczy się jednak przez praktykę.

Reklama

Czy w takim razie te trzy pilotaże już się zakończyły? I czy można powiedzieć, że trzymiesięczny kurs na stałe wejdzie do formacji?

Pilotaże się zakończyły. W tym roku realizujemy już kursy przygotowawcze w nowej formule.

Trzytygodniowy kurs, który wcześniej obowiązywał, został uznany za niewystarczający do właściwego przygotowania funkcjonariuszy do służby?

Gdyby uważano, że był wystarczający, nie podejmowalibyśmy się jego zmiany. Trzeba jednak brać pod uwagę to, że w tamtym okresie mieliśmy bardzo dużą fluktuację kadry. Były dwa lata, w których było bardzo dużo odejść ze służby. Z potrzeb wynikało więc to, że trzeba dostosować ówczesny kurs do realiów kadrowych. Musieliśmy ich w miarę szybko przeszkolić i skierować do realizacji zadań służbowych.

Teraz jednak zwracamy uwagę na inne rzeczy, bo mamy inną sytuację kadrową.

Jak dziś wygląda sytuacja kadrowa w Służbie Więziennej?

Z ostatniego sprawozdania – według danych na 1 września – mamy wakaty na poziomie 1,91 proc.

Ilu funkcjonariuszy pełni obecnie służbę?

Na 1 września w Służbie Więziennej – bez uczelni – mieliśmy zatrudnionych 27 735 funkcjonariuszy. Z kolei liczba etatów wynosi 28 276.

Nowe szkolenie to jednak nie tylko dłuższy kurs. Cały model składa się z adaptacji zawodowej, kursu oraz ośmiomiesięcznej praktyki. Dlaczego zdecydowano się na trzyetapowy system?

Jest to częściowo podyktowane ustawą, ponieważ jest tam mowa o okresie wstępnej adaptacji zawodowej, mentoringu, praktyce w okresie służby przygotowawczej. Ale nie jest to nowe rozwiązanie. Obecny model stanowi udoskonaloną i ulepszoną wersję dotychczasowego systemu szkolenia, tak istotnego w momencie wprowadzania funkcjonariusza do służby.

Powołaliśmy zespół do spraw szkoleń i powoli wprowadzamy zmiany w systemie szkoleń Służby Więziennej. Chcemy również skupić się na mentoringu, tak aby funkcjonował on w sposób, w którym doświadczony mundurowy, mentor, taki coach, wprowadza w specyfikę służby i ukierunkowuje rozwój  młodego funkcjonariusza.

Chcemy trochę zmienić ten model i zapewnić mentorom większe wsparcie. To również może przełożyć się na zwiększenie bezpieczeństwa.

Nowa formuła już funkcjonuje. Pytanie tylko jak się sprawdza?

Głosy są podzielone. Sami funkcjonariusze mówią, że taki kurs jest potrzebny. Z perspektywy kierowników wygląda to różnie.

Mieliśmy porównanie opinii osób z ponad 20-letnim i 10-letnim stażem. Kierownicy z pionu ochrony byli bardziej zadowoleni, ale inni uważali, że nawet po tej specjalizacji wciąż tych umiejętności i wiedzy jest za mało. Nie jesteśmy jednak w stanie podzielić na specjalizacje szkolenia na etapie kursu.

Na pewno kurs trzymiesięczny jest lepszy niż trzytygodniowy. Obawialiśmy się natomiast, czy funkcjonariusze zgodzą się wyjechać na trzy miesiące.

Reklama

Ale w trakcie kursu mogą przecież wracać do domów?

Na weekendy tak. Baliśmy się jednak, biorąc pod uwagę nastawienie młodego pokolenia i życie rodzinne, jak zostanie to odebrane. Ale pamiętajmy, że funkcjonariusz musi być dyspozycyjny, ponieważ później, również podczas szkolenia zawodowego, wyjeżdża na szkolenia.

Wspomniała Pani o zwiększeniu liczby zajęć praktycznych. Jak zmieniły się proporcje między teorią a praktyką?

Niektóre moduły obecnego szkolenia przygotowawczego zwiększyły się o 100%, wprowadziliśmy takie zagadnienia jak ochrona i promocja zdrowia funkcjonariuszy czy komunikacja interpersonalna w pracy – która zwiększyła swoją ilość godzin trzykrotnie. Przedmiot związany z prozdrowotną aktywnością fizyczną z elementami samoobrony, wzrósł o 58% w obecnym programie. Liczba godzin technik działań interwencyjnych wzrosła o 600%. Staramy się wychodzić naprzeciw bieżącym potrzebom formacji.

Dopytam o szczegółowy zakres zajęć. Co dodano do kursu, a z czego zrezygnowano?

Jako nowość wprowadzono zajęcia z rozwoju więziennictwa polskiego, psychospołeczne aspekty więzienia, czy cieszący się dużą popularnością moduł z zagadnień kryminologii. Komunikacja interpersonalna z warsztatami wychodzi naprzeciw oczekiwaniom i potrzebom młodego pokolenia. Nie zapominamy również o istotnym aspekcie jakim jest bezpieczeństwo funkcjonariuszy, wprowadzając zagadnienia z technik więziennych. W programie szkolenia nie odjęto żadnych zagadnień, ewentualnie zostały one przeniesione do innych modułów.

Jednym z nowych elementów jest również ochrona dynamiczna. Co kryje się pod tym pojęciem?

W ramach funduszy norweskich opracowujemy zagadnienia związane z ochroną dynamiczną. To wstęp do tego podejścia – ludzkiego podejścia do pracy z osadzonymi, wydawania poleceń w taki sposób, żeby zrealizować zadanie z poszanowaniem godności drugiego człowieka.

Te elementy już w pewnym stopniu funkcjonują w programach szkoleń i dalej będą wzmacniane na wszystkich etapach szkolenia.

Co jeszcze się zmieniło? Wspominała Pani o samoobronie.

Tak. Są również elementy pozyskane przy współpracy z Fundacją Helsińską w zakresie ochrony praw człowieka.

Zmniejszyliśmy moduł administracyjno-prawny o 22 godziny, a dodaliśmy godziny do samoobrony – łącznie jest ich ponad 40 – oraz do szkolenia strzeleckiego, do którego dodaliśmy 20 godzin, więc łącznie jest ich ponad 90.

Wcześniej szkoliliśmy funkcjonariuszy z bardzo małej liczby jednostek broni. Teraz zależy nam, aby byli przeszkoleni z różnych typów uzbrojenia.

Reklama

Czyli można powiedzieć, że nowy model stawia mocniej na praktyczne przygotowanie funkcjonariusza?

Tak. Co ważne, niewiele osób zrezygnowało w trakcie kursu. Ten trzymiesięczny kurs pozwala również zweryfikować, czy ktoś rzeczywiście chce pełnić służbę.

Mieliśmy funkcjonariusza, który wrócił do służby i stwierdził, że w porównaniu ze starym, trzytygodniowym kursem, ten nowy jest bardzo dobrą zmianą.

Dłuższy kurs oznacza jednak większe obciążenie dla ośrodków szkoleniowych. Konieczne było zwiększenie bazy?

Ośrodki nie stały puste. Dążymy do tego, aby były wyspecjalizowane.

Sucha i Kikity, łącznie dysponujące około 340 miejscami, wystarczają nam na ten rok. Ośrodki działają nawet w wakacje.

Obiekty są również rozbudowywane z funduszy norweskich. Planujemy hale sportowe, boiska i baseny, takie jak w Kulach, aby po zajęciach funkcjonariusze mieli czas na aktywność fizyczną i regenerację.

Zmienia się w takim razie nie tylko sam program, ale również zaplecze, w którym funkcjonariusze będą się szkolić?

Tak, staramy się. Liczę na to, że będziemy mieli rozbudowane i wyspecjalizowane ośrodki szkoleniowe, pracujące w systemie ciągłym. Musimy być też otwarci na zmiany i ewaluację.

Po czym za pięć lat poznamy, że reforma systemu szkolenia była dobrą decyzją?

Dowiemy się tego przede wszystkim od samej kadry.  Będziemy poddawać ewaluacji kolejne etapy szkolenia. Zależy nam na profesjonalnej kadrze i wyspecjalizowanych ośrodkach szkolenia.

Obecna formuła – jak dobrze rozumiem – nie jest w takim razie rozwiązaniem gotowym i zamkniętym i w kolejnych latach kurs może być jeszcze modyfikowany?

Nawet w przyszłym roku mogą pojawić się zmiany. Będziemy mocniej skupiać się na kompetencjach miękkich i odpowiedniej komunikacji, ponieważ z informacji jakie trafiają do nas od samych funkcjonariuszy wynika, że właśnie tego oczekują i potrzebują.

Będziemy też wprowadzać co jakiś czas szkolenia odświeżające i kolejne kursy.

Dziękuję za rozmowę.

Reklama
Reklama