- WIADOMOŚCI
Spór o szefa SOP trwa. MSWiA mówi o "celowej obstrukcji”
Spór o kierownictwo Służby Ochrony Państwa trwa, a przełomu wciąż nie widać. „Widzę, że jest jakaś taka celowa obstrukcja ze strony Pałacu Prezydenckiego” – powiedział szef MSWiA Marcin Kierwiński w rozmowie z Radiem Zet. Minister podkreślił, że jest otwarty na dialog z prezydentem Karolem Nawrockim, ale jeśli porozumienia nie będzie, SOP może nadal funkcjonować pod kierownictwem pełniącego obowiązki komendanta płk. Tomasza Jackowicza.
Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji był w czwartek gościem w radiu Zet. Podczas rozmowy został m.in. zapytany o sytuację wokół Służby Ochrony Państwa. Marcin Kierwiński przyznał, że nie rozmawiał ostatnio z prezydentem o nowym komendancie SOP. Jak wyjaśnił, proponował spotkanie, podczas którego obie strony mogłyby omówić tę kwestię, jednak – jak twierdzi – nie było woli rozmowy ze strony Pałacu Prezydenckiego.
„Ostatni raz rozmawiałem z panem prezydentem na ten temat na początku roku, gdy podejmowałem decyzję, że poprzedni komendant został odwołany. Pan prezydent miał inne zdanie w tym zakresie. Proponowałem także spotkanie teraz, aby porozmawiać na temat nowego komendanta SOP-u. Nie było chęci ze strony pałacu prezydenckiego” – powiedział Marcin Kierwiński.
Minister wyjaśnił, że w związku z brakiem porozumienia zwrócił się do premiera o powołanie nowego komendanta. Procedura wymaga bowiem uzgodnienia tej decyzji z prezydentem. Jak relacjonował Kierwiński, premier przekazał sprawę Karolowi Nawrockiemu, jednak rozmowy nie przyniosły rozstrzygnięcia.
Pytany, czy w takim razie Służba Ochrony Państwa pozostanie pod kierownictwem pełniącego obowiązki komendanta, szef MSWiA odpowiedział, że „bardzo możliwe, jeżeli nie będzie woli dialogu ze strony pana prezydenta, to pewnie tak będzie”.
Marcin Kierwiński podkreślił, że zależy mu na osiągnięciu porozumienia z prezydentem. Zaznaczył przy tym, że jednym z ustawowych zadań SOP jest ochrona głowy państwa i jego rodziny, dlatego rozumie potrzebę zapewnienia prezydentowi odpowiedniego wpływu na funkcjonowanie formacji.
„Jest dla mnie naturalne, że (prezydent – przyp. red.) musi mieć pewność, że te zadania ustawowe SOP-u wobec jego osoby, wobec jego rodziny, będą realizowane w sposób właściwy. Że powinien mieć także wpływ na to jak funkcjonuje ta formacja” – mówił szef MSWiA.
Jednocześnie minister zwrócił uwagę na odpowiedzialność, jaka spoczywa na nim jako osobie nadzorującej służby podległe resortowi. Odniósł się w ten sposób do wypowiedzi przedstawicieli prezydenta, którzy – jak relacjonował – wskazywali, że to szef MSWiA ponosi pełną odpowiedzialność za sytuację w SOP.
„Tak, minister spraw wewnętrznych bierze odpowiedzialność za to, co dzieje się w formacjach podległych. No, to jeżeli minister spraw wewnętrznych bierze odpowiedzialność, no to jest naturalne, że składa swoją propozycję. Jest naturalne, że na temat tej propozycji podjęty jest jakiś dialog. A nie ma tego dialogu ze strony pana prezydenta” – podkreślił Kierwiński.
Minister porównał obecną sytuację do rozmów dotyczących awansów w służbach podległych MSWiA. Jak zaznaczył, w innych sprawach dialog z Pałacem Prezydenckim pozwolił na przeprowadzenie kilku awansów generalskich oraz awansów na pierwsze stopnie oficerskie. „W sprawie SOP-u widzę, że jest jakaś taka celowa obstrukcja ze strony Pałacu Prezydenckiego. Nie wiem, komu to służy, i nie wiem, po co to jest robione, bo to jest po prostu nierozsądne, jeżeli chodzi o polskie bezpieczeństwo” – ocenił szef MSWiA.
Marcin Kierwiński zapewnił, że jest gotowy do rozmów z prezydentem, również przy okazji Rady Bezpieczeństwa Narodowego, która ma się odbyć we wtorek, 3 listopada. Jego zdaniem porozumienie w sprawie obsady stanowiska komendanta SOP jest potrzebne. „SOP zasługuje na to, aby mieć komendanta, który jest z pełną nominacją, a nie pełniącego obowiązki” – zaznaczył.
Jednocześnie szef MSWiA nie ukrywał, że w przypadku dalszego braku porozumienia będzie korzystał z dostępnych mu rozwiązań. „Jeżeli nie będzie woli dialogu ze strony Pałacu Prezydenckiego, no to cóż, będę musiał sięgać po te środki, które mam w zanadrzu, czyli pełniącego obowiązki” – dodał Marcin Kierwiński.
Spór o kierownictwo SOP trwa od miesięcy
Przypomnijmy. Problemy z obsadą stanowiska komendanta Służby Ochrony Państwa trwają od początku 2026 roku. W połowie stycznia szef MSWiA Marcin Kierwiński podjął decyzję o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego wobec gen. bryg. SOP Radosława Jaworskiego i zawiesił go w czynnościach służbowych.
Jednym z wydarzeń, które stały się tłem sporu, była kradzież Lexusa należącego do rodziny premiera Donalda Tuska. Do zdarzenia doszło we wrześniu 2025 roku przed domem szefa rządu w Sopocie. Po incydencie stanowiska stracili dyrektor i wicedyrektor komórki odpowiedzialnej za ochronę premiera. MSWiA zażądało również szczegółowych raportów i wyjaśnień, a w SOP przeprowadzono audyt wewnętrzny.
Przez kolejne miesiące formacja funkcjonowała pod kierownictwem pełniących obowiązki komendanta. Zgodnie z art. 12 ustawy o SOP minister może powierzyć pełnienie obowiązków jednemu z zastępców komendanta na okres nie dłuższy niż sześć miesięcy. W lipcu 2026 roku płk Tomasza Jackowicza na tym stanowisku zastąpił płk Maciej Lewiński. Po wyrażeniu przez prezydenta zgody na odwołanie gen. Jaworskiego we wrześniu obowiązki komendanta ponownie powierzono płk. Jackowiczowi.
Na początku października okazało się natomiast, że były szef SOP znalazł zatrudnienie w Kancelarii Prezydenta. Karol Nawrocki powołał gen. bryg. SOP Radosława Jaworskiego na stanowisko etatowego doradcy prezydenta, z dniem 1 października 2026 roku. Jak informował wówczas rzecznik głowy państwa Rafał Leśkiewicz, generał ma doradzać prezydentowi w sprawach dotyczących bezpieczeństwa.
W tym samym czasie trwał spór o następcę Jaworskiego. Prezydent nie zgodził się na kandydaturę płk. Tomasza Jackowicza, którego na stanowisko komendanta proponował szef MSWiA. Kancelaria Prezydenta deklarowała gotowość do rozmów o innym kandydacie, który dawałby „rękojmię profesjonalnego i stabilnego kierowania formacją”. Najnowsza wypowiedź szefa MSWiA wskazuje jednak, że resort nie zamierza rezygnować z kandydatury Jackowicza.



