Służby Mundurowe

Burzliwa droga polskiego systemu kontrterrorystycznego

Fot. policja.pl
Fot. policja.pl

Rys historyczny kształtującego się od przemian ustrojowych po dziś systemu kontrterrorystycznego w Polsce pokazuje jak burzliwa była to droga, za którą stały niekiedy też nieodpowiednie decyzje polityczne. Mimo tych burzliwych losów od powstania do teraz, takie jednostki jak Centralny Pododdział Kontrterrorystyczny Policji "BOA" są na światowym poziomie, ale do utrzymania tych zdolności potrzebne są pieniądze, ciągłość finansowania, bo utraconych zdolności nie da się odbudować "w dwa czy trzy dni".

O ewolucji systemu kontrterrorystycznego w Polsce rozmawiano w trakcie drugiego dnia panelu konferencji Defence24 Day & SOFEAST. Moderujący rozmowę dr Michał Stępiński (wieloletni dowódca jednostek kontrterrorystycznych policji, w tym BOA) przedstawił trzy modele tego, jak państwo przygotowuje się do fizycznego reagowania na zdarzenia o charakterze terrorystycznym. Pierwszym z nich jest model tzw. brytyjski, w którym za reagowanie na zamachy terrorystyczne, za fizyczną walkę z terroryzmem odpowiadają siły zbrojne w postaci jednostki specjalnej SAS (Special Air Service). Drugi model, który stosowali np. Niemcy, charakteryzuje tym, że za reagowanie na zamachy terrorystyczne czy za fizyczną walkę z terrorystami odpowiada policja. W tym modelu nie ma możliwości uzyskania przez policję wsparcia ze strony wojska do działań na terenie kraju. Stąd jednostka centralna policji federalnej GSG 9 musi być przygotowana do realizacji całego spektrum działań na terenie Niemiec, bez wsparcia ze strony sił zbrojnych. Ostatni to model mieszany, w którym najczęściej wiodącą rolę za reagowanie na terenie kraju mają jednostki policyjne, ale z założenia mogą uzyskać wsparcie od wyspecjalizowanych jednostek wojskowych. To najczęściej spotykany na świecie wariant i mamy z nim do czynienia również w Polsce. Odpowiedzialność za reagowanie ponosi tu policja, służby cywilne a w sytuacji, w której siły i środki nie są wystarczające, istnieje możliwość uzyskania wsparcia ze strony wyspecjalizowanych jednostek sił zbrojnych (np. GROM, OS ŻW).

Polska ścieżka

Prof. Kuba Jałoszyński, reprezentujący Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie, omówił krótką historię, sięgającą czasów PRL-u, powstania jednostek kontrterrorystycznych w Polsce, jeszcze w strukturach Milicji Obywatelskiej. Wtedy to w roku 1976 powstał Wydział Zabezpieczenia, który był protoplastą Centralnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji "BOA" (CPKP "BOA"). I była to jedna z niewielu i pierwszych tego typu jednostek w Europie (np. austriacka "Cobra" powstała w 1978 r.). Jak mówił Jałoszyński, nazwa Wydział Zabezpieczenia nic tak naprawdę nie oznaczała, "to był taki kamuflaż". Profesor podkreślił, że nie było wtedy wystarczających zasobów czy to materialnych, czy finansowych, a przede wszystkim wiedzy w zakresie szkolenia i przygotowania do działań bojowych, dlatego trzeba było improwizować.

W związku z licznymi porywaniami samolotów w latach 80. ubiegłego wieku Wydział rozrósł się, wydzielono skrzydło bojowe i utworzono tzw. skrzydło ochrony lotów oraz sekcję techniczną jako część logistyczną. Funkcjonariusze pełnili służbę na pokładach samolotów w ramach tzw. patroli specjalnych, których zadaniem było zabezpieczenie przed uprowadzaniem i taka sytuacja trwała do przełomu lat 1989/90. W 1990 roku Wydział Zabezpieczenia został rozwiązany a w jego miejsce powrastała nowa jednostka - Wydział Antyterrorystyczny Komendy Stołecznej Policji. Trudny okres przemian ustrojowych mocno wpłynąć miał na wyposażenie z powodu braku pieniędzy. Jednakże, jak zaznaczył Jałoszyński, "zasugerowano ówczesnym polskim władzom konieczność stworzenia rzeczywiście profesjonalnego pododdziału dobrze wyszkolonego i wyposażonego", "zdolnego do reagowania na zamachy terrorystyczne, było to w interesie naszych ówczesnych i obecnych sojuszników". Z czasem udało się uzyskać wsparcie amerykańskie w postaci szkoleń antyterrorystycznych. Jednak, jak zauważył dr Michał Stępiński, nawet świetnie wyszkolony operator nie przedstawia żadnej wartości bez odpowiednich nakładów na szkolenie, wyposażenie czy sprzęt, który musi być sprawny. Pewne zmiany nastąpiły na początku XXI wieku, ale nie były one tymi, na które czekali funkcjonariusze.

Przemiany jakie dokonywały się w Policji, powstałej w miejsce MO oraz nowa rzeczywistości przełomu lat 80/90., w której służba musiała się zmagać głównie z przestępczością bandycką miały również wpływ na kształt wydziału antyterrorystycznego. Wtedy to, jak mówił dr Stępiński, "siły policji były coraz bardziej angażowane z walkę z tą przestępczością bandycką i wydaje się, że w tą stronę ewoluowany wtedy jednostki specjalne policji". "Niestety wiązało się to też z tym, że traciły zdolności prowadzenia innych bardziej skomplikowanych działań" - dodał.

To był też moment, w którym powstał GROM. Płk rez. Piotr Gąstał, były dowódca JW GROM w latach 2011-2016, podkreślił, że przyczynkiem do myślenia o takiej jednostce był atak na Polską ambasadę w Bernie w 1982 roku. Wpisywać się ona miała w koncepcję uwalniania zakładników czy ochrony polskich placówek dyplomatycznych. Płk Gąstał zwrócił uwagę, że powstanie GROM-u nie byłoby możliwe bez amerykańskiego wsparcia w postaci pieniędzy i know-how, które pozwoliło na stworzenie tej jednostki, przeprowadzenie pierwszych selekcji i pierwszych treningów (także w USA). Położono też nacisk, w ramach współpracy z amerykańskim sojusznikiem, na intensywne szkolenia. "Nie spotkaliśmy się z tak intensywnym szkoleniem strzeleckim, taktycznym, wywiadowczym, snajperskim i jeszcze wieloma specjalistycznymi szkoleniami. Od początku nacisk został położony na: wyszkolenie pojedynczego operatora, wyszkolenie całej sekcji i całego zespołu do prowadzenia działań kontrterrorystycznych" - mówił. Jednostka ta miała się skupić na prowadzeniu działań związanych z uwalnianiem zakładników w budynkach, samolotach, pojazdach, statkach i platformach wiertniczych. Czymś nowym było też położenie nacisku na szkolenie paramedyczne, którego do tej pory nie było. Ratowanie życia zakładników i kolegów było tym najważniejszym celem.

Dzięki wsparciu i pieniądzom od Amerykanów udało się z GROM-u stworzyć, jak na ówczesne polskie warunki, bardzo dobrze wyposażoną jednostkę z dobrym wyszkoleniem i zdolnościami do prowadzenia określonych działań. Zasoby i odpowiednia koniunktura – jak mówił pułkownik Gąstał – została wykorzystana, bo "to był interes USA, żeby mieć tutaj po zmianie naszego systemu na demokratyczny, mieć tutaj swój odpowiednik, który też miał z założenia chronić amerykańskich obywateli". 

GROM został powołany w strukturach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i jednostka weszła kilkakrotnie do działania przeciwko przestępczości zorganizowanej i wykonała też jedną dużą i skomplikowaną operację kontrterrorystyczną przeciwko IRA (Irlandzka Armia Republikańska), co wiązało się m.in. ze współdziałaniem z brytyjskimi służbami. Ta operacja była też początkiem partnerskiej współpracy GROM-u z brytyjskimi jednostkami specjalnymi SAS i SBS, co umożliwiło min. stworzenie grupy morskich operacji przeciwterrorystycznych. 

W związku z natowskimi aspiracjami Polski, GROM musiał zostać przeniesiony ze struktur MSW (rozwiązane też musiały zostać Nadwiślańskie Jednostki wojskowe podległe MSW). Był to formalny wymóg, jaki musiała spełnić Polska, wykluczający funkcjonowanie jednostek wojskowych w instytucjach zajmujących się bezpieczeństwem wewnętrznym, co powinno być domeną policji. Wybrano, ze względu na posiadane zasoby, fundusze oraz zaplecze kadrowe, Ministerstwo Obrony Narodowej.

Prowadzący debatę dr Stępiński zwrócił uwagę na to, że z chwilą przeniesienia w 1999 r. GROM-u do MON-u, okazało się, że policyjne pododdziały antyterrorystyczne nie do końca są w stanie zapewnić podobny standard profesjonalnej jednostki kontrterrorystycznej. Powodem takiego stanu rzeczy, jak zwrócił uwagę, był brak odpowiedniego finansowania, które nawet nie starczało na podstawowe potrzeby jednostek policyjnych, jak np. paliwo do radiowozów. Także jednostki antyterrorystycznych policji nie posiadały takich zasobów i wsparcia jak GROM.

Przełomowe momenty

Przełomowym momentem dla policyjnych antyterrorystów były wydarzenia z 11 września 2001 roku. Wtedy zdano sobie sprawę, zauważył profesor Jałoszyński, jak potrzebne są takie jednostki. Na początku chciano powołać coś na wzór GROM-u, tworząc wszystko od nowa, ale po dokładniej analizie zarekomendowano bazowanie na tym, co już policja posiadła. I tak przez cały rok 2002 trwały przygotowania formalno-prawne, pojawił się pomysł, żeby nazwać te jednostkę Biuro Operacji Antyterrorystycznych - BOA. Niestety wyniku politycznych decyzji pracę wstrzymano, decyzja ta, jak zauważali goście, nie była poparta żadną analizą, tylko polityką na potrzeby chwili (wtedy Polska negocjowała akces do Unii Europejskiej). Powstała koncepcja dziwnych, jak to ujęto podczas konferencji, strukturalnych przekształceń wynikających z politycznych zobowiązań zwiększenia liczby etatów w Centralnym Biurze Śledczym KGP. To co miało być Centralnym Pododdziałem BOA stało się dwoma wirtualnymi zarządami w CBŚ.

Rok 1999 był również trudny dla GROM-u, m.in. dlatego, że w strukturach Wojska Polskiego nie było pomysłu co zrobić z taką liczbą wyszkolonych antyterrorystów. Jak tłumaczył płk Gąstał, plany były różne, w tym zakładające redukcję liczebności jednostki. Doprowadzono nawet do tego, że nazwa GROM na rok została utracona. Dopiero wspomniane już zamachy na Word The Center z 2001 roku spowodowały, że jednostka wróciła do życia, gdyż zdano sobie sprawę z narastającego zagrożenia i tego jak ważna i konieczna jest taka jednostka w zwalczaniu terroryzmu.

Drugim przełomowym wydarzaniem dla policyjnych oddziałów antyterrorystycznych były wydarzenia w 2003 r. z Magdalenki, w których zginęło dwóch antyterrorystów a 17 zostało rannych. To był okres, kiedy nie istniała centralna jednostka antyterrorystyczna, a jedynie dwa zarządy w strukturach CBŚ. W wyniku wydarzeń z marca 2003 roku rozpoczęła się dyskusja na temat konieczności zmian organizacyjnych. Znów też w system wkracza polityka i znów w wyniku politycznych decyzji podjętych pod "wpływem chwili" udaje się wreszcie powołać BOA w czerwcu 2003 roku. Ten stan trwa rok. Po roku BOA staje się Zarządem Operacji Antyterrorystycznych w ramach Biura Centralnego Sztabu Policji. Powodów tej decyzji, jak stwierdził prof. Jałoszyński, "nie potrafię (...) zdefiniować". Taka sytuacja trwa do 2008 roku, kiedy to wiceministrem spraw wewnętrznych został gen. Adam Rapacki i reaktywował BOA. W tej formule biuro przetrwało do 2016 roku, gdy znów powróciła koncepcja ponownego włączenia biura w struktury CBŚ-u, co się ostatecznie nie udało i w wyniku reformy systemu kontrterrorystycznego powstał Centralny Pododdział Kontrterrorystyczny Policji "BOA", funkcjonujący poza strukturami KGP.

Dr Michał Stępiński zwrócił uwagę, że w policji do głosu dochodziły koncepcje decentralizacji. Przejawiało się to między innymi tym, żeby Komenda Główna Policji była pozbawiona całkowicie funkcji wykonawczej, a cała odpowiedzialność za bezpieczeństwo powinna spoczywać na komendantach wojewódzkich. Powstał problem, ponieważ pojawiła się całkowita zależność pomiędzy lokalnym pododdziałem antyterrorystycznym - samodzielnym podziałem antyterrorstycznym policji (SPAP) a wojewódzkim komendantem policji, w efekcie czego doszło do sytuacji, w której w Polsce mieliśmy BOA, które było biurem operacji antyterrorystycznych KGP i dyrektora BOA, podległego pod Komendanta Głównego Policji, z nie do końca określonymi zadaniami i obszarem odpowiedzialności. Zatracono też jakiekolwiek przełożenia organizacyjne pomiędzy BOA a SPAP-ami. W Polsce funkcjonowało więc 18 niezależnych, zupełnie nie powiązanych ze sobą jednostek antyterrorystycznych, bez ustrukturyzowanej hierarchii, z różną organizacją. Każdy pododdział miał inny mundur, inne uzbrojenie, inny system szkolenia – jak tłumaczył dr Stępiński. Co istotne, samodzielne pododdziały w zasadzie utraciły całkowicie możliwość i umiejętność prowadzenia operacji połączonych. Jak wskazał prowadzący, "posługiwali się nieujednolicona taktyką, posiadali różne wyposażenie, w tym uzbrojenia a przede wszystkim się nie znali".

Przełom nastąpił na przełomie 2014 i 2015 roku, kiedy udało się przekonać generała Gajewskiego ówczesnego komendanta Głównego Policji do wdrożenia pewnych znaczących zmian. W uporządkowaniu tego pomogły doświadczenia z mistrzostw Europy czy zabezpieczenia dużych imprez międzynarodowych, które pokazały, że policja nie jest w stanie przeprowadzić tego typu działań siłą pojedynczego pododdziału lokalnego. Policja musi prowadzić operacje połączone. Efektem tego była decyzja komendanta głównego policji, w wyniku której stworzono Centralny Odwód Antyterroystyczny Komendanta Głównego Policji w skład, którego weszły wszystkie pododdziały antyterrorystyczne polskiej policji. Przeprowadzono też proces unifikacji procesu szkolenia w zakresie planowania i dowodzenia, dzięki czemu obecnie każdy funkcjonariuszy ma taką samą wiedzę i umiejętności konieczne do wspólnego współdziałania. Scentralizowane zostały też zakupy, aby zapewnić unifikację wyposażenia oraz sprzętu i uzbrojenia.

Mł. insp. Krzysztof Sowiński, zastępca dowódcy CPKP "BOA" chwalił Centralny Odwód Kontrterrorystyczny, ponieważ jest narzędziem, które pomaga w działaniach, jeśli chodzi o bezpieczeństwo kontrterrorystyczne kraju, ale również podczas działań czy operacji przeprowadzanych podczas innych wydarzeń. Centralny odwód to również centralne szkolenie, gdzie wypracowuje się odpowiednie wspólne procedury, które znają wszyscy dowódcy i operatorzy. Inspektor Sowiński zwrócił też uwagę, że obecnie CPKP "BOA" jest szanowanym i poważanym partnerem w ramach platformy współpracy ATLAS, czyli sieci wszystkich jednostek kontrterrorystycznych państw UE i państw stowarzyszonych. Obecnie, w wyniku standaryzacji i unifikacji, CPKP "BOA" i GROM praktycznie różnią tylko naszywką. Obie jednostki współpracują choćby w zakresie procedur operacji lotniczych, na co wpływa też wykorzystywanie tych samych platform w postaci śmigłowców Black Hawk. Mimo burzliwych losów od powstania do teraz, obydwie jednostki są na światowym poziomie.

Obecnie w policji posiadamy odrębną służbę – kontrterrorystyczną, której funkcjonariusze prowadzą działania bojowe. Dzisiaj "BOA" jest w stanie udzielać wsparcia partnerom z grupy ATLAS i może prowadzić operacje połączone, w tym z wojskowymi jednostkami specjalnymi, którymi dowodzić będzie policjant – kontrterrorysta. Jak podkreślił, dr. Stępiński do utrzymania tych zdolności potrzebne są jednak pieniądze, ciągłość finansowania, bo utraconych zdolności nie da się odbudować "w dwa czy trzy dni".

Komentarze (7)

  1. Marian

    SPKP postrzegane jest nadal jako niechciane, generujace niepotrzebne koszty dziecko kwp. Sprzęt nie jest ujednolicony, brakuje łączności, dodatki służbowe gorsze niż na komisariatach.

    1. Jim

      Prawdę powiedziawszy ilekroć w zatrzymaniach brał udział WR lub BOA, tyle razy najadłem się za nich wstydu i kończyło się przesłuchaniami w BSW, gdzie trzeba było ich wybielać. Ale dowodzący używali ich, nie wiem po co, chyba dla podniesienia prestiżu akcji. A gdy rzeczywiście trafia im się kozak, to reguły ktoś z nich ginie. Szkoda.

  2. Żeton

    Pan rozmówca raczy kpić, boa i grom różnią się naszywką? Poziom wyszkolenia tych "fachowców" z BOA było widać na jednym z protestów w Warszawie, gdzie w nieagresywną częś tłumu wleciał zomol z boa z teleskopem i lał na oślep, takiej głupoty nie spodziewano by się nawet po posterunkowym, który właśnie ukończył 3miesięcznym kurs. Moim zdaniem warto utworzyć niezależną formację CT/AT na poziomie krajowym, podległej pod msw, składającej się ze sztabu, jednostki szkoleniowej i kilku bardzo mobilnych pododdziałów rozsianych po kraju, będących odwodem dla SG, ABW, CBA, Policji, SW. W razie wojny formacja ta mogłaby wejść w skład wojsk specjalnych.

  3. Byku

    Prawdziwi antyterroryści

  4. Byku

    Światowy poziom policyjny to np. GIGN ,a nie jacyś goście co, co druga akcja to drzwi pomylą i wyciągają Bogu ducha winnych ludzi z domów. Psa chyba w całej policji nikt nie umie wyszkolić DRAMAT jakiś.

  5. Jim

    No i czy Policja, to poważna i zorganizowana instytucja? A tak jest ze wszystkim.

    1. rer

      Kadry decydują o wszystkim cytując klasyka. BOPE to to nie jest.

  6. Jaco

    Wypowiadajacy sie w artykule są granatem oderwani od rzeczywistosci!Dramat

    1. 2zdk

      Czy mógłbyś rozwinąć temat. Dlaczego są oderwani ?

    2. rer

      "BOA" i GROM praktycznie różnią tylko naszywką" Oby Magdalenka się nie powtórzyła jak zamiast lokalnego Sebastiana trafi się jakiś lepszy zawodnik.

  7. Dość zabawy w wojnę dużych chłopców

    Jedyna prawdziwa jednostka przeciwterrorystyczna to GROM. Policja wielokrotnie udowodniła, że nie przekroczyła poziomu mentalności plutonów specjalnych ZOMO z których wywodzi się cały "policyjny antyterror". Pałować, zatrzymywać rzezimieszków mogą, ale złożonej operacji zakładniczej w życiu nie przeprowadzą. Dopóki politycy nie zrozumieją tego nadal będzie szopka medialna zamiast skutecznych rozwiązań. Temat AT/CT należy przekazać albo do ABW albo do SG z generalnym założeniem, że w razie incydentu najpoważniejszego wchodzą już tylko jednostki DKWS tj. GROM i 7 EDS. Policja powinna mieć Wydziały Zatrzymań Wysokiego Ryzyka na poziomie komend wojewódzkich, najlepiej z dedykowanym ich wsparciem lotniczym na poziomie KGP które mogło by uczynić te jednostki aeromobilnymi jeżeli zaistnieje taka konieczność. Śmigłowce dla poszczególnych KWP to przesada zwłaszcza dla miniaturowych województw tj. opolskie i świętokrzyskie, a na poziomie KGP będzie można zapewnić odpowiedni poziom gotowości przy minimalizacji kosztów. Lądowiska można wykorzystywać te którymi dysponuje LPR w MZ.

    1. Qwe

      AT/CT w WP WS, ABW i SG. Tłumaczyć dlaczego tam powinny być jednostki AT/CT nie trzeba. W Policji tak jak zauważyłeś na poziomie KWP wydziały zatrzymań wysokiego ryzyka. W ogóle nie rozumiem idei budowania kolejnych policji w Policji. Ten system próbowano skopiować z Francji. Tylko to jest inny kraj z innymi realiami, tam są dwa systemy AT/CT w ramach Policji Narodowej i Żandarmerii Narodowej z dwoma wiodącymi jednostkami policyjną GIPN i żandarmerii GIGN, bo terroryzm ma swoje źródło wewnątrz kraju.

    2. Jim

      Najprędzej teraz bedą potrzebni w marynarce wojennej.