Rewolucja w Służbie SAR

16 czerwca 2020, 15:01
służba sar MSPiR
Fot. Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa

Na stronie Rządowego Centrum Legislacji pojawił się dokument, o którym mówiło się już od paru miesięcy. Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej opublikowało projekt dotyczący zniesienia Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa jako jednostki budżetowej i włączenie jej w struktury terenowych organów administracji morskiej, czyli urzędy morskie w Gdyni i Szczecinie. Jak podkreśla resort, Służba SAR zachować ma swoją autonomiczność, ale będzie mogła skupić się na wykonywaniu zadań w zakresie ratownictwa morskiego oraz zwalczania zanieczyszczeń.

Minister Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej uznał za potrzebne wprowadzenie usprawnień "organizacji zadań poszukiwania i ratowania życia na morzu, bezpieczeństwa i ochrony żeglugi oraz zwalczania zagrożeń i zanieczyszczeń na morzu w ramach środków i zasobów będących w posiadaniu jednostek podległych ministrowi właściwemu do spraw gospodarki morskiej". Wszystkie te zadania realizowane są obecnie przez Morską Służbę Poszukiwania i Ratownictwa. Projekt zmian, o którym mówiło się od początku bieżącego roku, pojawił się wreszcie na stronie Rządowego Centrum Legislacji. 

Dokument przewiduje włączenie Służby SAR, która jest państwową jednostką budżetową podległą ministrowi właściwemu do spraw gospodarki morskiej, w struktury terenowych organów administracji morskiej. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, terenowymi organami administracji morskiej w Polsce są dyrektorzy urzędów morskich. Od 1 kwietnia 2020 r. są to dwa urzędy morskie – w Gdyni i w Szczecinie. Odpowiadają oni m.in. za sprawy bezpieczeństwa żeglugi morskiej, ochrony portów morskich i żeglugi morskiej, korzystania z dróg morskich oraz portów i przystani morskich; ochronę środowiska morskiego przed zanieczyszczeniem wskutek korzystania z morza, ratowania życia; prowadzenie prac podwodnych i wydobywanie mienia z morza; nadzór przeciwpożarowy w polskich obszarach morskich oraz w morskich portach i przystaniach.

Jak podkreśla ministerstwo w uzasadnieniu, włączenie Służby SAR w struktury urzędów morskich pozwolić ma na "jeszcze bardziej efektywne wykonywanie" tego rodzaju zadań. Zoptymalizować ma to jednocześnie prace struktur administracji rządowej i zwiększyć jej efektywności w ramach zachowania ekonomiki wydatkowania środków publicznych, a także pozwolić Służbie SAR na skupienie się na realizacji działań ratownictwa morskiego oraz zwalczania zanieczyszczeń. 

Służba SAR posiada morskie stacje ratownictwa (budynki, pojazdy oraz jednostki pływające) na całym wybrzeżu, często zlokalizowane obok infrastruktury urzędów morskich. W urzędach morskich łącznie zatrudnionych jest około 1500 osób, posiadają one doświadczone i rozbudowane struktury administracyjne - w zakresie księgowości, zamówień publicznych, inwestycji, czy też utrzymania nieruchomości i floty. Włączenie Służby SAR w struktury urzędów morskich pozwoli tej służbie na skupienie się na wykonywaniu zadań w zakresie ratownictwa morskiego oraz zwalczania zanieczyszczeń, podczas gdy obsługa administracyjna powierzona zostanie aparatowi administracyjnemu urzędów morskich, wzmocnionemu o pracowników Służby SAR.

Ocena skutków regulacji projektu Ustawy o zmianie ustawy o bezpieczeństwie morskim oraz niektórych innych ustaw

Resort podkreśla również, że problem stanowi też siedziba główna Służby SAR. Jest to przedwojenny budynek, którego rozbudowa lub modernizacja nie są możliwe. Związane jest to z ograniczeniami gruntowymi. Nie pozwala to na umiejscowienie w nim sprzętu czy nowych technologii, niezbędnych do funkcjonowania Morskiego Ratowniczego Centrum Koordynacyjnego. "Nie jest możliwe podłączenie światłowodu niezbędnego dla rozwoju systemu łączności morskiej SAR, a nawet nie ma możliwości podłączenia budynku do kanalizacji miejskiej" - czytamy w ocenie skutków nowych regulacji. 

Nowe zasady gry

Zgodnie z założeniami projektu, minister określi "właściwego terytorialnie dyrektora urzędu morskiego, który będzie pełnił rolę Krajowego Koordynatora do spraw Służby SAR, mając na uwadze wielkość przeładunków w portach i mając na względzie konieczność zapewnienia funkcjonowania Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa". Ma to zapewnić jednolity sposób koordynacji działania Służby SAR. Zmianie nie ulegnie jednak sposób organizacji służb ratowniczych, oznakowanie jednostek czy koordynacja akcji ratowniczych. Jak zapewnia resort, Służba SAR zachowa swoją autonomiczność. 

Co więcej, Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa straci status państwowej jednostki budżetowej. Jej wszczęte i niedokończone sprawy będą oczywiście dalej prowadzone przez dyrektora Urzędu Morskiego w Gdyni lub dyrektora Urzędu Morskiego w Szczecinie. Nowym pracodawcą pracowników Służby SAR, którzy świadczą pracę na terenie województwa zachodniopomorskiego zostanie urząd w Szczecinie, a tych z województw pomorskiego i warmińsko-mazurskiego – urząd w Gdyni. Resort zapewnia, że nastąpi kontynuacja istniejących stosunków pracy. Natomiast wszystkie postępowania dotyczące naborów do MSPiR zostaną zakończone bez rozstrzygnięcia. Zgodnie z tym samym kluczem rozdzielone zostanie mienie jednostki.

Ustawa ma wejść w życie 1 stycznia 2021 roku, z wyjątkiem art. 12, dla którego termin ten wyznaczono na 31 października br. Zakłada on, że dyrektor Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa złoży do 30 listopada br. szefowi resortu gospodarki morskiej dokumenty dotyczące m.in. zestawienia wydatków i dochodów jednostki, wykaz składników majątkowych czy wykaz pracowników. Na razie projekt został przekazany przez resort do konsultacji, ale los Służby SAR jako jednostki budżetowej wydaje się być przesądzony.

Stracona szansa?

W jednostce zatrudnionych jest obecnie około 280 osób, w tym około 50 w komórkach administracyjnych. Siedziba Służby SAR znajduje się w Gdyni, gdzie umiejscowione jest również Morskie Ratownicze Centrum Koordynacyjne. W skład Służby SAR wchodzi również Morskie Pomocnicze Centrum Koordynacyjne w Świnoujściu oraz dwanaście morskich stacji ratowniczych umiejscowionych na polskim wybrzeżu Morza Bałtyckiego. Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa posiada w użytkowaniu trzy statki typu SAR 3000, 7 jednostek typu SAR 1500, morski wielozadaniowy statek ratowniczy oraz morski statek ratowniczy do zwalczania zanieczyszczeń olejowych. Każda z morskich stacji posiada również do swojej dyspozycji łodzie ratownicze typu RIB, skutery ratownicze oraz specjalistyczne samochody ratownicze typu Land Rover Defender, STAR 744 i STAR MAN 944.

Jeszcze niedawno Służba SAR planowała również sporą i ważną inwestycję, czyli zakup wielozadaniowego statku ratowniczego. Inwestycji nie udało się jednak zrealizować, m.in. ze względu na zmiany, jakie w planach miał już resort gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej. Postępowania dotyczące jednostki dwa razy wszczynano i trzy razy unieważniano. Po zakończeniu pierwszego przetargu Służba SAR podkreślała, że zakup nie leży w interesie publicznym. Jak tłumaczono, chodziło o "dbałość o celowe wydatkowanie środków publicznych" oraz konieczność przeprowadzenia ponownej analizy "celowości dokonywania wydatków w kontekście możliwej optymalizacji i wykorzystania połączonych sił i środków Służby SAR i urzędów morskich". Urząd Morski w Szczecinie realizuje bowiem obecnie zamówienie na dwie wielozadaniowe jednostki pływające.

Jak ocenił Maksymilian Dura z Defence24.pl, wyjaśnienie to jest kuriozalne, gdyż polskie urzędy uznały za nieracjonalne to, co za racjonalne uznała Unia Europejska - dodatkowo płacąc za to setki milionów złotych. Dwa statki dla urzędów morskich są bowiem budowane przez stocznię Remontowa Shipbuilding z Gdańska także dzięki wsparciu z funduszów unijnych. Pomimo tego Unia Europejska zgodziła się później sfinansować inną jednostkę – specjalnie dla służby SAR, przeznaczając na to zresztą więcej pieniędzy. Obie jednostki urzędów morskich mają bowiem kosztować w sumie 213 milionów 650 tysięcy złotych, a statek dla Służby SAR – nawet 300 mln złotych. W obu przypadkach Unia "zasponsorowała" 85 proc. kosztów.

Drugie postępowanie Służba SAR zakończyła powołując się już na cofnięcie finansowania. Utracono więc prawie 240 milionów złotych funduszy unijnych na zakup tego statku, a Polska nie pozyska w ten sposób nowoczesnej jednostki pływającej do usuwania skażeń chemicznych, której na polskim wybrzeżu nie ma, a której urzędy morskie na razie nie zamawiają. A brak środków przekreśla raczej szanse nie tylko na ponownie rozpisanie przetargu, ale przede wszystkim na zakończenie go złożeniem zamówienia – nawet biorąc uwagę, że wpłynęło kolejne odwołanie od decyzji o unieważnieniu.

MR

InfoSecurity24
InfoSecurity24
KomentarzeLiczba komentarzy: 4
Alu Gator
środa, 17 czerwca 2020, 15:01

REWOLUCJA to bedzie jak zlikwiduja,te urzędy morskie

Mirek
wtorek, 16 czerwca 2020, 17:54

Ciekawie bedzie wyglądać zamawianie sprzętu

Wter
środa, 17 czerwca 2020, 15:03

Dokładnie takie same zamówienia publiczne jak do tej pory.

czwartek, 18 czerwca 2020, 18:34

Tak? ... No to się zdziwisz i zapomnij o zakupach ad choć cwaniaczku A i pogadaj jak to wygląda w UM. lub w wojsku.

Tweets InfoSecurity24