- WIADOMOŚCI
Polskie służby blokują na granicy ciężarówki ukraińskiej poczty? MF odpowiada
Polskie służby zaprzeczają, by blokowały ciężarówki ukraińskiej państwowej poczty na granicy z Ukrainą. Zarzuty szefa Ukrposzty pojawiły się po zwrocie przez Wołodymyra Zełenskiego Orderu Orła Białego. Krajowa Administracja Skarbowa przekonuje, że kontrole są standardowe i wynikają z analizy ryzyka oraz zagrożeń związanych z próbami sabotażu z wykorzystaniem przesyłek.
Szef Ukrposzty, ukraińskiej państwowej poczty, zarzuca polskiej stronie blokowanie jej ciężarówek na granicy z Ukrainą, przy wjeździe do Polski. Jak donosi „Rzeczpospolita”, Ministerstwo Finansów i Gospodarki zaprzecza, by traktowało Ukrposztę inaczej niż inne podmioty, a zasady kontroli są jednakowe dla wszystkich. Jednocześnie, po wybuchach przesyłek w sortowniach paczek w Kijowie, które miały miejsce w ostatnim czasie, służby wzmocniły czujność wobec przesyłek nadawanych ze wschodu. Zwłaszcza odkąd Rosja wykorzystuje „płonące paczki” do akcji sabotażowych. Przykładem może być przesyłka, która została wysłana w lipcu 2024 roku z terenu państw bałtyckich przez Polskę, by finalnie zapalić się w centrum logistycznym DHL w niemieckim Lipsku. W efekcie na terenie obiektu wybuchł pożar. Do podobnych zdarzeń dochodziło w Polsce. Również w 2024 roku w ciężarówce na Mazowszu zapaliła się jedna z paczek. Jak się okazało, sprawcami incydentu byli członkowie międzynarodowej grupy sabotażowo-dywersyjnej. Aresztowano cztery osoby.
„Na polskich przejściach granicznych z Ukrainą nie były i nie są podejmowane ani prowadzone wzmożone działania kontrolne ukierunkowane na towary Ukrposzty, nie miały również miejsca przypadki „blokowania” transportów przez Służbę Celno-Skarbową (SCS) lub wprowadzania jakichkolwiek ograniczeń w przewozie przesyłek ww. firmy” – poinformowało oficjalnie Ministerstwo Finansów i Gospodarki.
Zobacz też

Celnicy zaprzeczają
Resort przekazał „Rzeczpospolitej”, że celnicy kierują się przepisami, a zadaniem KAS jest zapewnienie, „aby na obszar celny Unii Europejskiej (UE) wprowadzane były wyłącznie towary, których obecność nie zagraża życiu i zdrowiu ludzi, bezpieczeństwu publicznemu, środowisku naturalnemu, ani nie narusza interesów handlowych unijnych przedsiębiorców”. Również pytani przez gazetę funkcjonariusze Straży Granicznej nie przypominają sobie powtarzających się uciążliwych kontroli pojazdów ukraińskiej poczty.
„Mamy prawo do wyrywkowych kontroli, prowadzimy analizę ryzyka, typowania są oparte na naszej wiedzy i doświadczeniu. Musimy sprawdzać, czy przewożony towar faktycznie odpowiada temu, zadeklarowanemu. Doświadczenie, czujność funkcjonariuszy mają tutaj kolosalne znaczenie” – mówiła „Rzeczpospolitej” Justyna Pasieczyńska, rzeczniczka KAS. Celnicy podali przykład ednego z transportu, który w ostatnim czasie wjeżdżał do Polski. Według dokumentów przewozowych miała być tam odzież, a jechał tytoń.
Czy w ostatnich miesiącach przyłapano pojazdy Ukrposzty z przesyłkami innymi niż zadeklarowane lub z zawartością, która wzbudziła wątpliwości, albo była niebezpieczna? Nikt z naszych rozmówców takiej sytuacji sobie nie przypomina.
Jednocześnie celnicy zapewniają, że przeprowadzanie szczegółowych kontroli na granicy wschodniej są uzasadnione. Przemyt z Ukrainy wyhamował, ale nie zniknął. Jak wskazuje „Rzeczpospolita”, w zeszłym roku służby udaremniły kontrabandę przez granicę towarów wartości 19,3 milionów złotych, a rok wcześniej – 20,1 milionów złotych.
Zaczęło się od zwrotu orderu przez Zełeńskiego
19 czerwca wieczorem prezydent Karol Nawrocki ogłosił decyzję o odebraniu prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Miał to być znak sprzeciwu głowy państwa po nadaniu przez Zełenskiego ukraińskiej jednostce wojskowej nazwy „bohaterów UPA”. Następnego dnia prezydent Ukrainy powiadomił na platformie „X”, że odesłał do Polski order za pośrednictwem prywatnej firmy kurierskiej. Chwilę później dyrektor Ukrposzty wysunął zarzuty pod adresem polskich służb celnych, które od dwóch miesięcy miały „blokować” ciężarówki firmy, prowadząc na granicy bardzo szczegółowe kontrole. W efekcie Ukrposzta miała zmienić trasę przewozu przesyłek, kierując je przez Węgry i Słowację – zamiast przez Polskę.
Jak poinformowała „Rzeczpospolitą” Krajowa Administracja Skarbowa, do tej pory nie odnotowano oficjalnych skarg ze strony Ukrposzty ani tym bardziej protestów za przeprowadzane kontrole. Temat „blokad” pojazdów firmy na granicy nie opisywały również ukraińskie media o większych zasięgach. Problem zaistniał w przestrzeni publicznej dopiero za sprawą oświadczenia dyrektora Ukrposzty 19 czerwca.

