- WIADOMOŚCI
Mundurowi nie zmienią ministra. Posłowie przeciw odwołaniu szefa MSWiA
Autor. Sejm RP
Sejm odrzucił wniosek posłów opozycji o wotum nieufności wobec ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego. Podczas sejmowej debaty nie zabrakło ostrych oskarżeń ze strony opozycji, która krytykowała m.in. działania policji wokół Trybunału Konstytucyjnego i stan systemu bezpieczeństwa. Minister odpierał zarzuty, a w jego obronie stanął również premier Donald Tusk. To już trzecia nieudana próba odwołania szefa MSWiA w tej kadencji.
Sejm w piątek 6 listopada odrzucił wniosek grupy posłów o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego. Za odwołaniem szefa MSWiA zagłosowało 212 posłów, przeciw było 235. Nikt nie wstrzymał się od głosu. To trzecia w tej kadencji próba odwołania Kierwińskiego, która nie uzyskała poparcia Izby.
Uzasadnienie wniosku przedstawił w Sejmie poseł PiS Przemysław Czarnek. W swoim wystąpieniu skrytykował m.in. działania policji wokół Trybunału Konstytucyjnego, zarzucił ministrowi niewłaściwy nadzór nad służbami, a także wskazywał na problemy z systemem ostrzegania ludności czy braki kadrowe w Centralnym Biurze Zwalczania Cyberprzestępczości. Kierwiński odpierał zarzuty, przytaczając dane dotyczące policji, CBZC i systemu ochrony ludności. W obronie ministra wystąpił również premier Donald Tusk.
Czarnek: Pan jest odpowiedzialny bezpośrednio obok Tuska
Jednym z głównych tematów wystąpienia Przemysława Czarnka były wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego. Poseł PiS oskarżył rządzących o wykorzystanie policji do działań, które – w jego ocenie – stanowiły zamach na konstytucyjny organ państwa. Twierdził, że funkcjonariusze z różnych części kraju zostali sprowadzeni do Warszawy bez odpowiedniego przygotowania i informacji o celu działań.
„Zwabieni podstępem do Warszawy policjanci z całej Polski w liczbie ponad tysiąc przyjechali na miejsce i nie wiedzieli, co mają robić” – mówił Czarnek. Zarzucał kierownictwu MSWiA, że funkcjonariusze byli pozostawieni bez właściwego dowodzenia, jedzenia i picia, a ich służba miała trwać nawet po 18 godzin. Przywoływał także informacje o zdejmowaniu przez dowódców imienników i oznaczeń stopni.
„Pan jest odpowiedzialny bezpośrednio obok Tuska, Żurka i innych za to przestępstwo zamachu na konstytucyjny organ państwa. I pan za to odpowie” – zwracał się do ministra.
Czarnek przekonywał, że policjanci byli traktowani przedmiotowo, a na terenie Trybunału panował chaos decyzyjny. W jego wystąpieniu pojawiły się również zarzuty dotyczące działań służb w związku z aktami dywersji, sytuacji w szkołach, funkcjonowania CBZC oraz systemu ostrzegania ludności.
Poseł PiS krytykował m.in. wysyłanie alertów dotyczących ataków na Ukrainę, wskazując, że społeczeństwo nie otrzymało – jego zdaniem – odpowiednich informacji w sytuacji, gdy rosyjski pocisk spadł na terytorium województwa lubelskiego. „Nie byliście nas w stanie poinformować, dlaczego syreny alarmowe wyją przed czwartą rano i jak ma zachować się społeczeństwo w sytuacji, w której rzeczywiście miał miejsce atak na Polskę” – mówił.
Wśród zarzutów wymienił także braki kadrowe w Centralnym Biurze Zwalczania Cyberprzestępczości. Krytykował również działania związane z usuwaniem skutków powodzi na południu kraju. Na zakończenie wystąpienia Czarnek zaapelował do posłów o poparcie wniosku. Zapowiedział też powołanie zespołu parlamentarnego, który – jak mówił – ma zajmować się rozliczaniem działań obecnej władzy i przygotowaniem materiałów do aktów oskarżenia.
Janyska: żadne z zarzutów nie znalazły potwierdzenia w rzeczywistości
W odpowiedzi na zarzuty PiS głos zabrała przewodnicząca sejmowej komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych Maria Janyska (KO). Przekonywała, że przedstawione przez opozycję argumenty nie znajdują potwierdzenia w faktach, a sam wniosek ma przede wszystkim wymiar polityczny.
„To jest trzecie wotum w tej kadencji wobec pana ministra Kierwińskiego. Ostatnie Wysoka Izba rozpatrywała 10 czerwca bieżącego roku. I jak wówczas bardzo szczegółowo sprawozdawałam tu przed Państwem, żadne z zarzutów nie znalazły potwierdzenia w rzeczywistości. Nie inaczej jest teraz, jeśli chodzi o zarzuty kontra fakty” – mówiła.
Janyska zwracała uwagę, że – w jej ocenie – obecny wniosek jest związany również z wewnętrzną rywalizacją na prawicy. Przypomniała, że wcześniej Stowarzyszenie Rozwój Plus nie zdołało zebrać podpisów pod swoim wnioskiem o wotum nieufności, po czym z podobną inicjatywą wystąpiło PiS.
Poseł Koalicji Obywatelskiej zarzuciła wnioskodawcom, że podczas prac nad wnioskiem nie byli zainteresowani rzeczową dyskusją, lecz polityczną awanturą. Odniosła się również do zachowania posłów opozycji podczas posiedzenia komisji, opisując je jako przekrzykiwanie, obrażanie i grożenie.
Kierwiński: ręce precz od polskich funkcjonariuszy
Marcin Kierwiński podkreślał, że jest to już trzeci wniosek PiS o jego odwołanie. Oceniał, że kolejne próby są dla niego dowodem, iż dobrze wykonuje swoją pracę i że rozliczenia poprzedników postępują we właściwym kierunku.
„Każdy ten wniosek to jest taki powód dla mnie do dumy, bo to znaczy, że dobrze wykonuję swoją pracę. Bo znaczy, że bardzo się boicie. To znaczy, że rozliczenia idą we właściwym tempie, we właściwym kierunku, a macie się czego bać, bo wiele nagrzeszyliście” – mówił.
Minister przekonywał, że tym razem wniosek różni się od poprzednich, ponieważ – jak twierdził – od kilku tygodni politycy PiS i związanych z nimi ugrupowań atakują policjantów. „Mnie atakować możecie, ale naprawdę ręce precz od polskich funkcjonariuszy, ręce precz od polskich policjantów” – mówił.
Najwięcej miejsca poświęcił obronie działań policji w okolicach Trybunału Konstytucyjnego. Utrzymywał, że funkcjonariusze są tam obecni od połowy września, ponieważ zabezpieczają zgromadzenie publiczne i chronią budynek oraz osoby protestujące. Odrzucił zarzut, że policja wprowadzała kogokolwiek do Trybunału.
„Policja chroni budynku Trybunału Konstytucyjnego, pomaga przywracać tam porządek publiczny, chroni także osoby protestujące i będzie tak robić, bo to jest rola polskiej policji. Będzie to robić tak jak do tej pory: skutecznie, profesjonalnie i zgodnie z polskim prawem” – mówił.
Minister zarzucił opozycji, że wykorzystuje funkcjonariuszy jako cel politycznych ataków. Przypominał przy tym działania Policji z czasów rządów PiS, w tym interwencje podczas protestów kobiet i zabezpieczanie domu Jarosława Kaczyńskiego. Kierwiński przedstawił także dane, które miały pokazywać poprawę sytuacji kadrowej w policji. Według niego pod koniec rządów PiS formacja liczyła 93 tysiące funkcjonariuszy, a liczba wakatów wynosiła 16 tysięcy. Obecnie – jak mówił – policja liczy 104 tysiące funkcjonariuszy, a liczba wakatów jest dwukrotnie mniejsza.
Odpowiadając na zarzut dotyczący braków kadrowych w Centralnym Biurze Zwalczania Cyberprzestępczości, wskazywał, że w 2023 roku formacja miała 300 etatów, a obecnie służy w niej 1200 funkcjonariuszy. „Za waszych czasów, w 2023 roku CBZC 300 etatów. Teraz 1200 funkcjonariuszy. Cztery razy więcej” – mówił.
Kierwiński odniósł się również do systemu ostrzegania ludności i ochrony cywilnej. Zarzucał poprzedniej ekipie zaniedbania w tym obszarze, a obecnemu kierownictwu przypisywał rozbudowę systemu syren alarmowych i przygotowanie nowych rozwiązań informowania o zagrożeniach.
Wystąpienie zakończył ponowną obroną funkcjonariuszy. „Jeżeli będziecie atakować polskich funkcjonariuszy, jeżeli będziecie atakować polskich policjantów, to mój język będzie zawsze ostry, twardy” – zapowiedział. „Murem za polskim mundurem” – dodał.
Tusk: Marcin Kierwiński będzie dalej ministrem
W obronie szefa MSWiA wystąpił również premier Donald Tusk. Ocenił, że dane i statystyki przywołane podczas debaty są niekorzystne dla wnioskodawców, a sam wniosek jest bezzasadny. „Ta groteska, jaką nazywacie zamachem stanu, te wasze nadęte miny, pozy, to wszystko już nawet przestało być śmieszne, zaczyna być smutne” – mówił.
Tusk przekonywał, że Kierwiński jest celem kolejnych wniosków, ponieważ rozpoczął rozliczanie poprzedników i podjął się trudnych zadań, w tym działań związanych z powodzią. Premier chwalił również politykę rządu w sprawie nielegalnej migracji. Twierdził, że dzięki działaniom ministra liczba prób nielegalnego przekraczania granicy polsko-białoruskiej znacząco spadła, a polskie granice należą do najlepiej strzeżonych w Europie.
💬 Premier @donaldtusk ⤵️ Wiem, że może wam się nie mieścić w głowie, że ktoś z mandatem eurodeputowanego, wezwany na pomoc w związku z powodzią, rezygnuje z korzyści związanych z tym mandatem, wraca do Polski i podejmuje się jednego z najtrudniejszych zadań - walki z żywiołem. https://t.co/O5o7Eb7gCa
— Kancelaria Premiera (@PremierRP) November 6, 2026
„Dzięki Marcinowi Kierwińskiemu w Polsce nie ma zjawiska nielegalnej migracji. Spadło praktycznie do zera” – mówił.
Tusk podkreślał także, że liczba przestępstw kryminalnych i drogowych miała się zmniejszyć. Przypisywał to pracy ministra i służb. Odniósł się również do działań policji, Straży Granicznej i straży pożarnej, zarzucając opozycji atakowanie funkcjonariuszy wykonujących obowiązki. „Chcę, panie ministrze, drogi Marcinie, bardzo Ci podziękować za te trzy lata, tak z głębi serca, bo pracujesz w warunkach, kiedy największe partie opozycyjne każdego praktycznie dnia atakują nie tylko ciebie, ale przede wszystkim atakują interweniujących dla dobra i bezpieczeństwa Polaków, policjantów, straż pożarną czy Straż Graniczną” – mówił.
Premier zakończył wystąpienie jednoznaczną deklaracją: „Marcin Kierwiński będzie dalej ministrem spraw wewnętrznych, bo ściga bandytów, chroni bezpieczeństwo Polaków, chroni polskich granic”.
Sejm odrzucił wniosek PiS. Za wyrażeniem wotum nieufności zagłosowało 212 posłów, przeciw było 235.
Dzień wcześniej komisja negatywnie zaopiniowała wniosek
Jeszcze przed piątkowym głosowaniem w Sejmie wniosek PiS rozpatrzyła sejmowa Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych. W czwartek komisja negatywnie zaopiniowała wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec Marcina Kierwińskiego. Za negatywną opinią zagłosowało 21 posłów, 12 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu.
Wniosek na posiedzeniu komisji uzasadniał poseł PiS Paweł Hreniak. Ocenił, że pod kierownictwem Kierwińskiego MSWiA stało się narzędziem walki politycznej z opozycją, wolnymi mediami, niezależnymi instytucjami, stowarzyszeniami i partiami opozycyjnymi.
„Robicie to wszystko w czasie wojny hybrydowej. Minister Kierwiński swoimi działaniami podważa w tak trudnym momencie dla naszej ojczyzny zaufanie obywateli do służb” – mówił Hreniak. Podkreślał, że minister nadzorujący formacje uprawnione do stosowania przymusu bezpośredniego powinien być szczególnie wolny od zarzutów, że działalność polityczna wpływa na działania służb.
Kierwiński, odpowiadając na komisji, przypomniał, że to już trzecia próba jego odwołania. Podobnie jak podczas piątkowej debaty przekonywał, że musi naprawiać problemy pozostawione przez poprzedników. „Rozumiem, nawet na swój sposób muszę powiedzieć, że traktuję to jako uznanie mojej ciężkiej pracy, aby sprzątać bałagan, który pan i pańscy koledzy zrobiliście w tym resorcie, jeżeli chodzi o kwestię polskiego bezpieczeństwa przez wiele lat” – mówił.
Podczas czwartkowego posiedzenia minister szerzej odnosił się do zarzutów dotyczących obecności policji w okolicach Trybunału Konstytucyjnego. Podkreślał, że funkcjonariusze zabezpieczają zgromadzenie publiczne i chronią budynek. Twierdził, że początkowo działania prowadziła Komenda Stołeczna Policji, a funkcjonariuszy z innych województw sprowadzono dopiero po eskalacji sytuacji.
„Policja ochrania ten budynek Trybunału Konstytucyjnego od połowy września tego roku. Ona nie pojawiła się, tak jak chcecie państwo to prezentować, w piątek, nie pojawiła się w sobotę, pojawiła się od połowy września” – mówił.
Odrzucił też twierdzenia, że policja wprowadzała kogokolwiek do budynku Trybunału. „Policja jedyne, co zrobiła, to ochraniała budynek Trybunału Konstytucyjnego. Policja nikogo do budynku nie wprowadzała” – przekonywał. Minister odniósł się ponadto do zarzutów o braki kadrowe w policji i CBZC oraz do systemu ostrzegania ludności. Przedstawił na komisji podobne dane jak podczas piątkowej debaty, wskazując m.in. na wzrost liczby funkcjonariuszy policji i CBZC oraz rozwój systemu syren alarmowych i łączności specjalnej.
W czwartek posłowie opozycji zarzucali szefowi MSWiA, że pod Trybunałem Konstytucyjnym służyli policjanci przywożeni z różnych części kraju, niekiedy po szkoleniu podstawowym, którzy mieli spędzać na służbie wiele godzin bez wody i jedzenia. Przypominali również działania policji wobec rolników w 2024 roku i zwracali uwagę na brak numerów identyfikacyjnych na kaskach funkcjonariuszy. Kierwiński odpowiadał, że informacje o braku numerów na kaskach są nieprawdziwe.
W trakcie komisji minister mówił także o planach rozbudowy systemu ostrzegania. Zapowiadał aplikację przygotowywaną przez straż pożarną, wykorzystanie aplikacji Obywatel i uruchomienie systemu cell broadcastingu. Przedstawiał również dane dotyczące rozwoju łączności specjalnej i inwestycji w ochronę ludności.
Do trzech razy sztuka?
Wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec Marcina Kierwińskiego posłowie opozycji złożyli 22 października. W jedenastostronicowym uzasadnieniu zwracali uwagę m.in. na problemy z systemem ostrzegania ludności, działania policji wokół Trybunału Konstytucyjnego, braki kadrowe w Centralnym Biurze Zwalczania Cyberprzestępczości, zabezpieczenie infrastruktury krytycznej, działania w obliczu aktów dywersji oraz odpowiedzialność polityczną za sprawę Szpitala Południowego.
W czerwcu Sejm odrzucił wcześniejszy wniosek PiS dotyczący Kierwińskiego. Opozycja zarzucała mu wówczas niewystarczające działania w sytuacjach kryzysowych i spadek zaufania do instytucji państwa. Podobny wniosek złożony przez PiS Sejm odrzucił również w 2024 roku.
Zgodnie z przepisami Sejm wyraża wotum nieufności wobec ministra większością głosów ustawowej liczby posłów. W piątek większości tej wnioskodawcom nie udało się uzyskać.





