Reklama
  • WIADOMOŚCI

Zdrajca jako karta przetargowa. Kulisy szpiegowskiej gry i wymiany byłego wiceszefa mołdawskiego kontrwywiadu

Sprawa Alexandru Bălana jest jednym z najbardziej wymownych przykładów tego, jak operacja kontrwywiadowcza, postępowanie karne i wymiana osób mogą połączyć się w jeden polityczno-wywiadowczy mechanizm. Nie chodzi wyłącznie o byłego wysokiego funkcjonariusza mołdawskiego kontrwywiadu oskarżonego o współpracę z białoruskim KGB. Chodzi o człowieka, który znał system bezpieczeństwa od środka, miał doświadczenie w kontrwywiadzie, znał procedury, ludzi, kanały współpracy z partnerami zagranicznymi, a ostatecznie został skazany w Mołdawii, przekazany przez Rumunię władzom w Kiszyniowie, ułaskawiony przez prezydent Maię Sandu i wysłany na Białoruś w ramach szerszej międzynarodowej wymiany osób.

szpieg człowiek w nocy
Autor. ahmet öktem/Pexels

Alexandru Bălan był jednym z najwyżej postawionych ludzi w mołdawskim systemie bezpieczeństwa. Jak podaje Moldova 1, był byłym zastępcą dyrektora mołdawskiej Służby Informacji i Bezpieczeństwa (SIS) i został zatrzymany 8 września 2025 roku na lotnisku w Rumunii. Jak przypomina Radio Moldova, w SIS pełnił wcześniej kilka funkcji, w tym stanowisko szefa kontrwywiadu, a w 2016 roku został awansowany na zastępcę dyrektora służby.

Bălan nie był więc szeregowym funkcjonariuszem czy urzędnikiem. Był człowiekiem, który przez lata pracował w kontrwywiadzie i mógł znać wrażliwe elementy mołdawskiej architektury bezpieczeństwa: procedury, personalia, wcześniejsze sprawy operacyjne, relacje z partnerami zagranicznymi oraz słabe punkty instytucji. Jak podaje Radio Moldova w tym samym materiale, miał podwójne obywatelstwo – mołdawskie i rumuńskie – a według The Guardian po odejściu z SIS uczestniczył w europejskich konferencjach poświęconych bezpieczeństwu.

O co został oskarżony

Informacje dostępne publicznie wskazują na dwa równoległe poziomy sprawy: rumuński i mołdawski. W Rumunii Bălan został zatrzymany we wrześniu 2025 roku i był podejrzewany o zdradę przez przekazywanie tajemnic państwowych obcemu wywiadowi. Jak podawał Eurojust we wrześniu 2025 roku, podejrzany miał odbyć dwa spotkania w Budapeszcie w latach 2024 i 2025 z funkcjonariuszami białoruskiego KGB, a rumuńskie, czeskie i węgierskie władze współpracowały przy zatrzymaniu osoby podejrzanej o zdradę polegającą na ciągłym przekazywaniu tajemnic państwowych. Eurojust nie wymienił w tym komunikacie nazwiska podejrzanego, ale wskazał, że wcześniej zajmował on stanowisko kierownicze w mołdawskiej SIS.

Reklama

Podobnie opisała to Associated Press, według której czeski kontrwywiad BIS informował o rozbiciu białoruskiej sieci wywiadowczej działającej w Europie, a jednym z jej elementów miał być były zastępca szefa mołdawskiej SIS, który przekazywał informacje białoruskiemu KGB. Jak podawała Associated Press, powołując się na ustalenia rumuńskiej DIICOT, czyli Dyrekcji do spraw Ścigania Przestępczości Zorganizowanej i Terroryzmu – kluczowym elementem sprawy były dwa spotkania w Budapeszcie w latach 2024–2025.

Należy jednak wyraźnie zaznaczyć, że pełny materiał dowodowy nie jest publicznie dostępny. Sprawa dotyczy tajemnic państwowych, działań kontrwywiadowczych i współpracy kilku państw, dlatego w domenie publicznej dostępne są przede wszystkim komunikaty instytucji, depesze agencyjne, fragmenty informacji procesowych i wypowiedzi przedstawicieli służb. Nie można więc rekonstruować całego materiału dowodowego tak, jakby był jawny. Można natomiast wskazać kilka kategorii informacji, które powtarzają się w wiarygodnych źródłach.

Po pierwsze, Eurojust pisał o wymianie informacji i dowodów między Rumunią, Czechami i Węgrami oraz o szybkiej realizacji europejskich nakazów dochodzeniowych. Oznacza to, że sprawa nie była wyłącznie jednostronnym podejrzeniem rumuńskich organów, ale miała charakter koordynowanego postępowania transgranicznego.

Po drugie, rumuński wątek obejmował działania DIICOT oraz służb specjalnych. Jak podawał serwis Moldova 1, Alexandru Bălan był byłym zastępcą dyrektora mołdawskiej Służby Informacji i Bezpieczeństwa, a rumuńska Służba Wywiadowcza SRI potwierdziła zatrzymanie 47-letniego podejrzanego w ramach wspólnej operacji, a prokuratorzy DIICOT wykonali wobec niego nakaz zatrzymania. Według tego samego źródła operacja była prowadzona pod auspicjami Eurojustu, przy udziale partnerów z Czech, Węgier i Polski, a mołdawska służba wsparła końcowy etap śledztwa. Ponieważ oficjalny komunikat Eurojustu wymienia przede wszystkim Rumunię, Czechy i Węgry, udział Polski należy w tym miejscu traktować ostrożniej i nie przedstawiać go jako głównego elementu komunikatu Eurojustu.

Po trzecie, w Mołdawii doszło do odrębnego rozstrzygnięcia sądowego. Jak podaje Radio Moldova, 15 kwietnia 2026 roku Bălan przyznał się do winy i poprosił o rozpoznanie sprawy w trybie uproszczonym. Sąd w Kiszyniowie skazał go na rok i sześć miesięcy pozbawienia wolności oraz pozbawił prawa zajmowania stanowisk publicznych na dwa lata i sześć miesięcy. Proces odbywał się za zamkniętymi drzwiami, co potwierdza, że sprawa obejmowała informacje niejawne.

Po czwarte, jak pisze Radio Free Europe/Radio Liberty Moldova, z opublikowanego wyroku wynikało, że mołdawskie organy ścigania przeszukały mieszkanie Bălana w Kiszyniowie, a jako dowody rzeczowe pojawiły się dwa tajne dokumenty, z których jeden był dokumentem wewnętrznym SIS. Ten wątek jest istotny, bo łączy sprawę nie tylko z domniemanymi spotkaniami w Budapeszcie, ale także z konkretnym problemem dokumentów i informacji, do których Bălan miał dostęp jako były funkcjonariusz.

Po piąte, mołdawska służba miała podejrzewać go wcześniej. Jak podaje Moldova 1, dyrektor SIS Alexandru Musteață mówił, że wątpliwości dotyczące zachowania Bălana i jego możliwych kontaktów z obcymi służbami pojawiły się wewnątrz SIS już w latach 2022–2023, a później zostały potwierdzone przez partnerów zewnętrznych, którzy udokumentowali jego powiązania z podmiotami na Białorusi. Według tego samego źródła Bălan nie miał dostępu do informacji niejawnych od 2019 roku i – zdaniem Musteațy – nie stanowił już bezpośredniego zagrożenia dla państwa, choć SIS nadal analizuje zakres kompromitacji informacji, do których miał dostęp wcześniej.

Reklama

Jak podaje Moldpres, Musteață określił Bălana jako „zdrajcę”, a jego kontakty ze służbami innego państwa miały być dokumentowane w efekcie czynności prowadzonych przez specjalny zespół przez niemal dwa lata. Według tego źródła w 2025 roku mołdawskie władze otrzymały od partnerów zewnętrznych dodatkowe informacje o powiązaniach Bălana ze służbami białoruskimi, po czym śledztwo było koordynowane międzynarodowo z udziałem władz Węgier, Czech i Rumunii pod auspicjami Eurojustu.

W tym miejscu można wspomnieć także o starszych kontrowersjach z biografii Bălana, ale trzeba je wyraźnie oddzielić od głównej sprawy KGB. Jak pisał serwis Radio Moldova, media mołdawskie pisały, że Bălan był łączony z tłumieniem antykomunistycznych protestów w 2009 roku oraz z domniemaną pomocą w ucieczce rosyjskiego blogera Eduarda Baghirowa, podejrzewanego przez mołdawskich prokuratorów o udział w organizowaniu protestów z 7 kwietnia 2009 roku.

Co mówił sam Bălan?

Najciekawszy w tej sprawie jest nie prosty kontrast między tym, co Alexandru Bălan mówił „przed” finałem sprawy, a tym, co wydarzyło się później, lecz napięcie między jego zachowaniem procesowym a późniejszą publiczną autoprezentacją. Jak podaje Radio Moldova, 15 kwietnia 2026 roku Bălan w mołdawskim postępowaniu przyznał się do winy i poprosił o rozpoznanie sprawy w trybie uproszczonym. Sąd skazał go na rok i sześć miesięcy pozbawienia wolności. Nie oznaczało to ujawnienia pełnej skali ewentualnej współpracy z białoruskim KGB, ponieważ część materiału pozostała niejawna, ale miało zasadnicze znaczenie procesowe.

Inaczej brzmiała jego wersja i zarazem linia obrony w rozmowie opublikowanej później przez rumuński magazyn publicystyczny Q Magazine. Tekst ten został opublikowany 30 kwietnia 2026 roku, ale sama rozmowa miała zostać przeprowadzona wcześniej, gdy Bălan przebywał w areszcie w Bukareszcie. Jest to ważna korekta chronologiczna: nie należy przedstawiać tego wywiadu jako wypowiedzi poprzedzającej wyrok i wymianę, lecz jako opublikowaną po tych wydarzeniach prezentację jego wcześniejszej linii obrony.

W tej rozmowie Bălan nie opisywał siebie jako agenta białoruskiego KGB, lecz jako byłego oficera kontrwywiadu, który przez lata miał zwalczać rosyjskie wpływy w Mołdawii. Twierdził, że nie pracował ani dla służb rosyjskich, ani dla białoruskich, a zarzuty wobec niego przedstawiał jako fałszywą konstrukcję, pomyłkę albo efekt działań osób, z którymi wcześniej pozostawał w konflikcie. Bălan przyznawał jednocześnie, że rosyjskie służby są obecne w Rumunii „w gospodarce, polityce i wojsku”, ale nie odnosił tego do własnej współpracy z nimi.

Jego linia obrony opierała się na kilku argumentach. Po pierwsze, podkreślał własną przeszłość kontrwywiadowczą i twierdził, że jego kariera była związana ze zwalczaniem rosyjskich operacji w Mołdawii, a nie ze współpracą z nimi. Po drugie, eksponował swoją rumuńską tożsamość, rumuńskie obywatelstwo i proeuropejski profil, sugerując, że taki życiorys przeczy tezie o jego werbunku przez Moskwę lub Mińsk. Po trzecie, przedstawiał sprawę jako możliwy efekt konfliktów personalnych i instytucjonalnych – zarówno z ludźmi z SIS, jak i z osobami spoza służby, których interesy miał wcześniej naruszyć.

Reklama

Jeszcze bardziej symboliczny był sposób, w jaki Bălan został przyjęty na Białorusi po ułaskawieniu i przekazaniu stronie białoruskiej. Jak pisze Radio Free Europe/Radio Liberty Moldova, białoruskie służby specjalne przedstawiły jego powrót jako powrót „swojego” człowieka. Według tego źródła Bălan został przyjęty z kwiatami przy granicy z Polską, a rękę ściskał mu Aleksandr Tarasewicz, zastępca szefa jednego z departamentów białoruskiego KGB.

Ten obraz był ważny nie tylko jako element białoruskiej inscenizacji medialnej, ale także jako sygnał polityczno-wywiadowczy. Władze białoruskie nie zachowywały się tak, jakby odbierały przypadkowego obywatela Mołdawii, lecz jakby odzyskiwały osobę uznaną za część własnego aparatu operacyjnego albo przynajmniej za kogoś, kto wykonał zadanie na rzecz białoruskich służb. Jak podaje Radio Free Europe / Radio Liberty Moldova, Tarasewicz mówił, że wymiana w formule „pięć za pięć” była negocjowana około roku, a KGB działało na polecenie Alaksandra Łukaszenki, który miał polecić wsparcie agentów ryzykujących życie i zdrowie przy wykonywaniu zadań.

Dlaczego został uwolniony?

Bălan nie został uwolniony dlatego, że zniknęły wobec niego zarzuty. Został uwolniony, ponieważ stał się elementem wymiany. Jak pisze na ten temat Associated Press, Maia Sandu poinformowała, że dwóch mołdawskich obywateli pracujących dla służb wywiadowczych, przetrzymywanych w Rosji, zostało uwolnionych w zamian za obywatelkę Rosji Ninę Popovą oraz Alexandru Bălana, byłego mołdawskiego funkcjonariusza wywiadu oskarżonego o zdradę na rzecz białoruskich służb bezpieczeństwa.

Według Associated Press Sandu tłumaczyła, że dla Mołdawii był to zysk, którego nie da się mierzyć „prostym równaniem matematycznym”: państwo odzyskało dwóch funkcjonariuszy wykonujących zadania dla Republiki Mołdawii, rezygnując w zamian z dwóch więźniów, którzy – według władz – działali przeciwko Republice Mołdawii. Z punktu widzenia Kiszyniowa była to więc decyzja polityczno-operacyjna, a nie rehabilitacja Bălana.

Jak podaje Reform.news, Bălan został 15 kwietnia 2026 roku skazany w Mołdawii na półtora roku więzienia, 24 kwietnia został przekazany przez Rumunię Mołdawii, a przed wysłaniem na Białoruś Maia Sandu go ułaskawiła. Ta sekwencja jest kluczowa: najpierw zapadł mołdawski wyrok, potem nastąpiło przekazanie z Rumunii do Mołdawii, następnie ułaskawienie i dopiero potem jego wyjazd na Białoruś. Oznacza to, że logika tego postępowania dowodzi brutalnego pragmatyzmu, z którego wynika, że władze Mołdawii uznały, iż odzyskanie dwóch własnych oficerów przetrzymywanych w Rosji jest ważniejsze niż dalsze przetrzymywanie Bălana, który nie miał już bieżącego dostępu do informacji niejawnych.

Znaczenie białoruskiego wątku

Formalnie w sprawie Alexandru Bălana najważniejszym wskazywanym podmiotem jest białoruskie KGB. To z funkcjonariuszami tej służby miał on spotykać się w Budapeszcie w latach 2024–2025. W publicznych komunikatach nie pojawia się więc zarzut, że jego bezpośrednimi kontaktami byli funkcjonariusze rosyjskiej FSB albo SWR. Z tego powodu określanie go wprost jako „rosyjskiego agenta” byłoby formalnie nieprecyzyjne. Nie oznacza to jednak, że rosyjski kontekst jest w tej sprawie nieistotny.

Jak pisze m.in. The Guardian, białoruskie KGB zachowuje postsowiecki model służby, która łączy funkcje represji wewnętrznej z operacjami zagranicznymi. Po 2020 roku, czyli po masowych protestach na Białorusi i pogłębieniu zależności Mińska od Moskwy, białoruskie służby jeszcze mocniej zbliżyły się do rosyjskiego aparatu bezpieczeństwa. The Guardian przytacza również ocenę źródła z europejskiego wywiadu, że KGB Białorusi działa coraz ściślej z rosyjskimi służbami i może wspierać rosyjskie operacje w Europie.

Reklama

Z tej racji skrótowe określenie Bălana jako „rosyjskiego agenta” jest politycznie zrozumiałe, ale formalnie nieprecyzyjne. W dokumentach i komunikatach pojawia się przede wszystkim białoruskie KGB. Jak podaje Eurojust. podejrzany miał spotykać się w Budapeszcie właśnie z funkcjonariuszami białoruskiego KGB, a nie bezpośrednio z FSB czy SWR. Jednocześnie fakt, że w szerszej wymianie uczestniczyły również rosyjskie struktury, a dwóch mołdawskich oficerów było przetrzymywanych w Rosji, pokazuje, że operacja miała wymiar białorusko-rosyjski, a nie wyłącznie białoruski.

Nie tylko zdrada: białoruskie KGB, postsowieckie służby i logika wymiany

Sprawa Alexandru Bălana pokazuje znacznie więcej niż jednostkowy przypadek byłego funkcjonariusza oskarżonego o zdradę. Przede wszystkim ujawnia, że białoruskie KGB nie jest wyłącznie narzędziem represji wewnętrznej wobec opozycji Alaksandra Łukaszenki, lecz także aktywnym instrumentem operacji zagranicznych.

Jak pisze Associated Press, czeski kontrwywiad BIS wskazywał na istnienie białoruskiej sieci wywiadowczej budowanej w Europie, która miała wykorzystywać m.in. swobodę przemieszczania się dyplomatów w strefie Schengen. W tym sensie sprawa Bălana wpisuje się w szerszy wzorzec działania Mińska. Białoruś nie tylko wspiera rosyjską presję na region, ale sama prowadzi działania rozpoznawcze, werbunkowe i wpływu poza własnym terytorium. To szczególnie istotne w kontekście Mołdawii, która pozostaje jednym z najważniejszych pól rywalizacji między Rosją a Zachodem, a jednocześnie państwem o instytucjach bezpieczeństwa obciążonych dziedzictwem postsowieckim.

Przypadek Bălana odsłania także szczególną podatność państw postsowieckich na problem byłych funkcjonariuszy służb, którzy nawet po odejściu z instytucji zachowują wiedzę o ludziach, procedurach, metodach pracy i kanałach współpracy z partnerami zagranicznymi. Bălan od lat nie miał już formalnego dostępu do informacji niejawnych, ale jako były wysoki funkcjonariusz SIS znał wcześniejszą architekturę mołdawskiego kontrwywiadu.

Najbardziej paradoksalny wymiar tej historii dotyczy jednak jego uwolnienia. Bălan został skazany za ujawnienie tajemnic, uznany przez mołdawskie państwo za człowieka działającego przeciwko jego interesom, a następnie ułaskawiony i przekazany Białorusi, ponieważ jego wydanie umożliwiało odzyskanie własnych ludzi. To pokazuje cyniczną, ale typową dla wymian wywiadowczych logikę: państwo może potraktować zdrajcę nie tylko jako oskarżonego, lecz także jako kartę przetargową.

Symboliczne znaczenie miało również to, jak Bălana przyjęto po stronie białoruskiej. Jak pisze Radio Free Europe/Radio Liberty Moldova, białoruskie służby specjalne przedstawiły jego powrót jako powrót człowieka, który dostarczał im informacje, a jego uwolnienie miało być negocjowane na żądanie Aleksandra Łukaszenki. Ten obraz miał znaczenie symboliczne: Białoruś nie traktowała go jak przypadkowego obywatela Mołdawii wydalonego w ramach wymiany, lecz jak osobę wpisaną w logikę własnego aparatu bezpieczeństwa.

Reklama
Reklama