- WIADOMOŚCI
Cień Kremla nad Mińskiem. Białoruskie służby w rosyjskim uścisku
W połowie kwietnia doszło do spotkania szefów białoruskiego KGB i rosyjskiej SWR w Królewcu. Wydarzenie nie było przełomem, lecz kolejnym sygnałem pogłębiającej się integracji aparatu bezpieczeństwa obu państw. Choć oficjalne komunikaty mówią o rutynowej współpracy, ich język i kontekst wskazują na coś więcej – trwałe wpisywanie służb specjalnych w strategiczną konfrontację z Zachodem.
Jak podały białoruskie i rosyjskie agencje prasowe – BelTA i TASS – 15 kwietnia 2026 r. w Kaliningradzie (Królewcu) doszło do kolejnego wspólnego posiedzenia białoruskiego Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego i rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego. W spotkaniu uczestniczyli szef białoruskiego KGB Iwan Tertel oraz dyrektor rosyjskiej SWR Siergiej Naryszkin.
Oficjalnie rozmawiano o bezpieczeństwie Białorusi i Rosji, aktualizacji wspólnych priorytetów wywiadowczych, dalszej współpracy w ramach Państwa Związkowego oraz koordynacji działań przeciw temu, co oba reżimy określają jako „agresywną politykę Zachodu”. Już sam język tego komunikatu mówi bardzo dużo. Nie chodzi w nim o roboczy kontakt dwóch służb, lecz o politycznie zdefiniowany front bezpieczeństwa, w którym wywiad staje się narzędziem strategicznej konfrontacji z NATO i Zachodem.
Spotkanie w Kaliningradzie nie było wyjątkiem, lecz kolejnym ogniwem dobrze ugruntowanego formatu współpracy. Jak przypominały wcześniejsze komunikaty BelTA oraz analizy Minsk Dialogue, podobne posiedzenia odbywały się wcześniej choćby w Mohylewie w 2025 r. i w Witebsku w 2021 r. Ta powtarzalność nie jest detalem organizacyjnym. Pokazuje, że współpraca KGB i SWR została zinstytucjonalizowana jako stały mechanizm wspólnego definiowania zagrożeń, ustalania priorytetów i uzgadniania języka, którym Mińsk i Moskwa opisują własne bezpieczeństwo. Innymi słowy, nie jest to reakcja na pojedynczy kryzys, lecz trwały element wspólnej logiki strategicznej.
Po spotkaniu z 15 kwietnia 2026 r. pojawiły się przede wszystkim nowe rozwinięcia oficjalnego przekazu rosyjskiego, a nie nowe, twarde informacje o mechanizmach współpracy obu służb. Jak podała TASS, Siergiej Naryszkin po rozmowach z Iwanem Tertelem określił sytuację na granicach Państwa Związkowego jako „bardzo napiętą”, oskarżył Polskę i państwa bałtyckie o militaryzację gospodarki i rozbudowę potencjału mobilizacyjnego oraz podkreślił szczególne znaczenie Kaliningradu dla bezpieczeństwa Rosji i Białorusi. W tym sensie spotkanie zostało szybko wykorzystane do rozszerzenia dotychczasowej narracji: z formuły o wspólnym przeciwdziałaniu „agresywnej polityce Zachodu” do bardziej frontalnego komunikatu o zagrożeniu ze strony wschodniej flanki NATO.
Jak odnotowały REFORM.news i Zerkalo, nie pojawiły się przy tym nowe, wiarygodnie potwierdzone informacje o konkretnych instrumentach współpracy KGB i SWR. Rozwinięto raczej polityczno-propagandową interpretację samego spotkania. Dlatego na obecnym etapie kaliningradzką naradę należy odczytywać nie jako moment ujawnienia nowej jakości operacyjnej, lecz jako kolejny publiczny sygnał coraz ostrzejszego wpisywania współpracy białoruskiego KGB i rosyjskiej SWR w narrację o wspólnym froncie przeciw Zachodowi.
Komentarzy analitycznych poświęconych wyłącznie samemu spotkaniu z 15 kwietnia 2026 r. jest na razie niewiele, ale dostępne analizy pozwalają osadzić je w szerszym kontekście. OSW zwraca uwagę, że rosyjsko-białoruska integracja bywa często opakowywana w wielkie deklaracje, które mają demonstrować postęp, choć nie zawsze oznaczają jakościowy przełom. W tym świetle kaliningradzką naradę należy odczytywać raczej jako kolejny publicznie nagłośniony etap już istniejącej integracji służb niż jako moment ujawnienia nowego mechanizmu współpracy.
Tę interpretację wzmacnia także Global Initiative Against Transnational Organized Crime, która pisała, że białoruskie KGB utrzymuje bliskie związki zarówno z FSB, jak i z SWR, ale nie należy mechanicznie sprowadzać Mińska do roli całkowicie pozbawionego sprawczości wykonawcy rosyjskiej polityki. Dodatkowy wymiar nadaje sprawie sam Kaliningrad: jak zauważa Jamestown Foundation, Białoruś ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa i logistycznego funkcjonowania rosyjskiej eksklawy, dlatego wybór miejsca spotkania nie wygląda przypadkowo. W sumie prowadzi to do wniosku, że kaliningradzka narada nie tyle przyniosła nową jakość operacyjną, ile potwierdziła dalsze włączanie współpracy białoruskiego KGB i rosyjskiej SWR w szerszą architekturę bezpieczeństwa Państwa Związkowego.
Żeby zrozumieć znaczenie tego formatu, trzeba cofnąć się do wcześniejszych relacji Mińska z rosyjskimi służbami. Jak pisał Center for European Policy Analysis, relacje białoruskiego KGB z rosyjską FSB miały się pogorszyć w latach 2000., co – według autora raportu – otworzyło SWR drogę do wejścia w niektórych obszarach jako partnerowi alternatywnemu.
Tej tezy nie powtarza wiele innych źródeł, ale szerszy kontekst ją wzmacnia. Central Asia-Caucasus Analyst przypominał, że Akademia SWR szkoliła białoruskich oficerów wywiadu zagranicznego, a sama Białoruś była opisywana jako najbliższy sojusznik wywiadowczy Rosji. Sugeruje to, że SWR od dawna miała w Mińsku własny kanał wpływu – zwłaszcza tam, gdzie chodziło o wywiad zagraniczny, elitarne kontakty i strategiczną koordynację.
Jednocześnie relacje Mińska z Moskwą jeszcze przed 2020 r. wcale nie były tak harmonijne, jak mogłoby się dziś wydawać. Jak przypominał Reuters, tłem napięć był nie tylko kolejny spór o ceny ropy i gazu, lecz także rosyjska presja na pogłębienie integracji w ramach Państwa Związkowego, którą Aleksandr Łukaszenka przedstawiał jako próbę ograniczenia białoruskiej suwerenności. OSW podkreślał z kolei, że Moskwa wykorzystywała narzędzia energetyczne, by wymuszać na Mińsku dalszą integrację polityczną i gospodarczą.
Symbolem tego napięcia stało się zatrzymanie pod Mińskiem 33 obywateli Rosji, których białoruskie władze przedstawiły jako bojowników związanych z Grupą Wagnera. Jak pisały Reuters i Radio Free Europe/Radio Liberty, sprawa została przez Mińsk przedstawiona jako próba destabilizacji państwa tuż przed wyborami, a reakcja Moskwy była ostra i pełna pretensji. Ten epizod obnażył realny poziom nieufności między Łukaszenką a Kremlem w ostatniej fazie kampanii wyborczej.
Po wybuchu masowych protestów przeciw Łukaszence sytuacja jednak się odwróciła. Rosja stopniowo przechodziła od presji integracyjnej do roli politycznego gwaranta przetrwania białoruskiego reżimu. To właśnie wtedy zaczął się nowy etap zależności Mińska od rosyjskiego wsparcia. Jak pisał OSW, aparat siłowy stał się ostatnią linią obrony reżimu. Institute for the Study of War ujmował z kolei rosyjską politykę wobec Białorusi jako element budowy wspólnej przestrzeni obronnej wykraczającej daleko poza zwykły sojusz. W tej nowej sytuacji inaczej zaczęły układać się także relacje między białoruskim aparatem bezpieczeństwa a rosyjskimi służbami.
Nie oznaczało to jednak, że SWR wyparła FSB. Bardziej trafne jest stwierdzenie, że po 2020 r. doszło do wyraźniejszego podziału funkcji. SWR rosła w tych obszarach, w których Mińsk potrzebował bardziej elitarnego i politycznie wygodnego kanału kontaktu z Moskwą – w wywiadzie zagranicznym, szkoleniu kadr i strategicznej koordynacji. FSB nie słabła, lecz w wielu segmentach wręcz umacniała swoją pozycję.
Jak pisał Carnegie Endowment for International Peace, po kryzysie powyborczym formalne i nieformalne więzi między rosyjskim i białoruskim aparatem bezpieczeństwa zaczęły rozwijać się intensywnie poniżej poziomu prezydenckiego, a współpraca FSB i białoruskiego KGB wyraźnie się zacieśniła. Reuters potwierdzał to praktycznie, opisując współdziałanie obu służb przy sprawie rzekomego puczu z 2021 r. W efekcie SWR odgrywa ważną rolę w sferze wywiadu zewnętrznego i elitarnych kontaktów, ale to FSB zachowuje głęboką pozycję w twardym sektorze bezpieczeństwa, kontrwywiadu i represji.
Na tym jednak obraz się nie kończy. Źródła z 2026 r. pokazują, że relacje białoruskiego KGB z rosyjskimi strukturami dawno wykroczyły poza ramy zwykłej współpracy instytucjonalnej. Jak podał REFORM.news, powołując się na ustalenia The Insider, co najmniej dwóch byłych funkcjonariuszy białoruskiej grupy „Alpha” objęło wysokie stanowiska w rosyjskim tajnym Centrum 795.
Nasha Niva doprecyzowała, że chodzi o Dzmitryja Drazdowa i Siarhieja Radkiewicza, a cytowany przez redakcję były funkcjonariusz przypominał, że białoruskie kadry od dawna przechodziły szkolenia w rosyjskich instytucjach. Nie jest to jeszcze dowód formalnego wchłonięcia białoruskiego KGB przez rosyjski aparat specjalny, ale wyraźnie pokazuje, że granica między współpracą a kadrowym zespoleniem staje się coraz mniej wyraźna.
Tę samą tendencję dostrzegają już nie tylko media i analitycy, lecz także oficjalne służby państw bałtyckich. W narodowej ocenie zagrożeń na rok 2026, przygotowanej przez litewski Departament Bezpieczeństwa Państwowego (VSD) oraz Drugi Departament Operacyjny Ministerstwa Obrony Narodowej (AOTD), zapisano, że białoruskie KGB przesłuchuje osoby podróżujące z Litwy do Białorusi, kontroluje ich telefony i szuka powiązań z opozycją oraz treściami uznawanymi przez reżim za „ekstremistyczne”. Raport wskazuje też, że KGB coraz częściej próbuje rekrutować członków białoruskiej diaspory na Litwie, oferując pieniądze, dokumenty lub możliwość bezpiecznych podróży, a wobec odmawiających stosuje presję psychiczną i szantaż.
Równolegle te same litewskie służby opisują aktywność FSB wobec Litwy jako regularny mechanizm werbunku, rozpoznania i zbierania informacji o wojsku, infrastrukturze i obecności NATO. W takim ujęciu białoruskie KGB i rosyjska FSB nie funkcjonują już jako dwa osobne światy, lecz jako równoległe instrumenty presji skierowane przeciw państwu członkowskiemu Sojuszu.
Podobny obraz płynie z Łotwy. W raporcie dotyczącym zagrożeń w 2025 r. łotewska Służba Bezpieczeństwa Państwa (VDD) pisała wprost, że białoruskie służby interesowały się infrastrukturą krytyczną i wojskową, rozbudową granicy wschodniej oraz środowiskami białoruskiej opozycji. Raport podkreślał również, że priorytetem pozostawał werbunek osób mieszkających na stałe w Białorusi, ale regularnie podróżujących do Łotwy lub innych państw NATO i UE.
Z kolei estońska Służba Bezpieczeństwa Wewnętrznego (KAPO) w corocznym raporcie dotyczącym zagrożeń w 2026 r. opisała Białoruś jako państwo strategicznie podporządkowane Moskwie. Razem te oficjalne oceny prowadzą do jednego wniosku: w oczach regionu białoruskie KGB coraz częściej nie jest postrzegane jako autonomiczny uczestnik gry wywiadowczej, lecz jako element szerszego rosyjskiego systemu nacisku i rozpoznania.
Po 2022 r. współpraca ta została dodatkowo osadzona we wspólnej narracji zagrożenia. Oficjalny przekaz BelTA, TASS i innych kanałów państwowych konsekwentnie przedstawia Zachód i NATO jako główne źródło presji na Rosję i Białoruś. Jak zauważa PISM, nowe dokumenty strategiczne Białorusi lokują politykę państw NATO – zwłaszcza Polski, Stanów Zjednoczonych i państw bałtyckich – w samym centrum oficjalnie definiowanego pola zagrożeń. Reuters z kolei relacjonował wypowiedzi Iwana Tertela o udaremnionych atakach dronowych z Litwy i o próbach przemytu broni z Ukrainy, wpisane w szerszą narrację o oblężonym państwie. W takim układzie aparat bezpieczeństwa nie jest już tylko narzędziem ochrony reżimu. Staje się jednym z centralnych instrumentów jego legitymizacji.
Kolejnym krokiem było formalne domknięcie tej zależności. W grudniu 2024 r. Reuters podał, że Władimir Putin i Aleksandr Łukaszenka podpisali traktat o gwarancjach bezpieczeństwa. Oficjalny portal internetowy Prezydenta Republiki Białorusi poinformował następnie, że Łukaszenka podpisał ustawę ratyfikującą ten dokument. Według portalu traktat przewiduje wzajemne gwarancje podjęcia niezbędnych środków w razie zagrożeń dla bezpieczeństwa Białorusi, Rosji lub całego Państwa Związkowego, a także natychmiastowe udzielenie pomocy wojskowej, wojskowo-technicznej i innej. OSW wyciągnęło z tego mocny, ale logiczny wniosek: pakiet ten daje Rosji formalne narzędzia ingerencji w sprawy wewnętrzne Białorusi w razie kryzysu zagrażającego „porządkowi konstytucyjnemu”.
W tym momencie współpraca KGB i SWR przestaje być osobnym tematem, a staje się częścią szerszej doktryny bezpieczeństwa. Atlantic Council opisuje Białoruś jako państwo przesuwające się od bliskich relacji z Rosją ku pełnoskalowej integracji pod kontrolą Kremla. Chatham House pisze, że Rosja traktuje Białoruś jako „strategic asset” w swojej konfrontacji z Zachodem. EU Institute for Security Studies ujmuje sytuację Białorusi jako podwójne uwikłanie między brutalnym autorytaryzmem Łukaszenki a duszącym uściskiem Moskwy. W takim ujęciu wspólne kolegia KGB i SWR nie są już spotkaniami fachowców od wywiadu, lecz jednym z najbardziej wymownych przejawów procesu, w którym Białoruś coraz mniej przypomina autonomiczne państwo bezpieczeństwa, a coraz bardziej rosyjskie przedłużenie strategiczne.
Zestawienie dostępnych źródeł prowadzi więc do wniosku bardziej złożonego niż prosta teza o podporządkowaniu jednej służby drugiej. Białoruskie KGB nie zostało formalnie wchłonięte przez rosyjski aparat specjalny, a SWR nie wyparła po prostu FSB z białoruskiego sektora bezpieczeństwa. Taki opis spłaszczałby rzeczywisty układ zależności. Trafniejsze jest stwierdzenie, że rosyjskie wpływy na białoruski sektor bezpieczeństwa dawno wykroczyły poza ramy zwykłej współpracy operacyjnej i przybrały formę wielowarstwowego, trwałego powiązania instytucjonalnego, kadrowego i strategicznego.
W tym układzie SWR odgrywa szczególnie istotną rolę w obszarze wywiadu zagranicznego, kontaktów na poziomie elit oraz współtworzenia wspólnej narracji strategicznej. FSB zachowała natomiast silną pozycję w sferze bezpieczeństwa wewnętrznego, kontrwywiadu, kontroli, represji i operacji twardych. Sama Białoruś coraz wyraźniej przestaje funkcjonować jako autonomiczny podmiot bezpieczeństwa. Coraz bardziej przypomina raczej element szerszego rosyjskiego systemu nacisku, rozpoznania, odstraszania i projekcji siły wobec Ukrainy oraz Zachodu.




