- WIADOMOŚCI
UE nakłada sankcje za śmierć Nawalnego. Na liście rosyjscy chemicy
Unia Europejska po raz pierwszy powiązała konkretne osoby i instytucje z pracami nad substancją, która najprawdopodobniej została wykorzystana przy otruciu Aleksieja Nawalnego. Nowe sankcje obejmują sześciu rosyjskich naukowców i wojskowych, którzy według Brukseli uczestniczyli w badaniach nad epibatydyną.
Unia Europejska nie ograniczyła się do kolejnego symbolicznego potępienia Rosji. 3 lipca 2026 roku Rada Unii Europejskiej nałożyła sankcje na sześciu obywateli Federacji Rosyjskiej, których uznała za osoby zaangażowane w rozwój broni chemicznej, w szczególności epibatydyny – toksyny wykrytej w próbkach pobranych z ciała Aleksieja Nawalnego po jego śmierci w rosyjskiej kolonii karnej. Jak podaje Rada UE, obecność tej substancji doprowadziła europejskie państwa do wniosku, że zatrucie epibatydyną było „wysoce prawdopodobną” przyczyną śmierci rosyjskiego opozycjonisty.
To ważne przesunięcie akcentu. Do tej pory sprawa Nawalnego kojarzona była przede wszystkim z operacją FSB i użyciem Nowiczoka w 2020 roku. Teraz UE wskazuje nie tylko na sam fakt otrucia, ale na naukowo-wojskowe zaplecze rosyjskiego programu toksyn. „W decyzji Rady UE przyjętej w ramach Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa zapisano że Nawalny zmarł 16 lutego 2024 roku w rosyjskiej kolonii karnej, wcześniej był ofiarą politycznie motywowanych represji, a w sierpniu 2020 roku przeżył atak z użyciem środka paralityczno-drgawkowego z grupy Nowiczok. Ten ciąg zdarzeń tworzy spójną sekwencję: od nieudanego zamachu chemicznego, przez uwięzienie, po śmierć w systemie penitencjarnym kontrolowanym przez państwo rosyjskie.
Nawalny otruty toksyną występującą u żab z Ameryki Południowej
Epibatydyna nie jest zwykłą trucizną. Jak podkreślono we wspólnym oświadczeniu Wielkiej Brytanii, Szwecji, Francji, Niemiec i Holandii z 14 lutego 2026 roku, opublikowanym przez rząd Szwecji, jest ona toksyną występującą u żab z Ameryki Południowej i nie występuje naturalnie w Rosji. Państwa te stwierdziły, że analizy próbek Nawalnego wykonane przez laboratoria krajowe potwierdziły obecność epibatydyny, a biorąc pod uwagę toksyczność substancji i zgłaszane objawy, zatrucie było wysoce prawdopodobną przyczyną śmierci.
Znaczenie sankcji polega na tym, że UE wskazuje konkretne nazwiska i konkretne instytucje. Na listę wpisano Igora Babkina, kierownika laboratorium w Centrum Naukowym „Sygnał”, Siergieja Galana, starszego pracownika naukowego tej samej placówki, Olgę Judinę, również starszą badaczkę „Sygnału” oraz Aleksieja Aksionowa, pracownika naukowego tej instytucji. Według aktu prawnego UE, Babkin kierował grupą, która prowadziła badania i publikowała prace dotyczące syntezy epibatydyny. Galan, Judina i Aksionow również uczestniczyli w podobnych badaniach, a sama substancja została przez Radę UE uznana w tym kontekście za broń chemiczną.
Dwie pozostałe osoby pokazują, że sprawa nie ogranicza się do jednego laboratorium. Irina Derewiagina została wskazana jako analityczka chemiczna w Państwowym Instytucie Naukowo-Badawczym Chemii Organicznej i Technologii, czyli GosNIIOChT – instytucie, który UE określa jako centralny element rosyjskiego programu broni chemicznej. Michaił Gucalyuk, pułkownik i kierownik wydziału organizacji pracy naukowej oraz przygotowania kadr naukowo-dydaktycznych w Wojskowej Akademii Obrony Radiacyjnej, Chemicznej i Biologicznej miał prowadzić badania nad syntezą epibatydyny razem z chemikami z Centrum Naukowego „Sygnał”.
Rozwój broń chemicznej pod przykrywką działalności naukowej
W praktyce oznacza to, że Bruksela nie opisuje śmierci Nawalnego jako odizolowanego zdarzenia, lecz jako rezultat działania środowiska naukowo-wojskowego. Oficjalny akt UE pokazuje strukturę: laboratorium „Sygnał”, GosNIIOChT, wojskowa akademia RChB i ludzie związani z badaniami nad związkami toksycznymi. To nie jest obraz przypadkowych chemików, którzy zajmowali się neutralną farmakologią. To obraz zaplecza, w którym badania nad toksyną mogły funkcjonować pod przykryciem nauki, ale według UE miały znaczenie dla rozwoju broni chemicznej.
Ten wątek wzmacniają ustalenia niezależnych rosyjskich mediów śledczych. The Insider pisał, że za syntezę epibatydyny użytej przeciwko Nawalnemu miało odpowiadać Centrum Naukowe „Sygnał”, a część substancji mogących służyć do jej wytworzenia importowała do Rosji spółka ABCR Chemi Rus, w 90 procentach należąca do niemieckiej firmy abcr GmbH. The Insider wskazywał także na kontakty pracowników tej spółki z osobami związanymi z „Sygnałem”.
Również Meduza zwracała uwagę na publikacje naukowe dotyczące syntezy epibatydyny. Portal, powołując się na ustalenia rosyjskiego niezależnego serwisu śledczego Agentstwo, pisał, że Centrum Naukowe „Sygnał”, wcześniej wiązane ze sprawą otrucia Nawalnego Nowiczokiem, miało również odegrać rolę w syntezie epibatydyny. Według tych ustaleń autorzy prac formalnie występowali jako pracownicy „Laboratorium Wysokich Technologii”, jednak dziennikarze ustalili, że większość z nich była faktycznie związana z Centrum Naukowym „Sygnał”. To istotny mechanizm: formalna afiliacja mogła maskować rzeczywiste powiązania instytucjonalne.
Sprawa ma też wymiar prawny i polityczny. Sankcje oznaczają zamrożenie aktywów, zakaz udostępniania tym osobom środków finansowych lub zasobów gospodarczych oraz zakaz wjazdu na terytorium Unii Europejskiej. Jak podała Rada UE, po decyzji z 3 lipca 2026 roku unijny reżim sankcyjny dotyczący użycia i proliferacji broni chemicznej obejmuje łącznie 31 osób i 6 podmiotów. Anadolu Agency również podkreśliła, że środki obejmują zamrożenie aktywów i zakaz wjazdu.
Reakcja Rosji
Rosja oczywiście odrzuca te oskarżenia. Reuters przypomniał, że Moskwa domaga się od państw europejskich przedstawienia konkretnych danych na poparcie zarzutów. Ten argument wpisuje się w stały rosyjski schemat reakcji na oskarżenia dotyczące operacji specjalnych: najpierw żądanie dowodów, potem podważanie źródeł, następnie oskarżanie Zachodu o prowokację polityczną.
Problem polega jednak na tym, że w sprawie Nawalnego powtarza się ten sam wzorzec, który Zachód zna już z wcześniejszych zamachów. W 2018 roku w Salisbury użyto Nowiczoka przeciwko Siergiejowi Skripalowi i jego córce Julii. W 2020 roku Nawalny został otruty środkiem z tej samej grupy. W 2024 roku zmarł w kolonii karnej, a w 2026 roku państwa europejskie poinformowały o wykryciu epibatydyny w próbkach pobranych po jego śmierci. Wspólne oświadczenie Wielkiej Brytanii, Szwecji, Francji, Niemiec i Holandii stwierdzało wprost, że Rosja miała środki, motyw i możliwość podania trucizny osobie przetrzymywanej w więzieniu.
Stąd też zasadniczy wniosek nie dotyczy więc wyłącznie samej epibatydyny, ale rosyjskiego modelu państwa, w którym nauka, wojsko, służby specjalne, więziennictwo i propaganda tworzą jeden system. Laboratorium może występować jako placówka badawcza. Publikacja naukowa może wyglądać jak neutralny tekst chemiczny. Instytut może mówić o farmakologii, metodach detekcji albo zastosowaniach klinicznych. Ale jeżeli ta sama wiedza, te same kadry i te same instytucje pojawiają się przy substancji wykrytej w ciele zabitego więźnia politycznego, to granica między nauką a operacją specjalną przestaje być teoretyczna.
Sankcje UE są więc nie tylko reakcją na śmierć Nawalnego. Są próbą uderzenia w zaplecze technologiczne rosyjskich zabójstw politycznych. Nie rozwiązują problemu, bo nie rozbijają rosyjskiego programu chemicznego i nie doprowadzają do postawienia sprawców przed sądem. Mają jednak znaczenie dowodowe i polityczne: wskazują nazwiska, instytucje, funkcje i ślad naukowy. Pokazują, że Zachód nie traktuje śmierci Nawalnego jako tajemniczego zdarzenia w kolonii karnej, lecz jako element dłuższej historii rosyjskiego użycia trucizn wobec przeciwników politycznych.

