Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Podpalenie Starlinka na zlecenie Rosji? Trop prowadzi do „Daltonów”

policja polska przestępca
Autor. Policja

Niemieckie media łączą podejrzanych o podpalenie stacji Starlink na Mazowszu z „Daltonami” – turecką grupą przestępczą działającą w kilku krajach Europy. Według ustaleń „Der Spiegel” członkowie gangu lub osoby z nim związane mogli wykonać zadanie dla rosyjskich służb. Wcześniejsze śledztwa niemieckich dziennikarzy wskazywały, że domniemany przywódca „Daltonów” przebywa w Rosji i nadal utrzymuje kontakt z grupą.

Reklama

Z materiału „Tagesschau” wynika, że sprawa Starlinka może wskazywać na zmianę taktyki rosyjskich służb: zamiast werbować pojedynczych wykonawców, mogą one korzystać z gotowych sieci przestępczych. Według ustaleń ARD-Hauptstadtstudio i redakcji STRG_F dwaj obywatele Turcji zatrzymani w Niemczech w związku z podpaleniem należą do „Daltonów”. Grupa wywodzi się z turecko-kurdyjskiego środowiska przestępczego, a jej domniemany przywódca przebywa w Rosji. Taki układ mógłby zapewnić rosyjskim służbom dostęp do ludzi, kontaktów i zaplecza operacyjnego gangu.

„Der Spiegel” przedstawił kilka wariantów powiązań podejrzanych z grupą: mogli być jej członkami albo zostać wynajęci przez osoby z nią związane. W obu przypadkach „Daltonowie” mogli dostarczyć wykonawców do operacji przeprowadzonej na zlecenie rosyjskich służb. Tygodnik powołał się na kilka niezależnych źródeł z różnych krajów. WELT również informował, że śledczy sprawdzają powiązania podejrzanych z turecką mafią i możliwość rosyjskiego zlecenia.

Różnica między relacjami dotyczy przede wszystkim pozycji zatrzymanych w strukturze gangu. Tagesschau podaje, że należą do „Daltonów”, natomiast Der Spiegel dopuszcza, że mogli zostać zaangażowani przez członków lub zwolenników organizacji. Obie redakcje wskazują na ten sam możliwy mechanizm: rosyjski wywiad wykorzystuje przestępczą sieć jako pośrednika i źródło wykonawców.

Reklama

Podpalenie przygotowano etapami

23 września 2026 r. w Woli Krobowskiej dwie zamaskowane osoby podpaliły urządzenia zasilające stację Starlink, uszkadzając również generator awaryjny. ABW ustaliła, że przed atakiem rozpoznano obiekt, fotografując i nagrywając jego zabezpieczenia. Materiały przesłano przez Telegram.

Podejrzani – dwaj obywatele Turcji mieszkający w Niemczech – przyjechali do Polski przez Świecko i Łódź, a po podpaleniu wrócili do Niemiec. Zatrzymano ich na podstawie polskich Europejskich Nakazów Aresztowania. Prokuratura zarzuca im działanie na rzecz obcego wywiadu i dokonanie aktu dywersji. Celem ataku była stacja obsługująca łączność Starlink, z której korzysta także ukraińskie wojsko.

„Daltonowie": przemoc, rekrutacja i podwykonawcy

„Daltonowie” należą do tak zwanej mafii nowej generacji. Wywodzą się ze Stambułu, ale działają również w Niemczech i innych państwach Europy. Jak informowała readakcja InfoSecurity24.pl w marcu 2026 r. oraz wcześniejsze ustalenia ARD ich działalność obejmuje wymuszenia, handel bronią i narkotykami, zastraszanie przedsiębiorców oraz brutalne ataki na osoby odmawiające płacenia haraczy. Niemiecki Federalny Urząd Policji Kryminalnej (BKA) wskazywał przede wszystkim na groźby, wymuszenia i nielegalny obrót bronią.

Reklama

„Daltonowie” nie przypominają klasycznego gangu o sztywnej, lokalnej strukturze. Jak wynika z materiałów ARD, programu „Kontraste” i źródeł tureckich, tworzą wielopoziomową sieć. Na jej szczycie znajdują się osoby podejmujące strategiczne decyzje, utrzymujące kontakty międzynarodowe i zlecające działania. Niżej działają koordynatorzy operacyjni, którzy organizują wymuszenia, logistykę broni, kontakt z wykonawcami i nadzór nad poszczególnymi akcjami.

Bezpośredni wykonawcy uczestniczą w strzelaninach i aktach zastraszania, przewożą broń lub odbierają haracze. Część wykonawców i podwykonawców może realizować konkretne zadania bez formalnej przynależności do grupy. Taka struktura pozwala korzystać z szerokiego kręgu ludzi, a zarazem rozprasza wiedzę o całej operacji.

Media społecznościowe służą grupom nowej generacji do rekrutacji, autopromocji i zastraszania. Za ich pośrednictwem młodym ludziom oferuje się pieniądze, broń i prestiż. Nagrania przemocy budują markę gangu i pokazują, że potrafi on szybko ukarać przeciwników. Grupa dysponuje więc nie tylko wykonawcami, lecz także kanałami komunikacji, rozległymi kontaktami i sprawdzonymi metodami wywierania presji.

Reklama

Rosyjskie zaplecze domniemanego przywódcy

Niemieckie publikacje łączą sprawę Starlinka z wcześniejszymi doniesieniami o Beratcanie Gökdemirze, znanym jako „Can Dalton” i uznawanym za domniemanego przywódcę grupy. W marcu 2026 r. program ARD „Kontraste” informował, że Gökdemir przebywa w Rosji, mimo że władze Turcji wystąpiły o jego ekstradycję. Dziennikarze dotarli do nagrań, na których żołnierze walczący po stronie Rosji składają mu życzenia urodzinowe. Rozmówca przedstawiający się jako rzecznik „Daltonów” twierdził, że Gökdemir nadal kieruje grupą z Rosji, korzystając z telefonu i laptopa.

Zestawienie tych doniesień z informacjami o możliwym rosyjskim zleceniu sabotażu tworzy spójny obraz współpracy: gang ma własną sieć operacyjną, a jego domniemany przywódca przebywa w kraju, którego wywiad podejrzewa się o zlecenie ataku.

Ekspert do spraw bezpieczeństwa Gustav Gressel, cytowany przez ARD, wskazywał, że współpraca państw z przestępczością zorganizowaną może obejmować pranie pieniędzy, przemyt, werbunek agentów i działania destabilizacyjne. Rosyjskie służby nie muszą włączać całego gangu do swoich struktur. Mogą korzystać z nieformalnych układów i zlecać zadania sieci, która zapewnia kontakty, logistykę lub wykonawców.

Reklama

Gang jako pośrednik rosyjskich służb

W sprawie Starlinka widać elementy operacji zorganizowanej w kilku etapach: rozpoznanie stacji, przekazanie zdjęć i nagrań, przejazd podejrzanych z Niemiec do Polski, podpalenie urządzeń i powrót za granicę. Niemieckie media łączą wykonawców z „Daltonami”, a Der Spiegel wskazuje, że zlecenie mogło pochodzić od rosyjskich służb. Model opisany przez InfoSecurity24 wyjaśnia, dlaczego gang może być użyteczny dla wywiadu: ma międzynarodowe kontakty, rekrutuje wykonawców i zleca im konkretne działania.

Niemieckie doniesienia wskazują na rosyjsko-gangsterski łańcuch: rosyjskie służby jako zleceniodawca, „Daltonowie” lub ich otoczenie jako pośrednik, a ludzie związani z grupą jako wykonawcy. Sprawa wykracza więc poza śledztwo dotyczące samego podpalenia. Pokazuje, jak operacja wymierzona w infrastrukturę ważną dla Ukrainy mogła zostać przeprowadzona przez międzynarodową sieć przestępczą.

Reklama