Reklama
  • WIADOMOŚCI

„Daltonowie” w Berlinie, czyli turecka mafia nowej generacji i jej rosyjski cień

Daltonowie to w popularnym komiksie banda dość pociesznych nieudaczników. Natomiast w Berlinie ta sama nazwa oznacza coś dokładnie przeciwnego: strukturę przestępczą, która działa jak dobrze zorganizowane przedsiębiorstwo przemocy. Dysponuje własnym zapleczem rekrutacyjnym, korzysta z podwykonawców, operuje ponad granicami i potrafi łączyć brutalność uliczną z międzynarodową mobilnością. Nie chodzi już więc o pojedynczy gang, lecz o model przestępczości, który łączy przemoc, pieniądze, media społecznościowe i transnarodowe zaplecze.

Autor. Maxim Hopman/unsplash.com

Jak pisze Der Tagesspiegel, w 2025 roku w Berlinie odnotowano 1119 przestępstw z użyciem broni palnej lub groźbą jej użycia, a w 515 przypadkach rzeczywiście oddano strzały. Ten sam dziennik zaznacza, że część wzrostu wynika ze zmienionej metodologii rejestrowania takich zdarzeń, ale nie zmienia to zasadniczego obrazu sytuacji. Broń coraz częściej staje się elementem codziennego repertuaru przemocy w stolicy Niemiec, a nie środkiem ostatecznym używanym tylko w sytuacjach skrajnych. W praktyce oznacza to zmianę nie tylko skali zagrożenia, ale także jego logiki.

Reklama

W realiach narastającej i coraz częściej występującej przemocy swoją działalność rozwija grupa Daltonlar, czyli Daltonowie – struktura przestępcza wywodząca się z Turcji i zaliczana do tzw. mafii nowej generacji. Jak wynika z materiałów dziennikarskich m.in. ARD Tagesschau, programu „Kontraste”, WDR oraz źródeł tureckich kluczową postacią w tym środowisku jest Berat Can Gökdemir, funkcjonujący pod pseudonimem „Can Dalton”.

Jak podaje ARD Tagesschau, powołując się na ustalenia programu „Kontraste”, niemieckie służby traktują Daltonów nie jako zwykły lokalny gang, lecz jako szczególnie niebezpieczną formę przestępczości zorganizowanej, która łączy klasyczne wymuszenia, handel bronią i narkotykami z ostentacyjną przemocą oraz autopromocją w mediach społecznościowych. Według Federalnego Urzędu Policji Kryminalnej (Bundeskriminalamt, BKA) aktywność tych grup w Niemczech koncentruje się przede wszystkim na zastraszaniu przedsiębiorców, wymuszaniu haraczy i nielegalnym handlu bronią.

W Berlinie zjawisko to uderza przede wszystkim w przedsiębiorców z turecko-kurdyjskiego kręgu kulturowego. Jak podaje ARD Tagesschau za „Kontraste”, właściciele sklepów, supermarketów czy szkół jazdy są naciskani i zastraszani, a odmowa płacenia haraczu bywa egzekwowana strzałami do lokali lub innymi formami gwałtownej przemocy.

To właśnie dlatego berlińska prokuratura zgromadziła już około 200 postępowań dotyczących Daltonów i podobnych struktur, a policja i wymiar sprawiedliwości uruchomiły specjalne jednostki „Ferrum” i „Telum”, aby zająć się tym zjawiskiem w sposób bardziej skoordynowany. Jak podaje Polizei Berlin, sama jednostka BAO Ferrum skontrolowała ponad 5000 osób, prawie 3000 pojazdów i ponad 800 lokali, wszczęła 260 postępowań karnych, doprowadziła do wydania 12 nakazów aresztowania i zabezpieczyła 18 sztuk ostrej broni palnej.

Daltonowie nie są jednak tworem wyłącznie berlińskim. Jak pisze Le Monde, w Stambule i innych tureckich miastach w ostatnich latach wyrosło nowe pokolenie wyjątkowo brutalnych gangów, których członkowie są bardzo młodzi, często nieletni, i którzy uczynili z przemocy element własnego wizerunku.

Tę samą diagnozę wzmacniają źródła tureckie. Według BBC News Türkçe istnieją struktury odpowiedzialne za zabójstwa, usiłowania zabójstw, rozboje, wymuszenia, handel bronią i narkotykami, a także za budowanie dominacji poprzez pokazową przemoc. Z kolei T24 opisuje Daltonów jako część szerszego zjawiska „mafii nowej generacji”, do którego należą także grupy takie jak Caspersi, Red Kits i Şirinler („Smerfy”). W jednym z największych śledztw dotyczących tego gangu turecka prokuratura domagała się wobec części oskarżonych nawet dwóch kar dożywocia i wyroków liczonych w setkach lat więzienia, co dobrze pokazuje ciężar zarzutów i skalę działalności grupy.

Reklama

Dodatkowe szczegóły o strukturze organizacji przynosi turecki portal Dokuz8Haber, który opisuje Daltonów jako syndykat przestępczy wywodzący się ze Stambułu i stopniowo rozszerzający działalność na Europę. Według tego źródła pierwszym liderem organizacji był Barış Boyun, od dawna obecny w tureckim półświatku, natomiast w 2024 roku kierownictwo nad grupą miał przejąć Berat Can Gökdemir.

Portal wymienia też nazwiska osób zaliczanych do kierownictwa lub zaplecza organizacyjnego, m.in. Batına Cana Gökdemira, Ahmeta Mustafę Timo, Bünyamina Yıkara, Murata Özavşara i Sinana Memiego. Równocześnie trzeba zaznaczyć, że w zależności od źródła część tych nazwisk pojawia się jako członkowie ścisłego kierownictwa, a część jako ważne postaci w siatce powiązań organizacji. Dlatego bezpieczniej mówić o kręgu kierowniczo-operacyjnym niż o jednej, zamkniętej radzie dowódczej.

To istotne, ponieważ Daltonowie nie przypominają klasycznego gangu o sztywnej, lokalnej strukturze. Jak wynika z materiałów ARD Tagesschau i „Kontraste” oraz źródeł tureckich, jest to raczej sieciowa organizacja wielopoziomowa. Na szczycie znajdują się osoby odpowiedzialne za strategiczne decyzje, kontakty międzynarodowe i zlecanie działań. Niżej funkcjonują koordynatorzy operacyjni, którzy organizują wymuszenia, logistykę broni, kontakt z wykonawcami i nadzór nad poszczególnymi akcjami. Jeszcze niżej są bezpośredni wykonawcy – osoby biorące udział w strzelaninach, aktach zastraszania, transporcie broni lub odbiorze haraczy.

Istotną rolę odgrywają też podwykonawcy i współpracownicy, którzy nie muszą formalnie należeć do organizacji, ale realizują konkretne zadania. Taki model „outsourcingu przemocy” bardzo utrudnia organom ścigania rozbicie całej struktury.

Szczególnie ważny jest mechanizm rekrutacji. Jak podaje ARD Tagesschau, w jednym z berlińskich przypadków młody sprawca został zwerbowany jako nieletni już na terenie Niemiec, a kontakt do środowiska Daltonów miał zdobyć w ośrodku dla uchodźców. Źródła tureckie opisują podobny wzorzec w kraju pochodzenia organizacji. Dokuz8Haber pisze, że większość członków ma od 15 do 20 lat, a do organizacji trafiają pod wpływem mediów społecznościowych i treści cyfrowych.

Z kolei Focus i WDR podkreślają, że nowe tureckie gangi wykorzystują TikToka i podobne platformy do budowania własnego mitu, rekrutowania młodych ludzi obietnicą szybkich pieniędzy, broni i prestiżu oraz do ostentacyjnego celebrowania przemocy. W tym sensie Daltonowie nie tylko używają mediów społecznościowych do autopromocji – one stają się jednym z ich podstawowych narzędzi operacyjnych i rekrutacyjnych.

Reklama

Mechanizm działania Daltonów jest powtarzalny i metodyczny. Najpierw następuje rozpoznanie – wybór przedsiębiorcy, często z własnego kręgu kulturowego, co ułatwia wywieranie presji i wykorzystanie powiązań środowiskowych. Następnie pojawia się żądanie zapłaty, zwykle w wysokości od 100 do 250 tysięcy euro, choć w niektórych przypadkach mowa jest o jeszcze wyższych kwotach. W przypadku odmowy dochodzi do natychmiastowej eskalacji przemocy.

Jak wynika z ustaleń przywoływanych przez ARD „Kontraste” oraz relacji cytowanych przez ARD Tagesschau, działania odwetowe obejmują ostrzał lokali handlowych i gastronomicznych, ataki na kilka obiektów jednocześnie w celu zademonstrowania zasięgu, użycie granatów ręcznych lub improwizowanych ładunków wybuchowych, a także akcje prowadzone przez zamaskowane kilkuosobowe zespoły, które szybko opuszczają miejsce zdarzenia. W Berlinie opisywano m.in. ostrzelane supermarkety, ataki na szkoły jazdy i przypadki, w których sprawcy wprost dawali do zrozumienia, że przemoc ma wymusić podporządkowanie. Focus pisał także o śledztwach i procesach, w których wątek „Ahmeta z Daltonów” pojawiał się przy ostrzelaniu tureckich supermarketów i żądaniach sięgających nawet 500 tys. euro.

Podobny obraz wyłania się z innych źródeł. Jak podaje WDR, młode tureckie grupy mafijne, takie jak Daltonowie, „rzucają wyzwanie starym strukturom władzy” właśnie poprzez otwartą przemoc, a ich znakiem rozpoznawczym jest to, że nie ukrywają przestępstw, lecz czynią z nich publiczny spektakl. Focus pisał o nowym pokoleniu tureckich gangów, które „strzelają z motocykli i celebrują swoje morderstwa na TikToku”, a ich ślady prowadzą już nie tylko do Turcji, lecz także do Hiszpanii, Belgii, Włoch, Szwajcarii i Niemiec.

VOL.at, powołując się na niemieckie ustalenia prasowe, wskazywał natomiast, że Daltonowie i podobne struktury rozwijają swoje komórki w Belgii, Holandii i Niemczech, utrzymują związki z tureckojęzycznymi środowiskami przestępczymi w Europie i wykorzystują nowoczesne platformy cyfrowe do ekspansji. To oznacza, że mówimy nie o lokalnym problemie berlińskim, lecz o transnarodowej infrastrukturze przestępczej, która przenosi swoje metody z Turcji do europejskich miast.

Z tej racji przemoc stosowana przez Daltonów nie jest ani improwizowana, ani spontaniczna. Jest projektowana tak, aby osiągnąć podwójny efekt: po pierwsze – wymusić konkretną płatność lub podporządkowanie, po drugie – oddziaływać psychologicznie na całe środowisko przedsiębiorców. Przemoc nie jest więc wyłącznie reakcją na opór. Staje się językiem komunikacji, który ma uprzedzać opór i sprawiać, że część potencjalnych ofiar ulegnie jeszcze zanim zostanie zaatakowana.

Najbardziej istotny element tej sprawy wykracza jednak poza Europę i prowadzi wprost do Rosji. Jak pisze ARD Tagesschau, powołując się na śledztwo programu „Kontraste”, lider Daltonów Berat Can Gökdemir przebywa w Rosji mimo formalnych wniosków ekstradycyjnych ze strony Turcji. Informacje te znajdują potwierdzenie również w źródłach tureckich. Anadolu Ajansı w aktach oskarżenia wymienia Gökdemira jako jedną z kluczowych postaci organizacji, Dokuz8Haber pisze, że po przejęciu kierownictwa w 2024 roku przebywał on w Rosji, a BBC News Türkçe oraz T24 wskazują Rosję jako miejsce pobytu po ucieczce z Turcji.

Reklama

Także Deutsche Welle podawała, że mimo poważnych zarzutów, obejmujących m.in. zabójstwa i zlecanie zabójstw, Gökdemir nie został wydany Turcji. Według ustaleń „Kontraste”, opartych na relacji osoby przedstawiającej się jako rzecznik Daltonów, Gökdemir ma przebywać w „bezpiecznym domu”, dysponować telefonem i laptopem oraz pozostawać w kontakcie z całym światem, a więc nadal kierować działalnością organizacji.

W tym samym materiale pojawia się też wypowiedź, że „Rosja jest naszą drugą ojczyzną” – co, nawet jeśli pochodzi od osoby powiązanej z gangiem, a nie od źródła urzędowego, dobrze pokazuje sposób postrzegania rosyjskiego zaplecza przez samo środowisko Daltonów. Jak wynika z materiału „Kontraste”, dziennikarze natrafili również na nagrania, na których osoby walczące po stronie rosyjskiej w wojnie przeciwko Ukrainie składają Gökdemirowi życzenia urodzinowe.

Nie jest to dowód formalnej współpracy z państwem rosyjskim, ale wskazuje na środowisko, w którym jego obecność jest co najmniej tolerowana. Berliner Morgenpost pisał wręcz, że trop przywódcy gangu prowadzi do Rosji i że raport sugeruje jego ochronę przez rosyjskie służby, ale tu trzeba zaznaczyć wyraźnie: redakcja formułuje podejrzenie lub sugestię, a nie publicznie udowodniony fakt.

Najdalej idące sugestie pojawiają się w wypowiedziach cytowanego przez ARD „Kontraste” tureckiego dziennikarza śledczego Cevheriego Güvena, który wskazuje, że brak ekstradycji mimo przekazania Rosji materiałów dowodowych „rodzi pytania” o możliwą ochronę. W obiegu pojawiają się hipotezy o związkach z rosyjskimi służbami, ale sam Güven zastrzega, że nie są to informacje publicznie potwierdzone.

Z kolei ekspert ds. bezpieczeństwa Gustav Gressel, również cytowany przez „Kontraste”, zauważa, że współpraca między państwami a przestępczością zorganizowaną nie byłaby niczym niezwykłym. W jego ocenie takie układy mogą obejmować pranie pieniędzy, transport przemycanych towarów, werbunek agentury lub działania destabilizacyjne. To nadal jest opinia ekspercka, a nie dowód procesowy, ale dobrze pokazuje, dlaczego rosyjski wątek tak mocno zmienia ciężar całej sprawy.

W rezultacie Daltonowie przestają być wyłącznie problemem kryminalnym, a stają się przykładem nowego modelu zagrożenia. To przestępczość transnarodowa, która łączy import przemocy z Turcji, lokalną rekrutację w Niemczech, cyfrowe kanały propagandy oraz zagraniczne zaplecze operacyjne.

Reklama

Berlin ma dziś do czynienia nie tylko z brutalnym gangiem tureckiego pochodzenia, lecz z formą przestępczości hybrydowej – zakorzenionej w tureckim środowisku mafijnym, funkcjonującej na niemieckim rynku wymuszeń i przemocy, rekrutującej bardzo młodych wykonawców na miejscu, a jednocześnie korzystającej z dystansu geograficznego i osłony, które – według ustaleń śledczych i dziennikarskich – prowadzą do Rosji.

Odpowiedzią federalnych władz Niemiec na to zagrożenie stał się plan walki z przestępczością zorganizowaną oraz wzmacnianie BKA. Skala tego zjawiska pokazuje jednak, że bez trwałej współpracy międzynarodowej, uderzenia w finanse takich struktur oraz przecięcia ich kanałów rekrutacji działania organów ścigania pozostaną w dużej mierze reaktywne. Daltonowie nie mieszczą się już bowiem w wąskiej kategorii przestępczości kryminalnej. Ich działalność odsłania zjawisko o znacznie szerszym znaczeniu – dotykające funkcjonowania państwa i jego bezpieczeństwa w wymiarze strategicznym.

Nie chodzi przy tym o proste sprowadzanie każdego aktu przemocy w Berlinie do Rosji, lecz o coś bardziej zasadniczego: o fakt, że tego rodzaju struktury pokazują, jak łatwo współczesna przestępczość zorganizowana przenika i łączy obszary, które jeszcze niedawno pozostawały odrębne. Mafia, przemoc uliczna, migracja, media społecznościowe oraz potencjalne zaplecze poza Europą zaczynają tworzyć jeden, wzajemnie powiązany system działania.

Z tej perspektywy sprawa Daltonów nabiera znaczenia wykraczającego poza konkretną grupę czy pojedyncze śledztwa. Staje się sygnałem ostrzegawczym dla państwa, które musi zmierzyć się z nową formą zagrożenia – mniej uchwytną, trudniejszą do jednoznacznego sklasyfikowania i odporną na tradycyjne metody przeciwdziałania.

Współczesny porządek publiczny może być bowiem podważany nie tylko przez spektakularne akty przemocy, takie jak zamachy czy cyberataki, lecz również przez struktury przestępcze działające w sposób sieciowy, elastyczny i jednocześnie wysoce widoczny – jako marka strachu, narzędzie nacisku i mechanizm wpływu.

Reklama
Reklama