Reklama
  • WIADOMOŚCI

Niemcy na celowniku Rosjan. W tle szpiegostwo, drony i widmo sabotażu

Sprawa Sergeja K., będącego już siódmą osobą zatrzymaną w ciągu ostatnich czterech miesięcy, jest wręcz ikonicznym przykładem, jak zmieniła się obecnie rosyjska aktywność wywiadowcza w Niemczech. Nie chodzi już wyłącznie o klasyczne pozyskiwanie tajnych dokumentów ani o werbowanie dobrze ulokowanych informatorów w instytucjach państwowych. Coraz częściej celem rosyjskiego wywiadu staje się rozpoznanie infrastruktury, obserwacja transportów wojskowych, zbieranie informacji o firmach zbrojeniowych oraz przygotowywanie gruntu pod potencjalne działania sabotażowe.

Autor. Samuel Hagger/unsplash.com

Jak wynika z komunikatu niemieckiej prokuratury, Sergej K., obywatel Kazachstanu, został zatrzymany 28 kwietnia 2026 r. w Berlinie przez funkcjonariuszy Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA). Wobec niego istnieje poważne podejrzenie prowadzenia działalności na rzecz obcego wywiadu. Miał co najmniej od maja 2025 r. pozostawać z terytorium Niemiec w stałym kontakcie z rosyjskim wywiadem. Do momentu zatrzymania przekazywał swojemu rosyjskiemu kontaktowi różnego rodzaju informacje, w tym dane dotyczące niemieckiego wsparcia wojskowego dla Ukrainy oraz niemieckiego przemysłu zbrojeniowego i obronnego. Szczególne znaczenie miały informacje o firmach rozwijających technologie dronowe i robotyczne.

Najważniejszy jest jednak nie sam katalog przekazywanych informacji, lecz ich możliwa funkcja operacyjna. Sergej K. wielokrotnie przesyłał zdjęcia budynków publicznych w Berlinie oraz konwojów wojskowych na niemieckich autostradach, w tym konwoju należącego do państwa członkowskiego NATO. Miał również informować swojego rosyjskiego kontaktowego o obiektach w Niemczech, które mogłyby nadawać się do sabotażu, a także oferować werbunek kolejnych osób do grupy szpiegowsko-sabotażowej.

Reklama

Z tego wynika, że nie był jedynie biernym informatorem przekazującym zebrane dane. Według zarzutów miał rozpoznawać obiekty, dokumentować ruch wojskowy, interesować się sektorem dronów i robotyki oraz sygnalizować gotowość do stworzenia szerszej struktury wykonawczej. Innymi słowy, sprawa ta pokazuje, że rosyjskie służby mogą traktować terytorium Niemiec jako przestrzeń przygotowawczego rozpoznania pod przyszłe działania destabilizacyjne.

Klasyczne szpiegostwo, rozpoznanie i sprawy agenturalno-sabotażowe

W 2026 r., według stanu na 30 kwietnia, w sprawach prowadzonych przez niemieckie organy pojawia się łącznie siedem osób zatrzymanych pod zarzutami związanymi ze współpracą z obcym wywiadem, rozpoznaniem celów lub działalnością agenturalno-sabotażową. Nie wszystkie zostały jednak zatrzymane na terytorium Niemiec i nie wszystkie sprawy mają identyczną kwalifikację prawną.

Z tej racji o tę liczbę należy doprecyzować. Jeżeli weźmiemy pod uwagę wyłącznie osoby zatrzymane fizycznie w Niemczech, bilans wynosi co najmniej sześć osób. W tej grupie mieszczą się zarówno podejrzani o klasyczną działalność na rzecz obcego wywiadu, jak i dwaj mężczyźni zatrzymani w Bawarii w sprawie dotyczącej działalności agenturalnej w celach sabotażowych. Natomiast w węższym ujęciu – czyli osoby, którym niemieckie organy ścigania zarzucają podejrzenie działalności na rzecz obcego wywiadu w rozumieniu § 99 niemieckiego kodeksu karnego – mowa o co najmniej czterech osobach zatrzymanych w Niemczech: Ilonie W., Alli S., Vitalim M. oraz Sergeju K.

Osobno należy traktować przypadek Sergeya N., zatrzymanego w Hiszpanii na podstawie niemieckiego europejskiego nakazu aresztowania. Ta sprawa dotyczyła rosyjskiego rozpoznania celu w Niemczech, dlatego należy ją uwzględniać w bilansie postępowań prowadzonych przez niemieckie organy, ale nie w ścisłej statystyce zatrzymań dokonanych na terytorium RFN.

Różnica między tymi liczbami wynika z kwalifikacji prawnej. Sprawy Ilony W., Alli S., Vitaliego M. i Sergeja K. dotyczą podejrzenia pracy dla obcego wywiadu, czyli klasycznej działalności agenturalnej w rozumieniu § 99 niemieckiego kodeksu karnego. Sprawa bawarska ma natomiast bardziej operacyjny charakter: obejmuje m.in. działalności agenturalnej w celach sabotażowych oraz posługiwanie się fałszywymi dokumentami.

Oznacza to, że de facto w Niemczech obecnie mamy do czynienia z kilkoma odmianami zagrożenia: klasycznym szpiegostwem, rozpoznaniem osób i firm związanych ze wsparciem Ukrainy, obserwacją infrastruktury oraz działaniami mogącymi przygotowywać grunt pod sabotaż.

Od Ilony W. do Sergeja K.: wspólny model rosyjskiego działania

Sprawa Sergeja K. nie jest odosobniona. Już na początku 2026 roku, w Berlinie zatrzymano Ilonę W., obywatelkę niemiecko-ukraińską. Według prokuratury miała ona co najmniej od listopada 2023 r. utrzymywać kontakty wywiadowcze z osobą działającą w rosyjskiej ambasadzie w Berlinie. Miała zbierać informacje dotyczące wojny Rosji przeciwko Ukrainie, uczestników ważnych wydarzeń politycznych, lokalizacji przemysłu zbrojeniowego, testów dronów oraz planowanych dostaw dronów na Ukrainę.

Reklama

Według prokuratury pozyskiwała je od byłych pracowników niemieckiego Ministerstwa Obrony, których znała osobiście. To pokazuje pierwszy wymiar rosyjskiego zainteresowania: środowiska polityczne, sektor obronny, kontakty osobiste i informacje o dostawach wojskowych dla Ukrainy. Rosyjskie służby nie muszą zawsze szukać formalnie tajnych dokumentów. Czasem równie cenne są kontakty, kalendarze, wydarzenia, sieci znajomości oraz wiedza o tym, kto z kim rozmawia i kto ma dostęp do określonych środowisk.

Kolejny element tego samego modelu pojawił się w marcu, gdy doszło do zatrzymania dwóch osób w związku z podejrzeniem działalności agenturalnej na rzecz służby wywiadowczej: 24 marca 2026 r. w Rheine obywatelkę Rumunii Allę S., natomiast w Hiszpanii – na podstawie niemieckiego europejskiego nakazu aresztowania – obywatela Ukrainy Sergeya N. Według prokuratury oboje mieli działać na rzecz rosyjskiego wywiadu wobec osoby przebywającej w Niemczech, która dostarczała Ukrainie drony i części do nich. Sergey N. miał od grudnia 2025 r. zbierać informacje w internecie i filmować miejsce pracy tej osoby.

Po jego wyjeździe do Hiszpanii zadanie miała przejąć Alla S., która – według prokuratury – udała się pod adres zameldowania celu i filmowała okolicę telefonem. Według ustaleń magazynu Der Spiegel chodziło o bawarskiego przedsiębiorcę, którego firma produkowała lub dostarczała Ukrainie wojskowe drony oraz komponenty do budowy dronów. Jego personaliów ani inicjałów nie ujawniono publicznie, najpewniej ze względów bezpieczeństwa.

Kilka dni później pojawiła się następna sprawa. Vitalii M., obywatel Ukrainy, został zatrzymany w Hagen. Według prokuratury miał on co najmniej od listopada 2025 r. zbierać na zlecenie rosyjskiego wywiadu informacje o mężczyźnie przebywającym w Niemczech, który po rozpoczęciu rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie walczył po stronie ukraińskich sił zbrojnych. W tym przypadku celem nie była firma, lecz konkretna osoba. To istotne, ponieważ rosyjskie rozpoznanie w Niemczech obejmuje zarówno logistykę i przemysł, jak i ludzi powiązanych z ukraińskim wysiłkiem wojennym. Według prokuratury działania Vitaliego M. mogły służyć przygotowaniu kolejnych operacji wywiadowczych przeciwko tej osobie na terytorium Niemiec.

Ten schemat uzupełnia sprawa z Bawarii, która pokazuje, że rosyjskie rozpoznanie nie ogranicza się do źródeł osobowych i kontaktów środowiskowych, lecz schodzi na poziom praktycznej pracy operacyjnej: obserwacji, dokumentowania, testowania tras i przygotowywania infrastruktury pod możliwe działania sabotażowe. W przeciwieństwie do przypadków opartych na kontaktach osobowych, dostępie środowiskowym lub obserwacji konkretnego celu, tutaj najważniejsze wydają się mobilność, wyposażenie oraz możliwość prowadzenia rozpoznania w terenie.

Jak wynika ze wspólnego komunikatu Prokuratury Generalnej w Monachium, Bawarskiej Centralnej Jednostki do Walki z Ekstremizmem i Terroryzmem oraz Bawarskiego Krajowego Urzędu Kryminalnego (LKA), 12 kwietnia 2026 r. podczas rutynowej kontroli na autostradzie A6 zatrzymano dwóch mężczyzn: 43-letniego obywatela Ukrainy i 45-letniego obywatela Łotwy. W samochodzie, którym się poruszali, znaleziono m.in. fałszywe dokumenty, kamery, drona, lokalizatory GPS, radiostacje, telefony komórkowe i karty SIM.

Reklama

Śledczy wskazali, że istnieje podejrzenie działania na zlecenie organizacji lub instytucji spoza Niemiec. Zestaw zabezpieczonych przedmiotów oraz kwalifikacja prawna sprawy pokazują, że niemieckie organy traktują ją jako potencjalne rozpoznanie agenturalno-sabotażowe. Znaczenie tego zdarzenia jest istotne, ponieważ pokazuje ono operacyjno-techniczny wymiar zagrożenia. Nie chodzi tu o dostęp do dokumentów ani o kontakty w instytucjach państwowych, lecz o zdolność do przemieszczania się, obserwowania, dokumentowania i technicznego rozpoznawania obiektów, które w określonych warunkach mogłyby stać się celami dalszych działań. W połączeniu ze sprawą Sergeja K. tworzy to obraz agentury zadaniowej: ludzi, którzy mogą fotografować, filmować, sprawdzać trasy, obserwować transporty i przekazywać zebrane dane dalej.

Niemcy jako zaplecze wojny i cel rosyjskiego rozpoznania

Wszystkie te sprawy łączy Ukraina. Rosyjski wywiad interesuje się w Niemczech nie tylko abstrakcyjną polityką, lecz przede wszystkim konkretnym zapleczem wojny. Chodzi o dostawy dronów, firmy z sektora obronnego, transporty wojskowe, osoby związane z ukraińskim wysiłkiem wojennym, byłych wojskowych, infrastrukturę oraz logistykę.

Jak pisze BKA w opracowaniu „Zagrożenia ze strony rosyjskiego szpiegostwa, sabotażu i dezinformacji”, rosyjska agresja przeciwko Ukrainie od 2022 r. doprowadziła do wyraźnego wzrostu zagrożeń związanych ze szpiegostwem, sabotażem i dezinformacją. Według Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV) Rosja obniżyła próg działań przeciwko Niemcom i traktuje użycie przemocy jako dopuszczalne narzędzie presji, dla której Niemcy są szczególnie ważne jako punkt cywilnej i wojskowej pomocy dla Ukrainy.

Z tej racji rosyjskie zainteresowanie obejmuje politykę, administrację, obiekty wojskowe, sektory infrastruktury krytycznej oraz logistykę. BfV podkreśla także, że szpiegostwo może być elementem przygotowań do sabotażu, jeśli służy rozpoznaniu słabości, potencjalnych celów, zabezpieczeń i możliwych reakcji. Ten opis bardzo dobrze pasuje do sprawy Sergeja K. Zdjęcia konwojów, obserwacja budynków publicznych, zainteresowanie firmami rozwijającymi drony i robotykę oraz wskazywanie potencjalnych obiektów sabotażu nie są przypadkowymi działaniami. Mogą stanowić etap mapowania państwa: ustalania, kto pomaga Ukrainie, którędy przebiega transport, jakie firmy rozwijają kluczowe technologie i gdzie znajdują się potencjalne słabe punkty.

Stąd też w niemieckich analizach zagrożeń coraz większe znaczenie ma kategoria Low-Level Agents, czyli agentów niskiego szczebla. To nie są zawodowi oficerowie wywiadu ani dobrze ulokowani informatorzy w instytucjach państwowych. Chodzi raczej o osoby werbowane doraźnie – często przez internet – do prostych, ale operacyjnie użytecznych zadań: fotografowania obiektów, obserwacji ludzi, dokumentowania transportów, szerzenia propagandy, aktów wandalizmu albo przygotowywania warunków do sabotażu. Są oni werbowani przez media społecznościowe lub komunikatory. Mogą działać zarówno dla pieniędzy, z motywacji ideologicznej, jak i pod wpływem manipulacji. Mogą nawet nie znać prawdziwego charakteru zleceniodawcy, ponieważ rosyjskie służby korzystają z pośredników i nieprzejrzystych łańcuchów poleceń.

Reklama

Ten opis ukazuje, dlaczego współczesne rosyjskie operacje w Europie mogą wyglądać mniej „profesjonalnie” niż klasyczne operacje zimnowojenne, a jednocześnie pozostawać bardzo niebezpieczne. Do wykonania części zadań nie potrzeba oficera z wieloletnim szkoleniem. Wystarczy osoba zdolna zrobić zdjęcie, nagrać film, podłożyć lokalizator, sprawdzić adres, obserwować firmę albo przekazać informacje o transporcie.

Ostrzeżenia niemieckich służb

Szerszy problem rosyjskiego zagrożenia wybrzmiał podczas publicznego wysłuchania przed Parlamentarnym Gremium Kontroli Bundestagu, które odbyło się 13 października 2025 r. w Berlinie. Jak podaje Deutscher Bundestag, Martin Jäger, szef BND, stwierdził wówczas, że działania Rosji mają podważać NATO, destabilizować europejskie demokracje, dzielić społeczeństwa i je zastraszać. Ostrzegał on również, że Rosja – jeśli uzna to za konieczne – nie będzie unikała bezpośredniej konfrontacji militarnej z NATO.

Jego słowa, że Niemcy „już dziś stoją w ogniu”, dobrze oddają niemiecką ocenę sytuacji: formalnie Niemcy nie są stroną wojny, ale są celem działań wywiadowczych, presji, sabotażu, cyberataków i operacji wpływu. Także Sinan Selen, szef BfV, określił Rosję jako aktora agresywnego, ofensywnego i coraz bardziej eskalacyjnego. Selen wskazywał także, że Rosja jest uznawana za głównego sprawcę przygotowywania i realizowania aktów sabotażu w Niemczech oraz w innych państwach europejskich.

Tak więc sprawa Sergeja K. powinna być traktowana jako sygnał szerszej zmiany. W centrum rosyjskiego zainteresowania w Niemczech znajdują się dziś nie tylko tajemnice państwowe, lecz całe zaplecze wsparcia Ukrainy: firmy, technologie, trasy, konwoje, osoby, kontakty i infrastruktura. Rosyjskie służby nie muszą od razu przeprowadzać sabotażu, aby osiągać cele operacyjne. Już samo rozpoznanie, dokumentowanie obiektów, testowanie reakcji służb i werbowanie ludzi może tworzyć presję oraz przygotowywać grunt pod dalsze działania.

Wskazuje na to bilans zatrzymań w ciągu tylko czterech miesięcy 2026 roku, z którego wynika, że w Niemczech zatrzymano siedem osób podejrzewanych o działania na rzecz rosyjskiego wywiadu. Łączy je wspólny model, z którego wynika, że Rosja próbuje mapować niemieckie zaplecze wojny, rozpoznawać ludzi i infrastrukturę związaną z Ukrainą oraz łączyć klasyczne szpiegostwo z przygotowaniami do możliwego sabotażu.

W tym sensie Sergej K. nie jest tylko kolejnym podejrzanym o szpiegostwo. Jest przykładem nowego typu zagrożenia: agentury zadaniowej działającej na granicy informacji, rozpoznania terenowego i potencjalnej operacji sabotażowej.

Reklama
Reklama