Reklama

Centralne Biuro Antykorupcyjne

Szef CBA o likwidacji Biura: nie jest to już tylko jeden z teoretycznych scenariuszy

Fot. CBA
Fot. CBA

W połowie listopada do szefów partnerskich służb antykorupcyjnych trafiło pismo szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego, w którym Andrzej Stróżny pisze o możliwej likwidacji Biura. Oryginał listu, wraz z – jak to ujęto – „roboczym tłumaczeniem”, CBA opublikowano na platformie X (dawniej Twitter). Jak czytamy jeśli chodzi likwidację Biura, „w najbliższej przyszłości można spodziewać się konkretnych działań w tym obszarze”. 

Reklama

O tym, że CBA należy zlikwidować część polityków mówiła już od dawna. I jak się okazuje, plany te są na tyle zaawansowane, że zapisano je nawet – w, co do zasady, dość ogólnie sformułowanej – umowie koalicyjnej. Głos w sprawie postanowił zabrać obecny szef CBA Andrzej Stróżny. O politycznych zapowiedziach pisze w liście, jaki trafić miał w ubiegłym tygodniu (14 listopada) „do partnerskich służb antykorupcyjnych”.

Reklama

Czytaj też

Reklama

„W reakcji na nasilające się w ostatnim czasie informacje dotyczące likwidacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego zdecydowałem się poinformować Was o bieżącej sytuacji” – czytamy. Szef CBA pisze, że „niestety, likwidacja CBA nie jest już tylko jednym z teoretycznych scenariuszy, prezentowanych przez kandydatów w trakcie trwającej kampanii wyborczej”. Stróżny odnosi się w ten sposób do zapisów umowy koalicyjnej, zgodnie z którymi CBA, jako instytucja, ma przestać istnieć, a część jej zadań ma zostać przekazane m.in. do Centralnego Biura Śledczego Policji. Jak dodaje Stróżny, „oznacza to, że w najbliższej przyszłości można spodziewać się konkretnych działań w tym obszarze”.

Już sam zamiar likwidacji Biura jest naprawdę wyjątkowy na skalę europejską, gdyż jak dotąd nikt nie zdecydował się podnieść ręki na żadną z instytucji antykorupcyjnych wymaganych przecież przepisami samej Unii Europejskiej. Te polityczne zapowiedzi, jeśli zostaną zrealizowane, mogą stworzyć precedens i zachęcić polityków innych krajów do podjęcia prób likwidacji lub wprowadzania głębokich reform także w innych instytucjach antykorupcyjnych. W instytucjach, które powstały w celu kontrolowania także osób pełniących najwyższe funkcje państwowe.
Fragment listu szefa CBA Andrzeja Stróżnego

Zdaniem szefa CBA planowane zmiany, mogą „skierować nas z powrotem na ścieżkę, po której korupcja będzie kroczyć zdecydowanymi i pewnymi krokami”. 

Stróżny odniósł się też do – jak to ujął – wprowadzających w błąd, medialnych doniesień, „na temat rzekomo nielegalnej działalności Biura”. „Pragnę zapewnić, że pomimo wszelkich spekulacji wszyscy, funkcjonariusze i pracownicy CBA pozostają głęboko zaangażowani w realizację wspólnych celów i przedsięwzięć, a wszelkie działania prowadzone przez funkcjonariuszy CBA są w pełni legalne i uzasadnione” – czytamy.

Wszystko to wskazuje na to, że politycy, chcą zaburzyć funkcjonowanie sprawnej służby antykorupcyjnej, pomimo wszelkich sygnałów przeciwnych, nie tylko ze strony obywateli, ale także ze strony społeczności międzynarodowej. Sytuacje te, a także liczne głosy, poparcia, z którymi spotykamy się na co dzień, dają wyraźny sygnał, że istnienie i działanie CBA jest niezwykle potrzebne i pożądane.
Fragment listy szefa CBA Andrzeja Stróżnego

Jakie zapisy dotyczące CBA zalazły się w podpisanej przez liderów Koalicji Obywatelskiej, Polski 2050, Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Lewicy umowie koalicyjnej? Jak czytamy w punkcie 19. „zlikwidowane zostanie Centralne Biuro Antykorupcyjne, a jego zasoby i kompetencje przekazane zostaną do innych służb, m.in. do pionu zwalczania przestępstw korupcyjnych w Centralnym Biurze Śledczym Policji”. Dodano też, że „dzięki temu wzmocniona ma zostać walka z korupcją, całkowicie porzucona przez poprzednią władzę”. 

Czytaj też

Plany nowej koalicji rządowej, która niebawem przejmie władzę, nie pozostawiają wiele złudzeń i pola do dyskusji. Czy zatem dni CBA są policzone? Może się okazać, że likwidacja Biura nie jest taka prosta, a wszystko przez arytmetykę. CBA do życia powołano specjalną ustawą i ustawą powinno się je także zlikwidować. I tu właśnie pojawia się pewien problem. Bowiem nawet jeśli nowa większość zdecyduje się uchwalić odpowiednie przepisy, jest raczej mało prawdopodobne - by nie powiedzieć prawie niemożliwe – by prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę likwidującą CBA. Spodziewać się można weta, a z kolei by je odrzucić, sejmowej większości może zabraknąć głosów.

Zatem w najbliższym czasie, może się okazać, że formalnie „wymazanie” CBA z mapy polskich służb będzie trudne. Nie zmienia to jednak faktu, że władza posiada sporo narzędzi, w tym tych finansowych, by – de facto – nie likwidując instytucji sprawić, że jej funkcjonowanie zostanie ograniczone. O tym, czy taki lub podobny scenariusz zostanie wdrożony, oczywiście nie wiadomo, jednak wydaje się, że determinacja polityków jest na tyle duża, że docelowo CBA zniknie zapewne z nie tylko z krajobrazu służb specjalnych, ale w ogóle formacji publicznych zajmujących się bezpieczeństwem.

Reklama

Komentarze

    Reklama