Saab zajmie się gaszeniem pożarów z powietrza

7 kwietnia 2020, 15:43
Air Tractor AT-802 F Saab
Fot. Saab

Saab otrzymał zamówienie od szwedzkiej agencji obrony cywilnej, które zakłada, że firma zapewni zdolności gaszenia pożarów z powietrza. Kontrakt, który podpisany został na trzy lata, obejmuje możliwość realizacji tych usług nie tylko na terytorium Szwecji, ale całej Unii Europejskiej. 

Kontrakt, który trafił do szwedzkiej firmy, podpisany został na lata 2020-2023. Saab zlecenie otrzymał od szwedzkiej agencji obrony cywilnej MSB. Do dyspozycji, zgodnie z zapisami kontraktu, będzie ona miała w tym czasie dwa samoloty Air Tractor AT-802 F, wraz z załogami lotniczymi oraz personelem obsługowym. Podpisane dokumenty zakładają również możliwość skorzystania z opcji na zwiększenie liczby dostępnych maszyn do czterech, wraz z rozpoczęciem sezonu pożarów w 2021 roku.

Co ważne, na podpisanym w Szwecji kontrakcie skorzystać może nie tylko ten kraj, ale cała Unia Europejska. Zakłada on bowiem możliwość wykorzystania samolotów do gaszenia pożarów na terytorium całej UE.

Maszyny Air Tractor AT-802 F stacjonować będą w Nyköping, gdzie Saab posiada już infrastrukturę i prowadzi inne operacje lotnicze, jak np. realizacja wsparcia dla szwedzkiej straży wybrzeża. Jak podkreśla firma, z bazy tej samoloty mogą w ciągu dwóch godzin dotrzeć do Kopenhagi lub do wschodniej Finlandii w ciągu trzech godzin. Saab zapewnia również, że w razie potrzeby samoloty te mogą zostać rozmieszczone w innej lokalizacji.

Przypomnijmy, że dwa lata temu w gaszeniu pożarów w Szwecji pomagali m.in. polscy strażacy, a dokładnie 139 ratowników i 44 strażackie samochody. Wyjazd stanowił odpowiedź na prośbę o pomoc, jaką Szwecja złożyła za pośrednictwem Europejskiego Mechanizmu Ochrony Ludności. Przez dwa tygodnie polscy ratownicy pracowali non stop w tzw. sposób "rotacyjny". Oznacza to, że cały czas w akcji brało udział około 60 proc. strażaków. Natomiast około 40 proc. w tym czasie wypoczywało po 12 godzinnej służbie. Polscy strażacy bronili przed ogniem m.in. miejscowość Karbole, z której wcześniej ewakuowano mieszkańców. Zbudowali tam linię obrony o długości siedmiu kilometrów. 

InfoSecurity24
InfoSecurity24
KomentarzeLiczba komentarzy: 4
Hmmmm
środa, 8 kwietnia 2020, 14:11

DWA samoloty??

dim
środa, 8 kwietnia 2020, 02:50

Znów te śmieszne ćwierć-środki do samooszukiwania się. Taki maleński samolocik do gaszenia to jest akurat jak plucie na ognisko. W Grecji, która od dromaderów zaczynała, dziś te malutkie samolociki, tu znane jako "Pezetel", zwykle bezczynnie parkują na lotniskach, gdy niemal non-stop latają Canadair'y. W ostatnich latach był problem z częściami do Canadair'ów, firma zmieniła właściciela, nowy żądał dużych zamówień by wznowić produkcję do starszego modelu, z kolei Grecy w kryzysie nie mieli pieniędzy na proponowany upgrade modeli. Flota z 18 sztuk zmniejszyła się do 2... I lasy znów rozpaliły się na dobre. Teraz coś się w tej sprawie zmieniło, ale nie wiem ile Canadairów jest lotnych ? Co nie zmienia faktu, że pod względem wydajności koszt/efekt gaszenia, tempo tankowania (aktualnie w 14 sekund ! ) częstotliwość powrotów nad pożar (co 10 - 15 minut) jest to absolutny hit. Coś oferowali ponoć także Japończycy, jednak zdecydowanie drogo. Ostatnio firma przekonuje, że usunięta została główna / zasadnicza / wręcz horrendalna wada lotnictwa gaśniczego tj. niemożność wykorzystywania nocą. Dotychczas co ograniczono lotniczo ogień za dnia, znów rozpędzał się nocą - i tak po wiele dni... Obecne modele (po raz pierwszy) oferowane są z wyposażeniem - jakoby - pozwalającym także na pracę nocną. Piszę to z wahaniem, gdyż nie wiem, czy w greckich warunkach geofizycznych będzie to wystarczające. Wszak Canadairy - w dzień - gasiły z wysokości zaledwie 30 metrów. operowały w górach, wąwozach, wszędzie tam gdzie tylko one i śmigłowce mogły dotrzeć - a 80% Grecji to góry. O które rozbijały się już nawet F-16 (w aktywnej akcji bojowej). Rekapituluję - małe samolociki nadają się wyłącznie uzupełniająco, a klimat zmienił się i ten proces postępuje dalej. Strata czasu i szkoda kolejnego lasu. A patrole sprawdzające (np. abonamentową, błyskawiczną informację satelitarną, że coś się pali) wykonywać dziś można i dronami. Jasne, że specjalistycznymi ! - co wymaga wieloletnich, faktycznie długoterminowych umów. By specjalistyczna firma mogła takie nabyć, bez obaw o plajtę. I wtedy stale unosimy w powietrzu po kilkadziesiąt kilogramów samolotu, nie po kilka ton. Koszt /efekt.

dim
czwartek, 9 kwietnia 2020, 10:17

(3) Wielki temat, w zasadzie to nawet WIELKI NIEROZWIĄZANY PROBLEM, to jest to, co dzieje się po pożarze. Grecja jest w 80% górzysta. Przychodzą jesienno-zimowe deszcze (choć w tym momencie 10% kraju jeszcze leży pod śniegiem - 10 kwietnia !)... i deszcze zmywają raz-dwa glebę, osadzającą się, wytwarzającą się tam przez kilka stuleci czy tysiąclecie. Pomimo, że po każdym pożarze powinno być (i czasem bywa...) wykonane "zabezpieczenie przed wymywaniem gleby". Polegające na tym, że niedopalone do końca pnie układane są w zapory, na nich kształtowane są tarasy (tarasiki, np. metrowej szerokości czy nawet mniej) co zapobiec ma wymywaniu gleby. Ale większość jej i tak ucieknie. W zasadzie winny tam wejść małe spychacze i od razu wykonać porządne tarasy, ze wzmocnieniami specjalistycznych tkanin itp... Gdyż w efekcie pożarów, całe wielkie prowincje Grecji, w XX wieku zamieniły się w gołe, jałowe skały. Tak gołe, że nie może tam już urosnąć nawet ta obrzydliwie kolczasta makia śródziemnomorska... Inny aspekt - po ulewach teraz to tu, to tam występują straszliwe powodzie. Wszak wszelkie mosty i przepusty drogowe budowano na zasadzie: podwojony maksymalne przepływ wody, ostatniego dwudziestolecia. Woda, w ciągu minut, często sekund, wdziera się na metr i więcej wysokości do domów, w domach i samochodach są wtedy ofiary śmiertelne, często nocą... Straty materialne są gigantyczne... Sam pamiętam, zimą 2001/2 4-krotnie wylewał tak potok Kifissos, zalewając setki domów w Atenach. Otóż Kifissos czynił to po raz pierwszy w historii. A to ponieważ w roku 1999 spalił się wspaniały las, na jednej z trzech okalających Ateny gór - na Penteli - 1100 m n.p.m. Oczywiście Kifissos został natychmiastowo przebudowany, ale nie cała Grecja jest stolicą. Następny element: Rolnictwo ! Gdy na zboczach nie ma już lasów, zamiera także w miarę normalne nawodnienie pól. Zmieniają się wszędzie stosunki wodne, poza tym pola są potem (zimą) podtapiane, wieloletnie uprawy są niszczone... Czyli PO PIERWSZE, pożary lasów to wielka katastrofa ekologiczna. I jeszcze jeden aspekt: GWAŁTOWNOŚĆ PRZENOSZENIA SIĘ POŻARU ! - Wysokie temperatury od wielu dni, wiatr typu 8 w skali Beauforta... wielkie, płonące konary sosen STANDARDOWO podrywane są ze zboczy gór, w powietrze, typowo lecąc dalej przez około 300 metrów. Mniejsze gałązki, wciąż płonące, lecą o kilometry... Wielki pożar Parnithy (góra i park narodowy) koło Aten wyglądał tak: Przez dwa dni tlił się lasek, koło stacji wysokiego napięcia, o 30 km od Aten... telefony... straż nie wejdzie, dopóki energetyka nie wyłączy stacji... oficer dyżurny energetyki wyjaśnia im, że mają się wypchać sianem, on nie ma nawet takich uprawnień... - straż upiera się, że w takim razie TYLKO LOTNICTWO, ale to zajęte jest przy poważniejszych pożarach, a nie tam... zagajniczek... i nagle zrywa się wiatr. Ogień w ciągu 4 godzin pokonuje 30 kilometrów rozpalając 1000-letni (dosłownie 1000-letni) las na 70 szczytach tej góry... świetlista grzywa na profilu góry, od strony miasta... rząd zbiera się na nagłym posiedzeniu, w nocy... - a tak to się niewinnie zaczęło. W szczególności, spłonął ostatni w świecie matecznik czerwonych jelonków, opisywanych jeszcze w mitologii... W każdym terenie inna, ale wielka zawsze. A przygotowanie do ich gaszenia... w skali bogatego kraju... przez zakup dwóch maleńkich samolocików... potwierdza tylko liczne obserwacje o głupocie, przysłowiowej niegdyś głupocie, tępocie szwedzkiej administracji publicznej. Niegdyś, tj. gdy byłem tam, w latach 70-tych... Pytanie retoryczne - a jak przygotowujecie się do zmian klimatu, także w Polsce ?

dim
czwartek, 9 kwietnia 2020, 09:57

Jeszcze ta info - jako uzupełnienie do Canadair'ów, Grecy stosowali też nieznaną mi ilość (ale często widocznych na niebie) śmigłowców pożarniczych Ericsson. I muszą być z nich bardzo zadowoleni, gdyż w tym roku widziałem już foty kolejnych, pakowanych w ładownie statków, w podróż do Grecji. Nie wiem zakup to, czy wynajem ? Technika gaszenia: Lasy gaszone są PO PIERWSZE lotniczo. Powielekroć widziałem te akcje, kilkakrotnie z bardzo bliska (mgiełka wodna docierała na szyby auta). Drużyny naziemne, jasne że także zupełnie niezbędne, pełnią rolę pomocniczą. W zasadzie to one dogaszają pożar - już nie tak groźny - następnie pozostając na miejscu. Zawsze z lokalnymi ochotnikami cywilnymi, zawsze zgłaszają się miejscowi mieszkańcy z autami rolniczymi do pomocy. Pomoc cywili w pilnowaniu, by pożar nie odrodził się, jest to w Grecji zupełna norma. To co widziałem: W zasadzie nie było gapiów. Kto przyjeżdżał, robił to uzbrojony w co mógł i pomagał. Niektórzy choćby z bidonami i wiaderkami. Strażacy sprawowali w zasadzie rolę przywódczą i zasobu wody. Oczywiście lokalne, prywatne czy gminne beczkowozy też były na miejscu. I zaraz dodam część (3)

Tweets InfoSecurity24