- WIADOMOŚCI
PSP zwiększa siły. Stawia na rozwój „lekkich” i modułów nowe plutony „G”
Państwowa Straż Pożarna rozwija moduły przeznaczone do gaszenia pożarów lasów bez pojazdów. „Dołożyliśmy pięć nowych modułów i dziś mamy około 300 strażaków przygotowanych do takich działań” – mówi w rozmowie z InfoSecurity24.pl bryg. Grzegorz Borowiec z Komendy Głównej PSP. Jak dodaje, formacja równolegle rozpoczyna tworzenie nowych plutonów gaśniczych typu „G”, które mają wzmocnić zdolności reagowania w kraju.
Moduł GFFF Poland (przeznaczony do gaszenia pożarów lasów bez pojazdów) powstał w Polsce na początku marca 2024 roku. Jak przypomina w rozmowie z InfoSecurity24.pl bryg. Grzegorz Borowiec, początkowo była to inicjatywa pilotażowa, która miała pokazać, czy tego typu zdolności są potrzebne w polskim systemie ratowniczym.
„Początkowo było 90 strażaków z dwóch województw – wielkopolskiego i lubelskiego. Do tego było jeszcze kilka dodatkowych osób z Komendy Głównej i z innych jednostek. Był to taki kor, który chcieliśmy stworzyć, żeby zobaczyć w ogóle, czy to ma sens u nas w kraju rozwijać tego typu zasoby” – podkreślił w rozmowie z redakcją bryg. Borowiec.
Jak się okazuje, był to przysłowiowy „strzał w dziesiątkę”, bowiem Państwowa Straż Pożarna zdecydowała się na utworzenie kolejnych zespołów, a liczba strażaków zaangażowanych w moduły GFFF wzrosła. „Dołożyliśmy jeszcze pięć nowych modułów. Około 300 strażaków jest już przygotowanych do takich działań” – powiedział.
Nowe zespoły powstają w kilku regionach kraju. Jak wskazał bryg. Borowiec, chodzi m.in. o Łódź, Wrocław, Olsztyn, Białystok i Rzeszów. „Na początku marca ruszamy z cyklem szkoleń. Zakładamy, że te pięć modułów osiągnie gotowość operacyjną w trzecim kwartale tego roku – zaznaczył.
Bryg. Borowiec podkreślił, że specyfika działań modułów GFFF różni się od standardowych interwencji Straży Pożarnej. Funkcjonariusze przygotowywani są przede wszystkim do walki z pożarami w lasach, na nieużytkach czy terenach górskich. „W większości działamy raczej w miastach albo w terenach zurbanizowanych. Natomiast tutaj skupiamy się na działaniach poza takim terenem – lasy, nieużytki, typowe wildfires (pożary obszarów naturalnych – przyp. red.)” – wyjaśnił Borowiec.
Przekazał przy tym, że w takich warunkach często nie ma dostępu do wody ani możliwości wykorzystania ciężkich pojazdów gaśniczych. Dlatego – jak podkreślił – działania opierają się głównie na mobilności strażaków i pracy z lekkim sprzętem. „Nie będziemy działać raczej przy pomocy wody, tylko przy pomocy narzędzi ręcznych, a w pewnych skrajnych przypadkach nawet z zastosowaniem ognia do tego, żeby zwalczać ogień” – tłumaczył.
Jak podkreślił brygadier, takie zdolności były już sprawdzane w praktyce podczas dużych pożarów w Polsce. „Moduły z Lublina i z Poznania były zastosowane już przy działaniach podczas gaszenia pożaru w Biebrzańskim Parku Narodowym. Tam przetestowaliśmy to w praktyce i rzeczywiście sprawdziło się to, zadziałało” – mówił w rozmowie z redakcją Borowiec.
To właśnie doświadczenia z takich akcji były jednym z powodów decyzji o dalszym rozwijaniu lekkich modułów. „Wtedy komendant główny PSP podjął decyzję, że skoro to działa i jest sprawne, to trzeba tworzyć więcej takich zespołów” – dodał.
Brygadier w rozmowie z redakcją podkreślił, że wybór nowych lokalizacji nie był przypadkowy. PSP zdecydowała się rozwijać te zdolności także w regionach szczególnie narażonych na tego typu zdarzenia. „Podkarpacie to chociażby Połoniny, gdzie coraz częściej pojawiają się takie wildfires. Tam strażacy często nie są w stanie dotrzeć samochodami – trzeba dojść pieszo i działać przy użyciu narzędzi” – wskazał bryg. Borowiec. Jak dodał, podobna sytuacja dotyczy północno-wschodniej części kraju, gdzie w ostatnich latach wielokrotnie dochodziło do pożarów na terenach bagiennych i torfowiskowych.
Lekkie moduły przygotowywane są także do udziału w zagranicznych operacjach ratowniczych w ramach unijnego mechanizmu ochrony ludności. Jak powiedział Borowiec polscy strażacy są już po dwóch etapach procesu certyfikacji. „Certyfikacja składa się z trzech elementów: wizyty studyjnej Komisji Europejskiej, ćwiczeń sztabowych i ćwiczeń praktycznych. My jesteśmy już po drugim kroku” – wyjaśnił Borowiec.
Kolejnym etapem będą ćwiczenia w Portugalii. „Moduły z Poznania i Lublina będą uczestniczyły w ćwiczeniach praktycznych w maju w Portugalii. Po ich przejściu będziemy mieli certyfikowany moduł GFFF Poland” – zapowiada. Jak dodał, podczas zagranicznych misji strażacy będą występować jako jeden polski moduł, a nie zespoły z konkretnych miast. „Jak będziemy wyjeżdżać za granicę, nie będziemy wyjeżdżać jako GFFF Poznań czy Lublin, tylko po prostu jako Polska” – mówił.
System organizacji modułów ma być przy tym elastyczny. PSP planuje stworzenie siedmiu zespołów operacyjnych po 15 osób w każdym zespole, które będzie można łączyć w zależności od potrzeb konkretnej operacji. „Chcemy to zrobić trochę jak klocki Lego. Potrzebujemy więcej strażaków – dokładamy kolejny zespół operacyjny” – tłumaczył Borowiec.
Równolegle – jak podkreślił bryg. Grzegorz Borowiec – PSP rozwija rozwiązania przeznaczone wyłącznie do działań krajowych. Chodzi o nowe plutony gaśnicze typu „G”. „Poza lekkimi modułami chcemy stworzyć nowy pluton gaśniczy typu G. To jest taki nowy koncept, bardzo podobny do modułów, ale przewidziany wyłącznie do działań krajowych” – wyjaśnił strażak z Komendy Głównej PSP.
Nowe plutony będą powstawać przede wszystkim w tych regionach, w których nie funkcjonują lekkie moduły GFFF. „Chcemy, żeby w każdym województwie, w którym nie ma modułu GFFF, powstał taki pluton” – mówił Borowiec.
Grupy te będą wchodzić w skład Centralnego Odwodu Operacyjnego Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego. „W ramach Centralnego Odwodu Operacyjnego mamy różne zasoby – kompanie gaśnicze, kompanie powodziowe. Chcemy zbudować zasób, który będzie typowo do takich pożarów wildfire” – podkreślił.
Jednym z elementów wspierających działania strażaków mogą być również drony, choć – jak zaznacza Borowiec – nie stanowią one podstawowego wyposażenia modułów. „Drony są i będą, ale to jest element pomocniczy. Przede wszystkim służą do tego, żeby kontrolować sytuację w miejscu, gdzie pracują strażacy” – powiedział.
Jak tłumaczy, bezzałogowce pomagają obserwować rozwój pożaru i zwiększać bezpieczeństwo ratowników. „My stosujemy protokół LACES (międzynarodowy system bezpieczeństwa stosowany szczególnie podczas pożarów lasów i terenów otwartych, mający na celu ochronę życia i zdrowia strażaków – przyp. red.) i jednym z jego elementów jest obserwowanie terenu. Dron może pomóc zobaczyć z powietrza, czy w pobliżu nie rozwija się nowy pożar albo czy nie nadchodzi linia ognia” – wyjaśnił.
Jednocześnie ich wykorzystanie w czasie dużych akcji gaśniczych bywa ograniczone. „Trzeba pamiętać, że działamy w środowisku, gdzie jest bardzo duży ruch lotniczy – latają helikoptery i samoloty gaśnicze. Dlatego trzeba zachować dużą ostrożność i te drony nie zawsze będą mogły wystartować” – dodał Borowiec.


