Reklama
  • WIADOMOŚCI

Więcej przestępstw narkotykowych wśród policjantów

Według doniesień „Rzeczpospolitej” wśród funkcjonariuszy Policji w ubiegłym roku odnotowano 90 przestępstw narkotykowych - dwuipółkrotnie więcej niż w 2024 roku.

Autor. usfa.fema.gov

Biuro Spraw Wewnętrznych Policji, które ściga nadużycia w formacji, postawiło 32 policjantom zarzuty popełnienia 90 przestępstw narkotykowych, a więc na jednego takiego funkcjonariusza przypadały średnio prawie trzy zarzuty narkotykowe. Dla porównania w 2024 roku 19 osób dopuściło się 36 podobnych czynów.

Jak w rozmowie z „Rzeczpospolitą” ocenia gen. Adam Rapacki, twórca Centralnego Biura Śledczego i były wiceszef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, głównie to młode pokolenie częściej sięga po środki odurzające. ”W przypadku policjantów, przełożeni mają dostęp do testerów, proces weryfikacji jest szerszy niż w innych środowiskach, więc takie osoby są skuteczniej ujawniane niż w innych grupach zawodowych” - komentuje gen. Rapacki.

"Kradną prochy dilerom i nimi handlują"

Jak się okazuje, w skrajnych przypadkach zdarzają się nawet policjanci zajmujący się handlem narkotykami. Przykładem może być sprawa czterech funkcjonariuszy z komendy w Wodzisławiu Śląskim, którą ujawnili dziennikarze „Gazety Wyborczej”. Grupa zawodowo zajmowała się przestępczością narkotykową. Gdy odbierali dilerom i gangom narkotyki, zamiast oddawać je do zniszczenia, ponownie wprowadzali na „rynek”. Jeden z nich miał też przemycać narkotyki z Czech i Hiszpanii. Zostali nakryci dopiero po czterech latach prowadzenia działalności, gdy niezadowolony z nierównej konkurencji przestępca narkotykowy wskazał na policjantów jako tych, którzy „kradną prochy dilerom i nimi handlują”.  

Również dziennikarze „Rzeczpospolitej” w 2025 pisali o „nietykalnej sierżant Doris”. W torebce Doroty K., ówczesnej policjantce z tajnego wydziału Komendy Stołecznej, znaleziono tak zwane kryształy - mieszankę klefedronu z klofedronem. W jej mieszkaniu znaleziono 0,823 grama tych syntetycznych narkotyków, nazywanych również kokainą dla ubogich. Kobieta została ukarana grzywną przez sąd i wydalona z Policji.

Podejście do kwestii narkotyków u policjantów w Nowym Jorku

Choć na stutysięczną formację 32 złapanych z narkotykami to niewielki odsetek, to - nie ma co ukrywać - że w tym zawodzie jest to zjawisko wyjątkowo naganne. Funkcjonariusze Policji mają dostęp do broni. Uzależnieni od substancji odurzających mogą stanowić zagrożenie dla siebie i innych. Co więcej, mogą oni być bardziej podatni na wpływy - korupcję czy szantaż. 

Jak przekazują dziennikarze „Rzeczpospolitej”, nieoficjalnie słyszą, że to może być tylko wierzchołek „góry lodowej”, bo narkotyków w Polsce przybywa. W ubiegłym roku samo CBŚP przejęło ich 29 ton, a w obiegu jest przecież więcej.

„Przestępczość narkotykowa o charakterze wewnętrznym, obejmująca funkcjonariuszy policji, ma charakter długotrwały i ukryty. Oznacza to, że istniała wśród policjantów od dawna, jednak pozostawała niedostatecznie rozpoznana, niedoszacowana, a nawet przemilczana. Obecny wzrost nie oznacza więc nagłego pojawienia się problemu, lecz raczej jego ujawnienia w wyniku bardziej zdecydowanych działań obecnego kierownictwa Policji” - ocenia Tomasz Safjański, były oficer policji, profesor Akademii WSB w Dąbrowie Górniczej. 

Czy wobec tego powinno się wprowadzić regularne oraz losowe badania na obecność środków odurzających, jako narzędzia wzmacniającego standardy etyczne oraz bezpieczeństwo służby? Jan Gołębiewski, były psycholog policyjny, prolifer kryminalny i biegły sądowy, zwraca uwagę na podejście do kwestii narkotyków u policjantów w Nowym Jorku, które jest zdecydowanie bardziej radykalne. „Jeden z policjantów opowiadał mi, że co jakiś czas mają wyrywkowe testy na zawartość narkotyków, a już normą są kontrole po powrocie z wyjazdów czy urlopów. A prawie wszystkich testują, kiedy wracają z podróży po Karaibach, uznając, że tam jest szczególnie dużo pokus. Przechodzą wtedy także badanie moczu, bo w nim narkotyk dłużej zostawia ślad” - mówi „Rzeczpospolitej” Gołębiowski. 

Pojawia się argument, że policjanci mogą być podatniejszy na zażywanie narkotyków, ponieważ pracują w bardziej stresujących warunkach niż większość społeczeństwa. „Jakiś czas temu byłem na szkoleniu z policjantami Centralnego Biura Śledczego dotyczącym porwań, odbijania zakładników, negocjacji z porywaczami. Na ognisku pożegnalnym zaskoczyło mnie, że 90 proc. osób nie piło alkoholu, a 20 lat temu byłoby dokładnie odwrotnie. W rozmowach wyszło, że ci policjanci biegają w maratonach, morsują, a naczelnik jest wegetarianinem, który codziennie przyjeżdża do pracy na rowerze. To pokazuje, że można zdrowo odreagowywać stresującą pracę” - mówi Gołębiowski. 

Reklama

Zobacz również

Reklama