Bezzałogowce na celowniku - jak przeciwdziałać zagrożeniom?

22 lipca 2015, 18:49
Radar Thales Squire o fot. ®Thales
Brytyjski system AUDS do wykrywania i zakłócania dronów. Z prawej strony dwa zestawy antenowe radaru wstępnego wykrycia Blighter, po prawej optoelektroniczna głowica śledząca Chess Dynamics i system zakłóceń radioelektronicznych Enterprise Control Systems – fot. Enterprise Control Systems
Masowe wykorzystanie bezzałogowców w przestrzeni publicznej to coraz poważniejsze zagrożenie dla bezpieczeństwa - fot. Don McCullough/CC-BY-2.0

Incydent na warszawskim Okęciu, gdy cywilny dron operował w pobliżu lądujących na lotnisku samolotów, powinien uświadomić nam rosnące zagrożenie ze strony powszechnie dostępnych bezzałogowców. Potrzebne są skuteczne środki kontroli i ewentualnej eliminacji maszyn groźnych dla bezpieczeństwa osób i strategicznych instalacji oraz ruchu powietrznego. 

Niewielki bezzałogowiec który pojawił się nad Okęciem we wtorek, 21 lipca latał w odległości nawet 100 metrów od lądujących samolotów, stwarzając w ten sposób realne ryzyko dla ruchu powietrznego. Pomimo że był to pierwszy taki incydent w Polsce, to nie stanowi on niestety wyjątku. Na świecie rejestruje się coraz więcej takich niebezpiecznych zdarzeń z użyciem cywilnych, prywatnych, tanich bezzałogowców, których prędkość, zasięg i pułap oraz ładunek użyteczny rosną przy relatywnie niskich kosztach takich platform.

Bardzo podobny przebieg do polskiego, miał incydent na lotnisku Heathrow w grudniu 2014 roku, gdy bezzałogowiec pojawił się w odległości kilkunastu metrów od lądującej maszyny. Niezidentyfikowanym dronom zdarzały się też lądowania na terenie elektrowni atomowej, jednostek wojskowych czy nawet w ogrodach Białego Domu.

Squire
Radar Thales Squire o fot. ®Thales

Wykrywanie i identyfikacja zagrożeń

W takich wypadkach nie tylko odpowiednio wczesna identyfikacja zagrożenia, ale też wykrycie sprawcy bywa bardzo trudne. Zwłaszcza w terenie zurbanizowanym, gdzie w powietrzu mogą się znajdować dziesiątki bezzałogowców, ptaków, baloników i innych niewielkich obiektów.

Jednym z testowanych obecnie rozwiązań, zarówno przez wojsko jak i służby policyjne, jest niewielki radar Squire firmy Thales. Urządzenie o masie 44 kg może być przenoszone przez dwóch ludzi, a dzięki niewielkiej mocy jest nie tylko trudno wykrywalne na polu walki, ale też nie stwarza zagrożenia zakłóceń czy negatywnych skutków zdrowotnych w terenie zurbanizowanym. Squire powstał w celu wykrywania i śledzenia zarówno pojazdów (czołg lub samochód wykrywa z odległości 20-30 km) jak i ludzi (z ponad 10 km) czy śmigłowców (około 20 km), jednak w najnowszej wersji został znacznie ulepszony w zakresie wykrywania bezzałogowców. Nie tylko wykrywa miniaturowe drony ( o powierzchni odbicia 0,01 m2) z odległości około 6 km, ale też jest w stanie odróżnić je od innych latających obiektów, takich jak ptaki czy nietoperze.

Sqiure wykrywa wszystkie obiekty, ale po zarejestrowaniu w śledzonym celu charakterystycznego echa radarowego obracających się wirników identyfikuje obiekty i oznacza jako bezzałogowiec. Umożliwia też prześledzenie zapisanej przez system trasy przebytej przez wykryte obiekty, a więc ułatwia odnalezienie operatora, który zwykle znajduje się w pobliżu miejsca startu. Jest to opcja szczególnie istotna w przypadku użycia przez służby mundurowe, których celem jest znalezienie i ukaranie sprawcy takiego incydentu.

Jak się bronić przed dronami?

Nie zawsze chodzi jedynie o wykrycie mini-bezzałogowca i odnalezienie sprawcy. W wypadku zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu powietrznego lub osób i obiektów o specjalnym znaczeniu równie, jeśli nie bardziej istotna jest eliminacja zagrożenia. Dron zdolny przenosić aparat fotograficzny o masie 1,5-2 kg z łatwością może się stać nośnikiem improwizowanych ładunków czy nawet broni palnej. Jak poważne jest to zagrożenie pokazał incydent, podczas którego niezidentyfikowany bezzałogowiec pojawił się w odległości kilku metrów od kanclerz Niemiec Angeli Merkel. Interweniował wówczas jeden z ochroniarzy, jednak w konfrontacji z dronem przenoszącym ładunek wybuchowy nie miałby wielkich szans.

W wielu krajach trwają prace nad systemami wykrywania i zwalczania takich zagrożeń. Wspomniany wcześniej radar Thaes Squire jest wykorzystywany we francuskim programie Angelas (fr. Analyse Globale et Evaluation des technologies et méthodes pour la Lutte Anti UAS)  prowadzonym przez laboratorium lotniczo-kosmiczne Onera (które udostępniło m.in. swoje zaplecze testowe) przy współudziale państwowej agencji badawczej ANR (Agence Nationale de la Recherche) i ośmioma dużymi firmami europejskimi. W ramach programu planuje się opracować system detekcji, identyfikacji i zakłócania (lub niszczenia) nieznanych, bezzałogowych aparatów latających, zagrażających ludziom lub ważnym obiektom.

Nie podjęto dotąd decyzji jakie środki zostaną wykorzystane do zwalczania uznanych za groźne maszyn, ale rozważane jest zarówno ich zakłócanie czy przejmowanie kontroli, jak też niszczenie. Jedną z bardzo skutecznych i bezpiecznych metod jest użycie laserów. Koncern MBDA Deuchland od wielu lat prowadzi badania nad systemem laserowym o skalowalnej mocy i wysokiej precyzji. Wykorzystuje on skupioną wiązkę większej liczby laserów o małej mocy i ma umożliwiać rażenie celów od mini-dronów po szybko manewrujące pociski rakietowe. 

Bardziej zaawansowane prace prowadzą Brytyjczycy, którzy w maju 2015 roku ogłosili, że posiadają system który potrafi w trybie automatycznym potrafi wykrywać, śledzić i neutralizować bezzałogowce w promieniu 8 km. System noszący nazwę AUDS (ang. Anti-UAV Defence System) jest obecnie oferowany agencjom rządowym i innym organizacjom bezpieczeństwa publicznego. AUDS składa się z układu śledzenia i kontroli, radaru obserwacyjnego małej mocy Blighter, dzienno-nocnego systemu obserwacji optoelektronicznej oraz systemu zakłóceń Enterprise Control Systems.

AUDS
Brytyjski system AUDS do wykrywania i zakłócania dronów. Z prawej strony dwa zestawy antenowe radaru wstępnego wykrycia Blighter, po prawej optoelektroniczna głowica śledząca Chess Dynamics i system zakłóceń radioelektronicznych Enterprise Control Systems – fot. Enterprise Control Systems

Po przekroczeniu przez wykryty bezzałogowiec granic strefy zabronionej, automatycznie włączany jest alarm, głowica E/O odszukuje wskazany cel i w odpowiedni sposób go klasyfikuje. Obiekty uznane za niebezpieczne są później zakłócane z regulowaną częstotliwości i mocą sygnału zakłócającego, aż do eliminacji zagrożenia.

Opisane powyżej rozwiązania to tylko dwie najbardziej rozwinięte propozycje europejskie. Jak w tym zakresie wygląda Polska? Niestety dość marnie. Choć w Polsce są produkowane niezbędne do powstania takiego systemu komponenty, takie jak odpowiednie radary czy głowice optoelektronicze, to tworzenie skutecznego „systemu antydronowego” jest jeszcze w powijakach. Jak się wydaje, jedynie Biuro Ochrony Rządu zidentyfikowało tego typu zagrożenie, jako potencjalne dla prowadzonych przez siebie działań ochrony obiektów i osób. W czerwcu bieżącego roku BOR zgłosiło do finansowania przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju projekt badawczy „system do przechwytywania i zwalczania bezzałogowych platform powietrznych”. Oznacza to iż prawdopodobnie żadna ze służb mundurowych i specjalnych nie dysponuje obecnie skutecznymi środkami dla zapobiegania zagrożeniom jakie niosą ze sobą niewielkie bezzałogowce. Jest to kwestia wymagająca analizy i rozstrzygnięcia na równi z uregulowaniem prawnym ruchu powietrznego bezzałogowców w przestrzeni publicznej. 

KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Andreas.Sonet
środa, 22 lipca 2015, 19:29

Co do konieczności znajdowania się operator w pobliżu miejsca "incydentu", to zgadza się to obecnie w przypadku nieumyślnego nadużycia bezzałogowcow. Przy użyciu umyślnym szanse na to maleją. Prawdopodobnym jest, ze osoba taka użyje czegoś takiego, jak dla przykładu "Mission planner": http://ardupilot.com/downloads/

kris
czwartek, 23 lipca 2015, 16:51

Zaczęła się nagonka na drony :)

zajjo
czwartek, 23 lipca 2015, 16:44

model RC to tez dron ?:D

Tweets InfoSecurity24