Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • OPINIA

Sygnały były. Ataki w szkołach i internetowe mechanizmy przemocy

Character.AI wyłączyło małoletnim dostęp do chatbotów na swojej platformie, uruchamiając jednocześnie nową funkcję. Użytkownicy zwracają przy tym uwagę, że AI mocno uzależnia.
Autor. Freepik.com. Licencja: https://www.freepik.com/legal/terms-of-use, https://support.freepik.com/s/article/Attribution-How-when-and-where

Seria ataków w polskich szkołach i zatrzymań nastolatków podejrzewanych o planowanie przemocy ponownie kieruje uwagę na zagrożenia, które mogą narastać w internecie. Wcześniejsze publikacje opisywały mechanizmy werbowania małoletnich, szantażu i nakłaniania do przemocy. Kluczowe pytanie brzmi nie tylko, jak działają sieci wykorzystujące młodych ludzi, lecz także czy sygnały o zagrożeniu są właściwie rozpoznawane, przekazywane i sprawdzane, zanim dojdzie do tragedii.

Reklama

W ciągu kilkunastu dni w Polsce doszło do ataków w szkołach, zatrzymań nastolatków podejrzewanych o planowanie przemocy oraz rozpowszechniania nagrań z groźbami. Policja sprawdza internetowe tropy, ale nie potwierdziła wspólnego planu ani udziału jednego wyzwania. Wcześniej publikowano ostrzeżenia o werbowaniu i krzywdzeniu młodych ludzi w sieci. Trzeba więc ustalić, czy ta wiedza przełożyła się na rozpoznawanie zagrożeń i sprawne reagowanie.

Seria zdarzeń, różny status spraw

22 września w Ptakach 11-latek zranił 10-letnią uczennicę toporkiem. 28 września policja zatrzymała 13-latka z powiatu wąbrzeskiego podejrzewanego o planowanie ataku. W jego plecaku znaleziono bagnet, a w domu – tasak.

7 października w Ostrołęce 19-letni uczeń zaatakował dziewięć osób, a następnie sam doznał obrażeń. Tego samego dnia w Sierpcu policja zatrzymała 17-latka po tym, jak nauczyciel otrzymał od uczniów informację o zapowiedziach ataku. 8 października w Leszczydole-Nowinach 15-letni były uczeń zaatakował trzech pracowników szkoły. Jedna z zaatakowanych osób zmarła, dwie zostały ranne. Źródła potwierdzają, że atak nastąpił na terenie szkoły. Nie potwierdzają, że doszło do niego „przy wejściu”.

Reklama

Nie wszystkie te sprawy są tego samego rodzaju. W Ptakach, Ostrołęce i Leszczydole-Nowinach doszło do ataków. W Książkach i Sierpcu policja zatrzymała nastolatków w związku z podejrzeniem planowania przemocy. W przypadku Sierpca istotny był sygnał przekazany przez uczniów i nauczyciela. Policja bada możliwe związki części zdarzeń z internetowym wyzwaniem, ale nie przedstawiła publicznie dowodów na istnienie jednego wspólnego planu.

W mediach społecznościowych krążyły również zrzuty ekranu i nagrania zapowiadające kolejne ataki. W Przasnyszu pojawił się film z syntetycznym głosem, który groził „rzezią” w liceum i zapowiadał podobne zdarzenia w innych rejonach. Policja zatrzymała 17-latka podejrzewanego o autorstwo nagrania, ale w chwili publikacji nie potwierdziła, że to on je stworzył. Film wywołał alarm i zawierał groźbę. Sam nie dowodzi jednak istnienia ogólnopolskiej siatki ani wyzwania.

Kids Alert poinformował, że w monitorowanej przez organizację przestrzeni nie stwierdził wyzwania polegającego na przynoszeniu noży do szkół i atakowaniu innych. Policja nadal sprawdzała sygnały z internetu. Są to informacje o różnych etapach rozpoznania: Kids Alert opisał wyniki swojego monitoringu, a służby prowadziły własne czynności. Pogłoski o „krwawym piątku”, liczbie ofiar, Robloxie czy zamkniętych grupach nie stanowią potwierdzonego planu.

Reklama

Wcześniejsze ostrzeżenia o werbowaniu młodych ludzi

Na łamach CyberDefence24 i InfoSecurity24 ukazała się seria artykułów o wykorzystywaniu młodych ludzi przez internetowe grupy przemocy, ekstremistów, obce służby i gangi. CyberDefence24 opisywał między innymi The Com i sieć 764, manipulowanie małoletnimi oraz wciąganie ich w działania przemocowe. InfoSecurity24 przedstawiał przypadki angażowania nastolatków w szpiegostwo i sabotaż oraz werbowania ich przez gangi. Publikacje dotyczyły różnych środowisk i spraw – nie jednej wspólnej kampanii. Pokazywały jednak, że internet może służyć do docierania do młodych ludzi i nakłaniania ich do niebezpiecznych działań.

W czerwcu Państwowa Komisja do spraw przeciwdziałania wykorzystaniu seksualnemu małoletnich poniżej lat 15 opublikowała ostrzeżenie o manipulowaniu i krzywdzeniu małoletnich w internecie. Były to informacje o znanych mechanizmach wykorzystywania dzieci, a nie zapowiedź konkretnych ataków szkolnych.

Osobnego sprawdzenia wymaga wcześniejsze zgłoszenie dotyczące brutalnych treści. Kids Alert twierdzi, że już w 2024 r. informował UOKiK, ABW i inne instytucje o materiałach promujących symulator zabójstw w środowisku szkolnym. Według organizacji zgłoszenia nie doprowadziły do konkretnych działań. To twierdzenie należy zweryfikować: instytucje powinny podać, czy i kiedy otrzymały zgłoszenia, jak je oceniły i jakie czynności podjęły. Bez dokumentów nie można przesądzić, że ostrzeżenia zignorowano. Nie należy jednak pomijać samej informacji o zgłoszeniach.

Reklama

Jak przebiega manipulowanie i werbowanie

CyberDefence24 opisywał The Com i sieć 764, a InfoSecurity24 – przypadki werbowania nastolatków przez gangi i obce służby. Publikacje te dotyczyły różnych środowisk, w których młodzi ludzie mogą być narażeni na przemoc, szantaż i wykorzystanie. Państwowa Komisja do spraw przeciwdziałania wykorzystaniu seksualnemu małoletnich poniżej lat 15 opisała The Com jako zdecentralizowane środowisko łączące różne formy przemocy, przymusu i radykalnych ideologii. Europol i kanadyjska policja opisywały podobne mechanizmy wykorzystywania: sprawca szuka podatnej osoby, zdobywa jej zaufanie, stopniowo przesuwa granice, a następnie posługuje się wstydem, groźbami lub kompromitującymi materiałami, by wymusić kolejne działania.

Proces może zaczynać się od okazywania uwagi, akceptacji lub obietnicy przynależności. Rozmowa przenosi się następnie do prywatnego kanału, a żądania stają się coraz poważniejsze: od upokarzających zachowań i ujawniania prywatnych treści po samookaleczenie lub przemoc wobec innych. Nagranie może służyć jako dowód „lojalności”, źródło statusu w grupie albo narzędzie szantażu. Osoba początkowo krzywdzona może być pod presją nakłaniana do skrzywdzenia kolejnej osoby. Ostrzeżenia służb pokazują, że przemoc w sieci może rozwijać się etapami: od nawiązania kontaktu i zdobywania zaufania, przez szantaż i wymuszanie kolejnych zachowań, aż po nakłanianie ofiary do krzywdzenia siebie lub innych. Europol opisuje w ten sposób środowisko The Com: jego uczestnicy werbują małoletnich, wykorzystują ich i nakłaniają do skrajnych aktów przemocy. FBI ostrzega, że członkowie sieci 764 i podobnych grup manipulują lub przymuszają dzieci do tworzenia materiałów, samookaleczeń oraz przemocy wobec innych osób i zwierząt. Brytyjska National Crime Agency informowała o przypadkach, w których ofiary sieci Com same były nakłaniane do popełniania przestępstw. Z kolei brytyjska prokuratura opisała sprawę nastolatka powiązanego z 764, który przez Discord zastraszał i wykorzystywał ofiarę, nakłaniając ją do samookaleczenia.

Nie oznacza to, że każda ofiara zostaje sprawcą ani że opisane sieci działają identycznie. Pokazuje jednak konkretny mechanizm: sprawcy mogą wykorzystywać strach, wstyd i presję grupy, by skłonić młodą osobę do dalszej przemocy. Interpol opisuje szerszy kontekst wykorzystywania dzieci online, w tym nawiązywanie kontaktu przez media społecznościowe i czaty w grach

Reklama

Nie ma jednej techniki neurolingwistycznej, która sama w sobie prowadziłaby nastolatka do przemocy. Manipulatorzy mogą wykorzystywać potrzebę akceptacji, samotność, lęk przed ujawnieniem prywatnych materiałów i presję grupy, ale znaczenie tych czynników zależy od konkretnej sprawy. Samo oglądanie brutalnych treści nie przesądza o werbunku ani ataku. Niepokój powinny budzić konkretne sygnały: bezpośrednie nakłanianie do przemocy, groźby, kontakt z osobą werbującą lub przygotowania do ataku.

Nagrania: groźby, dokumentowanie ataku i naśladownictwo

Nagrania z groźbami należy odróżnić od materiałów dokumentujących rzeczywisty atak. W przypadku Przasnysza media informowały o filmie z wygenerowanym głosem, który zapowiadał atak na konkretną szkołę i groził uczniom. Policja zatrzymała nastolatka podejrzewanego o autorstwo, ale publicznie go nie potwierdziła.

W Leszczydole-Nowinach sprawca miał kask z kamerką. Według informacji przekazanej przez premiera zamierzał filmować atak. Reuters podał jednak, że nie było wiadomo, czy nagranie faktycznie powstało. Analiza takich materiałów wymaga ustalenia ich pochodzenia, daty publikacji, autora, odbiorców i kontekstu. Trzeba sprawdzić, czy nagranie jest realną zapowiedzią, prowokacją, przeróbką czy materiałem wygenerowanym przez sztuczną inteligencję. Należy również ustalić, czy jego autor miał kontakt ze sprawcami ataków. Sama obecność brutalnych lub groźnych filmów w sieci nie dowodzi takiego związku.

Reklama

Media mają w tej sytuacji szczególną odpowiedzialność. Pokazanie fragmentu nagrania może dokumentować zjawisko, ale wielokrotne odtwarzanie materiału, powtarzanie pseudonimu autora lub hasła może zwiększać jego zasięg i przynosić sprawcy rozgłos. Relacje powinny informować o treści i sposobie działania, nie zamieniając nagrania w sensacyjny zwiastun. Ma to szczególne znaczenie, gdy w sieci krążą niezweryfikowane listy szkół i zapowiedzi kolejnych ataków.

Polityczne interpretacje i brak dowodów na zewnętrzne sprawstwo

W debacie publicznej pojawiły się wypowiedzi o rosyjskiej inspiracji. W przywołanych relacjach nie przedstawiono dowodów łączących rosyjskie służby z polskimi atakami. Służby powinny sprawdzać uzasadnione tropy, ale hipotezy nie należy przedstawiać jako ustalenia. Przypisywanie Moskwie sprawstwa bez dowodów może utrwalać obraz rosyjskich służb jako zdolnych do sterowania niemal każdym kryzysem. Taki przekaz może służyć rosyjskiej propagandzie, choć sam w sobie nie rozstrzyga, kto odpowiada za konkretne zdarzenia.

Kryzys włączono także do sporu o politykę rządu, finansowanie psychiatrii dziecięcej i ustawę wdrażającą DSA. W jednej z relacji telewizyjnych ataki powiązano z „lewacką ideologią”. W odpowiedzi część polityków wskazywała na zawetowaną ustawę dotyczącą usług cyfrowych. To elementy sporu politycznego, a nie ustalenia dotyczące przyczyn ataków.

Reklama

Podobnie należy oceniać argument, że większy dostęp do broni doprowadziłby w Polsce do strzelanin na wzór amerykański. Samych polskich przypadków nie wystarczy, by potwierdzić taką tezę. Wymagałaby ona odrębnej analizy porównawczej, uwzględniającej między innymi przepisy, dostępność broni oraz skalę i charakter ataków w różnych państwach.

Prawo i odpowiedzialność za reakcję

Obowiązujące prawo pozwala ścigać określone zachowania, nie samą brutalną estetykę nagrania. Art. 255 Kodeksu karnego przewiduje odpowiedzialność za publiczne nawoływanie do popełnienia występku (§ 1) lub zbrodni (§ 2), a także za publiczne pochwalanie przestępstwa (§ 3). Art. 18 § 2 dotyczy podżegania: odpowiedzialność ponosi ten, kto chce, by inna osoba popełniła czyn zabroniony, i nakłania ją do tego. O kwalifikacji filmu lub wpisu decydują jego treść, kontekst, odbiorcy i dowody zamiaru. Samo pokazanie przemocy nie przesądza o popełnieniu przestępstwa.

Jeśli materiał zawiera konkretną groźbę albo wezwanie do ataku, należy zachować jego kopię, adres publikacji, datę oraz dane konta, nie rozpowszechniać go dalej i pilnie przekazać policji lub prokuraturze. Trzeba również chronić osoby wskazane w materiale oraz ustalić, czy funkcje rekomendowania i udostępniania platform zwiększyły jego zasięg.

Reklama

Przepisy nie odpowiadają jednak na pytanie, czy sygnały są właściwie rozpoznawane i przekazywane między instytucjami. Policja i prokuratura powinny wyjaśnić, jakie zgłoszenia dotyczące gróźb i planowanych ataków otrzymały oraz jakie czynności podjęły. Dyrekcje szkół i kuratoria oświaty powinny przedstawić, jak przekazywały służbom informacje o zagrożeniach. Trzeba też ustalić, czy sygnały z sieci, szkół i działań policji były zestawiane, zanim doszło do kolejnych tragedii.

Reklama