- WIADOMOŚCI
Od alarmu do ewakuacji. Państwo buduje system, ale kluczowa będzie reakcja obywateli
Alarm to dopiero początek. Jak zgodnie podkreślali uczestnicy panelu „Od alarmu do ewakuacji” sprawna ewakuacja ludności wymaga dziś znacznie więcej niż syren i procedur zapisanych w dokumentach. Kluczowe mają być praktyczne ćwiczenia oraz współpraca służb, samorządów i wojska. Państwo zapowiada odejście od „planów do szuflady” na rzecz systemu, który realnie zadziała w sytuacji kryzysowej.
Autor. InfoSecurity24.pl
Choć tytuł panelu „Od alarmu do ewakuacji”, który odbył się podczas InfoSecurity24 Day, brzmi prosto i intuicyjnie, uczestnicy debaty wielokrotnie podkreślali, że rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana. Samo uruchomienie alarmu nie oznacza jeszcze sprawnej i bezpiecznej ewakuacji. Potrzebne są procedury, infrastruktura, koordynacja służb, ale przede wszystkim - przygotowane społeczeństwo.
Już na początku dyskusji moderator zwrócił uwagę, że dawne plany ewakuacyjne z czasów PRL, choć niezwykle szczegółowe, często były oderwane od rzeczywistości. Dziś - jak podkreślali paneliści - państwo chce budować system oparty nie na dokumentach „do szuflady”, lecz na realnych działaniach i praktycznych ćwiczeniach.
Wiceszefowa MSWiA Magdalena Roguska wskazała, że program ochrony ludności i obrony cywilnej jest obecnie jednym z najważniejszych priorytetów rządu. Jak podkreślała, Polska mierzy się dziś z zagrożeniami o skali, z jaką społeczeństwo nie miało do czynienia od dekad. Dotyczy to nie tylko ryzyka konfliktu zbrojnego, ale również katastrof naturalnych, awarii infrastruktury krytycznej czy przerw w dostawach energii.
„Powinniśmy i musimy podjąć takie działania, które jeszcze w czasie pokoju pozwolą nam i naszym najbliższym być odpornymi przez kilka dni na to, że zawiodą łańcuchy dostaw, że przyjdzie sytuacja, w której nie ma dostaw energii - i wcale niekoniecznie z powodu wojny” - wskazała Roguska.
Miliardy na ochronę ludności
Podczas debaty przedstawiono również skalę finansowego zaangażowania państwa. W ubiegłym roku na system ochrony ludności i obrony cywilnej przeznaczono ponad 17 miliardów złotych. W tym roku kwota jest podobna. Kluczową zmianą będzie przekształcenie projektu w program wieloletni, co nastąpi już w przyszłym roku.
Wiceszefowa MSWiA podkreśliła, że to przełom dla samorządów. Dzięki stabilnemu finansowaniu lokalne władze będą mogły wreszcie wyjść poza roczny horyzont budżetowy i realnie zainwestować w schrony czy infrastrukturę kryzysową.
„Program wieloletni daje niezbędny komfort i przewidywalność. My nie chcemy planów, które będą leżały w szufladach. My chcemy systemów, które będą działały - tworzymy system, który ma realnie działać w terenie” - zaznaczyła Roguska.
Straż Pożarna: plany już są, teraz czas na ćwiczenia
Nowy system opiera się na fundamencie Straży Pożarnej - zarówno Państwowej, jak i Ochotniczej. Bryg. Marek Wnęk podkreślił, że struktura ta gwarantuje obecność służb w każdym zakątku kraju. „Strażacy będą zaangażowani od samego dołu - zaczynając od pojedynczych wiosek, w których funkcjonują jednostki OSP” - mówił.
Jak poinformował, obecnie tworzony jest krajowy plan ewakuacji obejmujący kierunki przemieszczania ludności oraz wskazujący obszary najbardziej zagrożone. Proces planowania odbywa się oddolnie - od poziomu gmin i powiatów.
„Plan jest tworzony przez wójta. Wskazuje on, ile osób ma do ewakuowania, jakie ma zasoby i jakie są kierunki przemieszczania ludności” - mówił Wnęk. Strażak podkreślał jednak, że same dokumenty nie wystarczą. „Plany mamy wykonane. Teraz kwestia ćwiczeń” - zaznaczył dyrektor Biura Ochrony Ludności KG PSP.
Według niego największym wyzwaniem pozostaje przygotowanie samych obywateli. W sytuacji zagrożenia wiele osób będzie próbowało działać spontanicznie - na przykład samodzielnie opuszczać miasta samochodami. „W przypadku alarmu część ludzi wsiądzie w samochód i będzie się kierowała tam, gdzie uzna, że jest najbezpieczniej” - zauważył.
Dlatego tak ważna ma być edukacja i budowanie odporności społecznej. Odpowiednio przygotowani mieszkańcy mają nie tylko zwiększyć własne bezpieczeństwo, ale też odciążyć służby. „Jeżeli mieszkaniec będzie wiedział, co ma robić, nie będzie stanowił dla nas problemu. Skupimy się wtedy na osobach najbardziej potrzebujących - starszych czy z niepełnosprawnościami” - mówił Wnęk.
Ewakuowani obywatele nie mogą blokować armii
O roli wojska w systemie alarmowania i ewakuacji mówił płk Adam Włoczewski, szef Oddziału CIMIC, członek Zarządu Planowania Operacyjnego Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.
Podkreślał, że Siły Zbrojne od lat rozwijają współpracę cywilno-wojskową w ramach struktur CIMIC. Jednym z najważniejszych wyzwań ma być koordynacja ruchu wojskowego i cywilnego. „Musimy doprowadzić do dekonfliktacji dróg ewakuacji ludności cywilnej i dróg przemieszczania wojsk” - podkreślił.
Jak wyjaśnił, ewakuacja ludności nie może sparaliżować przemieszczania sił zbrojnych i wojsk sojuszniczych. Dlatego wojskowi uczestniczą w tworzeniu krajowych planów ewakuacyjnych razem z Rządowym Centrum Bezpieczeństwa. Płk Włoczewski przypomniał także doświadczenia z początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę, kiedy przez przejścia graniczne do Polski napływały setki tysięcy uchodźców.
„W jednym dniu mieliśmy 150 tysięcy ludzi na granicy. Wszyscy wzięliśmy się do wspólnej roboty, żeby ten korek rozładować” - wspominał.
Edukacja zamiast paniki
Jednym z głównych tematów panelu była kwestia edukacji społeczeństwa. Paneliści zgodnie podkreślali, że bez przygotowania obywateli nawet najlepiej zaprojektowany system może okazać się niewydolny.
Magdalena Roguska zaznaczała, że państwo chce odejść od samego przekazywania teorii na rzecz praktycznych ćwiczeń. „Nie tylko opuszczenia budynku i powrotu na miejsce pracy, ale przejścia drogi ewakuacji ze szkoły do miejsca bezpiecznego czy z ośrodka zdrowia do miejsca bezpiecznego” - wskazała.
MSWiA planuje również zorganizować kampanie społeczne i ćwiczenia pilotażowe w wybranych województwach. W działania mają zostać zaangażowane także media publiczne, organizacje pozarządowe oraz lokalne społeczności. Zdaniem przedstawicielki resortu szczególnie ważne będzie budowanie zaufania do komunikatów państwa i służb. „Państwo ostrzega, państwo się troszczy, państwo informuje, a obywatel reaguje” - podkreślała.
Jednocześnie zwracała uwagę na problem dezinformacji. „Nie wszystko, co trafia do mojego ucha i co czytam, to jest to, w co wierzę. Informacje trzeba weryfikować w sprawdzonych źródłach” - zaznaczyła.
Najważniejsza jest praktyka
Ważnym elementem nowego systemu ma być „Akademia Ochrony Ludności”, która rusza już w tym roku. W całym kraju odbędą się setki wydarzeń poświęconych praktycznym aspektom bezpieczeństwa. „Praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka” - mówiła Roguska. Program ma obejmować m.in. naukę pierwszej pomocy, reagowania na alarmy, przygotowania domu na sytuacje kryzysowe czy rodzinne gry i ćwiczenia ewakuacji organizowane wspólnie z harcerzami i strażakami.
Panel zakończył się apelem o budowanie świadomości społecznej. Moderator przypomniał doświadczenia z wojny w Ukrainie, gdzie - jak wskazywał - większość cywili jest ranna nie od wybuchów, ale od odłamków szkła. „Ilu z nas, jeśli coś zacznie się walić, pobiegnie do okna zobaczyć, co się dzieje, a ilu schowa się w bezpiecznym miejscu?” - pytał.
To właśnie odpowiedź na takie pytania ma być celem budowanego dziś systemu ochrony ludności, który ma nauczyć obywateli nie tylko reagowania na alarm, ale przede wszystkim świadomego i spokojnego działania w sytuacji kryzysowej.



