- WIADOMOŚCI
„Obudziliśmy ogromny żywioł”. Polska nadrabia lata zaniedbań w obronie cywilnej
Pierwsza od dekad ogólnopolska inwentaryzacja schronów pokazała skalę zaniedbań, z jakimi Polska wchodzi w nową erę zagrożeń bezpieczeństwa. Podczas debaty „Gdzie się ukryć – stan przygotowań infrastruktury ochronnej” na InfoSecurity24 Day przedstawiciele służb, wojska, administracji i przemysłu wskazywali, że wiele obiektów istniejących jedynie w dokumentach okazało się zalanymi piwnicami, magazynami lub ruinami. Eksperci podkreślali, że odbudowa obrony cywilnej to nie tylko budowa schronów.
Autor. Defence24
Wojna w Ukrainie brutalnie zweryfikowała stan polskiej obrony cywilnej. Pierwsza od dekad ogólnopolska inwentaryzacja schronów i miejsc ukrycia pokazała, że wiele obiektów istniejących dotąd jedynie w dokumentach jest dziś zniszczonych, zalanych lub pełni zupełnie inne funkcje. O skali zaniedbań, problemach systemowych i konieczności pilnej odbudowy infrastruktury ochronnej dyskutowali uczestnicy panelu „Gdzie się ukryć – stan przygotowań infrastruktury ochronnej” podczas InfoSecurity24 Day.
„Wszyscy wiemy, z czym się spotkaliśmy – z rzeczywistością” – powiedział podczas debaty bryg. Marek Wnęk, dyrektor Biura Ochrony Ludności Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej, odnosząc się do wyników ogólnopolskiej inwentaryzacji schronów i miejsc ukrycia.
Źle przygotowany schron może stać się pułapką
Po rosyjskiej agresji na Ukrainę w 2022 roku Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zleciło Państwowej Straży Pożarnej przeprowadzenie ogólnopolskiej inwentaryzacji obiektów ochronnych. Problem polegał jednak na tym, że nikt tak naprawdę nie wiedział, gdzie te obiekty się znajdują. „Myśmy nie mieli żadnych narzędzi. Nie wiedzieliśmy, gdzie te obiekty są, w jakim są stanie. To, że figurowały w historycznych ewidencjach, często było fikcją” – przyznał bryg. Wnęk.
Strażacy musieli fizycznie sprawdzać każdy obiekt. W praktyce oznaczało to wejścia do piwnic, starych schronów i podziemnych garaży w całym kraju. Często okazywało się, że obiekty są zalane, zniszczone albo zamienione w magazyny. „Nie było klucza do schronu, był magazyn opon albo hurtownia. Czasami nie dało się tam wejść” – relacjonował bryg. Wnęk. W ciągu kilku miesięcy sprawdzono ponad 230 tysięcy obiektów. W akcję zaangażowano ponad 80 tysięcy strażaków.
Wnioski z inwentaryzacji określono jako „słodko-gorzkie”. Z jednej strony Polska posiada ogromną liczbę miejsc doraźnego schronienia – piwnic, podziemnych przejść i parkingów, czy, w przypadku Warszawy, stacji metra. Z drugiej jednak strony nowoczesnych schronów spełniających standardy bezpieczeństwa jest bardzo mało.
Eksperci podkreślali, że społeczeństwo często myli pojęcia. Nie każda piwnica jest schronem. „Musimy jasno powiedzieć obywatelowi: to jest schron, to jest ukrycie, a to jest miejsce doraźnego schronienia” – zaznaczył bryg. Wnęk.
W prawdziwym schronie powinna znajdować się odpowiednia wentylacja, zabezpieczenia przeciwodłamkowe, filtrowentylację, zapasy wody oraz możliwość hermetycznego zamknięcia. Bez tego może stać się pułapką. „Schron, w którym nie działa wentylacja, po dwóch godzinach staje się zagrożeniem, a nie miejscem bezpieczeństwa” – podkreślił bryg. Wnęk.
„Polska zbyt długo myślała o obronie cywilnej wyłącznie w kategoriach wielkich bunkrów” – ocenił prezes zarządu Defence Institute Sp. z o.o. Jarosław Gromadziński, były dowódca 18. Dywizji Zmechanizowanej.
„Problemem nie jest jakość schronu. Problemem jest dostępność. W miejscu, gdzie stoisz, masz minutę do schowania” – zwrócił uwagę Gromadziński. Jego zdaniem najważniejsze jest dziś szybkie dostosowanie istniejącej infrastruktury: piwnic, podziemnych garaży i parkingów. „Nie buduj. To jest ostatnie, co masz zrobić. Jak wybudujesz, musisz to utrzymać” – ostrzegał.
W ocenie Gromadzińskiego jest brak jasnego centrum zarządzania systemem obrony cywilnej. „Moje pytanie brzmi: kto w Polsce odpowiada za ochronę ludności i obronę cywilną? Według obecnej narracji samorząd, a ja się z tym nie zgadzam. W ustawie o ochronie ludności i obronie cywilnej jest zapisane, że szefem obrony cywilnej jest minister MSWiA i że to on ma powołać obronę cywilną. Czy ktoś do tej pory widział jakiegokolwiek funkcjonariusza obrony cywilnej, czy są jakieś z nią związane struktury?” – pytał.
„Zepchnięto to na Straż Pożarną. Uważam to za błąd, bo ochrona ludności i obrona cywilna to jest coś złożonego, a Straż Pożarna specjalizuje się jednym z elementów z tym związanych. Teraz zrobiono z niej służbę od wszystkiego” – podsumował Gromadziński.
„Cała Polska to nie Warszawa"
Gromadziński zwracał uwagę, że dyskusja o schronach jest często prowadzona z perspektywy dużych miast, podczas gdy większość społeczeństwa mieszka poza metropoliami. „Cała Polska to nie Warszawa, Poznań i Kraków. Na prowincji są gminy, które nie mają ani jednego budynku wkopanego w ziemię” – mówił. W jego opinii potrzebna jest narodowa strategia ochrony ludności, a nie działania rozproszone pomiędzy samorządami.
Na problem braku infrastruktury ochronnej poza największymi miastami odpowiedzieć mają m.in. nowe rozwiązania technologiczne i modele finansowania, o których mówił zastępca dyrektora Departamentu Ochrony Ludności i Zarządzania Kryzysowego MSWiA Robert Klonowski. „Jeśli chodzi o sytuację burmistrza, który nie dysponuje żadną infrastrukturą podziemną, podam konkretny przykład. Dzięki temu, że stworzyliśmy odpowiednie ramy prawne i finansowe oraz zapewniliśmy stabilne finansowanie, zgłosiła się do nas polska firma, która opracowała system budowy ukryć z materiałów kompozytowych i prefabrykowanych elementów obsypywanych ziemią” – powiedział.
„Takie rozwiązania można wykorzystywać choćby przy budowie świetlic wiejskich czy innych obiektów typu dual-use, czyli pełniących funkcje zarówno cywilne, jak i ochronne. Koszt? Najtańsze rozwiązania zaczynają się od około 700 tysięcy złotych plus VAT, więc nie są to kwoty nieosiągalne” – ocenił Robert Klonowski. Jak dodał, byłaby to inwestycja rzędu 7-8 milionów złotych dla obiektu przeznaczonego dla około 100 osób.
„Wspominam o tym dlatego, że jeszcze kilka lat temu taka firma w ogóle nie zainteresowałaby się podobnym projektem – zajmowałaby się czymś zupełnie innym. Dziś stworzyliśmy przestrzeń dla biznesu i konkretne możliwości działania, dlatego wszyscy zaczynają angażować się w ten proces. Bo trzeba to zaprojektować, wybudować i ktoś na tym zarobi” – podsumował Klonowski.
Schron pod boiskiem?
Jednym z ciekawych pomysłów przedstawionych podczas debaty była koncepcja tzw. schronów dwufunkcyjnych. Jak przekonywał prezes zarządu HOLDDROT S.A. Piotr Jarosz, nowoczesny schron nie powinien być pustym betonowym obiektem używanym raz na kilkadziesiąt lat. Powinien na co dzień pełnić funkcję użytkową.
Padł przykład schronu budowanego pod boiskiem szkolnym. Według analiz obiekt o powierzchni około 800 metrów kwadratowych mógłby zapewnić schronienie dla około 750 osób, a jednocześnie działać jako centrum sportowe – np. korty do padla.
„Schronu nie buduje się dla samego schronu” – zaznaczył Jarosz. Model miałby opierać się na partnerstwie publiczno-prywatnym: gmina udostępnia grunt, państwo dopłaca część kosztów, a inwestor prywatny buduje i utrzymuje obiekt. Po latach obiekt przechodziłby na własność samorządu.
Eksperci zgadzają się, że ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej była krokiem milowym, ale półtora roku to za mało, by móc porównywać się z państwami, gdzie takie ustawodawstwo funkcjonuje od lat 50. XX wieku.
Samorządowcy ostrzegają, że nawet jeśli środki się pojawiają, system finansowania długo był niedostosowany do realiów inwestycyjnych. Podczas debaty wybrzmiało, że nie da się wybudować schronu w jednym roku budżetowym. Proces inwestycyjny trwa zwykle od dwóch do trzech lat: od projektu, przez decyzje środowiskowe, po pozwolenia budowlane. Nowelizacja ustawy ma wydłużyć czas na realizację projektu. Finansowanie inwestycji związanych z ochroną ludności ma być rozpisywane nawet na pięć lat.
Aplikacja „Schrony" i nowe punkty schronienia
Państwowa Straż Pożarna rozwija obecnie centralną ewidencję obiektów ochronnych oraz aplikację umożliwiającą mieszkańcom sprawdzenie najbliższego miejsca schronienia. Eksperci podkreślają jednak, że sama infrastruktura nie wystarczy. Nowelizacja ustawy, która czeka na podpis prezydenta, wprowadza również nową kategorię: „punkty schronienia”. To miejsca o najniższym poziomie ochrony, ale łatwo dostępne i rozmieszczone blisko ludzi – tak, aby można było schronić się w ciągu kilku minut.
W debacie wielokrotnie powracał jeden wspólny wniosek: obrona cywilna to nie tylko schrony. To również edukacja społeczeństwa, systemy ostrzegania, łączność kryzysowa, pierwsza pomoc, odporność psychologiczna społeczeństwa. „Prawdziwa odporność społeczna nie polega na tym, żeby wylać beton w ziemię, tylko żeby wylać wiedzę do głów ludzi” – podsumował jeden z uczestników panelu.
Eksperci zgodnie podkreślali, że pełna odbudowa obrony cywilnej będzie procesem liczonym nie w miesiącach, ale w latach. „Naprawdę obudziliśmy – co zresztą widać nawet po naszej dyskusji – ogromny żywioł i energię. Wystarczy spojrzeć na to, jak dużym zainteresowaniem cieszy się dziś pan generał wśród samorządowców. Każdy chce inwestować w bezpieczeństwo. To pokazuje skalę zmiany. Jeszcze 10 lat temu tego typu eksperci praktycznie nie byli poszukiwani. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej – pojawiły się przepisy zobowiązujące organy ochrony ludności do rozwoju w tym obszarze, są też konkretne środki finansowe. W efekcie rośnie zapotrzebowanie na fachowców i bardzo dobrze, że tak się dzieje” – ocenił Klonowski.



