Reklama
  • WIADOMOŚCI

Mosad vs Aman. W cieniu wojny z Iranem trwa zaciekła rywalizacja wywiadów

To, co dziś w Izraelu wygląda jak seria kontrolowanych przecieków i ostrych medialnych polemik wokół wojny z Iranem, w rzeczywistości odsłania znacznie głębszy mechanizm władzy. W tle nie toczy się bowiem wyłącznie spór o skuteczność operacji, lecz fundamentalna walka o to, kto ma prawo definiować strategiczną rzeczywistość państwa.

Premier Izraela Binjamin Netanjahu, rozejm, Hezbollah, Izrael
Autor. Kancelaria premiera/ Prime Minister's Office

Przecieki i medialne spory wokół wojny z Iranem w Izraelu nie wyglądają dziś jak przypadkowy incydent ani zwykła personalna utarczka między szefami służb. Jak pisał „The Times of Israel”, powołując się na relację „The New York Times”, premier Benjamin Netanyahu zaakceptował przed wojną koncepcję Mosadu, wedle której cios militarny i operacje specjalne miały uruchomić antyreżimowe wystąpienia w Iranie. Jak z kolei pisze „Intelligence Online”, gdy oczekiwany efekt nie nastąpił, w izraelskim aparacie bezpieczeństwa wybuchła gra o winę, w której „sztylety poszły w ruch”. Już sam ten układ pokazuje, że nie chodzi wyłącznie o ocenę Iranu, lecz o głębszy spór: kto w Izraelu ma prawo definiować obraz zagrożenia, kto kieruje operacją, a kto po wszystkim narzuca jej polityczną interpretację. W centrum tej instytucjonalnej gry znajdują się dziś trzy ważne postacie: David Barnea, obecny dyrektor Mosadu, Szlomi Binder, który od sierpnia 2024 roku stoi na czele Dyrekcji Wywiadu Wojskowego IDF (Amanu, oraz Herzi Halevi, były szef sztabu Sił Obronnych Izraela (IDF), który objął funkcję Chief of the General Staff w styczniu 2023 roku, a w styczniu 2025 roku zapowiedział przekazanie dowództwa następcy.

Podział wydaje się jasny, ale właśnie tu zaczyna się napięcie

Żeby zrozumieć przyczyny tej rywalizacji, trzeba zacząć od różnicy zadań. Jak podaje oficjalna strona Israel Defense Forces, zasadniczą misją Military Intelligence Directorate, czyli Amanu, jest dostarczanie rządowi i armii codziennych ostrzeżeń wywiadowczych oraz alarmów w czasie wojny. Z kolei na oficjalnej stronie Mosadu czytamy, że jest to państwowa organizacja odpowiedzialna za tajną działalność za granicą: zbieranie wywiadu i prowadzenie operacji specjalnych służących neutralizowaniu zagrożeń i oddziaływaniu na rzecz bezpieczeństwa Izraela. Według tego samego opisu działa ona poprzez różne kanały, w tym HUMINT, źródła komunikacyjne, cyber i operacje prowadzone na całym świecie. Formalnie więc podział wydaje się jasny: Aman ma ostrzegać i oceniać, Mosad ma penetrować, wpływać i uderzać. W praktyce jednak właśnie w tym miejscu zaczyna się napięcie, bo w izraelskim systemie ostrzeganie nie jest tylko techniczną funkcją, lecz podstawą wpływu politycznego.

Natomiast, jak możemy przeczytać na stronach serwisu „War on the Rocks” w analizie Shay’a Hershkovitza, prawdziwe źródło przewagi Amanu tkwi w tym, że jego pion analityczny odgrywa rolę centralnego ośrodka strategicznej oceny państwa. Według tej analizy szef wydziału badawczego Amanu raportuje bezpośrednio premierowi, ministrowi obrony i gabinetowi, a jednocześnie pozostaje częścią wojskowej hierarchii. To właśnie Aman - a nie Mosad - ma w izraelskim systemie zdolność i odpowiedzialność za przedstawianie całościowej, „holistycznej” oceny strategicznej. Tę instytucjonalną koncentrację bardzo dobrze uzupełnia tekst z Dado Center na stronie Israel Defense Forces, gdzie wprost napisano, że Aman ma „naturalny monopol na wywiad”. Innymi słowy, konflikt między obiema służbami nie bierze się jedynie z ambicji ludzi, lecz z asymetrii wpisanej w samą konstrukcję państwa: jedna instytucja ma monopol na wielką ocenę strategiczną i bezpośredni kanał do premiera, druga ma największy prestiż operacyjny.

Jak zwraca uwagę „War on the Rocks”, ten układ wynika z zaszłości historycznych dotyczących powstania wywiadu w Izraelu, który w swym początkowym okresie wywodził się z wojskowego rdzenia Hagany, a później z wojskowej organizacji państwa izraelskiego. W pierwszych latach istnienia Izraela to właśnie struktura, z której wyrósł późniejszy Aman, dysponowała przewagą organizacyjną i dostępem do kluczowych źródeł, zwłaszcza sygnałowych, podczas gdy Mosad był początkowo raczej ciałem koordynacyjnym niż równorzędnym centrum strategicznego osądu. Jak zauważa Shay Hershkovitz, ta historyczna przewaga wojskowego wywiadu przełożyła się na prestiż, bliskość wobec państwowego kierownictwa i trwałe przekonanie, że to właśnie wojsko jest w Izraelu „najwyższą” instancją w sprawach bezpieczeństwa regionalnego. Rywalizacja nie jest więc nowym kryzysem. Jest ciągłością, która od lat powraca w różnych odsłonach.

Bliscy partnerzy i zaciekli rywale

Najostrzej ten swoisty konflikt interesów jest szczególnie widoczny na kierunku irańskim, bo właśnie tam role obu służb są zarazem rozdzielone i nakładające się na siebie. Jak podawał „Reuters” już w 2014 roku w materiale „Israeli military lifts veil on its Iran listeners”, izraelski wywiad wojskowy szeroko wykorzystywał zaplecze językowe i techniczne do monitorowania Iranu, a jego Unit 8200 była porównywana do amerykańskiej NSA czy brytyjskiego GCHQ. W tym samym tekście „Reuters” zaznaczał, że cywilny odpowiednik wojskowego wywiadu, czyli Mosad, był powszechnie kojarzony z bardziej agresywnymi działaniami, takimi jak sabotaż. Ponad dekadę później ten podział nadal widać, choć w bardziej złożonej formie: jak pisał Reuters w czerwcu 2025 roku, izraelskie władze informowały, że w trakcie ataku na Iran komandosi Mosadu na miejscu niszczyli elementy irańskiej obrony przeciwlotniczej. To właśnie Iran pokazuje logikę tej relacji: Aman słucha, mapuje i ocenia, Mosad penetruje, manipuluje i uderza - ale sukces operacyjny jednego niemal automatycznie rodzi spór o to, czyj obraz sytuacji okazał się trafniejszy.

W 2025 roku ta strukturalna rywalizacja stawała się coraz bardziej widoczna. Jak pisał „The Times of Israel” w swoim materiale z 14 sierpnia 2025 roku, były szef sztabu Sił Obronnych Izraela (IDF) Herzi Halevi miał w prywatnych rozmowach oskarżać Davida Barneę, dyrektora Mosadu, o złe prowadzenie operacji związanych z Iranem, wychodzenie poza własne kompetencje oraz przypisywanie sobie zasług za działania prowadzone przez IDF. Według tego samego źródła Halevi twierdził, że szef Mosadu „wywyższa się”, przejmuje kredyt za wydarzenia, którymi kierowała armia, i zajmuje się autopromocją w sposób niekolegialny. To z jednej strony ukazuje konflikt personalny, a z drugiej odsłania sam rdzeń instytucjonalnej rywalizacji: Aman i szerzej IDF nie chcą być sprowadzone do roli zaplecza analityczno-wojskowego dla operacyjnej chwały Mosadu.

Z tym że sama architektura izraelskiej wspólnoty wywiadowczej sprzyja nie tylko konfliktowi, lecz także, paradoksalnie, bardzo ścisłej współpracy. Jak podaje Intelligence Online w materiale z 10 marca 2026 roku, współpraca między szefem Amanu Szlomim Binderem, a dyrektorem Mosadu Davidem Barneą miała przy przygotowaniach do wojny z Iranem charakter wręcz bezprecedensowy. A jednak zaledwie dwa tygodnie później ten sam serwis pisał o wybuchu gry o winę w izraelskim aparacie bezpieczeństwa i o sytuacji, w której szef Mosadu musi publicznie bronić swojej służby. Ta podwójność jest kluczowa: w izraelskim systemie Mosad i Aman mogą być jednocześnie bliskimi partnerami na etapie operacji i zaciekłymi rywalami, gdy zaczyna się polityczne rozliczanie skutków. Właśnie dlatego konflikt między nimi nie ma postaci stałego, jawnego rozłamu; częściej przybiera formę okresowych starć o narrację po wspólnie prowadzonych działaniach.

Ogromne znaczenie dla tej dynamiki wzajemnego napięcia pomiędzy Mosadem a Amanem miał także 7 października 2023 roku. Jak pisał Reuters w relacji z 27 lutego 2025 roku, wojskowe dochodzenie wykazało, że armia drastycznie nie doszacowała możliwości Hamasu i nie wypełniła swojej misji ochrony izraelskich cywilów. Jak przypomina Reuters, w materiale z 21 sierpnia 2024 roku, odchodzący szef wywiadu wojskowego Aharon Haliva wprost wziął odpowiedzialność za tę porażkę. Z kolei według „The Jerusalem Post” po objęciu przez gen. Szlomiego Bindera w sierpniu 2024 roku stanowiska szefa Amanu utworzono pełnowymiarową brygadę oficerów skoncentrowaną na ostrzeganiu przed wojną, właśnie po to, by sygnały alarmowe nie ginęły w biurokracji tak jak przed 7 października. Ta sekwencja jest istotna dla zrozumienia relacji z Mosadem: kompromitacja Amanu osłabiła jego autorytet, ale zarazem wymusiła reformę, która miała odbudować jego pozycję jako centralnego producenta ostrzeżeń strategicznych.

Mosad nie występuje już jedynie jako wykonawca tajnych operacji

Na tym tle spór o Iran z marca i kwietnia 2026 roku nabiera znacznie głębszego sensu. Jak podaje „The Times of Israel” z 20 i 23 marca 2026 roku szef Mosadu David Barnea miał przed wojną przedstawiać Benjaminowi Netanyahu ocenę, wedle której po dekapitacji irańskiego kierownictwa i osłabieniu aparatu represji Mosad będzie w stanie pobudzić irańską opozycję i doprowadzić do masowych niepokojów, które mogłyby zakończyć się upadkiem reżimu. Jak zauważył później „The Wall Street Journal”, 15 kwietnia 2026 roku, sam Barnea publicznie oświadczył, że misja wobec Iranu nie będzie zakończona, dopóki reżim nie zostanie zastąpiony. To szczególnie ważny moment, bo pokazuje, że Mosad nie występuje już jedynie jako wykonawca tajnych operacji, lecz jako instytucja formułująca szeroką, polityczno-strategiczną wizję pożądanego końca wojny. A właśnie to jest obszar, który w izraelskiej architekturze bezpieczeństwa tradycyjnie należy do Amanu jako centrum oceny strategicznej.

Z tej racji przeciek o „planie wywołania powstania” w Iranie można postrzegać jako walkę o odpowiedzialność za granice kompetencji. Jeśli bowiem Mosad nie tylko prowadził operacje, ale także „sprzedawał” politycznemu kierownictwu tezę o możliwym szybkim załamaniu systemu w Teheranie, to wkroczył na teren, na którym Aman od dekad buduje swoją wyjątkową pozycję. Z drugiej strony, jeśli przyjąć interpretację, że część przecieków miała osłabić Barneę, to równie dobrze można uznać, że wojskowy lub szerzej establishment bezpieczeństwa próbował odzyskać kontrolę nad narracją po tym, jak cywilna służba operacyjna zbyt mocno weszła w rolę strategicznego architekta wojny. Jak pisał „Intelligence Online”, w marcu 2026 roku w izraelskim aparacie bezpieczeństwa trwała już otwarta gra o obarczenie winą za sytuację w Iranie. W takich warunkach rywalizacja Mosad–Aman nie jest dodatkiem do wojny. Staje się jednym z jej wewnętrznych frontów.

Na to wszystko nakłada się jeszcze czynnik polityczny. Jak zwraca uwagę „Reuters”, 12 kwietnia 2026 roku Izrael formalnie zatwierdził nominację Romana Gofmana, dotychczasowego sekretarza wojskowego premiera, na nowego szefa Mosadu. Sam ten fakt nie dowodzi jeszcze podporządkowania Mosadu wojsku ani zakończenia jego sporu z Amanem, ale jest wyraźnym sygnałem, że premier sięga po człowieka z kręgu wojskowego, a nie po klasycznego kontynuatora wewnętrznej linii służby. Jak pisał wcześniej serwis „Intelligence Online”, Benjamin Netanyahu wykorzystał wstrząs po 7 października, by obsadzić kluczowe stanowiska ludźmi sprzyjającymi jego twardszej linii wobec Iranu. Najostrożniej można więc powiedzieć, że polityka personalna premiera nie tyle wygasza rywalizację instytucjonalną, ile próbuje ją przestawić na nowe tory i podporządkować własnej strategii.

Tak więc instytucjonalna rywalizacja między Mosadem a Amanem nie jest w Izraelu anomalią, lecz wynika z samej architektury bezpieczeństwa. Jak pokazują oficjalne opisy obu służb, jedna odpowiada za centralne ostrzeganie i strategiczną ocenę, druga za tajne działania i wpływ za granicą. Stąd też, jak przypomina „War on the Rocks”, Aman ma historycznie zakorzenioną przewagę jako państwowy „narodowy estymator”, a jak pokazują „The Times of Israel” i „Intelligence Online”, Mosad regularnie próbuje przekładać spektakularne sukcesy operacyjne na wpływ strategiczny i polityczny. Dlatego ich relacja jest z natury ambiwalentna: bez siebie nie mogą skutecznie działać, ale każda większa operacja - zwłaszcza wobec Iranu - natychmiast uruchamia spór o to, kto miał rację, kto naprawdę wykonał najważniejszą pracę i kto po niepowodzeniu ma zapłacić reputacyjną cenę. Właśnie dlatego obecny konflikt wokół Iranu należy czytać nie jako przejściowy konflikt, lecz jako kolejną odsłonę starej izraelskiej wojny o wywiadowczy prymat.

Reklama

Zobacz również

Reklama