Reklama
  • WIADOMOŚCI

Kontrwywiadowczy alert w USA? Służby badają powiązania między zgonami ekspertów od bezpieczeństwa

FBI sprawdza, czy seria zaginięć i zgonów osób związanych z projektami naukowymi i technologicznymi może mieć wspólny mianownik. Choć na razie nie ma dowodów na istnienie skoordynowanej operacji, sama skala sprawy i profil części osób objętych dochodzeniami sprawiły, że do działań włączyły się FBI, Kongres oraz kluczowe agencje rządowe.

Fot.: FBI
Fot.: FBI

Sprawa śmierci i zaginięć osób związanych z amerykańskimi projektami naukowymi i technologicznymi stała się w ostatnim czasie przedmiotem intensywnej debaty publicznej i medialnej. Jak pisze Scientific American, FBI prowadzi czynności mające ustalić, czy istnieją powiązania między co najmniej dziesięcioma przypadkami śmierci i zaginięć osób związanych z rządowymi projektami naukowymi albo z dostępem do informacji wrażliwych. Jak podaje CBS News, FBI potwierdziło, że stoi na czele działań prowadzonych wspólnie z Departamentem Energii, Departamentem Wojny oraz stanowymi i lokalnymi organami ścigania. Sam fakt podjęcia takich czynności nie oznacza jednak jeszcze, że ustalono wspólny model łączący wszystkie te zdarzenia. Oznacza jedynie, że władze uznały możliwość istnienia takich powiązań za na tyle poważną, by wymagała formalnej weryfikacji.

Przyczynkiem do podjęcia tych działań stał się oficjalny komunikat Komisji Nadzoru i Reformy Rządu Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych z 20 kwietnia, w którym stwierdzono, że komisja bada niedawne niepotwierdzone doniesienia publiczne dotyczące śmierci i zaginięć osób mających dostęp do wrażliwych amerykańskich informacji naukowych. Ten sam dokument wskazuje, że jeśli doniesienia okażą się trafne, przypadki te mogą stanowić poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych oraz dla personelu mającego dostęp do tajemnic naukowych. Wynika z tego, że Kongres zareagował nie na zamknięty i oficjalnie przedstawiony materiał dowodowy, lecz na nagromadzenie doniesień, które uznał za na tyle istotne, by zażądać informacji od właściwych służb federalnych.  

Kongres dopuszcza możliwość istnienia szerszego wzoru

W tym właśnie miejscu należy zwrócić uwagę, że z obecnie dostępnych publikacji wynika, że istnieją materiały pozwalające postawić hipotezę o możliwym skoordynowanym działaniu, ale nie ma źródeł, które wiarygodnie potwierdzałyby, że taki scenariusz został przez śledczych ustalony jako fakt. Jak podaje Komisja Nadzoru i Reformy Rządu Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych, publiczne doniesienia „rodzą pytania” o możliwy „sinister connection”, czyli możliwy złowrogi związek między tymi sprawami, co oznacza, że sam Kongres dopuszcza możliwość istnienia szerszego wzoru, lecz formułuje ją na poziomie podejrzenia, a nie ustalenia. W podobnym kierunku idą niektóre wypowiedzi polityczne i medialne. Jak pisze Newsweek, Kash Patel, dyrektor FBI, zapowiedział sprawdzenie możliwych związków z dostępem do informacji niejawnych oraz z udziałem podmiotów zagranicznych. Z drugiej strony, jak podaje Scientific American, nie ma obecnie znanych dowodów łączących te przypadki poza charakterem pracy części tych osób, a według CBS News osoby związane z poszczególnymi śledztwami nie widzą między nimi potwierdzonych powiązań.

Nie zmienia to jednak faktu, że sprawa dotyczy przynajmniej częściowo osób związanych z obszarami o wyraźnym znaczeniu strategicznym. Widać to wyraźnie, gdy spojrzeć na konkretne osoby objęte zainteresowaniem śledczych i Kongresu. Jak podaje oficjalna biografia United States Air Force, William Neil McCasland - który zaginął w lutym 2026 roku - był byłym dowódcą Air Force Research Laboratory, instytucji o istotnym znaczeniu dla wojskowych badań i rozwoju technologii. Jak wynika z komunikatu komisji kongresowej oraz z relacji Los Angeles Times, Monica Jacinto Reza, która zaginęła w czerwcu 2025 roku podczas górskiej wędrówki w Kalifornii, była związana z NASA Jet Propulsion Laboratory i kierowała tam grupą zajmującą się przetwarzaniem materiałów. Jak pisze Massachusetts Institute of Technology, Nuno Loureiro, który zmarł w grudniu 2025 roku, był profesorem MIT i dyrektorem Plasma Science and Fusion Center. Z kolei według Los Angeles Times Carl Grillmair, śmiertelnie postrzelony w lutym 2026 roku, był astrofizykiem związanym z Caltech i pracował przy projektach powiązanych z NASA. Zestawienie tych nazwisk pokazuje, że część analizowanych przypadków dotyczy osób rzeczywiście działających na styku nauki, technologii strategicznych i interesów państwa.

Zarazem, jak pisze Scientific American, nie ma obecnie potwierdzonych dowodów na to, by poszczególne przypadki łączyło coś więcej niż charakter pracy części tych osób. Los Angeles Times stwierdza wprost, że na obecnym etapie nie ma dowodów, by zgony i zaginięcia rozciągnięte na cztery lata były ze sobą powiązane. W podobnym tonie CBS News podaje, że osoby związane z poszczególnymi dochodzeniami nie widzą między nimi potwierdzonych związków. Z tej perspektywy możliwość istnienia wspólnego modelu łączącego te zdarzenia pozostaje dopiero przedmiotem prowadzonych czynności, a nie ich ustalonym wynikiem.

Wniosek ten wzmacnia analiza samych przypadków. W odniesieniu do Nuno Loureiro Massachusetts Institute of Technology poinformował, że społeczność uczelni dziękowała osobom, które pomogły w zidentyfikowaniu i namierzeniu podejrzanego o zabójstwo profesora. Uczelnia łączyła zarazem tę sprawę z tragedią na Brown University. Oznacza to, że śmierć Loureiro od początku była ujmowana w ramach konkretnego postępowania kryminalnego. Podobnie Los Angeles Times podał, że w sprawie śmierci Carla Grillmaira zatrzymano i oskarżono Freddy’ego Snydera o morderstwo. W obu tych przypadkach zasadniczy kierunek interpretacji wyznacza więc ścieżka kryminalna z konkretnym podejrzanym, a nie potwierdzona teza o anonimowej, skoordynowanej operacji wymierzonej w środowisko naukowe.

Nie sposób traktować tej sprawy jako zwykłego ciągu przypadkowych incydentów

Równie istotne są ustalenia dotyczące zaginięć. Jak podaje Los Angeles Times, jednostka Missing Persons Unit biura szeryfa hrabstwa Los Angeles w sprawie Moniki Rezy stwierdziła, że dochodzenie pozostaje aktywne, ale nie ma jednoznacznych przesłanek wskazujących na udział osób trzecich, a porównanie z innymi sprawami nie wykazało związku z podobnymi przypadkami. Natomiast w odniesieniu do Williama Neila McCaslanda Scientific American odnotowuje, że zaginął on ze swojego domu w Albuquerque wraz z bronią i portfelem, natomiast jego żona publicznie odrzuciła sugestię, jakoby mógł zostać uprowadzony w celu wydobycia z niego „bardzo przestarzałych tajemnic”. Nie są to oczywiście ustalenia rozstrzygające, ale ograniczają przestrzeń dla twierdzenia, że organy ścigania dysponują już przesłankami wskazującymi na jednoznacznie zewnętrzny, zorganizowany model sprawczy odnoszący się do wszystkich tych zdarzeń.

Dodatkowym argumentem przeciwko zbyt szerokim uogólnieniom jest wewnętrzna niejednorodność analizowanej grupy. Jak pisze CBS News, wśród osób ujmowanych w tej samej narracji znajdują się nie tylko wybitni badacze, lecz także personel administracyjny i pomocniczy. Ta sama redakcja informuje, że Melissa Casias była asystentką administracyjną, a jej rodzina podkreślała, iż nie miała wysokiego poświadczenia bezpieczeństwa. CBS News wskazuje również, że Steven Garcia pracował jako opiekun mienia przy obiekcie związanym z Kansas City National Security Campus. Z tym że tak duże zróżnicowanie analizowanej grupy nie przekreśla potrzeby prowadzenia czynności, ale jednocześnie nakazuje ostrożność wobec narracji, która wszystkie przypadki przedstawia jako element jednolitej kampanii wymierzonej w elitarną grupę osób mających dostęp do najtajniejszych technologii związanych z bezpieczeństwem państwa.

Istotna jest także reakcja samych instytucji federalnych. Jak odnotowuje Los Angeles Times, NASA przekazała, że współpracuje z właściwymi instytucjami, ale obecnie nic, co dotyczy tej agencji, nie wskazuje na zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Oznacza to, że nawet przy rosnącym zainteresowaniu politycznym część instytucji najbardziej bezpośrednio związanych ze sprawą nie potwierdza publicznie istnienia rozpoznanego zagrożenia o charakterze kontrwywiadowczym lub sabotażowym. Z drugiej strony, jak pisze Newsweek, Kash Patel potwierdził w wypowiedzi medialnej, że FBI analizuje możliwe powiązania między tymi przypadkami, w tym związki z dostępem do informacji niejawnych oraz ewentualnym udziałem podmiotów zagranicznych. Dlatego w analizie tej sprawy trzeba wyraźnie odróżnić polityczną intensywność reakcji i medialną skalę alarmu od zakresu ustaleń formalnie potwierdzonych przez właściwe instytucje państwowe.

Pomimo że obecnie brak dowodów pozwalających uznać wszystkie te przypadki za element jednej potwierdzonej operacji, sama skala zjawiska, profil części osób objętych tymi zdarzeniami oraz charakter instytucji, z którymi były związane, sprawiają, że nie sposób traktować tej sprawy jako zwykłego ciągu przypadkowych incydentów. Właśnie w tym kierunku idzie zresztą znaczna część amerykańskich mediów: nie potwierdzają one tezy o zorganizowanej akcji, ale równocześnie nie sprowadzają całej sprawy do zbioru całkowicie niepowiązanych zdarzeń. Dobrym przykładem takiego podejścia jest materiał Ars Technica, który zwraca uwagę, że to tabloidowe doniesienia i spekulacje pomogły uruchomić szersze zainteresowanie sprawą, nie przedstawiając jednak tej sekwencji zdarzeń jako ustalonej operacji. Podobnie materiały typu fact-check w amerykańskich mediach lokalnych podkreślają, że na obecnym etapie nie ma dowodów na powiązanie wszystkich spraw, ale samo ich nagromadzenie w środowiskach związanych z technologiami o znaczeniu wojskowym, kosmicznym, materiałowym czy jądrowym uzasadnia dalsze wyjaśnianie. Dlatego zasadnicza kwestia nie polega dziś na pochopnym przesądzaniu o istnieniu jednej ukrytej operacji, lecz na uznaniu, że mamy do czynienia z problemem, który - nawet jeśli część jego elementów okaże się ostatecznie odrębna - ze względu na swoją wagę wymaga dalszego, spokojnego, rzetelnego i przejrzystego wyjaśnienia.

Reklama

Zobacz również

Reklama