- WIADOMOŚCI
Groźba ukryta w zdjęciu z muszelkami? Były szef FBI z zarzutami
W Stanach Zjednoczonych wybuchł kolejny polityczno-prawny spór z udziałem najwyższych urzędników państwowych. Wielka ława przysięgłych postawiła zarzuty byłemu dyrektorowi FBI Jamesowi Comeyowi, oskarżając go o groźby wobec prezydenta Donalda Trumpa. Sprawa dotyczy kontrowersyjnego wpisu w mediach społecznościowych, który – zdaniem śledczych – mógł zostać odebrany jako zapowiedź przemocy.
Autor. fbi.gov
We wtorek wielka ława przysięgłych oskarżyła byłego dyrektora FBI Jamesa Comeya o groźby zabicia prezydenta Donalda Trumpa. Tymczasowy prokurator generalny Todd Blanche – były adwokat Trumpa – poinformował, że wobec Comeya postawiono dwa zarzuty, w tym bezpośrednią groźbę zabicia prezydenta. Nie ujawniono jednak szczegółowych dowodów potwierdzających intencję byłego dyrektora FBI. Wydano również nakaz aresztowania, choć nie jest jasne, czy Comey zostanie zatrzymany przez służby, czy sam stawi się przed sądem.
Akt oskarżenia dotyczy wpisu opublikowanego przez Comeya w mediach społecznościowych w maju ubiegłego roku. Były szef FBI zamieścił zdjęcie muszelek ułożonych w liczby „86” i „47”. Zdaniem śledczych taki przekaz mógł zostać odebrany jako sugestia przemocy wobec Trumpa, który jest 47. prezydentem USA. Zaś „86” w żargonie używanym m.in. w restauracjach może oznaczać zakaz, czy usunięcie czegoś lub kogoś, a w potocznym rozumieniu – zabicie człowieka.
„Fajny układ muszelek podczas mojego spaceru po plaży” – napisał Comey w poście, jednak szybko go usunął po pojawieniu się komentarzy, głównie ze strony republikanów i przedstawicieli administracji USA, że zawiera groźbę zabójstwa.
Autor. Źródło: CNN, James Comey/Instagram
Comey usunął wpis wkrótce po publikacji, tłumacząc, że nie był świadomy możliwych interpretacji. Podkreślał, że widział w nim jedynie „przesłanie polityczne”, a nie wezwanie do przemocy.
Sprawa szybko przyciągnęła uwagę administracji. W ubiegłym roku ówczesna sekretarz Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego Kristi Noem zapowiedziała, że Secret Service będzie prowadziło w tej sprawie dochodzenie. Comey został przesłuchany przez agentów federalnych, co – jak podkreślają obserwatorzy – raczej się nie zdarza w przypadku pojawienia się niejednoznacznych gróźb.
Do ścigania Comeya od dawna nawoływał Donald Trump
Blanche stwierdził, że zarzuty wobec Comeya nie są bezprecedensowe, bo za podobne groźby odpowiada przed sądem szereg innych osób wysyłających pogróżki pod adresem nie tylko Trumpa, lecz również jego doradcy ds. imigracji Toma Homana oraz byłego prezydenta Joe Bidena. Tymczasowy prokurator generalny odmawiał też odpowiedzi na pytanie, jakie dowody posiadają śledczy na dowiedzenie zamiaru byłego szefa Biura. Jak zapewnił Blanche, wniesiona sprawa nie ma powiązania z niedawno udaremnionym zamachem na Trumpa.
„Jestem niewinny. Nie boję się. Wierzę w niezależność sądownictwa federalnego” – mówił James Comey w nagraniu, które zamieścił we wtorek na platformie Substack.
Do ścigania Comeya od dawna otwarcie nawoływał Donald Trump. Prezydent USA w czasie swojej pierwszej kadencji zwolnił ówczesnego szefa FBI ze względu na prowadzone przez niego śledztwo w sprawie rosyjskich powiązań Trumpa i jego zespołu. Coraz częściej pojawiają się zarzuty, że Departament Sprawiedliwości jest wykorzystywany do politycznych rozliczeń. Krytycy wskazują, że działania wobec przeciwników politycznych prezydenta mogą podważać zaufanie do instytucji państwa.
Eksperci od prawa konstytucyjnego są jednak sceptyczni wobec szans powodzenia sprawy. Orzecznictwo Sądu Najwyższego USA stawia wysokie wymagania w sprawach dotyczących gróźb, szczególnie jeśli wypowiedzi mają charakter niejednoznaczny. Prawnik Eugene Volokh, w rozmowie z CNN, ocenił, że wpis Comeya „zdecydowanie nie jest groźbą podlegającą karze”. Kluczowe znaczenie może mieć udowodnienie zamiaru – prokuratura musi wykazać, że oskarżony świadomie chciał wywołać strach lub grozić przemocą. W przypadku symbolicznego zdjęcia muszelek może to być trudne.
Sprawa wpisuje się w długotrwały konflikt między Trumpem a Comeyem. Prezydent zwolnił go w 2017 roku w związku ze śledztwem dotyczącym rosyjskich ingerencji w wybory. Od tego czasu były dyrektor FBI stał się jednym z jego najgłośniejszych krytyków. To nie pierwsza próba postawienia Comeyowi zarzutów. W ubiegłym roku oskarżono go o składanie fałszywych zeznań przed Kongresem, jednak sąd federalny oddalił sprawę z powodów proceduralnych.

