Reklama
  • WIADOMOŚCI

Grecka policja wykorzystywała migrantów do pushbacków?

Śledztwo BBC obnaża proceder na grecko-tureckiej granicy. Greckie służby mają rekrutować samych migrantów, którzy przeprowadzają nielegalne pushbacki. Świadkowie i raporty wewnętrzne wskazują, że zamaskowani najemnicy biją, okradają i wykorzystują seksualnie innych migrantów, wypychając ich siłą poza zewnętrzne granice Unii Europejskiej. „Mogliśmy się topić. Wcale ich to nie obchodziło” – brzmi jedna z relacji ofiar procederu.

Fot. wikipedia.com/CC BY 2.0
Fot. wikipedia.com/CC BY 2.0

Jak przekazała we wtorek brytyjska stacja BBC, grecka policja wykorzystywała zamaskowanych migrantów do tego, by przepychali przez granicę do Turcji innych migrantów. „Nasze śledztwo ujawniło zarzuty dotyczące brutalnego (traktowania). Świadkowie zeznali, że migranci byli rozbierani, rabowani, bici i wykorzystywani seksualnie” – powiadomił portal BBC.

Najemnicy mieli działać na granicach od co najmniej 2020 roku. Są migrantami, pochodzącymi m.in. z Pakistanu, Syrii i Afganistanu. Jak poinformował BBC, mogli być wynagradzani gotówką i telefonami komórkowymi, skradzionymi innym migrantom, a także dokumentami umożliwiającymi przekroczenie granicy Grecji.

Rekrutowanie najemników wśród migrantów miało charakter nakazu i było nadzorowane przez oficerów wyższego stopnia. Dziennikarze BBC przytoczyli informacje z raportu ze śledztwa wewnętrznego we Fronteksie, prowadzonego przez niezależne Biuro Praw Podstawowych. Wynika z niego, że od 10 do 20 „obywateli państw trzecich” działało z polecenia greckich funkcjonariuszy.

Najemnicy poddawali migrantów przemocy fizycznej i słownej, w tym groźbom śmierci i zgwałcenia, a także natarczywym przeszukaniom osobistym. Migranci mieli być również bici, kłuci nożem i obezwładniani. Dochodziło też do przypadków kradzieży mienia osobistego. W raporcie poinformowano, że migranci zostali następnie siłą deportowani z powrotem do Turcji, co stanowi naruszenie unijnych przepisów dotyczących praw człowieka.

Greckie służby mają o wszystkim wiedzieć

Dziennikarze BBC rozmawiali m.in. z Marokańczykiem, który miał w 2020 roku zostać najemnikiem – jak twierdził, wbrew własnej woli. „Wyglądasz na porządnego faceta i znasz trochę język angielski. Chcesz ze mną pracować?” – miał usłyszeć od greckiego funkcjonariusza mężczyzna w trakcie pobytu w celi. Jak podkreślił Marokańczyk, czuł, że nie miał innego wyjścia niż się zgodzić, ponieważ obawiał się, że w przeciwnym razie zostanie pobity.

Mężczyzna pracował około 10 tygodni na grecko-tureckiej granicy. Do jego zadań należało transportowanie migrantów z powrotem do Turcji, sprawdzanie, czy łodzie nie mają usterek technicznych oraz palenie wszelkich pozostałości po migrantach w celu „niszczenia” dowodów. Oficer, który zrekrutował mężczyznę, miał regularnie odbierać migrantom telefon i pieniądze - ale tylko w euro. Najemnikom pozwalano zatrzymać gotówkę w walucie arabskiej, bądź tureckiej. Marokańczyk powiedział, że sposób, w jaki traktowano migrantów „całkowicie go zniszczył”.

Dziennikarze BBC dotarli do oficjalnych dokumentów i transkrypcji wypowiedzi. Jeden z przedstawicieli straży granicznej zeznał podczas przesłuchania dyscyplinarnego, że przekazał przełożonym informacje, iż najemnicy gwałcili migrantki. Dwóch migrantów i były najemnik poinformowali, że byli świadkami skrajnej przemocy ze strony najemników i greckiej policji, w tym bicia ludzi do nieprzytomności. Migrantka opowiedziała, że zamaskowany mężczyzna zdjął jej córce pieluchę w poszukiwaniu wartościowych przedmiotów.

Nie ma żołnierza, policjanta ani funkcjonariusza Frontexu (agencji granicznej UE), służącego w Ewros, który nie wiedziałby o wypychaniu uchodźców” – powiedzieli greccy funkcjonariusze w rozmowie z dziennikarzami BBC.

Pushbacki są uznawane za praktykę nielegalną w świetle prawa międzynarodowego. Polega ona na wymuszaniu przez migrantów wycofanie się poza granicę, którą przekroczyli. Od 2015 roku do Grecji przybyło ponad milion migrantów – głównie drogą morską, ale także przez 200-kilometrową granicę lądową z Turcją, która biegnie wzdłuż rzeki Ewros i wyznacza zewnętrzną granicę Unii Europejskiej.

"Mogliśmy się topić. Wcale ich to nie obchodziło"

Dziennikarze BBC rozmawiali z dwiema migrantkami z Syrii, które miały być przymusowo odesłane do Turcji przez rzekę Evros. Jedna z nich pokazała im nagrania i dokumenty swojej rodziny przebywającej w Grecji, gdzie złożyli wniosek o azyl. Jej rodzina miała zostać niespodziewanie zatrzymana przez policję w 2025 roku podczas spaceru po mieście Orestiada w rejonie północnej części Evros. Została przekazana dwóm zamaskowanym mężczyznom, którzy zażądali oddania telefonów i dokumentów tożsamości, a następnie przewieziono ją białą furgonetką bez okien na granicę.

Reklama

Ahmad, migrant z Syrii, opowiedział BBC, jak został pobity przez grecką policję do utraty przytomności po tym, jak zatrzymano go po greckiej stronie Evros. Następnego dnia mężczyzna miał się znaleźć wśród dziesiątek migrantów, których załadowano do ciężarówki. „Z powodu tłoku i zapachu ludzie się dusili. Nie mogliśmy oddychać” – opowiadał Ahmad. Policja zawiozła ich na rzekę i ustawiła w grupach. Zostali rozebrani i przeszukani. Najemnicy mieli bić pałkami każdego, kto próbował ukryć pieniądze. Następnie migrantów „ładowano” do pontonów i transportowano na drugą stronę rzeki. Jak twierdził Ahmad, najemnicy nie mieli odwagi dobijać do brzegu z obawy, że tureccy strażnicy graniczni będą strzelać. Jeżeli migranci sami z siebie nie wyskakiwali z łodzi, mieli być z niej wyrzucani. „Mogliśmy się topić. Wcale ich to nie obchodziło” – mówił Ahmad.

Komentując doniesienia dziennikarzy BBC grecki premier Kyriakos Micotakis mówił, że nie jest świadomy zarzutów dotyczących wykorzystywania najemników. Dodał jednak, że Grecja chroni swoje granice, a europejscy przywódcy jasno zadeklarowali, iż nie powtórzą „błędów” z przeszłości, dopuszczając do „masowego napływu” migrantów i uchodźców. Agencja Frontex z kolei zadeklarowała, że jej działania na granicach są zgodne z prawem.

Reklama

Zobacz również

Reklama