Służby Mundurowe

Ultimatum mundurowych. Albo zmiany w dodatkach, albo spór zbiorowy

Manifestacja służb mundurowych - październik 2018 roku.
Fot. NSZZ Policjantów

Czy rządowe propozycje dotyczące wysokości przyszłorocznej waloryzacji w sferze budżetowej, a także rent i emerytur skończą się dla formacji mundurowych falą odejść ze służby? Takie konsekwencje zapowiadają związkowcy, którzy ich liczbę szacują na rekordową - choć nie mają konkretnych danych. Jasne jest jednak jedno. Jeśli polskie władze nie wdrożą rozwiązań, które uzupełniać będą przyszłoroczną waloryzację uposażeń mundurowych do poziomu realnej inflacji, to czeka je spór zbiorowy, którzy może zakończyć się powtórką z 2018 roku, czyli protestem.

Do premiera Mateusza Morawieckiego trafiły wnioski o wdrożenie rozwiązań uzupełniających przyszłoroczną waloryzację uposażeń mundurowych do poziomu realnej inflacji w roku 2022 (w sierpniu wyniosła ona ponad 15 proc.). Dotychczasowe zapowiedzi rządu w sprawie wysokości wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej, a także waloryzacji rent i emerytur zaostrzyć miały bowiem - jak piszą związkowcy z NSZZ Policjantów - niepokoje w służbach. Konsekwencją może być rekordowa liczba odejść na emeryturę funkcjonariuszy, którzy przekroczyli pierwszy próg emerytalny, wynoszący 15 lat. Przyszły rok, a dokładnie proponowane przez władze poziomy waloryzacji, stanowić mają dla nich "wyjątkową i niepowtarzalną zachętę do odejścia ze służby". Duża liczba policjantów miała podjąć już pierwsze kroki w tym kierunku, czyli złożyć wnioski o skierowanie na komisje lekarskie oceniające ich dalszą przydatność do służby.

Czytaj też

Jak podkreślają w piśmie do szefa rządu związkowcy z NSZZ Policjantów, policję trzeba uodparniać na rynkowe wahania, co oznacza, że "oprócz inwestowania w infrastrukturę i sprzęt istnieje potrzeba równoległego wzmacniania systemu uposażeń, emerytur oraz motywacji opierającej się na przejrzystych zasadach". Dodają również, że nie oczekują "gigantycznych podwyżek lub skomplikowanych i kosztownych rozwiązań". Zaznaczając przy tym, że w ostatnich latach udało się wprowadzić sporo korzystnych zmian, które ustabilizowały - choć nie rozwiązały problemu - sytuację kadrową polskiej policji. Wszystkie te osiągnięcia jednak "zaczął pożerać kryzys wywołany skutkami napaści na Ukrainę i szantażem energetycznym ze strony Rosji". Związkowcy domagają się od premiera i Rady Ministrów "szybkich i zdecydowanych działań", a rozwiązanie - jak piszą - leży na stole. Jak tłumaczy w rozmowie z redakcją Sławomir Koniuszy, przewodniczący Warmińsko-Mazurskiego Zarządu Wojewódzkiego NSZZ Policjantów, chodzi dokładnie o to, co policjanci nazywają dodatkiem progresywnym. Do obecnych zasad podwyższania dodatków miałby zostać dodany jeszcze jeden parametr, który wprowadziłby do obecnego systemu "rzeczywistą motywację i przejrzystość". Wzrost ten miałby zostać uzależniony od stażu służby.

Spełnienie wszystkich zapisanych w rozporządzeniu kryteriów (rodzaj obowiązków, sposób wywiązywania się z nich, poziom wyszkolenia, nienaganny przebieg służby i odpowiednie zaangażowanie) nie daje dziś żadnej gwarancji na wzrost dodatku. Co zrobić, by rosły? Uzależnić ich wzrost dodatkowo od stażu służby. Policjant wywiązujący się ze swoich obowiązków należycie ma prawo i powinien wiedzieć, ile jego dodatek osiągnie po 15, 20 czy 35 latach. Chodzi nam o tę samą motywację, o którą też chodzi Ministrowi (Maciejowi Wąsikowi - przyp. red.), tyle że propozycja Ministra jest w tej chwili nie do zaakceptowania i nie przekona policjantów, by w służbie zostali do 35 lat.
Sławomir Koniuszy, przewodniczący Warmińsko-Mazurskiego Zarządu Wojewódzkiego NSZZ Policjantów

Ten systemowy wzrost służbowych i funkcyjnych to - jak wspomniano - związkowy pomysł na uzupełnienie waloryzacji, która zostanie zaproponowana i wynegocjowana dla sfery budżetowej. Według Koniuszego, rozwiązanie to zapewni z jednej strony "dodatkowe pieniądze i zrównoważy rzeczywisty poziom inflacji, a z drugiej - wprowadzi motywację i przejrzystość do istniejącego systemu podwyższania dodatków". Nie oznacza to jednak koniec negocjacji w sprawie wysokości przyszłorocznej waloryzacji. Te bowiem trwają, a sprawa jest obecnie na etapie prac w Radzie Dialogu Społecznego. Nie jest tajemnicą, że zaproponowana przez polskie władze wartość (7,8 proc.) nie satysfakcjonuje mundurowych, co się ma się przekładać właśnie na rekordową liczbę deklaracji przejścia na emeryturę w przyszłym roku. Sytuacja ma być trudna nie tylko w policji, a we wszystkich służbach - zaznacza Koniuszy - ale w tej formacji ""widać ten problem jak w soczewce".

Skąd te odejścia? To wynik prostej kalkulacji – porównania propozycji adresowanej do zatrudnionych, czyli policjantów w służbie, z propozycją dla emerytów. Odchodząc na emeryturę w styczniu lub lutym, policjanci otrzymają zarówno te 7,8-proc. jak i około 12-proc. w ramach waloryzacji emerytur. Policjanci traktują to jako zachętę, uważając, że drugiej nie było i raczej nie będzie. Błędem ze strony rządu jest brak propozycji, która by to zrównoważyła. Wychodzimy z gotową propozycją, która uchroni Policję przed armagedonem, a która nie powinna być dla budżetu jakimś specjalnym obciążeniem, bo jej wdrażanie można rozciągnąć na lata.
Sławomir Koniuszy, przewodniczący Warmińsko-Mazurskiego Zarządu Wojewódzkiego NSZZ Policjantów

Pisma w tej sprawie przesłali do premiera Mateusza Morawieckiego nie tylko policyjni związkowcy, ale również przedstawiciele innych formacji, zrzeszonych w ramach Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych. Pytanie dlaczego mundurowi kierują je do szefa rządu, a nie do szefów resortów, którym podlegają? Jak tłumaczy Rafał Jankowski, przewodniczący NSZZ Policjantów, mają być oni przekonani bowiem, że - w przypadku samego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji - "minister Mariusz Kamiński z ministrem Maciejem Wąsikiem zrobili co mogli, żeby do takiej sytuacji (fali odejść - przyp. red.) nie dopuścić". I to rząd nie rozumie tego, czym może się skończyć to, że nie "zejdzie z kursu, który obrał".

Czytaj też

Wszyscy oczekują od premiera Mateusza Morawieckiego jasnej i szybkiej odpowiedzi. Jeśli taka nie nadejdzie albo będzie odmowna, to zmusi to ich - jak czytamy - do wykorzystania procedury zawartej w ustawie o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. "Nasze postulaty przekształcą się w żądania, dojdzie do określonych procedurą rokowań, a jeśli się nie dogadamy – do wszczęcia protestu" - ostrzega przewodniczący Koniuszy. I tym samym powtórzy się scenariusz z 2018 roku.

Tu nie chodzi tylko i wyłącznie o interes policjantów, o zrekompensowanie tego, co pożera inflacja. Tu chodzi też o bezpieczeństwo państwa i jego mieszkańców. Tego bezpieczeństwa nie zapewnimy, jeśli zbyt dużo doświadczonych policjantów odejdzie na emeryturę.
Sławomir Koniuszy, przewodniczący Warmińsko-Mazurskiego Zarządu Wojewódzkiego NSZZ Policjantów

Komentarze (3)

  1. Był czas_3 dekady

    Rozumiem, że praca w mundurze to służba i lekko nie jest, ale po jesiennych wyborach do sejmu i wygranej przez obecną opozycję skończą się roszczenia płacowe. Dlaczego? Pomyślcie sami, odpowiedź jest prosta.

  2. kwp

    ta władza nie rozumie,że ludziom nie starsza do pierwszego ,nie ma opcji robienia przydatnych kursów wojsko i policja powinni inwestować w swoich ludzi by ich zatrzymać ale rządzą ludzie oderwani od rzeczywistości liczą że za patriotyzm ludzie wyżywią rodziny.Powonny wszystkie służby wyjść razem i dać do zrozumienia że za 4 tys nie da się utrzymać rodziny dziś proste

  3. Norman

    Kryzys jest...ale nie widze problemu kosztem zakupu nowego sprzetu dać podwyżki służbom.Planuje sie np.medialne zakupy śmigłowców a pierwszy raz od 15 lat za wrzesień nie wypłacono świadczeń policjantom za sierpień na ślasku... bo nie ma pieniędzy.najpierw sie zabezpiecza godny byt ludzi a potem planuje medialne zamowienia sprzeťu i budowe obiektów.