- WIADOMOŚCI
„To jest list na zamówienie polityczne”. Szef MSWiA o działaniach przewodniczącego Policyjnej Solidarności
„Widać, że to jest list na zamówienie polityczne, na zamówienie polityczne PiS-u” – tak minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński ocenił na antenie TVP Info pismo przewodniczącego Policyjnej Solidarności Jacka Łukasika do komendanta głównego Policji, o którym InfoSecurity24.pl pisało kilka dni temu. Szef MSWiA dodał, że przewodniczący Łukasik może prowadzić „dyskurs z komendantem głównym Policji, ale nie ma prawa kłamać”.
List Łukasika, w którym przewodniczący domagał się publicznego stanowiska gen. insp. Marka Boronia po wydarzeniach wokół TK, spotkał się z ostrą reakcją szefa MSWiA. Kierwiński, pytany w środę wieczorem na antenie TVP Info o zarzuty dotyczące upolitycznienia Policji, stwierdził, że „to jest list na zamówienie polityczne, na zamówienie polityczne PiSu”. Dodał, że komendant główny odpowiedział już na pismo.
Kierwiński nie kwestionował prawa przedstawiciela związku do prowadzenia dyskusji z szefem Policji, podkreślał jednak, że nie może ona zawierać nieprawdziwych informacji. „Oczywiście ma prawo (Jacek Łukasik – przyp. red.) prowadzić, i to jest naturalne, dyskurs z komendantem głównym Policji, ale nie ma prawa kłamać. Jeżeli ktoś dziś mówi o upolitycznieniu Policji, to ja daję pod rozwagę tylko, jak zachowywała się Policja pod Trybunałem Konstytucyjnym. Profesjonalnie, merytorycznie, nieeskalująco” – powiedział szef MSWiA.
Związkowiec pisze do komendanta
Przypomnijmy. Pismo, które wywołało tak stanowczą reakcję ministra, dotyczyło nie tylko politycznej neutralności formacji. Łukasik informował w nim o sygnałach od funkcjonariuszy z różnych garnizonów, zgłaszających wątpliwości co do zgodności działań na terenie TK z prawem. Zwracał również uwagę na udział w zabezpieczeniu młodych policjantów odbywających adaptację zawodową po kursie podstawowym.
Przewodniczący Policyjnej Solidarności krytycznie oceniał sytuację z udziałem prezydenta przy policyjnym kordonie oraz przywoływał informacje o odmowie wejścia parlamentarzystów na teren Trybunału. Według niego wydarzenia te obniżyły morale funkcjonariuszy, którzy obawiali się odpowiedzialności za wykonywanie poleceń przełożonych.
„Żaden policjant ani żadna policjantka, nie chcą stawać się elementem politycznych rozgrywek” – pisał Łukasik. Domagał się od komendanta głównego publicznego stanowiska i wsparcia dla mundurowych.
Gen. Boroń: Policja nie jest stroną sporu
Do wydarzeń pod Trybunałem gen. insp. Marek Boroń odniósł niedługo potem się w swoim w swoim liście skierowanym do funkcjonariuszy. Zapewnił w nim, że działania Policji były zgodne z prawem, a obecność mundurowych miała służyć bezpieczeństwu zarówno osób wewnątrz budynku, jak i zgromadzonych przed nim.
Zobacz też 
„Policja nigdy nie jest stroną żadnego sporu, jest gwarantem zapewnienia bezpieczeństwa” – podkreślił komendant. Zadeklarował wsparcie dla funkcjonariuszy wykonujących obowiązki zgodnie z prawem i przypomniał o konieczności zachowania politycznej neutralności.
Szef formacji przestrzegał też przed podziałami wewnątrz służby. „Rozbijanie jedności formacji i kreowanie wewnętrznych podziałów z pewnością nie pomaga skutecznie dbać o bezpieczeństwo naszej Ojczyzny” – napisał.
Postępowanie dyscyplinarne
Spór o list ma również wymiar służbowy. 3 listopada wobec mł. asp. Jacka Łukasika wszczęto postępowanie dyscyplinarne. Przewodniczącemu postawiono dwa zarzuty dotyczące nieprzestrzegania zasad etyki zawodowej. Nie został zawieszony w czynnościach służbowych.
Zobacz też 
Nie ujawniono szczegółowej treści zarzutów ani konkretnych wypowiedzi, których dotyczą. Rada Krajowa Policyjnej Solidarności powiązała postępowanie z ostatnią aktywnością związkową przewodniczącego i poinformowała o przygotowywaniu linii obrony.



