Policja

Polska prewencja jedzie na Litwę

Fot. MSWiA/Twitter
Fot. MSWiA/Twitter

Policjanci z wielkopolskiej prewencji jadą na Litwę, by wesprzeć tamtejsze służby w związku z presją migracyjną z Białorusi. Będzie to dokładnie 53 funkcjonariuszy.

W poniedziałek rano minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński oraz komendant główny Policji gen. insp. Jarosław Szymczyk spotkali się z policjantami, którzy wyjeżdżają na Litwę, aby wspierać tamtejsze służby w związku z presją migracyjną z Białorusi. Jak podkreślił szef MSWiA, to ważna i trudna misja, organizowana na prośbę litewskiego rządu. Polscy funkcjonariusze pomogą chronić bezpieczeństwa granic sąsiada, który jest "naszym strategicznym partnerem w Unii Europejskiej i w NATO". 

Na Litwę wybierają się funkcjonariusze wielkopolskiego oddziału prewencji. Jak tłumaczył komendant główny policji gen. insp. Jarosław Szymczyk, jest to wspólna operacja transgraniczna, na bazie decyzji Rady Europejskiej z 2008 roku, pozwalająca na wspólne działania policja różnych państw w obszarze przestępczości zorganizowanej. "Mamy do czynienia ze zorganizowaną formą przestępczości działalności transgranicznej" - podkreślił szef polskiej policji.

Gen. Szymczyk przypomniał również, że w 2016 roku polscy policjanci wspierali Węgrów na granicy z Serbią, kiedy Europa mierzyła się z kryzysem migracyjnym m.in. właśnie na tym odcinku. Funkcjonariusze pełnią również służbę w organizowanych przez Europol tzw. hotspotach (punktach centralnych) na terenie np. Grecji czy Włoch.

Cyniczna gra

Mariusz Kamiński zaznaczył, że sytuacja na Litwie jest trudna. Tłumaczył, że Litwini mierzą się z presją migracyjną na granicy z Białorusią, z czym do czynienia ma również sama Polska. "Musimy wspierać Litwinów, chcemy ich wspierać, jesteśmy z nimi solidarni" - dodał minister. 

Mamy do czynienia z cyniczną grą reżimu białoruskiego. Jest to odwet i zemsta za to, że państwo polskie i państwo litewskie stały się bezpiecznymi miejscami schronienia dla przedstawicieli opozycji białoruskiej.

Mariusz Kamiński, minister spraw wewnętrznych i administracji

Według szefa MSWiA, prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka pamięta, jak wielkim problemem dla Europy był rok 2015, kiedy to na jej granice dotarły tysiące nielegalnych migrantów. "Chce powtórzyć to, chce zaszkodzić Polsce, chce zaszkodzić Litwie, chce zaszkodzić naszym obywatelom i chce zaszkodzić Unii Europejskiej" - mówił minister podczas konferencji. 

Dosyć nielegalnej migracji w Europie, na masową skalę. Żaden racjonalny europejski polityk nie może się z tym zgodzić i nie godzi się z tym. Żaden odpowiedzialny rząd, którzy poważnie traktuje swoje zobowiązania i w UE, i który poważnie traktuje suwerenność swoich państw i bezp swoich obywatelki, a takim jest rząd Litwy i takim jest rząd Polski, nie pozwoli na masowe nielegalne naruszanie granic naszych państw. Również granic zewnętrznych UE.

Mariusz Kamiński, minister spraw wewnętrznych i administracji

Polska, Litwa, Łotwa i Estonia zarzucają Białorusi zorganizowanie przerzutu imigrantów na ich terytorium w ramach tzw. działań hybrydowych. We wspólnym oświadczeniu premierzy Polski i krajów bałtyckich ocenili, że kryzys na granicach z Białorusią został zaplanowany i systematycznie zorganizowany przez reżim Alaksandra Łukaszenki. Wezwali też władze białoruskie do zaprzestania działań prowadzących do eskalacji napięć.

Litwa, w odpowiedzi na tę sytuację, zdecydowała się wprowadzić taktykę zawracania migrantów. Przez pierwsze dwa tygodnie miało to pozwolić na nie wpuszczenie do tego kraju ponad 1,5 tys. osób. Litewski parlament podjął również decyzję o budowie co najmniej 4-metrowego płotu na granicy z Białorusią, o długości 508 km. Szacuje się, że koszt projektu wyniesie około 152 mln euro. Jak na razie, mówi się o tym, że projekt finansowany będzie z budżetu państwa, ale dofinansowanie unijne nie jest wykluczone. Bariera ma powstać w ciągu roku, do września 2022 roku.

IS24/PAP

Reklama
Reklama

Komentarze