Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Zlecenie na podpalenie fabryki dronów w Gliwicach. Prokuratura wszczęła śledztwo

Autor. Wesley Tingey / Unsplash

Prokuratura Okręgowa w Gliwicach wszczęła śledztwo w sprawie próby zwerbowania osoby gotowej do podpalenia zakładów Flytronic w Gliwicach, zajmujących się produkcją dronów dla wojska. Werbownik przez internet zaoferował za podpalenie zakładu 30 tys. dolarów.

Reklama

Sprawa wyszła na jaw dzięki prowokacji dziennikarskiej portalu Vot Tak – rosyjskojęzycznego portalu TVP. Propozycję podpalenia fabryki dronów dostał za pośrednictwem Telegramu dziennikarz podający się za Białorusina, który odpowiedział na ogłoszenie oferujące dodatkowy zarobek. Według ustaleń portalu autorem propozycji był werbownik związany z Rosją.

Rzecznika Prokuratury Okręgowej w Gliwicach Agnieszka Bukowska podała w czwartkowym komunikacie, że wszczęte śledztwo ma na celu wyjaśnienie doniesień medialnych.

Jak poinformowała, postępowanie dotyczy nakłaniania, za pośrednictwem komunikatora Telegram, na czacie „Biełsatuszczyna”, do popełnienia przestępstwa, polegającego na działaniu rzecz obcego wywiadu w zamian za 30 tys. dolarów. Chodziło o dokonanie „działań dywersyjnych polegających na podpaleniu obiektów zakładu Flytronic S.A. z siedzibą w Gliwicach” – dodała prok. Bukowska.

Śledztwo powierzono do prowadzenia katowickiej delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Należący do polskiego prywatnego koncernu zbrojeniowego WB Electronics Flytronic projektuje i produkuje bezzałogowe statki powietrzne, które są wykorzystywane przez siły zbrojne Polski i Ukrainy, to m.in. drony rozpoznawcze FlyEye. Według Vot Tak osoba o pseudonimie „Joker” oferowała podpalenie obiektów tego zakładu 30 tys. dolarów.

Reklama

Sprawa rozpoczęła się od ogłoszenia z propozycją zarobku, które pojawiło się 4 października na białoruskim czacie „Biełsatauszczyna” w Telegramie. Na ogłoszenie odpowiedział dziennikarz Vot Tak, który przedstawił się jako Białorusin mieszkający w Warszawie. Otrzymał najpierw propozycję podpalania samochodów na ukraińskich tablicach rejestracyjnych, oferowano mu tysiąc dolarów za każde spalona auto. Kiedy nie wykazał zainteresowania, w korespondencji pojawiła się propozycja podpalenia fabryki dronów w Gliwicach.

„Werbownik zaproponował wykonanie tego zadania dziennikarzowi Vot Tak, który znalazł ogłoszenie o pracy na jednym z czatów w Telegramie i odpowiedział na nie, podając się za zainteresowanego kandydata. Za skuteczne przeprowadzenie akcji sabotażowej obiecano mu wynagrodzenie w wysokości kilkudziesięciu tysięcy dolarów oraz order na Białorusi – podał portal Vot Tak.

Według ustaleń dziennikarzy werbownicy zdążyli już przeprowadzić wstępne rozpoznanie terenu wokół zakładów Flytronic, korzystając z pomocy niezidentyfikowanej osoby, która nagrała otoczenie fabryki na wideo. Zgodni ze zleceniem „Jokera” samo podpalenie również miało zostać nagrane przez przyjmującego zlecenie.

Reklama

Jak ustalili dziennikarze Vot Tak, konto na Telegramie należące do „Jokera”, zostało zarejestrowane na rosyjski numer telefonu przypisany do obwodu saratowskiego. Ta sama osoba poszukiwała wykonawców w innych krajach, nie ograniczając się wyłącznie do osób rosyjskojęzycznych.

Reklama