Reklama
  • WIADOMOŚCI

Siemoniak o Poczobucie: co zrobi dalej - pozostaje jego osobistą decyzją

Kulisy uwolnienia Andrzeja Poczobuta pokazują, jak napięta i niepewna była to operacja - mimo że negocjacje trwały dwa lata ostateczny sukces ważył się do ostatnich minut. Czy uwolnienie dziennikarza z więzienia to zapowiedź odwilży w relacjach polsko-białoruskich?

Autor. MSWiA

Wymiana więźniów, która doprowadziła do uwolnienia Andrzeja Poczobuta, była skomplikowaną operacją dyplomatyczną, angażującą wiele państw. Ustalenia co do czasu i miejsca wymiany trwały kilka tygodni - ujawnił Minister Koordynator Służb Specjalnych Tomasz Siemoniak w rozmowie z TVP Info. Choć przygotowania trwały długo, do samego końca nie było pewności, czy operacja zakończy się sukcesem.

Według ministra, scenariusz powodzenia był realny, ale zawsze istniało ryzyko nagłego zerwania rozmów przez stronę białoruską. Jak przypomniał, w przeszłości zdarzały się już sytuacje, gdy wszystko było dopięte na ostatni guzik, jednak ostatecznie wymiana nie dochodziła do skutku.

Moment kulminacyjny nastąpił tuż przed godziną 13. Siemoniak wraz z premierem obserwowali sytuację na ekranach, oczekując pojawienia się strony białoruskiej z Poczobutem. „Emocje były w tym momencie ogromne” - przyznał. Niepewność utrzymywała się do ostatnich minut, ponieważ - jak zaznaczył - druga strona wielokrotnie w przeszłości nie dotrzymywała zobowiązań.

Warunek absolutny: Poczobut musi być uwolniony

Polska postawiła jasny warunek: bez uwolnienia Poczobuta nie będzie żadnej wymiany. Warunek ten został zaakceptowany, dlatego dziennikarz jako pierwszy przekroczył polską granicę.

Minister podkreślił, że Poczobut jest symbolem walki o demokrację i prawa mniejszości na Białorusi. Jednocześnie jego sytuacja pozostaje wyjątkowo delikatna. „On nie chce być banitą. Jego marzeniem - za które pięć lat siedział w więzieniu - jest wolna Białoruś” - mówił Siemoniak, wyraźnie podkreślając, że decyzja o pozostaniu w Polsce lub powrocie do działalności związanej z ojczyzną należy wyłącznie do niego.

„Skuteczna walka na pewno też jest możliwa z Polski, natomiast zostawmy Andrzejowi Poczobutowi tę decyzje. Nie wymuszajmy tutaj żadnego działania, on siedział pięć lat odizolowany w więzieniu. Był poddawany rożnym presjom w bardzo ciężkich warunkach, dlatego dajmy mu tę przestrzeń do ewentualnego decydowania. On w świetle białoruskiego prawa, skoro został uwolniony, jest człowiekiem wolnym również tam. Więc to nie jest sytuacja zero-jedynkowa - podsumował Siemoniak. Jak wskazał, historia zna przypadki, gdy uwolnieni więźniowie decydowali się wracać do kraju, w którym byli represjonowani. Zwrócił również uwagę, że walka z reżimami autorytarnymi zawsze wiąże się z ryzykiem. Przywołał przy tym postać Lecha Wałęsy jako przykład odwagi i determinacji w obliczu represji.

Po uwolnieniu Poczobut trafił pod opiekę lekarzy i spotkał się z rodziną. Jego stan zdrowia budzi niepokój - po latach izolacji i trudnych warunkach wygląda na wyraźnie wyniszczonego. „Znałem go z przekazów medialnych i widziałem jaki to był solidnej postury człowiek, wesoły, żywy” - mówił Siemoniak. Teraz opisał go jako człowieka osłabionego i wychudzonego, co kontrastuje z jego wcześniejszym wizerunkiem.

Pomogła zbieżność interesów wielu państw

Na powodzenie operacji wpłynęło kilka czynników. Istotną rolę odegrać miało zaangażowanie Stanów Zjednoczonych. Jak wskazał minister, działania administracji Donald Trump, w tym powołanie specjalnego pełnomocnika ds. Białorusi, stworzyły sprzyjające warunki dla negocjacji.

Znaczenie miała także presja ze strony Rosji, która - jak sugeruje Siemoniak - była zainteresowana doprowadzeniem do wymiany więźniów. To sprawiło, że Aleksandr Łukaszenko nie działał w pełni samodzielnie i miał ograniczone pole manewru w ewentualnym zerwaniu porozumienia.

Zdaniem ministra, uwolnienie Poczobuta może być ważnym momentem w relacjach polsko-białoruskich. „Wiele zależy jednak od dalszych decyzji władz w Mińsku. Obecna sytuacja międzynarodowa - w tym kontakty Białorusi z USA – może ograniczać możliwość zaostrzenia kursu wobec opozycji” - ocenił Siemoniak. „Na razie najważniejsze jest jednak to, że Andrzej Poczobut odzyskał wolność. Co zrobi dalej - pozostaje jego osobistą decyzją” - podsumował.

Reklama

Zobacz również

Reklama