Za Granicą

Zamieszki w Kazachstanie. Służby zatrzymały prawie 8 tys. osób

Fot. Pixabay

Służby bezpieczeństwa Kazachstanu zatrzymały 7939 osób w związku z ostatnimi zamieszkami - przekazał w poniedziałek resort spraw wewnętrznych tego kraju. W niedzielę media donosiły o 164 ofiarach śmiertelnych rewolty. Jeszcze w niedzielę MSW informowało o 5135 zatrzymanych.

Demonstracje w całym Kazachstanie wybuchły 2 stycznia i przerodziły się w gwałtowne starcia z wojskiem i policją. Manifestanci początkowo protestowali przeciwko podwyżce cen gazu LPG używanego do tankowania samochodów, później ich postulaty przerodziły się w żądania polityczne.

Sytuacja w Kazachstanie ustabilizowała się i znajduje się pod kontrolą władz, a zagrożenie terrorystyczne zostało zneutralizowane - zakomunikował w poniedziałek Komitet Bezpieczeństwa Państwowego (KNB). Władze winią za wybuch przemocy "ekstremistów" i "terrorystów", z których część pochodzi z zagranicy. "Myślę, że mieliśmy do czynienia z rodzajem spisku, z udziałem krajowych i zagranicznych destabilizujących sił" - powiedział w poniedziałek w państwowej telewizji sekretarz stanu i bliski współpracownik prezydenta Erlan Karin.

Prezydent Kazachstanu Kasym-Żomart Tokajew ogłosił w kraju stan wyjątkowy i nakazał wojsku i policji strzelać bez ostrzeżenia do "terrorystów". Na jego prośbę do Kazachstanu przybyli także żołnierze Rosji, Armenii, Białorusi, Tadżykistanu i Kirgistanu, działający w ramach sił pokojowych Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB). Tokajew zdymisjonował rząd i obniżył ceny gazu. Pod zarzutem zamachu stanu aresztowano byłego szefa KNB Kazachstanu Karyma Masymowa.

W niedzielę kanał telewizyjny Chabar 24 informował, przytaczając dane kazachskiego ministerstwa zdrowia, o 164 ofiarach śmiertelnych zamieszek. Tych informacji nie potwierdziła policja i samo ministerstwo - zaznacza agencja Reutera. Zginęło 16 policjantów i członków Gwardii Narodowej oraz przedstawicieli ministerstwa obrony - przekazał w niedzielę szef kazachskiego MSW Erlan Turgumbajew.

Kazachstan to największa gospodarka Azji Centralnej i dziewiąte pod względem eksportu ropy naftowej państwo na świecie. Kraj krytykowany jest przez Zachód i organizacje broniące praw człowieka za autorytarny system polityczny, ograniczanie wolności mediów i brak uczciwych wyborów.

Państwa należące do Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB) pokazały, że nie pozwolą na "kolorowe rewolucje" - oświadczył w poniedziałek rosyjski prezydent Władimir Putin podczas wideokonferencji przywódców państw ODKB, odnosząc się do sytuacji w Kazachstanie. Organizacja ta skierowała do Kazachstanu siły zbrojne Rosji, Armenii, Białorusi, Tadżykistanu i Kirgistanu, które mają pomóc w ustabilizowaniu sytuacji po ostatnich zamieszkach.

Putin poinformował, że kontyngent ODKB będzie stacjonował w Kazachstanie przez ograniczony okres, a po wypełnieniu misji zostanie wycofany. Rosyjski prezydent stwierdził też, że cele demonstrujących, którzy wzięli broń do rąk, były odmienne od motywacji uczestników protestów przeciwko cenom paliw.

Źródło:
PAP
/ InfoSecurity24.pl

Komentarze (1)

  1. Buczacza

    Demokracja a'la kreml... Jak dobrze że mamy to za sobą. pgadzie mój osobisty i przenośny jak sądzicie...