Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

USA przenoszą drony z Afryki do Ameryki Łacińskiej. Mają pomóc w walce z przemytem narkotyków

Fot. Efecto Eco / Wikimedia Commons / CC 3.0.
Fot. Efecto Eco / Wikimedia Commons / CC 3.0.

Stany Zjednoczone przeniosły nieokreśloną liczbę dronów rozpoznawczych MQ-9 Reaper z Afryki do Kolumbii i Ekwadoru. Bezzałogowce mają wspierać działania obu państw przeciwko zorganizowanej przestępczości i przemytowi narkotyków. Decyzja wpisuje się w zaostrzającą się kampanię administracji prezydenta USA Donalda Trumpa w Ameryce Łacińskiej.

Reklama

Według dziennika „The New York Times”, który powołał się na dwa źródła wojskowe, amerykańskie drony stacjonujące wcześniej w Afryce zostały skierowane do Kolumbii i Ekwadoru. Informacje o planowanym przeniesieniu większości bezzałogowców z tego kontynentu do Ameryki Łacińskiej przekazywała również stacja CNN.

Kilka dni temu ekwadorski rząd poinformował o rozpoczęciu wykorzystywania amerykańskich dronów MQ-9 Reaper do zwalczania przemytników narkotyków na granicy z Kolumbią. Minister obrony Ekwadoru Gian Carlo Loffredo przekazał w mediach społecznościowych, że dwie maszyny mają umożliwić nadzorowanie liczącej 732 kilometry granicy. Według władz włączenie bezzałogowców do działań jest rezultatem współpracy ze Stanami Zjednoczonymi. W sierpniu kolumbijskie media informowały natomiast o porozumieniu, na mocy którego kraj miał otrzymać trzy drony MQ-9 Reaper i zakupić kolejny egzemplarz.

Drony rozpoznawcze zdolne do precyzyjnych uderzeń

MQ-9 Reaper to bezzałogowce wykorzystywane przede wszystkim do rozpoznania i obserwacji. Pozwalają monitorować działania na ziemi bez narażania personelu wojskowego, a dzięki możliwości lotu na wysokości do 15 tysięcy metrów są trudne do wykrycia.

Reklama

Maszyny mogą pozostawać w powietrzu przez długi czas i przenosić uzbrojenie, w tym pociski oraz bomby wykorzystywane do precyzyjnych uderzeń. Wyposażenie może obejmować także kamery termowizyjne i urządzenia zakłócające. Jak wskazuje gazeta „El Pais”, dron ma około 20 metrów rozpiętości skrzydeł, 11 metrów długości i cztery metry wysokości. Koszt jednej maszyny wynosi około 30 milionów dolarów.

Bezzałogowce tego typu były wykorzystywane między innymi w operacjach przeciwko Państwu Islamskiemu i Al-Kaidzie na Bliskim Wschodzie oraz Al-Shabaab w Afryce. MQ-9 Reaper uczestniczył również w precyzyjnych atakach, w tym w operacji z 2020 roku, w której zginął irański generał Kasem Sulejmani.

Jak przypomina „El Pais”, bezzałogowce MQ-9 Reaper są już wykorzystywane do monitorowania aktywności karteli narkotykowych na terytorium Meksyku.

Waszyngton rozszerza współpracę wojskową

Przeniesienie dronów jest kolejnym sygnałem zacieśniania współpracy wojskowej Stanów Zjednoczonych z Kolumbią i Ekwadorem. W marcu Dowództwo Południowe USA (SOUTHCOM) ogłosiło rozpoczęcie wspólnych operacji z Ekwadorem przeciwko organizacjom uznanym za terrorystyczne. Rząd prezydenta Daniela Noboi potwierdził te informacje, nie ujawniając jednak szczegółów ze względu na ich niejawny charakter.

Reklama

Kilka miesięcy później podobną współpracę z Waszyngtonem podjęła Kolumbia. Sekretarz obrony USA Pete Hegseth poinformował, że władze w Bogocie zezwoliły na rozpoczęcie operacji wymierzonych w organizacje terrorystyczne i ich siatki. Kolumbijski rząd potwierdził tę decyzję, podkreślając znaczenie skoordynowanych działań w regionie. Oba państwa przystąpiły również do inicjatywy Shield of the Americas, skupiającej rządy współpracujące z administracją Donalda Trumpa w walce z przemytem narkotyków.

Były amerykański dyplomata Francisco Palmieri, który pełnił funkcję chargé d’affaires w Bogocie, ocenił w rozmowie z „The New York Times”, że przeniesienie dronów jest wyraźnym sygnałem politycznym. Jego zdaniem decyzja pokazuje gotowość Waszyngtonu do rozszerzenia zarówno zakresu, jak i poziomu współpracy z państwami regionu.

Jak przypomina „El Pais”, wcześniej generał Francis Donovan sygnalizował, że Stany Zjednoczone zamierzają rozszerzyć kampanię uderzeń rozpoczętą w ubiegłym roku przeciwko niewielkim jednostkom pływającym na Morzu Karaibskim i Pacyfiku, które amerykańskie siły identyfikowały jako łodzie przemytników narkotyków. Działania te mogą objąć również cele na lądzie.

Reklama

Co z ISIS i Al.-Shabaab w Afryce?

Rozszerzanie amerykańskiej kampanii wojskowej budzi obawy obrońców praw człowieka, którzy wskazują na ryzyko zagrożenia dla ludności cywilnej. Eksperci zwracają również uwagę, że eliminowanie członków grup przestępczych, nawet ich przywódców, nie musi skutecznie ograniczać przemytu narkotyków. Osoby zabite podczas operacji mogą bowiem zostać zastąpione przez kolejnych członków organizacji.

Od ponad roku amerykańskie siły zbrojne przeprowadzają ataki na łodzie podejrzewane o udział w przemycie narkotyków na Karaibach i Pacyfiku. W operacjach tych zginęło co najmniej 230 osób. Nie przedstawiono jednak dowodów potwierdzających, że uderzenia skutecznie ograniczyły napływ narkotyków do Stanów Zjednoczonych.

Kontrowersje dotyczą także przeniesienia dronów z Afryki. Według wcześniejszych doniesień CNN decyzja o skierowaniu większości maszyn do Ameryki Łacińskiej wzbudziła obawy części dowódców wojskowych. Wycofanie bezzałogowców może bowiem osłabić możliwości monitorowania aktywności Państwa Islamskiego i Al-Shabaab na kontynencie afrykańskim.

Reklama