Sojusz, ale nie bezwarunkowy. Holandia redefiniuje relacje z USA w NATO
Relacje między Królestwem Niderlandów a Stanami Zjednoczonymi od dekad należały do najbliższych w całym Sojuszu Północnoatlantyckim. Holandia była jednym z państw założycielskich NATO, a Stany Zjednoczone od początku pozostają gwarantem bezpieczeństwa Europy Zachodniej. Jak podkreśla Rząd Królestwa Niderlandów w oficjalnych dokumentach strategicznych, NATO stanowi „kamień węgielny” holenderskiej polityki bezpieczeństwa, a USA są jej kluczowym partnerem wojskowym. Podobnie Departament Stanu Stanów Zjednoczonych opisuje Holandię jako „niezawodnego i aktywnego sojusznika”. Wydarzenia z przełomu 2025 i 2026 roku pokazują jednak, że ten sojusz wchodzi w nową fazę – bliższą, ale jednocześnie bardziej asertywną i selektywną po stronie Hagi.
Karaiby jako punkt zapalny
Punktem zapalnym stały się działania USA w regionie Karaibów. Jak informuje NOS (Nederlandse Omroep Stichting), holenderski rząd zdecydował się ograniczyć wspólne operacje antynarkotykowe z USA na wodach międzynarodowych i skoncentrować działania wyłącznie na ochronie własnych wód terytorialnych wokół Aruby, Bonaire i Curaçao. Według NOS decyzja zapadła po tym, jak Stany Zjednoczone zaczęły stosować agresywną taktykę wobec łodzi podejrzewanych o przemyt narkotyków, co budzi wątpliwości prawne i humanitarne.
To stanowisko potwierdzają lokalne media karaibskie Królestwa Niderlandów. Bonaire.nu i Aruba.nu relacjonują, że minister obrony Ruben Brekelmans podczas wizyty na Arubie oświadczył, iż Holandia nie będzie uczestniczyć w amerykańskich operacjach na otwartym morzu i ograniczy działania do własnej jurysdykcji. Jak cytuje Bonaire.nu, Brekelmans podkreślił, że Holandia zwalcza przestępczość narkotykową poprzez zatrzymania i ściganie karne, a nie niszczenie jednostek. W podobnym tonie pisze NU.cw (NU Curaçao), informując, że Haga przestaje prowadzić wspólne operacje narkotykowe z USA na Morzu Karaibskim.
Również Antilliaans Dagblad, największa gazeta Curaçao, zwraca uwagę, że decyzja Hagi ma chronić karaibskie części Królestwa przed wciągnięciem w eskalację militarną i potencjalne konsekwencje działań amerykańskich. Międzynarodowy kontekst przedstawia Organized Crime and Corruption Reporting Project (OCCRP), informując, że Holandia nie będzie uczestniczyć w amerykańskich operacjach antynarkotykowych poza własnymi wodami terytorialnymi, ponieważ nie akceptuje taktyki polegającej na atakowaniu i zatapianiu łodzi. OCCRP cytuje ministra Brekelmansa, który podkreślał, że Holandia chce pozostać zaangażowana w walkę z narkotykami, ale w granicach prawa i procedur.
Czytaj też
Znaczące są także komentarze ekspertów przytaczane przez NOS. Według nadawcy publicznego, w Hadze narasta przekonanie, że udział w takich operacjach mógłby narazić Holandię na współodpowiedzialność prawną i polityczną. NOS cytuje byłych dyplomatów, którzy apelują, by Holandia wyraźnie dystansowała się od działań mogących naruszać prawo międzynarodowe.
Ograniczenie współpracy wywiadowczej
Jeszcze poważniejszym sygnałem zmiany kursu jest ograniczenie współpracy wywiadowczej z USA. Jak ujawnił holenderski dziennik de Volkskrant, dyrektorzy dwóch kluczowych służb – Erik Akerboom (AIVD) i Peter Reesink (MIVD) – przyznali, że Holandia nie przekazuje już automatycznie wszystkich informacji partnerom amerykańskim. Decyzje zapadają obecnie „per geval” – przypadek po przypadku. Wskazali trzy powody: obawy o upolitycznienie instytucji w USA, ryzyko naruszeń praw człowieka oraz niepewność co do sposobu wykorzystania danych. Jak pisze de Volkskrant, współpraca z USA pozostaje ważna, ale nie może odbywać się kosztem holenderskich standardów prawnych i reputacji międzynarodowej.
Ten kierunek potwierdza NL Times, który informuje, że AIVD i MIVD ograniczyły zakres przekazywania informacji Stanom Zjednoczonym, a dyrektor MIVD przyznał, że „czasami nie przekazujemy już pewnych informacji. DutchNews.nl dodaje, że holenderskie służby dzielą się obecnie mniejszą ilością informacji z USA i każdorazowo analizują ryzyko polityczne oraz prawne. Specjalistyczny serwis intelNews.org określa tę zmianę jako „najpoważniejszą zmianę w relacjach wywiadowczych Holandii i USA od dziesięcioleci”, podkreślając, że choć relacje z CIA i NSA pozostają „doskonałe”, Holandia jest dziś bardziej selektywna niż kiedykolwiek wcześniej.
Kontekst tej decyzji oddają także komentarze w holenderskich mediach głównego nurtu. NOS wskazuje, że w debacie eksperckiej coraz częściej pojawia się argument, iż dzielenie się wywiadem to nie tylko kwestia techniczna, lecz także moralna i prawna. Szerszy kontekst europejski opisuje The Guardian, zauważając, że europejskie służby wywiadowcze stają się bardziej ostrożne w tym, co przekazują Waszyngtonowi. Podobne wnioski przedstawia Politico Europe, pisząc o ponownej ocenie współpracy wywiadowczej ze Stanami Zjednoczonymi w kilku państwach UE, w tym – według analityków – w Holandii.
Reakcje USA i rola NATO
Reakcje amerykańskie na te decyzje są – jak podkreślają analitycy – powściągliwe w sferze publicznej. Administracja USA, według relacji TIME Magazine, konsekwentnie broni swoich działań w regionie Karaibów jako koniecznych dla walki z przestępczością transnarodową i ochrony bezpieczeństwa narodowego. Jednocześnie – jak zauważa Politico Europe – w praktyce dyplomatycznej tego typu sprawy są przedmiotem rozmów w zamkniętych kanałach NATO i konsultacji dwustronnych, aby nie eskalować napięć publicznie. Eksperci cytowani przez WBUR News zwracają uwagę, że ograniczanie współpracy wywiadowczej przez sojuszników może osłabić zdolności operacyjne USA, co może skłaniać Waszyngton do prób odbudowy zaufania.
Zarówno Rząd Królestwa Niderlandów, jak i NATO podkreślają, że fundamenty sojuszu pozostają nienaruszone. Holandia nadal uczestniczy w misjach NATO, wspiera wschodnią flankę i inwestuje w zdolności obronne. Jednak – jak pisze de Volkskrant – obecne decyzje pokazują, że sojusz nie oznacza rezygnacji z autonomii decyzyjnej.
Według analiz NL Times i DutchNews.nl, Haga wysyła sygnał, że partnerstwo z USA jest strategiczne, ale nie bezwarunkowe. Całość działań – ograniczenie udziału w operacjach na Karaibach, selektywna współpraca wywiadowcza, ostrożniejsza retoryka – układa się w spójny obraz. Jak podsumowuje intelNews.org, Holandia nie odwraca się od USA, lecz redefiniuje granice współpracy. Według The Guardian i Politico Europe, to przykład szerszego europejskiego trendu: sojusznicy USA pozostają w NATO, ale coraz częściej stawiają warunki. Relacje Holandia–USA pozostają więc silne, lecz – jak pisze de Volkskrant – „niet alles gaat meer vanzelf” - nie wszystko dzieje się już automatycznie.
