Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Rumuńskie służby ujawniają plan ataków na przemysł obronny

Autor. @nrradmin/Envato

Rumuńska Służba Informacyjna (SRI) ustaliła, że pożar z 14 września na platformie przemysłowej Carfil w Braszowie wywołała siatka sabotażowa koordynowana z Rosji. Prokuratura DIICOT zidentyfikowała trzech jej wykonawców: dwóch obywateli Białorusi i obywatela Ukrainy mieszkających w krajach Unii Europejskiej. Grupa działała ponad granicami Rumunii: dwóch podejrzanych zatrzymano w Niemczech, gdy przygotowywali kolejne podobne akcje, a trzeciego odnaleziono w Polsce. Według SRI sieć otrzymywała cele obejmujące zakłady zbrojeniowe i inne obiekty o znaczeniu wojskowym oraz przemysłowym.

Reklama

Podpalenie w sąsiedztwie zakładu zbrojeniowego

26 października SRI ogłosiła, że zidentyfikowała rosyjską sieć odpowiedzialną za pożar na platformie przemysłowej Carfil. Zdarzenie miało miejsce w bezpośrednim sąsiedztwie CARFIL SA, rumuńskiego producenta uzbrojenia i amunicji, będącego filią państwowej firmy ROMARM. SRI określiła tę operację jako część szerszej kampanii sabotażowej prowadzonej przez Rosję w Europie. 

Ogień objął jednak halę na platformie, a nie halę produkcyjną CARFIL SA. Według lokalnego portalu NewsBV, który opublikował nagranie z miejsca zdarzenia, pożar zniszczył około tysiąca metrów kwadratowych powierzchni, w tym dwa warsztaty samochodowe, stację kontroli pojazdów i myjnię. Spłonęła więc infrastruktura przemysłowa położona przy zakładzie zbrojeniowym, a nie sama fabryka broni. DIICOT potwierdziła, że pożar uszkodził siedziby kilku firm działających na platformie. 

Lokalizacja nadaje sprawie znaczenie wykraczające poza zniszczenie jednej hali. Ogień wybuchł przy zakładzie należącym do rumuńskiego przemysłu obronnego i zagroził obiektom na tej samej platformie. SRI wskazuje, że celem sieci były zakłady produkcji uzbrojenia oraz inne obiekty przemysłowe i wojskowe. Pożar w Braszowie wpisuje się zatem w działania wymierzone w zaplecze przemysłowe związane z obronnością.

Reklama

Wykonawcy działali w kilku państwach

Agencja AGERPRES opublikowała treść komunikatu DIICOT (rumuńska Dyrekcja ds. Badania Przestępczości Zorganizowanej i Terroryzmu), która prowadzi sprawę o usiłowanie dokonania aktów dywersji. Prokuratura ustaliła udział trzech mężczyzn: dwóch obywateli Białorusi i jednego obywatela Ukrainy, wszyscy mieszkali w państwach UE. Dwóch zatrzymano w Niemczech podczas przygotowań do podobnych działań. Trzeci został zlokalizowany w Polsce, gdzie rumuński sąd objął go europejskim nakazem aresztowania. Rumuńskie władze prowadzą procedury przekazania podejrzanych do kraju. 

Zatrzymania pokazują transgraniczny charakter operacji. Ludzie powiązani ze sprawą pożaru nie ograniczali się do jednego miejsca ani jednego zadania: dwóch z nich przygotowywało kolejne akcje już w Niemczech. DIICOT podała również, że grupa brała na cel inne obiekty w Rumunii i w państwach Unii Europejskiej. SRI rozszerzyła ten obraz o zadania wyznaczane przez rosyjskich koordynatorów: obiekty produkcji uzbrojenia, zarówno państwowe, jak i prywatne, oraz inne cele wojskowe i przemysłowe. 

Publicznie znani są trzej wykonawcy i zarys zadań sieci. Rosyjscy koordynatorzy nie zostali zidentyfikowani, a SRI nie wskazała konkretnej służby specjalnej. Nie zmienia to zasadniczego ustalenia rumuńskiego wywiadu: kierownictwo operacji znajdowało się w Rosji, natomiast działania na miejscu wykonywali obywatele państw byłego ZSRR mieszkający w UE.

Reklama

Od fotografowania obiektów do podpaleń

Jak podał HotNews.ro, SRI opisała mechanizm werbunku stosowany w tego rodzaju operacjach. Rekrutacja zaczyna się w mediach społecznościowych od pieniędzy za pozornie nieszkodliwe zadania: obserwowanie lub fotografowanie obiektów. Z czasem zlecenia eskalują do aktów zniszczenia i podpaleń. Gdy wykonawca próbuje się wycofać, koordynatorzy mogą stosować naciski i szantaż. Służba wskazała, że werbujący wykorzystują między innymi problemy finansowe, uzależnienia oraz wcześniejsze konflikty z prawem. 

Taki model pozwala rosyjskim zleceniodawcom przenieść ryzyko na wykonawców działających w państwach docelowych. Do sabotażu nie trzeba wysyłać własnych funkcjonariuszy ani tworzyć dużej, widocznej struktury. Wystarczą osoby werbowane doraźnie, którym stopniowo powierza się coraz groźniejsze zadania. W sprawie Carfil widać kolejny element tego schematu: wykonawcy mieszkający w UE przemieszczali się między państwami, a po pożarze mieli przygotowywać dalsze działania.

SRI nie opisała indywidualnego procesu werbunku trzech podejrzanych. Przedstawiła natomiast mechanizm, który – według rumuńskiego wywiadu – stoi za rosyjskimi operacjami sabotażowymi. W sprawie Carfil potwierdzonym elementem są transgraniczne działania wykonawców, ich powiązanie z siecią koordynowaną z Rosji oraz kolejne planowane akcje.

Reklama

Carfil nie był jedynym celem w Rumunii

W komunikacie dotyczącym pożaru SRI podała, że w 2026 roku wykryła także inne próby wymierzone w obiekty w Rumunii, w tym międzynarodowe instalacje wojskowe oraz miejsca wykorzystywane do szkolenia ukraińskich sił zbrojnych. Służba określiła cel tej kampanii wprost: zastraszać, osłabiać zdolności obronne i ograniczać wkład państw europejskich w bezpieczeństwo regionu. 

Już 8 września SRI opisała odrębną operację z udziałem obywatela Rosji mieszkającego w Rumunii. Mężczyzna, obserwowany od lutego, miał na polecenie pośrednika fotografować i nagrywać centra łączności, bazy wojskowe używane przez sojuszników NATO, siedziby instytucji bezpieczeństwa i infrastrukturę krytyczną. Wśród celów znalazły się także ukraińskie samoloty transportowe Antonow przebywające w Rumunii. SRI uznała, że zastosowany tam sposób działania przypominał metody wykryte w rumuńskich sprawach z 2024 i 2025 roku. 

Sprawa Carfil pokazuje zatem przejście od rozpoznania do fizycznego ataku. W innych przypadkach rumuński wywiad ujawniał fotografowanie baz, centrów łączności i infrastruktury; tutaj służby przypisały rosyjskiej sieci pożar na platformie przemysłowej oraz przygotowania do kolejnych akcji. Nie są to automatycznie działania tej samej komórki, ale składają się na powtarzający się model: rozpoznanie celu, wykorzystanie lokalnych wykonawców i uderzenie w obiekty związane z obronnością lub wsparciem Ukrainy.

Reklama

Bukareszt uznaje pożar za element szerszej kampanii

Rumuńscy władze  przedstawiły  sprawę Carfil jako część szerszej rosyjskiej kampanii sabotażowej w Europie. Prezydent Nicușor Dan jak podaje serwis TVR info oświadczył, że działania te nie są odosobnionymi incydentami, lecz skoordynowaną kampanią mającą osłabiać europejską solidarność i zniechęcać państwa do wspólnej obrony. Premier Luca Niculescu zapowiedział zdecydowane działania przeciw sabotażowi i podkreślił, że Rumunia nie da się zastraszyć. 

Natomiast Dan Neculaescu minister spraw zagranicznych również określił pożar jako część szerszej kampanii sabotażowej wymierzonej w europejski przemysł obronny. Jak podał  rumuński portal informacyjny Digi24, zapewnił on , że ataki hybrydowe nie powstrzymają Rumunii przed wzmacnianiem odporności i obrony. Dotychczasowe rumuńskie publikacje skupiają się przede wszystkim na oficjalnych komunikatach i reakcjach władz; sprawa nie doczekała się jeszcze szerzej udokumentowanej, niezależnej analizy medialnej.

Wypowiedzi polityków pokazują zatem, że rumuńskie władze traktują sprawę jako element presji na bezpieczeństwo Europy i przemysł obronny. SRI ujawniła sieć sabotażową działającą poza granicami Rumunii: wskazała rosyjskich koordynatorów, trzech wykonawców mieszkających w UE, pożar na platformie przemysłowej oraz przygotowania do kolejnych akcji w Niemczech. Śledztwo prokuratorskie trwa, a ustalenia SRI wskazują, że sieć miała uderzać w przemysł obronny i obiekty wspierające bezpieczeństwo Ukrainy, wykorzystując wykonawców oddzielonych od organizatorów operacji.

Zobacz również
Reklama