- WIADOMOŚCI
Korupcja w SBU. Kijów zapowiada „oczyszczanie” służby
Problem korupcji w Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy nie sprowadza się dziś wyłącznie do pojedynczych zatrzymań czy medialnych skandali. Jak oświadczył Wołodymyr Zełenski, rozpoczął się proces „oczyszczania” SBU z osób, których interes „w ogóle nie jest związany z Ukrainą”, a same zatrzymania mają być dopiero początkiem szerszego porządkowania służby. Już sam ton tej wypowiedzi pokazuje, że władze w Kijowie traktują problem nie jako incydent, lecz jako zjawisko systemowe, dotyczące lojalności, nadużycia stanowisk i odporności państwa w warunkach wojny.
Jak pisze VoxUkraine w White Book of Reforms 2025, reforma SBU od lat była uzasadniana właśnie tym, że służba zachowała kompetencje stwarzające możliwość nacisku na biznes. Autorzy tej analizy przypominają, że główną ideą reformy miała być likwidacja tych pionów SBU, które zajmowały się przestępstwami gospodarczymi, ponieważ dawały one służbie narzędzia do wywierania presji na przedsiębiorców, zamiast koncentrować ją na kontrwywiadzie, antyterroryzmie i zwalczaniu agentury państw wrogich. Innymi słowy, korupcja w SBU nie jest tylko problemem moralnym czy kadrowym, lecz także skutkiem długo utrzymywanej architektury instytucjonalnej, w której służba specjalna miała zbyt szerokie i zbyt łatwe do nadużycia kompetencje.
Dlatego też najnowsze sprawy korupcyjne w SBU są niezwykle bulwersujące. Jak pisze serwis Suspilne, w marcu 2026 r. zatrzymano dwóch wysokich funkcjonariuszy SBU: zastępcę szefa zarządu w Kijowie i obwodzie kijowskim oraz zastępcę szefa zarządu w obwodzie rówieńskim. Według śledczych mieli oni, przy pomocy cywilnego pośrednika, domagać się setek tysięcy dolarów od przedsiębiorców związanych z wydobyciem bursztynu. Mechanizm był typowy dla korupcji pasożytującej na aparacie państwa: w zamian za pieniądze urzędnicy mieli „rozwiązać” problemy w postępowaniu karnym, zmienić kwalifikację sprawy i nie utrudniać dalszej działalności biznesowej. W tym przypadku nie chodziło tylko o jednorazową łapówkę, ale o próbę zbudowania trwałego „taryfikatora” za spokojne prowadzenie działalności.
Podobnie sprawę przedstawia Rusłan Krawczenko, prokurator generalny, cytowany przez Interfax-Ukraine, NV i Hromadske. Według tych relacji funkcjonariusze mieli zorganizować mechanizm wywierania presji na przedsiębiorstwa i pobierania od nich nielegalnych korzyści w zamian za rozwiązywanie „problematycznych kwestii”. Jak podaje Interfax-Ukraine, udokumentowano przyjęcie ponad 322 tys. dolarów, zaś według materiałów sprawy oczekiwana suma miała sięgać ponad 600 tys. dolarów. Taki model działania pokazuje, że korupcja w SBU może przyjmować formę nie tyle biernego przyjmowania łapówek, ile aktywnego przekształcania postępowania karnego w instrument dochodu i nacisku.
W tej sprawie szczególnie ważne jest to, że samo kierownictwo SBU użyło języka wyjątkowo ostrego. Jak podaje Ukrinform i The New Voice of Ukraine, p.o. szefa SBU gen. Jewhen Chmara oświadczył, że „samooczyszczenie Służby” jest priorytetem, a korupcja w czasie wojny jest równoznaczna ze zdradą państwa. To mocne sformułowanie ma oczywiście wymiar polityczny i komunikacyjny, ale zarazem pokazuje skalę zagrożenia: korupcja w służbie bezpieczeństwa w państwie prowadzącym wojnę nie osłabia wyłącznie reputacji instytucji, lecz może wpływać na bezpieczeństwo operacyjne, ochronę sektora obronnego i zaufanie partnerów zagranicznych.
Szczególnie dobitnie unaocznia to sprawa dotycząca budowy schronów dla lotnictwa wojskowego. Jak pisał Kyiv Independent, zatrzymano dowódcę logistyki Sił Powietrznych oraz szefa jednego z regionalnych wydziałów SBU. Według śledztwa chodziło o próbę ukrycia nadużyć przy projekcie wartym 1,4 mld hrywien, przeznaczonym na konstrukcje ochronne dla samolotów. Według relacji m.in. The New Voice of Ukraine i Babel, plan zakładał przekazanie około 13 mln hrywien łapówki za zablokowanie kontroli i zatajenie naruszeń, a przy zatrzymaniu zabezpieczono 320 tys. dolarów. Ta sprawa pokazuje szczególnie niebezpieczny wymiar korupcji w SBU: funkcjonariusz służby bezpieczeństwa nie tylko miał przyjąć korzyść majątkową, lecz według śledczych występował jako „gwarant” osłony dla podejrzanego mechanizmu dotyczącego infrastruktury obronnej.
Zobacz też

Z tej racji Zełenski połączył lutowe zatrzymania z szerszą deklaracją o „oczyszczaniu” SBU. Jak podaje Ukrinform, prezydent wyraźnie wskazał Jewhenija Chmarę i Ołeksandra Pokłada jako osoby odpowiedzialne za usunięcie ze służby tych, którzy pracują dla interesów innych niż państwowe. Z politycznego punktu widzenia był to sygnał, że władze uznały korupcję w SBU za problem, który trzeba rozwiązywać nie tylko karnie, ale też poprzez przebudowę układu wpływów wewnątrz samej służby.
Na tym tle bardzo ważna jest także sprawa generała Ilji Witiuka. Jak podają Specjalizowana Prokuratura Antykorupcyjna (SAP), Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU), a za nimi Ukrinform, Ukrainska Pravda i The New Voice of Ukraine, były szef departamentu cyberbezpieczeństwa SBU został we wrześniu 2025 r. objęty zarzutami nielegalnego wzbogacenia i złożenia nieprawdziwych oświadczeń majątkowych. Według śledczych chodziło o zakup mieszkania za 21,6 mln hrywien, formalnie zarejestrowanego na członka rodziny, przy czym istotna część środków miała nie mieć potwierdzonego legalnego pochodzenia. W lutym 2026 r. organy antykorupcyjne zakończyły śledztwo. Sprawa Witiuka jest istotna nie tylko dlatego, że dotyczy wysokiego rangą funkcjonariusza, lecz także dlatego, że pokazuje klasyczny problem elit służb: możliwość akumulacji majątku trudnego do wyjaśnienia w oparciu o oficjalne dochody.
Jednocześnie przypadek Witiuka odsłonił drugi poziom problemu: konflikt instytucjonalny między SBU a organami antykorupcyjnymi. Jak pisze Ukrainska Pravda, SBU uznała zarzuty wobec Witiuka za odwet ze strony organów antykorupcyjnych po wcześniejszych działaniach służby wobec części funkcjonariuszy NABU. Według ZN.UA jesienią 2025 r. kierownictwo SAP alarmowało, że na część osób wywierano nacisk, aby zeznawały o rzekomych „rosyjskich wpływach” w NABU, a działania SBU wobec detektywów biura doprowadziły do czasowego paraliżu części śledztw. Zdaniem portalu pokazuje to, że problem korupcji i odpowiedzialności w SBU nie rozgrywał się wyłącznie na osi „uczciwi kontra skorumpowani”, lecz także w ramach walki między instytucjami państwa, w której oskarżenia mogły pełnić funkcję instrumentu presji politycznej.
Ten wątek ma ogromne znaczenie dla oceny całego systemu. Jak podaje Human Rights Watch, próby ograniczania niezależności kluczowych organów antykorupcyjnych w 2025 r. były szkodliwe dla praworządności i mogły uderzać w wysiłki akcesyjne Ukrainy wobec Unii Europejskiej. Z kolei OECD w Integrity and Anti-Corruption Review of Ukraine podkreśla, że Ukraina zbudowała już silny rdzeń wyspecjalizowanych organów antykorupcyjnych, które pokazują konkretne wyniki, lecz wymagają zasobów, ochrony i utrzymania niezależności. W praktyce oznacza to, że walka z korupcją w SBU nie powiedzie się, jeśli sprawy funkcjonariuszy tej służby będą wikłane w polityczną rywalizację z NABU i SAP albo jeśli samo państwo zacznie osłabiać mechanizmy zewnętrznej kontroli.
Zobacz też

Nie można też pominąć starszego tła tego problemu. Jak podaje Reuters, już w lipcu 2022 r. Wołodymyr Zełenski odsunął szefa SBU Iwana Bakanowa, argumentując to skalą problemów w aparacie bezpieczeństwa i potrzebą przywrócenia odpowiedzialności. Z kolei w styczniu 2026 r., jak informowały Babel, Liga.net i The New Voice of Ukraine, NABU otworzyło postępowanie dotyczące możliwego przyjmowania korzyści majątkowych przez byłych wysokich funkcjonariuszy SBU z okresu Bakanowa i Andrija Naumowa. Na tym etapie są to oczywiście zarzuty i postępowania przygotowawcze, a nie prawomocne rozstrzygnięcia, ale sama ciągłość takich spraw pokazuje, że problem korupcji w SBU nie zaczął się w 2026 r. i nie ogranicza się do niższych szczebli służby.
Korupcja w szeregach SBU jest dziś problemem podwójnym. Po pierwsze, ma ona wymiar praktyczny i operacyjny – jak wynika z dotychczasowych ustaleń, część funkcjonariuszy wykorzystywała śledztwa, dostęp do informacji i pozycję służbową do wymuszania pieniędzy albo osłaniania nadużyć. Po drugie, wynika ona z wymiaru strukturalnego, związanego z konstrukcją kompetencyjną SBU, która sprzyjała mieszaniu funkcji kontrwywiadowczych z instrumentami nacisku wobec biznesu. Jak pisze VoxUkraine, sens reformy SBU polegał właśnie na odcięciu jej od obszarów, w których najłatwiej rodzi się korupcyjna renta. Dopóki ta logika nie zostanie konsekwentnie wdrożona, kolejne zatrzymania będą raczej dowodem aktywności śledczych niż dowodem rozwiązania problemu.
W czasie wojny stawka jest jeszcze wyższa. Korupcja w zwykłym urzędzie oznacza marnotrawstwo pieniędzy i erozję zaufania, natomiast w SBU może oznaczać kompromitację kontrwywiadu, osłonę dla nadużyć w sektorze obronnym, presję na przedsiębiorstwa strategiczne i osłabienie współpracy z zachodnimi partnerami. Dlatego słów o „samooczyszczeniu” służby władze ukraińskie nie powinny traktować wyłącznie jako politycznej deklaracji. Ich wiarygodność zostanie oceniona dopiero wtedy, gdy za zatrzymaniami pójdą rzetelne procesy, prawomocne wyroki, realne ograniczenie uznaniowych kompetencji SBU i trwałe wzmocnienie niezależnych instytucji antykorupcyjnych.


