Służby Specjalne

Tajemnicze nurkowanie w rejonie Zatoki Gdańskiej wymaga pilnego wyjaśnienia

Fot. Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa SAR/Facebook

Bez zgody na nurkowanie, uprawnień do prowadzenia motorówki i w środku nocy. Trzech obywateli Hiszpanii w takich okolicznościach – jak twierdzą – miało poszukiwać bursztynu. W całej sprawie jest jednak wiele znaków zapytania, a wątpliwości dotyczą m.in. tego, czy działania prowadzone pod wodą – jeśli nie zakładały połowu bursztynu – mogły stwarzać zagrożenia dla strategicznej, z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa, infrastruktury. Jak ocenia w rozmowie z InfoSecurity24.pl Adam Jawor, były oficer kontrwywiadu, wyjaśnienia mężczyzn "brzmią co najmniej kuriozalnie", a "cała sprawa wymaga pilnego wyjaśnienia".

Jak wynika z doniesień, potwierdzonych m.in. przez Policję, w nocy z 7 na 8 stycznia Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa SAR uratowała trzech nurków (obywateli Hiszpanii), których jednostka straciła sterowność 3 mile na północ od Górek Zachodnich. Funkcjonariusze ustalili, że załoga motorówki nie miała uprawnień do prowadzenia tej jednostki oraz nie uzyskała zgody na nurkowanie. Co więcej, odbywać miało się ono w środku nocy. Czerwona, czterometrowa motorówka ulec miała awarii około trzech mil morskich na północ od Górek Zachodnich w rejonie Ujścia Martwej Wisły. Dlaczego trzech mężczyzn zdecydowało się na nurkowanie w niesprzyjających warunkach? Czy ich tłumaczenia, mówiące o poszukiwaniu bursztynów, są zgodne z prawdziwym celem wyprawy? 

Jak mówi w rozmowie z InfoSecurity24.pl Adam Jawor, były oficer kontrwywiadu, "incydent związany z trzema obywatelami Hiszpanii nurkującymi w rejonie Zatoki Gdańskiej wart jest zastanowienia". Jak podkreśla, na podstawie dotychczasowych ustaleń wiadomo, że byli wyposażeni w profesjonalny i drogi sprzęt do nurkowania. Zdaniem Jawora, wyjaśnienia mężczyzn "brzmią co najmniej kuriozalnie". "Trudno przypuszczać, aby pomimo posiadania dobrego sprzętu decydowali się – biorąc pod uwagę potencjalne ryzyko w stosunku do potencjalnych korzyści z tego tytułu – w styczniu, w nocy, na połów bursztynu" – mówi były oficer kontrwywiadu. Jak dodaje, "nasuwają się więc pytania, co było rzeczywistym powodem ich działalności".

W tym miejscu należy zwrócić uwagę, że w rejonie Zatoki Gdańskiej znajduje się wiele obiektów wchodzących w skład infrastruktury krytycznej podlegających szczególnej ochronie. Polega ona na podejmowaniu wszelkich działań zmierzających do zapewnienia funkcjonalności, ciągłości działań i integralności w celu zapobiegania zagrożeniom, ryzykom lub słabym punktom, ograniczenia i neutralizacji ich skutków oraz szybkiego odtworzenia tej infrastruktury na wypadek awarii, ataków i innych zdarzeń zakłócających jej prawidłowe funkcjonowanie.
Adam Jawor, były oficer kontrwywiadu

Warto też, zdaniem Jawora, podkreślić że "do tego dochodzi kontekst związany z tocząca się wojną na Ukrainie", a cała sytuacja wymaga "pilnego wyjaśnienia". 

Nie przesądzając co było motywem tak ryzykownego zachowania wspomnianych trzech obywateli Hiszpanii, należy przypomnieć o zatrzymaniu w ubiegłym roku przez ABW Pablo Gonzáleza (obywatela Hiszpanii, urodzonego w 1982 roku w Moskwie, którego poprzednie nazwisko to Paweł Aleksiejewicz Rubcow) pod zarzutem współpracy z GRU. Z tej racji należy zwrócić uwagę, że Hiszpania od wielu lat była najbardziej spenetrowanym przez rosyjskojęzyczną przestępczość zorganizowaną, powiązaną i kontrolowaną przez służby rosyjskie i zarazem niezwykle skutecznie zwalczaną przez hiszpańskie służby.
Adam Jawor, były oficer kontrwywiadu

Jawor dodaje też, że nie można wykluczyć wątku typowo kryminalnego, związanego z tzw. zrzutkami ze statków handlowych. Ten mechanizm wykorzystywany był do przemytu narkotyków w głównej mierze z Ameryki Łacińskiej. Dodaje, że "są to warianty skrajne, ale w tego typu incydentach zawsze należy je brać pod uwagę".          

Brama na świat ropy nierosyjskiej zagrożona?

O potencjalnym zagrożeniu dla bezpieczeństwa mówi też w rozmowie z redakcją Jakub Wiech, zastępca redaktora naczelnego Energetyka24.com. Wiech przypomina, że "w ciągu ostatnich miesięcy Polska przestawiła wektor odbioru kluczowych nośników energii ze wschodu na północ". Jak dodaje, "było to możliwe dzięki infrastrukturze portowej i terminalowej, która pozwala sprowadzać gaz, ropę i węgiel z rynków międzynarodowych". "Szczególnie ważna jest tu rola portu w Gdańsku, gdzie funkcjonuje terminal naftowy i węglowy. Zwłaszcza ta pierwsza jednostka jest teraz istotna - wkrótce może być bowiem jednym źródłem zaopatrzenia polskiej gospodarki w ropę naftową" – podkreśla Wiech. Zauważa też, że według zapowiedzi prezydenta Władimira Putina Rosja może wstrzymać w lutym dostawy ropy do państw, które nałożyły sankcje na ten surowiec i chodzi tu m.in. o kraje UE, a więc także i Polskę. "W tej sytuacji gdański naftoport jawi się jako brama na świat ropy nierosyjskiej, pozwalająca działać np. gdańskiej rafinerii Orlenu" – mówi redakcji wiceszef Energetyka24.com, dodając że "z terminala naftowego mogą korzystać także Niemcy, zaopatrując swoją rafinerię w Schwedt (rozmowy o tym były prowadzone już w 2022 roku)". Dlatego też – jak zauważa – "jakiekolwiek zagrożenie dla gdańskiego portu to de facto zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego Polski".

Czytaj też

Czy w miniony weekend mieliśmy do czynienia z działaniami, które zagrażały bezpieczeństwu Polski czy w rejonie Zatoki Gdańskiej nurkowali nieroztropni poszukiwacze "złota północy"? Odpowiedź na to pytanie z pewnością powinno być dziś jednym z priorytetów w działaniach ABW. Jednak bez względu na to, jakie efekty przyniosą działania służb, trzeba sobie zadać jeszcze jedno pytanie. Czy sam fakt, że pod osłoną nocy, trzech mężczyzn mogło dość swobodnie nurkować w okolicach ważnej infrastruktury, nie oznacza, że jej ochronę należałoby w przyszłości wzmocnić?

Komentarze