- WIADOMOŚCI
- OPINIA
Kanadyjski nastolatek miał zostać nowym Stirlitzem. Skończył w polskim więzieniu
Porzucił szkołę w Kanadzie, dotarł do okupowanego Doniecka i został zwerbowany przez rosyjskie służby. Siedemnastoletni Laken Pavan miał zbierać informacje w Europie, poznawać wojskowych i wykonywać polecenia prowadzącego o pseudonimie „Slon”. Pieniądze otrzymywał w bitcoinach. Wszystko skończyło się w warszawskim hotelu, gdzie pod wpływem alkoholu ujawnił współpracę. Historia nadawałaby się na satyrę szpiegowską, gdyby nie to, że jej bohater nie spędził osiemnastych i dziewiętnastych urodzin w więzieniu. Pokazuje też coś poważniejszego: Rosjanom udało się podporządkować nastolatka, pomimo , że jego wykorzystanie zakończyło się fiaskiem.
Z lekcji angielskiego na rosyjską wojnę
Laken Pavan interesował się wojskiem, lecz własne doświadczenia nie spełniały jego oczekiwań. Według podcastu Spycraft 101 uczestniczył w kanadyjskim programie wojskowym Bold Eagle, a z czasem rozczarował się zarówno nauką, jak i służbą. Postanowił szukać nowych doświadczeń za granicą.
15 kwietnia 2024 r. poprosił nauczyciela angielskiego o pozwolenie na wyjście do toalety. Opuścił jednak szkołę i rozpoczął podróż. Popłynął promem do Vancouver, następnie poleciał przez Stambuł do Moskwy, a później dotarł do okupowanego Doniecka. Tam dołączył do Interbrigade – prorosyjskiej organizacji, która od 2014 r. pozyskiwała ochotników do walki w Donbasie i prowadziła działalność pomocową.
O swoich losach opowiedział Justinowi Blackowi w odcinku Spycraft 101. Rozmowę opublikowano w październiku 2025 r., już po jego powrocie do Kanady.
Wyjazd do Rosji poprzedzała prorosyjska aktywność w internecie. Reuters ustalił, że Pavan popierał rosyjską wojnę i kontaktował się z osobami związanymi z prorosyjskimi kanałami, szukając możliwości walki po stronie Rosji. Kanadyjskie wojsko potwierdziło jego służbę w rezerwie od lipca 2022 do października 2024 r. Do Doniecka jechał więc nastolatek wcześniej zainteresowany rosyjską sprawą.
Za młody na ochotnika, przydatny dla służb
Według Spycraft 101 członkowie Interbrigade, gdy poznali wiek Kanadyjczyka, zamierzali możliwie szybko odesłać go do domu. Przez kilka dni jego sytuacja pozostawała nierozstrzygnięta. Wtedy zainteresowała się nim FSB.
Pavan został zatrzymany, przesłuchiwany przez około tydzień i zwerbowany do działań w Europie. Samodzielna wyprawa doprowadziła go do sytuacji, w której o dalszej trasie i zajęciach zaczęli decydować rosyjscy funkcjonariusze.
Z perspektywy wywiadu taki kandydat miał określone zalety: kanadyjskie obywatelstwo, znajomość angielskiego i możliwość podróżowania po Europie. Mógł poznawać cudzoziemców, zadawać pytania i przekazywać informacje o spotkanych ludziach. Do pierwszych czynności rozpoznawczych wystarczały proste polecenia oraz kontakt przez komunikator.
W tym miejscu kończy się opowieść o nastolatku szukającym przygody, a zaczyna historia podporządkowania go obcej służbie. Wcześniejsze sympatie ułatwiały dotarcie do rosyjskiego środowiska. Zatrzymanie, przesłuchania i późniejsza zależność od prowadzącego stworzyły warunki do wykorzystania go poza okupowanym terytorium.
„Słoń” wydaje polecenia
Pierwszym przystankiem Pavana była Kopenhaga. Kontakt z prowadzącym o pseudonimie „Slon”, czyli „Słoń”, utrzymywał przez Telegram i konto na Instagramie. Na wydatki otrzymywał niewielkie kwoty w bitcoinach.
Z podcastu Spycraft 101 wynika, że miał informować o interesujących kontaktach z cudzoziemcami, w tym z amerykańskimi wojskowymi przebywającymi na urlopie. Wstępny plan przewidywał również ponowny wyjazd do Ukrainy i dołączenie do oddziału, skąd przekazywałby informacje Rosjanom.
Ten rodzaj zadania zaczyna się od pozornie zwyczajnej znajomości. Trzeba ustalić, kim jest rozmówca, czym się zajmuje, gdzie pracuje i jakie ma kontakty. Informacje pozwalają prowadzącemu ocenić, czy warto rozwijać relację. Wykonawca nie musi od razu zdobywać tajnych dokumentów, aby dostarczać materiał przydatny do dalszego rozpoznania.
Według Reutersa, powołującego się na polskie akta sądowe i korespondencję z prowadzącym, Pavan miał upozorować utratę paszportu, aby ukryć wcześniejszą podróż do Rosji. „Słoń” nakłaniał go również do uzyskania nowego kanadyjskiego dokumentu, kupienia nowego telefonu i założenia fikcyjnego konta na Instagramie do publikowania zdjęć z podróży. Kontakt utrzymywali przez Telegram.
Nowy Stirlitz szuka gotówki
W tej historii szpiegowskie ambicje zderzyły się z problemami noclegu, utrzymania i dostępu do pieniędzy. Przelew w bitcoinach niewiele pomagał nastolatkowi, który nie potrafił łatwo wymienić kryptowaluty na gotówkę.
Według zapowiedzi podcastu właśnie nadzieja na prostszą wymianę skłoniła go do przeniesienia się do Warszawy. Zamiast swobodnie działać, musiał zabiegać o środki pozwalające kontynuować podróż. Prowadzący wydawał zadania i jednocześnie finansował codzienne wydatki. Ta podwójna rola wzmacniała zależność Pavana.
Płatności pozostawiły jednak ślad. Global Ledger, firma analizująca przepływy kryptowalutowe, odtworzyła drogę dwóch transferów otrzymanych przez niego 20 i 21 maja 2024 r. Pieniądze przechodziły przez portfele pośredniczące prowadzące do wspólnego źródła. Analitycy nie potwierdzili tożsamości operatora głównego portfela. Wyniki opisali 16 lipca 2025 r. w publikacji„Kryptowalutowe tropy w sprawie nastoletniego szpiega: poza ustaleniami Reutersa”.
Środki przekazywano zatem w sposób utrudniający ustalenie ich pochodzenia, ale zatrzymanie wykonawcy umożliwiło odtworzenie części drogi finansowania. Technologia nie usunęła ryzyka wynikającego z zachowania człowieka.
Dekonspiracja przy hotelowej recepcji
W Polsce Pavan miał rozpoznawać bazy wojskowe i nawiązywać kontakty z żołnierzami. Jego działalność zakończyła się jednak, zanim zdążył rozwinąć ją zgodnie z oczekiwaniami prowadzącego.
Pod wpływem alkoholu ujawnił pracownikowi warszawskiego hotelu, że jest szpiegiem. Następnie przyznał się do współpracy także policjantom. Zamiast zbierać informacje o polskim wojsku, sam dostarczył władzom informacji o swoim werbunku.
Sędzia Anna Ptaszek, rzeczniczka ds. karnych Sądu Okręgowego w Warszawie, powiedziała Interii, że Pavan został zatrzymany po ujawnieniu w swoim otoczeniu faktu zwerbowania przez rosyjskie służby. Zaznaczyła również, że ”nie zdołał na rzecz wywiadu rosyjskiego wykonać żadnych zadań”.
Zatrzymanie zakończyło więc jego współpracę na etapie przygotowań do realizacji zleceń w Polsce. Pavan przyjął zadania, utrzymywał kontakt z prowadzącym i otrzymywał pieniądze, ale nie zdążył przełożyć tych przygotowań na zdobycie informacji o polskim wojsku. Rosjanom udało się go zwerbować i skierować do działania; jego wykorzystanie zakończyło się jednak, zanim przyniosło oczekiwane rezultaty.
Dorosłość za kratami
Kanadyjczyka zatrzymano kilka tygodni przed osiemnastymi urodzinami. Przyznał się do winy, a w grudniu 2024 r. został skazany na 20 miesięcy pozbawienia wolności. Reuters informował 1 lipca 2025 r., że polski sąd dopuścił możliwość wcześniejszego warunkowego zwolnienia.
Według Spycraft 101 Pavan spędził w więzieniu osiemnaste i dziewiętnaste urodziny. W połowie sierpnia 2025 r. został zwolniony i deportowany do Vancouver.
Do tego momentu opowieść można czytać jak gorzką satyrę: uczeń wychodzi z klasy, przemierza kilka państw, dostaje rosyjskiego prowadzącego, boryka się z wymianą bitcoinów i ujawnia współpracę w hotelu. Przy wyroku komizm się kończy. Nastolatek dorastał w więzieniu, a po powrocie musiał odbudowywać życie z konsekwencjami skazania za udział w działalności obcego wywiadu.
Werbunek zadziałał, wykorzystanie zawiodło
Niepowodzenie Pavana nie oznacza, że rosyjski werbunek był nieskuteczny. Służbom udało się pozyskać niepełnoletniego obywatela zachodniego państwa, skłonić go do przyjęcia zadań, utrzymywania ukrytej łączności i podróżowania po Europie pod kierunkiem prowadzącego. Nie udało się natomiast utrzymać jego dyscypliny i doprowadzić do realizacji zadań w Polsce.
To rozróżnienie jest najważniejszym wnioskiem z tej sprawy. Rosjanie nie potrzebowali człowieka o opanowaniu fikcyjnego Stirlitza. Do rozpoczęcia działań wystarczył niedoświadczony nastolatek, którego wcześniejsze fascynacje, sytuację po zatrzymaniu i potrzeby finansowe można było wykorzystać do podporządkowania go poleceniom.
Przypadek Pavana pokazuje zarówno możliwości, jak i zawodność takiego modelu. Łatwo dostępny wykonawca może zostać szybko skierowany do prostych czynności rozpoznawczych. Może też ujawnić współpracę, pozostawić ślady łączności i doprowadzić śledczych do sposobu finansowania. Ryzyko operacyjne ponosi służba, lecz najcięższe konsekwencje osobiste spadają na zwerbowanego.
Nowego Stirlitza z Pavana nie było. Był za to skutecznie zwerbowany nastolatek, nieudane zadania wywiadowcze i realny wyrok więzienia.


