Nadzwyczajna sejmowa podkomisja zajmie się likwidacją CBA
Posłowie sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych powołali podkomisję nadzwyczajną do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy zakładającej likwidację Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Przeciwko jej utworzeniu byli przedstawiciele PiS.
W skład podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy o koordynacji działań antykorupcyjnych oraz o likwidacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego – która powołana została podczas czwartkowego posiedzenia sejmowej komisji AiSW – zostali wybrani: Mateusz Bochenek (KO), Joanna Frydrych (KO), Małgorzata Pępek (KO), Bartosz Romowicz (Polska2050), Arkadiusz Sikora (Lewica), Magdalena Sroka (PSL-TD) i Krzysztof Szymański (Konfederacja).
Klub Prawa i Sprawiedliwości nie desygnował swojego przedstawiciela. Poseł PiS Piotr Kaleta stwierdził, że „nie ma co próbować tworzyć prawa czy tworzyć ustawy, która z założenia jest ustawą konfrontacyjną i skazaną na niepowodzenie”. „Powoływanie podkomisji jest bezsensowne, a udział przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości w niej jest po prostu nielogiczny” – dodał.
W piątek rano odbyło się pierwsze posiedzenie podkomisji, podczas której wybrano prezydium nowego gremium. Przewodniczącym został Mateusz Bochenek z Koalicji Obywatelskiej. Z kolei na wiceprzewodniczących wybrano Bartosza Romowicza z Polski 2050 oraz Magdalenę Srokę z PSL.
Projektem likwidacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego Sejm po raz pierwszy zajął się w połowie listopada ubiegłego roku. „Audyty pokazały patologię działania CBA. PiS upolitycznił tę instytucję” – przekonywał wtedy w Sejmie minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak, w debacie nad projektem ustawy o likwidacji CBA.
W trakcie pierwszego czytania odrzucenia tej regulacji chcieli posłowie PiS, którzy wskazywali na polityczną wendettę obozu władzy. Sejm podjął jednak decyzję o kontynuowaniu prac i skierowaniu projektu do komisji.
W myśl dokumentu, nad którym pracują posłowie Centralne Biuro Antykorupcyjne – służba specjalna podlegająca bezpośrednio premierowi – ma zostać zastąpione przez Centralne Biuro Zwalczania Korupcji, funkcjonujące w strukturach Policji. Część kompetencji ma zostać przeniesiona do wzmocnionej Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz do Krajowej Administracji Skarbowej, która miałaby przejąć badanie oświadczeń majątkowych.
Czytaj też
Zgodnie z projektem ustawa miałaby wejść w życie 1 maja, oprócz kilkunastu przygotowujących likwidację CBA artykułów, które zaczęłyby obowiązywać już 1 lutego 2026 r. Z uzasadnienia wynika, że do procesu likwidacji CBA zostanie wyznaczonych 30 osób.
Zaplanowane w budżecie państwa na 2026 r. środki dla CBA wynoszą 334,7 mln zł. Po likwidacji CBA w połowie roku pozostałe pieniądze mają zostać rozdzielone proporcjonalnie do przejętych zadań i etatów. Najwięcej (73 proc.) trafi do Policji, 15,5 proc. do ABW, a 11,5 proc. do KAS - wynika z oceny skutków tej regulacji.
W CBA jest około 1300 etatów funkcjonariuszy i 200 pracowników cywilnych. Projekt zakłada, że 950 funkcjonariuszy i 200 pracowników cywilnych po wejściu w życie regulacji zostanie przeniesionych do CBZK. Trafi tam także ok. 300 funkcjonariuszy i pracowników cywilnych z innych jednostek policji. Po 150 etatów trafi do KAS i ABW, a część osób skorzysta z uprawnień emerytalnych nabytych w CBA – zakładają projektodawcy.
Pytanie co z dokumentem – po tym jak przejdzie przez parlament – zrobi prezydent Karol Nawrocki? Jego poprzednik otwarcie mówił o tym, że ustawy nie podpisze. Może się okazać, że dziś, mimo zmiany lokatora Pałacu Prezydenckiego, decyzja będzie taka sama. Wtedy CBA zlikwidowane nie zostanie, co – jak się wydaje – nie będzie dla rządu specjalnym zaskoczeniem.
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak przekonywał w ubiegłorocznej rozmowie z InfoSecurity24.pl, że przygotowany jest plan „B”. „Spodziewamy się, że nowy prezydent może mieć podobne stanowisko jak jego poprzednik, chociaż w żaden formalny sposób nie zostało to jeszcze wyrażone” – mówił we wrześniu, w rozmowie z InfoSecurity24.pl Tomasz Siemoniak, minister koordynator służb specjalnych. Jak tłumaczył, plan działania na taką ewentualność jest opracowywany.
Czytaj też
„Przygotowujemy się – o czym rozmawiamy m.in. z ministrem Kierwińskim – do jak największego przejęcia różnych spraw przez Policję. Argumentem na rzecz likwidacji CBA jest m.in. to, że wiele spraw w działalności tej służby dotyczy korupcji w gminach, szpitalach, w różnych instytucjach, którymi spokojnie – mając wyodrębniony pion lub w ramach CBŚP – może się zajmować Policja. I niezależnie od tego, czy CBA zostanie formalnie zlikwidowane czy nie, chcemy, żeby takie wspólne zespoły »policyjno-CBA-owe działały«” – mówił w rozmowie z redakcją Siemoniak.
Pytany o to, czy nie obawia się, że CBA stanie się „służbą-wydmuszką”, która istnieć będzie tylko dlatego, że nie na razie nie można jej zlikwidować odpowiedział, że „Biuro będzie dedykowane do dużych, systemowych spraw, gdzie mówimy o korupcji na najwyższym poziomie, a nie do takich rzeczy, które z powodzeniem robić może Policja”.

